Wariacje marki BENEFIT na temat kultowego brązera Hoola

by

Jeden z pierwszych kosmetyków, który poznałam wkraczając w bardziej dorosły świat makijażu był kultowy brązer Hoola marki Benefit. Zachwycałam się na każdym kroku tym małym kartonikiem z idealną zawartością. Nawet przez myśl mi wtedy nie przeszło, że nadal będzie ze mną kilka dobrych lat później, a do tego doczekam się kolejnych wariacji na jej temat. Hoola w płynie, Hoola w sztyfcie, a nawet Hoola Lite, dla największych bladzioszków.

Klasyczna Hoola to wszystkie promienie słońca zamknięte w małym pudełeczku. Ma śliczny czekoladowy odcień, bez dodatku szarości czy pomarańczy. Jest zupełnie matowa, bez żadnych drobinek czy shimmeru, w związku z czym idealnie nadaje się do konturowania. Ma świetną pigmentację i efekt końcowy możesz budować zgodnie z oczekiwaniami. Używam jej zimą, gdy jestem blada, a także latem gdy mniej lub bardziej opalona. Pasuje do każdej karnacji i na każdej jest widoczna.

Brązer pięknie wtapia się w skórę i wygląda niesamowicie świeżo i naturalnie. Doskonale konturuje, tworzy cienie, podkreśla rysy i nadaje cerze muśnięty słońcem blask. Nałożony po całości na całą twarz, najlepiej dużym puchatym pędzlem, tworzy efekt tryskającej zdrowiem opalenizny, przez cały rok!

Hoola doczekała się również swojej jaśniejszej wersji pod postacią Hoola Lite. Przepiękny piaskowy odcień, z dodatkiem słonecznego złota, równie gładko i równomiernie jak jej ciemniejsza siostra, rozprowadza się na twarzy.

Idealna dla cery jasnej i po prostu wymarzona, aby cieszyć się naturalnie wyglądającą opalenizną przez okrągły rok. Dla pośrednich karnacji sprawdzi się również fajnie nałożona na całą twarz. Daje naturalne, łagodne wykończenie.

Dla fanów konturowania na mokro marka Benefit stworzyła brązujący kremowo-pudrowy sztyft do konturowania Hoola Quickie Contour Stick. Niezwykle łatwy w obsłudze, nawet dla mniej wprawionej dłoni. Zaokrąglona końcówka sztyftu pozwala na równomierną, precyzyjną aplikację przy każdym użyciu. Wystarczy, że poprowadzisz linię, którą następnie delikatnie rozblendujesz pędzlem lub wilgotnym beauty blenderem. Na wierzch możesz dodać odrobinę brązera w pudrze.

Sztyft daje bardzo ładny efekt i naturalne, delikatnie matowe wykończenie. Pięknie rzeźbi kości policzkowe i gwarantuje idealnie zarysowany kontur twarzy.

W rodzinie Hoola znajdziesz także brązer w płynie Dew the Hoola. Jego delikatna i lekka konsystencja dosłownie wtapia się w skórę, a gładkie i matowe wykończenie zapewniają efekt świetlistej opalenizny bez drobinek opalizujących. Możesz nakładać go na twarz, szyję, dekolt i gdzie tylko chcesz (nogi? dlaczego nie!). Jeśli się opaliłaś i stary podkład jest za jasny, dodaj do niego Dew the Hoola i wymieszaj. Możesz również nakładać go na wybrane partie twarzy i delikatnie roblendować pędzlem czy palcami.

Ten maluch w płynie tworzy efekt naturalnej i słonecznej skóry. Świeży blask bez drobinek i zbędnego brokatu. Pięknie podkreśla i rzeźbi rysy twarzy.

Możesz używać ich osobno lub łączyć w najbardziej dla siebie udane pary. Brązer w płynie Dew the Hoola wymieszaj z podkładem albo nałóż odrobinę na całą twarz, sztyftem Hoola Contour Stick optycznie wyszczupl lico i podkreśl kontury, na koniec dodaj do niego kultową wersję w pudrze Hoola lub Hoola Lite. Każdy jeden zapewni Ci efekt naturalnej opalenizny i delikatnego słonecznego blasku.

