DIOR Poison Girl EDT

by

Poison, historia kobiecości według Dior, owiana aurą skandalu i wielkich kontrowersji. Bulwersuje, jednocześnie urzeka. Jedni kochają, inni nienawidzą. Rok temu swoją premierę miała Poison Girl, zrywając nieco z tradycją, wywoływując jednak niemałe kontrowersje, co idealnie wpisało się w ideologię Trucizny. W tym roku powraca w nowym wydaniu, w wersji wody toaletowej. Zapach, który uwodzi, zaskakując kontrastami i zniewalając zmysłowością.

Otwarcie jest pomarańczowe i bardzo musujące. Soczyste, mrożone cytrusy przebojowo wkraczają na scenę, wywołując dreszcz podniecenia. Słodka, bardzo owocowa pomarańcza sycylijska tworzy oszroniony duet z cierpką pomarańczą kalabryjską o żywiołowej osobowości. Są siostrami i łączy je ta sama radosna i soczysta natura, jednak grają dwie różne role. Razem tworzą finezyjnie skomponowaną, niepowtarzalną świeżość. Z oryginalnego dialogu wyłania się marzenie o smaku pomarańczowych lodów, które spowijają wszystko dookoła owocową świeżością.

Po tym burzliwym wejściu, pojawia się i stopniowo rozwija kwiatowe serce. Zielona, migotliwa nuta neroli spotyka różę z Grasse oraz różę damasceńską. Królowa prowansalskich kwiatów ukazuje swoją niepodzielną, władczą moc z nutami pieprzowymi i miodowymi. Jej kuzynka, turecka piękność o wrażliwym temperamencie potwierdza swoją ekspresywną osobowość. W wielkim finale zapach otwiera przed nami serce, oszałamiając trwałymi, cytrusowymi nutami, które stają się jeszcze bardziej wyraziste. Intensywna pokusa porusza i rozpala zmysły.

Wreszcie waniliowy puch miesza się ze słodyczą i gorzkawym akordem fasoli Tonka, rozpalając do białości kwiatowe szaleństwo. Krągłe, otaczające kokonem nuty szlachetnej fasoli tworzą kanwę kompozycji. Cukrowy, waniliowy wykrzyknik przywołuje, wciąga i uwodzi. Sprawia, że zapach jest ciepły i kremowy.


Nuta głowy : mrożona pomarańcza, gorzka pomarańcza i cytryna

Nuta serca : róża z grasse, neroli, róża damasceńska i kwiat pomarańczy

Nuta bazy : fasolka tonka, wanilia, drewno kaszmirowe, heliotrop i karmel


Poison Girl Eau de Toilette to zapach słodki, kremowy i otulający. Nie atakuje jednak, ani nie przydusza ulepkowatą słodyczą jak woda perfumowana. Jest zdecydowanie mniej nachalny i bezczelny. Więcej w nim delikatności i dziewczęcej zalotności. Nadal jest jednak diabelnie zmysłowy.

Wyczuwam w nim bliższe powinowactwo z klasykiem, a waniliowe nuty przypominają mi te znane z Hypnotic Poison. Tak jakby Poison Girl EDP >> i Hypnotic Poison >> miały dziecko..

0
  • Wielu osobom EDT podoba się bardziej niż EDT, a na mnie tylko ten początek jest taki piękny! Ale z EDP też nie polubiłam się od pierwszych testów, trochę nam to zajęło, więc może jeszcze z EDT się dogadam. Ta pomarańczowa oranżadka w otwarciu jest urocza.

    • Ja mogę powiedzieć, że EDP lubię, podczas gdy EDT uwielbiam. Tak wiele ma wspólnego z Hypnotic, że nie umiem mu się oprzeć <3

  • Ja w ogóle nie lubię żadnego z Poison ;D

    • To dokladnie odwrotnie, niz ja 😉
      Najwazniejsze, ze inne kwestie podobaja nam sie tak samo 😉

    • A miałaś okazję poznać wszystkie? Co Ci w nich nie pasuje?

      • Znam dwie wersje, mi śmierdzą i trzymają się mnie 2 – 3 godziny ;D zresztą gdy byłam w S kiedyś to jedna z klientek mówiła do córki ‚ tego nie, one się strasznie popsuły’ a pokazywała na teeeeeeeee cudaaaaa ;D

        • Ja bym się innymi nie sugerowała. To tak jak z kultową No 5 od Chanel. Dla jednych śmierdzą przeokrutnie, dla innych są dziełem sztuki. Wszystko rzecz gustu. Poza tym różne Panie w różnych perfumeriach też różne dziwne rzeczy wygadują o.O

  • Muszę koniecznie go wąchnąć, widzę swoje nuty zapachowe 😀

  • Megly

    Poison to raczej nie dla mnie. Zwłaszcza latem wolę bardziej świeże, lekkie zapachy. Jednak powącham na pewno.
    Pozdrawiam! 🙂

    • Ja też stawiam latem na energetyczne bomby zapachowe, ale ta woda toaletowa jest obłędna na chłodniejsze ciut wieczory <3

  • Zapowiada sie bardzo interesujaco Ö) Mnie wlasciwie wszystkie trucizny Diora zawsze sie podobaly 🙂

    • A jest któraś, którą wielbisz najmocniej? Ja muszę pokręcić się znów wokół klasyków. Może już do nich dojrzałam 🙂

  • Southgirl

    Mrrr znowu zaciekawilas 😀 Musze koniecznie obwachac przy okazji, chociaz standardowy Pure Poison jesli chodzi o zapachy tej serii, poki co jest dla mnie nie do pobicia 😛

    • Nie do pobicia, w sensie tak bardzo lubisz czy nie jesteś w stanie go znieść? Ja do klasyka muszę zrobić kolejne podejście, bo jakiś czas temu nie było nam jeszcze ze sobą po drodze. Może mój nos teraz inaczej na niego zareaguje 🙂

  • słodki i otulający to coś dla mnie ! i ta butelka też świetna. Na pewno mu się przyjrzę, bo moje perfumy Si się kończą 😀

    • Słodki i otulający, jednocześnie świeży i wesoły. Dla mnie jeden z piękniejszych Poison’ów <3 A Si też kocham <3