Balsamy LANOLIPS – zimowe SOS

by

Zimowy okres to w moim przypadku zwiększona kilkukrotnie częstotliwość stosowania balsamów do ust. W tym czasie wygrywają i prym wiodą mocno treściwe, intensywnie nawilżające i odżywcze formuły. Przerobiłam już różne pomadki ochronne i olejki do ust, znajdując kilku swoich ulubieńców do których lubię regularnie wracać. Nie zmienia to jednak faktu, że nadal szukam i odkrywam nowości, z nadzieją że któraś kolejna dołączy do grona tych najlepszych. Tym razem na tapetę wzięłam Lanolips.

Jeśli bywasz w Sephorze >> i z zaciekawieniem wyglądasz nowości, to być może zdążyłaś się już z tą marką zapoznać. Lanolips to australijska firma nr 1 na rynku produktów z lanoliny naturalnego pochodzenia, która cieszy się ogromną popularnością wśród gwiazd i ekspertów piękna na całym świecie. Zdobyła ponad 50 międzynarodowych nagród kosmetycznych. Firma opracowuje swoje produkty nie przeprowadzając testów na zwierzętach i szczyci się tym, że magicznym składnikiem w jej produktach jest najczystsza na świecie lanolina, która leczy i pielęgnuje wysuszone usta i suchą skórę.

Jestem szczęśliwą posiadaczką dwóch produktów Lanolips – cytrynowego balsamu do ust Lemonaid Lip Treatment oraz wielozadaniowego super balsamu 101 Ointment Multibalm. Ten pierwszy, jak sama nazwa wskazuje jest balsamem do ust, choć oczywiście nie musisz stosować go wyłącznie na usta, ten drugi natomiast, co również możesz odczytać z nazwy, zastosowań ma aż 101. Nie wiem czy uda Ci się znaleźć ich aż tyle, ale jedno jest pewne, nie ograniczaj się w poszukiwaniach.

Lemonaid Lip Treatment to genialny zastrzyk nawilżenia i odżywienia dla wysuszonych ust. Ma również działanie orzeźwiające i pachnie pyszną cytrynową lemoniadą. Jest bardzo gęsty i treściwy. Jeśli wystawisz go na działanie niskich temperatur, to mocno stwardnieje i będziesz musiała użyć dużo siły by wydobyć go z tubki. Jeśli będziesz nosić go w kieszeni, to się roztopi i będzie mięciutki. Niezależnie od tego gdzie go będziesz przechowywać i jaką formę będzie miał przed samą aplikacją na usta, wiedz że przyniesie im natychmiastową ulgę. Nawet tym suchym i spękanym. Fantastycznie je nawilży, zmiękczy i odżywi. Da uczucie lekkiego wypełnienia ust i bajecznie je wygładzi.

101 Ointment Multibalm to mała tubka pełna magii. Jej zawartość możesz stosować na każde wysuszone miejsce na ciele. Łokcie, pięty, kolana, skórki przy paznokciach, a nawet oparzenia słoneczne czy ugryzienia owadów. Możesz też dodać odrobinę do kremu albo potraktować jako baza pod pomadkę. Idealnie spisuje się również jako nocny balsam do ust. Jedyne co może Cię ograniczyć w znalezieniu mu zastosowania to wyobraźnia.

Balsam ma wielką moc, jest super intensywny, nawilżający i odżywczy. Wystarczy go odrobinka, dlatego nie zniechęcaj się pozornie małą tubką (15g). Podobnie jak cytrynowy Lemonaid Lip Treatment ma bardzo gęstą i treściwą formułę. Najlepiej wycisnąć nieco z tubki, rozgrzać między palcami i dopiero wtedy aplikować na skórę. Ratuje każde wysuszone miejsce w mgnieniu oka.

Używanie obu balsamów stało się moim małym uzależnieniem. Oba są genialnie i nie umiem wskazać swojego faworyta. Lemoniadkowy Lemonaid Lip Treatment stosuję na ogół tylko na usta, a wielofunkcyjny 101 Ointment Multibalm na skórki, dłonie i miejscowe przesuszenia na ciele. To prawdziwe zimowe SOS.