MARC JACOBS Enamored Hi-Shine Lip Lacquer

by

Na fali matowych pomadek, które królują ostatnio w perfumeriach, ja niezmiennie zachwycam się intensywnym blaskiem. Lustrzanym, gładkim jak tafla, nadającym ustom objętości i soczystości. Mam już swoich ulubieńców w tej kategorii, pokazywałam Ci niedawno mój niezbędnik >>. Nic nie stoi jednak na przeszkodzie, by poznawać i zachwycać się innymi. Dziś kolej na Enamored Hi-Shine Lip Lacquer Marca Jacobs’a.

Zacznę od przedstawienia Ci moich kolorów, bo myślę że one odgrywają tutaj dużą rolę i mają spory wpływ na moją końcową satysfakcję. Najdelikatniejszy z całej trójki 314 Moon Glow to jasny kremowy nudziak. 326 Pink Flamingo z kolei, to delikatny różowy żelek. Oba są półprzezroczyste i czegokolwiek nie zrobisz, i tak spod spodu będą widoczne Twoje usta. Największe krycie ma 330 Hey You, żelkowa czerwień z odrobiną różu. Już jedna warstwa wystarczy by uzyskać intensywniejszy kolor, ale efekt nie jest nadmiernie krzykliwy i nawet ja, fanka delikatesów na ustach, jestem go w stanie zaakceptować.

Formuła dobrze przylega do ust i leciutko się klei. Nie wpływa to jednak w mojej ocenie na finalny odbiór, bo taki na ogół urok błyszczyków i albo Ci to odpowiada albo nie. Ja sama mocniejszego klejenia nie lubię. W Enamored mi nie przeszkadza, bo jest na tyle delikatny, że nie jest w stanie przesłonić innych zalet.

Błyszczyki mają delikatnie mentolowy posmak i i chwilę po nałożeniu dają uczucie lekkiego mrowienia. Robią przy tym czary mary, w rezultacie zwiększając objętość ust. Przypominają mi Lip Maximizer od Dior >>, zarówno w kwestii samego odczucia, smaku, jak i wyglądu na ustach. Pięknie wypełniają usta, które natychmiast wydają się być bardziej jędrne i mega soczyste. Dają efekt wilgotnych warg i wyjątkowy blask. Mienią się jak szalone.

Mój faworyt z tej trójki, to zdecydowanie różowy, półprzezroczysty, nieco żelkowy Pink Flamingo. Genialnie podkręca naturalny odcień ust, dodaje im soczystości i pozostawia po sobie cudownie gładką, lśniącą, lustrzaną taflę. Uwielbiam!

od góry : 314 Moon Glow, 326 Pink Flamingo, 330 Hey You

314 Moon Glow

326 Pink Flamingo

330 Hey You

* Na makijaż Marca Jacobsa ma wyłączność Sephora >>, to tam znajdziesz błyszczyki i wiele innych smakowitości.

0
  • MARCowe śliczności.Szkoda, że Pink Flamingo tak delikatnie na ustach wychodzi.

  • Pierwszy wpadł mi w oko ten najjaśnieszy. Ale i Pink Flamingo fajnie, subtelnie wygląda na ustach. 🙂

    • Najjaśniejszy też ma w sobie dużo uroku, ale Pink Flamingo jest taki najbardziej naturalny i soczysty 🙂

  • LaFililanka

    Pink F

    • I właśnie za tę naturalność tak bardzo go lubię 🙂 Jeśli jednak ktoś szuka nieco więcej koloru, to malinka Hey You spodoba mu się na pewno! 🙂

  • No nawet każdego z nich mogłabym użyć:)

    • Nie będę Cię powstrzymywać 😀 hyhy

      • Mogłam się tego spodziewać;) Wesołych Świąt:)

        • Zawsze do usług! 😀
          PS: Dziś znów będę w rejonach Indigo! Aaaaa! o.O

  • Hey you chcę ♥

  • Ja ostatnio odkryłam czarną kredkę do oczu MJ i smaruję nią linię wodną i wciąż się zachwycam. Jest w niej moc!

