BENEFIT nowy rozświetlacz Dandelion Twinkle

by

Każda marka ma w swojej ofercie jakiś produkt kultowy, taki z którym natychmiast jest kojarzona. Jeśli chodzi o Benefit, to bez wątpienia są to kartonikowe róże. Myślę, że nie ma osoby, która by nie znała choćby kultowego brązera Hoola >>! Jeśli nie osobiście, to na pewno ze słyszenia.

Co jakiś czas do rodzinki dołączają kolejne nowości, tym razem róż Dandelion zyskał siostrę. Zwie się Dandelion Twinkle i jest lekko lśniącym złoto-brzoskwiniowym rozświetlaczem z malutkimi skrzącymi drobinkami.

Jest mięciutki, jedwabisty w dotyku i bardzo drobno zmielony. Jego specjalna, wypiekana formuła pozwala otrzymać łagodnie lśniące wykończenie. Nie uzyskasz nim blasku dyskotekowej kuli. To zdecydowanie delikatesik.

Intensywność koloru możesz stopniować, szczególnie jeśli masz jasną karnację. Jeśli ciemniejszą albo tak jak ja cieszysz się resztkami wakacyjnej opalenizny, efekt końcowy pozostanie dość subtelny.

Możesz używać go solo albo nałożyć na ulubiony róż do policzków lub puder. Omieć kości policzkowe, łuk kupidyna, okolice skroni oraz grzbiet nosa. Wystarczy odrobina. Uzyskasz subtelny rumieniec i ładny blask. Bardzo delikatny i dziewczęcy. Wykończenie to rozświetlająca tafla, ale gdy się bliżej przyjrzysz dostrzeżesz malutkie skrzące się drobinki.

Dandelion Twinkle vs. Dandelion

Tego pięknotka, razem z całą Benefitową rodziną, znajdziesz oczywiście w Perfumeriach Sephora i na sephora.pl

0
  • Ale pięknie sie prezentuje. Ja ostatnio zostałam posiadaczką bronzera Hoola 🙂

    • Ma w sobie dużo uroku! A Hoola to klasyk nad klasykami! Jak Ci się podoba? Zdążył już skraść Twoje serce? 🙂

      • Niestety nie miałam jeszcze okazji go użyć.

  • Martusia, urocze zdjęcia! Są takie romantyczne, uwielbiam taki styl:) A poza tym to świetny rozświetlacz, piękny odcień i ten subtelny blask:)

    • Dziękuję Aniu! :* Ze mnie też, wbrew pozorom, jest bardzo romantyczna dusza.. 😉
      Właśnie, właśnie! Jeśli ktoś lubi delikatnie się rozświetlać, to będzie to strzał w dziesiatkę! 🙂

  • Smyrałam się nim, bardzo przyjemny. 🙂

  • Hmmm, myślałam, że to będzie coś w klimacie Sugarbomb, ale widzę, że jednak inna historia :).

    • Zupełnie inna! To dobrze czy źle? 🙂

  • Wygląda pięknie i świetliście, przyjrzę mu się bliżej przy okazji w Sephorze 😀

    • Koniecznie Dorotko. Założę się, że jako sucharek, lubisz się ładnie rozświetlać 🙂

      • A pewnie, że lubię! 😀

        • No to obowiązkowo musisz mu się przyjrzeć 🙂

  • On jest cudny!

  • Megly

    Bardzo fajny rozświetlacz.
    Ależ Ty masz ciekawe różności wynajdujesz.
    Nie brakuje tu inspiracji.
    Wszystko zawsze bardzo kusi 😀
    Podoba mi się ten efekt.
    Miłego dnia!
    Pozdrawiam 🙂

    • Idealny dla fanek subtelnego blasku. Jest ich przecież całe mnóstwo <3
      No sama widzisz Kochana, jak tu nie kusić takimi smakołykami 🙂

  • Uwielbiam takie rozswietlacze, sama uwielbiam blysk. Pozdrawiam serdecznie <3

    • Ja dokładnie tak samo. Robią małe czary mary na twarzy <3

  • Bardzo go lubię i nawet aktualnie mam go na kościach policzkowych! Jest dla mnie idealnym wykończeniem dziennego makijażu

    • Zgadza się, bo on taki delikatny i super spisuje się na co dzień 🙂

  • Sasza Anna

    Przepiękny jest ten nowy Dandelion, ale pani w Sephorze mówiła, że jest on mały pojemnościowo, ma ponoć 3 gramy czyli tyle ile miniatura. Ale jest wart grzechu:)

    • Zgadza się, ma mniejszą nieco pojemność, choć i tak pewnie jego zużycie trochę zajmie 😉

  • Ja miałam kiedyś róż dandelion, ale ciut bladzioszek był dla mnie ;D

    • Oooo, a on nie jest jakiś ekstremalnie jasny 🙂

  • Też tak myślę 🙂

  • Bardzo lubię ten rozświetlacz do naturalnego makijażu. Podoba mi się efekt, gdy stosuję go jako typowy rozświetlacz, ale jeszcze bardziej podoba mi się efekt jaki daje nałożony dużym, puchatym pędzlem na większe partie twarzy. Ładnie odbija światło powodując, że skóra wygląda zdrowo i ma piękny (prawie) naturalny blask 😉

    • Nie próbowałam go jeszcze na całą twarz. Zwykle sięgam po pudry mniej lub bardziej matujące.. ale sprawdzę z ciekawości o czym mówisz. Może efekt mnie pozytywnie zaskoczy 🙂

      • Na całą twarz to bym się trochę bała, ale na większą część policzków, na róż i bronzer wygląda pięknie 🙂 Czasami nakładałam go też na środek czoła, nos i brodę, ale to przy mocniejszym makijażu, gdy były mniejsze szanse na świecenie w ciągu dnia, bo normalnie strefa T mi się trochę przetłuszcza.

        • U mnie aplikacja na strefę T odpada, mój własny blask mi wystarczy 😉 Na policzki bardziej tak po całości, już zdecydowanie szybciej mogłabym się dać namówić 🙂