TOM FORD nowa odsłona róży Cheek Color Blush. Gratuitous.

by

Uwielbiane przez kobiety na całym świecie, róże Cheek Color Blush od Toma Forda, w tym roku nie tylko przeszły reformulację formuły, ale też wzbogaciły kolekcję w nowe kolory. Oczywistym było, że choć jeden z nich dołączy do moich obecnych piękności :  Savage >>, Love Lust >> i Ravish>>. Nie wiadomo tylko było który..

Wyboru pierwszego z nich dokonałam absolutnie w ciemno, posiłkując się wyłącznie zdjęciem katalogowym. Było to kilka miesięcy temu, zanim jeszcze pierwsze zdjęcia rzeczywistego produktu i swatche ukazały się w internecie. Dość ryzykowne, ale jakże fascynujące. Liczyłam, że Tomasz mnie nie zawiedzie i jaki by ten róż nie był, i tak go pokocham, bo to Tomasz!

A miał być jeden, jedyny, najpiękniejszy i wyjątkowy! Trochę brudasek, z domieszką róży, brązu. Tak go sobie wyobrażałam. Żyłam tymi marzeniami przez kilka dni, aż pewnego ranka do drzwi zadzwonił kurier i wręczył mi mały kartonik. Nadszedł moment konfrontacji.

Pierwsze spotkanie z Gratuitous i upss. Nieeee, nie tak miał wyglądać. Meega fiolet, bez mojej wymarzonej róży i brązu. Już miałam przed oczami siny rumieniec na moich policzkach. Niekoniecznie wymarzony. Moje wyobrażenia zdawały się nie mieć z rzeczywistością za wiele wspólnego. Zrobiłam więc to co zwykle robię z takim gagatkami. Schowałam w ciemniej szufladzie i próbowałam wymazać z pamięci..

Minęło kilka tygodni, podczas jednego z porannych makijaży sobie o nim przypomniałam i postanowiłam dać mu szansę. Przecież to Tomek, nie może być tak źle! Chwyciłam za pędzel i delikatnie zaaplikowałam na policzki. Zaprezentował się w całej krasie, a ja od razu biłam się w pierś że w niego zwątpiłam!

Gratuitous okazał się być piękną, chłodną śliwką, która bardzo ładnie dopasowała się do opalenizny. Ma satynowe wykończenie, choć z bliska, w mocniejszym świetle ujrzysz bardzo dyskretnie rozświetlające malutkie drobinki.

Róż jest mocno napigmentowany, ale nałożony puchatym pędzlem i lekką dłonią pozwala na budowanie koloru, od subtelnego po intensywny rumieniec. Formułę ma bardzo delikatną, drobną i mięciutką (w porównaniu do starej formuły, która sprawia wrażenie ‘gęstszej’ i bardziej mięsistej).

Nie wiem na ile dogada się z moją bladą cerą zimą, ale efekt na opaleniźnie bardzo mi się podoba i póki co regularnie korzystam z jego uroków. Jest trochę inny od odcieni których na ogół używam i za tę inność też go tak bardzo polubiłam. No i to Tomek!