Hoole Lite vs. Hoola

Hoola Quickie Contour Stick

Dew the Hoola

Hoola Quickie Contour Stick, + odrobina klasycznego Hoola na wierzch

powyżej konturu odrobina Rockateur >> 

* Wszystkie Benefitowe smakołyki znajdziecie oczywiście w perfumeriach Sephora i na sephora.pl

0
  • Mam chęć na miniaturową Hoolę już od jakiegoś czasu:)

    • Nie będę Cię Kochana powstrzymywać. Naprawdę warto 🙂

  • Ja mam hoole ale dla mnie niestety jest za ciemna 😀 myślałam o wersji lite, ale sama nie wiem czy nie mam ochoty na bronzer jakiejś innej firmy. martuś Twoja opalenizna jest boska, a Pata ja córka młynarza 😀

    • Za ciemna w sensie, że robisz sobie nią krzywdę czy wolisz po prostu delikatniejszy kontur? Ja zimą, jak jestem córką młynarza, uwielbiam ją równie mocno jak latem <3

  • Megly

    Jakie przefajne propozycje.
    Chcę i ja mieć je w kosmetyczce.
    Może kiedyś wypróbuję, bo wyglądają bardzo wakacyjnie i dają świetny efekt.
    Pozdrawiam serdecznie 🙂

    • Bardzo wakacyjnie wyglądają, ale cuda czynią przez calusieńki rok 🙂

  • Mam hoole i nie uwiodla mnie az tak jak the balm. A,e hoola w sztyfcie jest calkiem, calkiem musze przyznac

    • Nie znam brązującej propozycji The Balm, ale Hoolę wielbię od lat. Dla każdego coś miłego 🙂

  • Sztyft mnie zaciekawił, bo polubiłam konturowanie na mokro:) Śliczny słoneczny makijaż Martusia:) Przepięknie Ci w nim:)

    • Również lubię, szczególnie takimi łatwymi w obsłudze produktami 🙂 Dziękuję Aniu! :*

  • Bronzer bez pomarańczy, o tak! 🙂 Ale sztyft do konturowania w sztyfcie? Tego jeszcze nie próbowałam. W każdym razie efekty widoczne na Twojej buźce są zachęcające. Hoola Lite na takim bladziochu jak ja mógłby ładnie wyglądać.

    • Sztyft w sztyfcie, a co! 🙂 Jest świetny i bajecznie łatwy w obsłudze. Daje delikatny efekt, ale można dokładać warstwy i podbić jego intensywność.Ja zwyklę daję na niego odrobinę klasycznej Hooli. Wersja Lite jest super dla bladziochów, choć klasykiem też krzywdy nie można sobie zrobić 🙂

      • Haha, dopiero teraz zauważyłam, jak pięknie to napisałam z tym sztyftem… 🙂

        • Oj tam, sama prawda. Sztyft przecież jest w sztyfcie 😀

  • Wow! Połączenie Hola i Rockatour wygląda cudownie!

    • Też tak myślę! Zgrana z nich para 🙂

  • Świetny bronzer który bardzo lubię i do klasycznej wersji zawsze wrócę:)

    • Dokładnie tak jak ja! Choć w szufladzie brązerów całe mnóstwo, to do Hooli mam mega sentyment i zawsze chętnie wracam 🙂

  • Aż se powzdychałam do nich, muszę je mieć kusicielko 😀

    • Ja mam fisia na punkcie brązerów i konturowania, więc takich cudeniek tutaj nigdy brakować nie będzie 😀

  • Southgirl

    Mam „standardowa” Hoole i uwielbiam ten brazer, choc miniatury nie moge wykonczyc od ponad roku 😀

    • Klasyk jest najlepszy na świecie! <3

  • W Hoola Lite jestem absolutnie zakochana, idealny odcień dla mojej jasnej karnacji 🙂

    • Dla mnie w tym momencie jest za jasna w opcji konturowania, ale na pewno wrócę do niej zimą 🙂