    • Uwielbiam ją. To był mój pierwszy zakup od Mareczka, jak tylko ukazał się w Sephorze. Mam wrażenie, że wieki temu 🙂

  • Wszystkie trzy są cudowne ♥

    • Zgadza się! Każdy jeden ma w sobie COŚ 🙂

  • Megly

    Dawać mi tu tego pink flamingo 🙂 Ależ się pięknie prezentuje na ustach! 🙂 Ja chcę go znaleźć w tym roku pod choinką… Może Gwiazdka mi przyniesie… Byłam greczna 😀 Pozdrowionka przedświąteczne 🙂 Megly (megly.pl)

    • Przepiękny jest, prawda?! 🙂 Tak naturalnie podkreśla usta i prezentuje się na nich cudownie! <3

  • Mam Pink Flamingo i bardzo go polubiłam, idealny odcień na co dzień 🙂

    • Dla mnie to on nie tylko na co dzień idealny, ale i od święta 😀

  • Powiem Ci, że się zainteresowałam tymi błyszczykami, odcień Hey You najbardziej wpadł mi w oko, ale ja lubię takie soczystości:)

    • Nie dziwię się Aniu, bo on piękny jest! Niemniej jednak moje serducho najmocniej bije do Pink Flamingo. Taki odcienie uwielbiam <3

  • No nie, Ty to wiesz jak skusić 😀 Piękne kolory, wszystkie chcę 🙂 Tobie w każdej pięknie 🙂

  • Haha, miałam napisać praktycznie to samo, co poprzedniczka – odniosłam wrażenie, że nawet to, na co zazwyczaj nie zwracam uwagi, pozytywnie opisane przez Ciebie, zachęciłoby mnie do kupna 😉

    • Bo ja tu same cudaki piękniaki pokazuję Zajączku. Nie muszę nawet specjalnie zachęcać 😀

  • Mam drobniutkie linie niestety, musisz się lepiej przyjrzeć 😉 A nakładam różnie, nie mam ulubieńca naj naj naj, którego używam nieustannie, zmieniam sobie i jak kończę jedno opakowanie, to zwykle zaczynam nowe, zupełnie inne (obecnie wykańczam Shiseido kremik, o którym niedawno pisałam) 🙂

  • iconic 743

    Jestem fanką mocnego koloru na ustach ale życie jest brutalne:P i niestety moje upodobania muszę zostawić na specjalnie okazje a dzięki Tobie mam gotowe rozwiązania i oszczędzasz mi Kochana sporo czasu i nerwów bo idę , sprawdzam to co tak pięknie opisujesz i zazwyczaj mi pasuje:).

    • A co takiego brutalnego w życiu Kochana, że możesz mocne kolory nosić na specjalnie okazje? 🙂
      Bardzo się cieszę! Widać mamy podobne gusta i upodobania! <3 :*

      • iconic 743

        Praca i dress code 🙁

        • Ah, rozumiem 🙁 Możesz jednak ‚zaszaleć’ w drodze do pracy i z pracy i po pracy i w weekendy i inne wolne dni.. nie jest źle! 🙂

  • Hey You najbardziej mi się podoba, i chyba Ty w nim też wyglądasz najładniej 🙂 lubię właśnie takie delikatne czerwienie… choć na dzień raczej nie za bardzo mam odwagę by je nosić 🙂
    podobają mi się matowe usta, ale ja mam do tego zbyt pełne wargi… matowa pomadka źle na mnie wygląda, dlatego tak jak Ty też stawiam na błysk! najczęściej na błysk w kolorze brzoskwiniowym 🙂

    • No ja właśnie mało odważna jestem do mocniejszych odcieni na ustach, ale Hey You mieści się w granicach akceptowalnej przeze mnie normy 😉
      Maty są obłędne! Ale takie najpiękniej wyglądają w intensywnych kolorach! Brak mi odwagi niestety.. 😉

  • Pink You i Hey Flamingo ❤️❤️❤️