DIOR nowa odsłona Lip Glow

by

Jeśli miałabym wskazać jeden kosmetyk, który jest ze mną tak długo że mam wrażenie jakby był od zawsze, bez zastanowienia wskazałabym na balsam do ust Lip Glow marki Dior. Jest to jeden z tych produktów, którego zapas mam zawsze w szufladzie. Nie jestem w stanie zliczyć ile zużyłam opakowań, ale jedno jest pewne, nie wyobrażam sobie by miało go nie być.

Wiadomość o tym, że Dior powiększa w tym sezonie rodzinę Lip Glow nie tylko o nowe kolory, ale również wykończenia, była jedną z przyjemniejszych w ostatnim czasie. Do wyboru masz teraz 10 smakowitych odcieni oraz niespotykane dotąd wykończenia. Jeśli do tej pory nie zdążyłaś poznać i pokochać Lip Glow, to teraz jest ku temu idealna okazja.

Aż trudno uwierzyć, że swoją premierę miał nawet nie dekadę temu, bo mam wrażenie że w mojej świadomości mieszka od zawsze. Jest uzależniający i niezastąpiony w wielu sytuacjach, na co dzień i od święta, w domu, w pracy i w podróży. To obowiązkowy element wyposażenia mojej torebki i chyba nie tylko mojej biorąc pod uwagę fakt, że sprzedaje się na świecie co 3 sekundy. Urósł do rangi niezastąpionego narzędzia wizażystów Dior pracujących za kulisami pokazów mody, gdzie moda spotyka się z urodą, a duch kreatywności wypełnia gorączkową atmosferę przed każdym pokazem.

Lip Glow zapewnia ustom komfort i w widoczny sposób ożywia ich kolor. Sekret formuły tkwi w harmonijnym połączeniu właściwości pielęgnacyjnych, rezultatów makijażu i rewelacyjnej technologii “Color Reviver”, dzięki której formuła reaguje z pH skóry i uwalnia aktywne składniki, podkreślając naturalny odcień ust. Kompozycja o wysokiej zawartości masła shea utrzymuje optymalne nawilżenie ust nawet przez 24 godziny.

Konsystencję ma dość zbitą i gładką. W trakcie aplikacji delikatnie topi się na ustach i idealnie je wypełnia. Jego aplikacja jest bardzo intuicyjna. Sztyft dopasowuje się do ust i do jego nałożenia nie potrzebujesz nawet lusterka.

Do klasycznego, delikatnie połyskującego Dior Lip Glow dołączyły teraz dwa zupełnie nowe wykończenia. Pierwszy matowy balsam Dior Matte Glow, a także Holo Glow o połyskującej teksturze, idealnie wpisującej się we wszechobecny holograficzny trend.


Lip Glow

Rozkochał mnie w sobie na maxa już kilka lat temu. To mój absolutny ulubieniec jeśli chodzi o pielęgnację ust i delikatny makijaż w jednym. Kocham go za to jak nawilża i wygładza usta oraz jak bardzo jest dla nich komfortowy. Nie bez znaczenia jest również subtelna warstewka koloru jaką po sobie zostawia, dając efekt delikatnie pokolorowanych ust. Przepięknie je wypełnia i uwydatnia dodając odrobinę blasku.

Do tej pory w stałej ofercie dostępny był tylko w jednym kolorze 001 Pink. Teraz do podstawowego wykończenia dołączyły dwa nowe kolory – 007 Raspberry i 008 Ultra Pink. Są też trzy odcienie, które kiedyś już pojawiły się w limitowankach: 004 Coral (klik), 005 Lilac (klik) i 006 Berry (klik).


Matte Glow

Naukowcy marki odkryli, że balsam do ust może mieć matowe wykończenie, które sprawia że usta są subtelenie podkreślone, a jednocześnie w pełni naturalne. Formuła Matte Glow wzbogacona w masło z mango i olej żurawinowy wykazuje właściwości odżywcze, technologia ‚Color Reviver’ oferuje ustom naturalny różowy odcień, a aksamitne, matowe wykończenie gwarantuje transparentność koloru.

Peter Philips stworzył dwa podstawowe odcienie różu dopasowane do każdej karnacji: 101 Matte Pink – delikatną matową wersję kultowego różu Pink oraz 102 Matte Raspberry – nasycony róż, wpadający w kolor soczystego owocu granatu.


Holo Glow

Wykończenie Holo Glow, to nie tylko uczucie komfortu, ale także subtelny, holograficzny połysk z dyskretnym odcieniem perłowym. Migotliwy efekt sprawia, że kolor staje się bardziej wyrazisty, ponieważ zawarte w formule cząsteczki inaczej odbijają światło. Aplikacja jest równie prosta jak w przypadku klasycznego Lip Glow – wystarczy jedno pociągnięcie sztyftem bez konieczności spoglądania w lusterko.

To wykończenie dostępne jest w dwóch, zupełnie nowych kolorach – 009 Holo Purple i 010 Holo Pink.

Lip Glow reaguje z naturalną chemią ust i w magiczny sposób dopasowuje się do tonacji skóry. Nawet jeśli w sztyfcie wygląda na mocny i wyrazisty, to na ustach przybiera zdecydowanie delikatniejsze oblicze. Indywidualnie dobrany odcień zapewnia subtelny efekt odświeżenia.

To znacznie więcej niż balsam do ust. Łączy w sobie zalety delikatnej w kolorze pomadki i pielęgnacyjnego balsamu. Na stałe wszedł do mojego codziennego rytuału. Zawsze w użyciu mam co najmniej dwie sztuki. Jedna mieszka na toaletce i często wędruje ze mną po domu. Druga ma stałe miejsce w torebce.

Lip Glow w każdej wersji świetnie nawilża i wygładza usta. Przepięknie je wypełnia i uwydatnia. Jest lekki, delikatny i bardzo komfortowy. To, która odsłona najbardziej przypaść może Ci do gustu zależy od tego jakie wykończenie na ustach lubisz najmocniej. Co wybierasz: delikatny połysk, mat czy drobinki?

Lip Glow 004 Coral i 008 Ultra Pink

Matte Glow 101 Matte Pink i 102 Matte Raspberry

Holo Glow 010 Holo Pink