TOM FORD Ombre Leather

by

Na każdą premierę nowego zapachu Toma Forda czekam z zainteresowaniem i wielką ekscytacją. Za każdym razem oczekiwania i pragnienia są ogromne. Efekty późniejszej konfrontacji bywają różne, ale nie da się ukryć że coraz więcej zapachów sygnowanych inicjałami TF wpisuje się bardzo w moją olfaktoryczną bajkę. Bliższej znajomości z zapachem Ombre Leather nie mogłam się doczekać od pierwszej chwili gdy tylko usłyszałam jego nazwę. Mam ogromną słabość do skórzanych akordów i wnioskując z nazwy, zakładałam że tutaj ich brakować nie będzie!

Już dwa lata temu Tom Ford przedstawił światu zapach Ombre Leather 16. Do dziś nie mogę odżałować, że nasza znajomość zakończyła się na szybkich testach i nie zabrałam go domu. Teraz na próżno go szukać, a ja choć spotkaliśmy się tylko raz, nie mogę o nim zapomnieć. Choć tegoroczny Ombre Leather, w przeciwieństwie do tego sprzed 2 lat nie wchodzi w skład linii Private Blend, to miałam cichą nadzieję że znajdę między nimi choć odrobinę wspólnych cech. Intuicja mnie nie zawiodła!

 

Nieujarzmiony zapach OMBRÉ LEATHER odkrywa swoja naturę stopniowo, niczym krajobraz. To podróż, która przenosi w pustynne serce zachodu. Wyprawa rozpoczyna się pikantnym aromatem kardamonu i szafranu, z nutami pustynnych kwiatów przebijającymi się przez tajemniczą słodycz jaśminu wielkolistnego. Kolejny, głęboki, skórzany aromat po jakimś czasie odsłania uzależniający drzewne nuty paczuli i wetiwerii. Całość wieńczy delikatny zapach białego mchu i ciepło bursztynu przywodzące na myśl nagrzaną słońcem ziemię i parujące od upału skały i piasek.


Nuta głowy: kardamon

Nuta serca: jaśmin wielkolistny, skóra

Nuta bazy: paczula, bursztyn, mech


W Ombre Leather dominuje, co nie powinno być absolutnie żadnym zaskoczeniem, skóra! Dużo skóry! Gładkiej i czystej, bez żadnych zwierzęcych powiązań ani nawet skojarzeń. Nie jest to jednak aż tak wytrawna i rasowa skóra jak w Tuscan Leather. Ta w Ombre wpada lekko w zamsz i jest odrobinę słodsza i łagodniejsza. Pozostałe nuty, jak mech i paczula nabierają tutaj również skórzano-szyprowego charakteru. Do tego malinka, choć nie ma jej w spisie nut, to ja ją czuję dość wyraźnie.

Ombre Leather to zapach z grupy zaadziornych i uwodzicielskich, bardzo zmysłowych. Ma w sobie coś diabelnie intrygującego i interesującego. Ta skóra jest genialna i powaliła mnie na łopatki!

Zapach ukryto w minimalistycznym, eleganckim flakonie w odcieniu matowej czerni i przysłowiową kropkę nad ‘i’ stanowi etykieta o skórzanej fakturze. Jak to przystało na twórczość Toma Forda, Ombre Leather jest zapachem unisex i równie wielką przyjemność z obcowania z nim będą mieć kobiety i mężczyźni. Trwałość bomba! Czuję go na skórze przez calutki dzień, od rana do bardzo późnego wieczora..