ESTEE LAUDER Double Wear Maximum Cover

by

Podkład, to jeden z tych produktów do których mam wyjątkową słabość. Nie lubię ograniczać się do jednego czy dwóch. Moja skóra ma różne potrzeby, ja często mam ochotę na uzyskanie różnych efektów, dlatego w moich zbiorach podkładów znaleźć można całkiem sporo. Lekkie, cięższe, mniej czy bardziej kryjące. Do wyboru do koloru.

O bohaterze dzisiejszego wpisu wspominałam jakiś czas temu na Instagramie >>. Dość długo nad nim dumałam, ale wreszcie kilka tygodni temu postanowiłam zaspokoić swoją ciekawość. Nie obyło się bez drobnych problemów przy wyborze odpowiedniego koloru, dlatego ostatecznie zamieszkały ze mną dwa : 2W2 Rattan i 3W1 Tawny.

Double Wear Maximum Cover to nie jest podkład z gatunku lekkich, łatwych i przyjemnych. Jeśli przytłacza się klasyczny Double Wear >>, to na tę wersję nawet nie patrz. To podkład ciężki, mocno kryjący i wymagający. Zadbana, dobrze nawilżona cera to podstawa, jeśli chcesz by połączyła Cię z nim przyjaźń. Do tego dokładny demakijaż, by zapobiec ewentualnemu zapchaniu.

Podkład ma dość gęstą, kremową konsystencję, która szybko zasycha na skórze podczas aplikacji. Musisz się spieszyć i zgrabnie go rozcierać na całej twarzy. W innym przypadku brzydko podeschnie i zrobią się nieestetyczne zacieki. Ja go nakładam zawsze palcami, szybko rozcieram i dopiero potem stempluję całość wilgotnym beauty blenderem.

Już jedna warstwa daje niemalże pełne krycie. Drugiej nigdy nie nakładam, byłby to już chyba zbyt duży hardcore. Wykończenie na jakie możesz liczyć to mat. I to mat przez większą część dnia, bo podkład świetnie ogranicza wydzielanie sebum.

Po nałożeniu sprawia wrażenie lekko klejącego. Taki jednak na ogół urok mocno kryjących podkładów. Dzięki temu dobrze spajają się ze skórą i są trwałe. Nie obejdzie się więc bez delikatnej choć warstwy pudru. Najlepiej coś lekkiego i trochę rozświetlającego. W moim przypadku są to najczęściej Meteoryty albo La Mer The Powder.

Dla mnie to podkład do stosowania powiedzmy 1-2 razy w tygodniu. Szczególnie w dni gdy czeka mnie długi dzień poza domem i chcę mieć pewność, że moja cera będzie wyglądać nieskazitelnie do momentu demakijażu. Nie jest bez wad, ale dla mnie to nie są wady akurat tego konkretnego podkładu, tylko właściwości wpisane w specyfikację produktu. Trudno oczekiwać lekkości i delikatności od podkładu mocno kryjącego z wysoko skoncentrowanym pigmentem. Coś za coś.

Czy jest to podkład dla każdego? NIE. Sucharkom nie polecam, ale mieszńce i osoby z tłustą cerą najszybciej się z nim dogadają. Oczywiście pod warunkiem, że lubią większy poziom krycia i nie straszne im cięższe formuły. Klasyczny Double Wear to przy Double Wear Maximum Cover delikates.

Czasem mam ochotę na coś lekkiego, delikatnie kryjącego, ale są dni gdy wolę sięgnąć po przysłowiową ‘tapetę’. Wtedy z przyjemnością wybieram Double Wear Maximum Cover, bo spośród wszystkich moich mocno kryjących podkładów wygląda na skórze najlepiej. Umiejętnie nałożony, na dobrze nawilżoną cerę, prezentuje się świetnie przez cały dzień.

3W1 Tawny

  • Krycie idealne jak dla mnie <3

    • Dla mnie również i najfajniejsze, że choć to przysłowiowa tapeta to wygląda ładnie i naturalnie <3

  • ja bardzo lubię podkłady EL ale od tego trzymam się z daleka, bo właśnie Pata jest sucharkiem i podejrzewam, że byłaby to katastrofa 😀

    • No to chyba niekoniecznie by Ci było z nim po drodze Patku. Na szczęście dla sucharków też dużo fajnych podkładów na rynku 🙂

  • Chyba nie dla mnie, ale gwiazdki super 😀

    • No chyba nie, chociaż niebieski 😀

  • Myślałam o nim, ale moja skóra ostatnio lubi robić sobie ze mnie żarty, więc raczej by się u mnie nie sprawdził :/

    • Zakupu w ciemno w takiej sytuacji więc nie polecam, ale jak będziesz mieć okazję, to weź sobie próbkę z perfumerii i przetestuj 🙂

  • Świetnie wygląda na skórze, idealne krycie bez efektu tapety! Muszę zaopatrzyć się w próbkę, może w połączeniu z bazą nawilżającą będzie dobrym wyborem dla mojej suchej skóry.

    • Koniecznie spróbuj Aniu. Zakupu w ciemno nie polecam, ale próbaska zawsze warto sprawdzić 🙂

  • Megly

    Takiego Double Weara nie miałam.
    Koniecznie po przetestowania 🙂
    Bardzo ładnie wygląda opakowanko.
    Pozdrowionka serdeczne 🙂

    • Mało się o nim mówi, to klasyczny Double Wear jest gwiazdą. Ja jednak wolę tę wersję 🙂

  • Ufff, ale krycie 🙂 Dla mnie zdecydowanie za dużo 🙂 Wiele osób jednak będzie tym rodzajem krycia zachwycona 🙂

    • Nie każdy lubi takie mocne krycie i jest to normalne i zrozumiałe. Mnie jednak jakoś ostatnio mocno do takiej opcji ciągnie 🙂

  • Mi najbliżej do wersji Double Wear Light i ją uwielbiam:). Ale moim zdaniem ten podkład mimo swego mega krycia wcale nie wygląda ciężko. Albo to jego zasługa albo Twoich umiejętności jego nakładania – albo jedno i drugie;). W każdym razie wygląda świetnie.

    • Fajna jest też wersja Light. Kiedyś bardzo ją lubiłam 🙂 No właśnie to chyba zasługa podkładu. On pomimo swojej ciężkości wygląda na skórze lekko i naturalnie 🙂

  • Dla każdego coś miłego Kochana 🙂

  • No dobra, to już wiem, że to nie dla mnie — dla mnie zwykły DW to za dużo. 🙂 A już tym bardziej, że sucharkom nie polecasz.

    Ale ten kosmetyk ma bardzo eleganckie opakowanie, lubię takie wygodne tubeczki.

    • No to Kochana na pewno byś się z nim nie polubiła, bo klasyk przy nim to pikuś 😉
      Też lubię takie tubeczki. Idealne do zabrania w podróż 🙂