MUGLER Angel Muse EDP

by

Zapach Angel zrewolucjonizował świat perfumeryjny dając początek smakowitym zapachom „gourmand”. Otworzył nieodkryte morze możliwości wprowadzając do zapachów nuty znane do tej pory jedynie z cukierni. Stał się ulubieńcem milionów kobiet i inspiracją dla niezliczonych smakowitych i słodkich zapachów, kapiących owocami, ociekających karmelem, lukrecją i mnóstwem innych słodkości. W tym roku marka Mugler (to pierwsze perfumy po zmianie nazwy z Thierry Mugler) odnawia styl gatunku gourmand wprowadzając powiew nowoczesności, przeciwieństw i uzależniających smaków. Angel MUSE – miłość, która staje się obsesyjnym uzależnieniem.

Angel MUSE wyłamuje się ze znanych do tej pory kodów twórczych Angel, dzięki nowemu designowi flakonu: kosmicznemu kamieniowi. Nowa gwiazda w galaktyce Angel. Tworzy ją eliptyczny metalowy pierścień (metal – znak rozpoznawczy projektów MUGLERA) oraz opływowe kształty. Nie ma tu błękitu, ale delikatny, bursztynowo-różowy odcień przypominający kolor „powierzchni Marsa”. Przywołuje on zarazem subtelne łakomstwo Angel MUSE oraz zmysłowość skóry, która nim pachnie. To alchemia między zapachem a skórą. Kryształowe serce, które kryje w sobie zapach, nosi dyskretny ślad gwiazdy.

MUGLER Angel Muse

Oczywiste i znane z Angel smakowite nuty zostały przeformułowane na bardziej świetliste bez nadmiernego ich przesładzania. Angel MUSE zrodził się z eksplozji duetu kremu orzechowego i wetiweru. Jest ekstremalnie puszysty i smakowity, tak apetyczny że jadłabyś go łyżkami gdybyś tylko mogła. Uzależnia jak najlepszy krem orzechowy! Na szczęście ma 0 kalorii, więc możesz najadać się nim do woli. Jest idealnie słodki. Nie znajdziesz w nim nic a nic z chemii, nie zemdli Cię też od nadmiaru słodyczy w słodyczy. Całość jest idealnie zbalansowana i wyważona. Lekka i delikatna. Bez nadmiernej lepkości.


Nuta głowy: grejpfrut, różowy pieprz

Nuta serca: orzech laskowy, bita śmietana, róża

Nuta bazy: wetyweria, paczula


To kwintesencja marki MUGLER. Obfitość rozkoszy i przyjemności. Nie sposób nie zauważyć w Angel MUSE bliskiego powinowactwa z oryginalnym Aniołkiem, ale MUSE jest cieplejszy, słodszy i bardziej delikatny, zdecydowanie mniej kontrowersyjny i łatwiejszy w odbiorze. Czuć w tle tę charakterystyczną dla klasyka piwniczność, ale nie przydusza, jest ugładzona i ujarzmiona. Niemniej jednak sprawia, że zapach ma w sobie jakąś skrytą tajemnicę. Fascynującą, pociągającą i magnetyzującą. Dodaje mu pazura i charakteru. Przyciąga jak magnes i nie chce puścić.

Nie brak tu również elegancji i mega zmysłowości. Angel MUSE kryje w sobie niepohamowany urok i pokusę, przyprawiając o zapachowe uzależnienie któremu nie będziesz w stanie się oprzeć. Zapragniesz bezwstydnie ulec i się nim upajać. Bez końca!

MUGLER Angel Muse

To zapach z gatunku słodkich otulaczy. Masz ochotę natychmiast spryskać nim swój szalik i sweter. Masz ochotę zanurzyć się w ciepłym miękkim kocyku z kubkiem gorącej herbaty. Nic więcej do szczęścia Ci nie potrzeba.

0
  • Jakie przyjemne, mięciutkie zdjęcia! <3 Jakbym chciała, by choć trochę tak Muse na mnie raczył zapachnieć, tymczasem wyłazi z niego u mnie trupi killer gorszy od klasycznego Angela. Może faktycznie na szaliku czy swetrze dałby mi się polubić.

    • Bo on właśnie dla mnie taki puchaty i mięciutki jest 🙂 Wielka szkoda, że u Ciebie wychodzi z niego to czego nie lubisz. Spróbuj na szaliku. Może się uda. A jak nie, to znaczy że nie dla Ciebie on i podejmij próbę ponownie za jakiś czas 🙂

  • Megly

    Thierry dotychczas nie kojarzył mi się z przyjemnymi otulaczami. Kiedyś miałam perfumy Alien i lubiłam je, ale nagle zaczęły stawać się dla mnie duszące. Przytłaczały mnie. Nie mogłam sobie z nimi poradzić. Ciekawa jestem czy kiedyś powrócę do oszałamiających zapachów Muglera 😉 Hmm… Pozdrawiam 🙂 Megly (megly.pl)

    • Zapachy Thierrego, to przede wszystkim oryginalność i pewna kontrowersja. Kocha się je albo nienawidzi. Nasze nosy na szczęście dojrzewają i otwierają się z wiekiem na nowe doznania. Może u Ciebie będzie podobnie 🙂

  • Mam próbkę i to chyba jedyny zapach tej marki, który mi się podoba;)

  • iconic 743

    Wielką przyjemność Martuś zrobiłaś tym postem:).Dwa z zapachów Muglera są na moim perfumeryjnym podium. Uwielbiam wizjonerstwo i kunszt Thierrego. Angel Muse jest piękny, niepokojący , daje po nosie i uwielbiam ten moment kiedy juz czuć piwnicę:). Pachnę nim bardzo , bardzo często. Dziękuję:).

    • Bardzo się cieszę! :* A która dwójka jest na podium? Ja też uwielbiam tę piwnicę. Nawet gdy pryskam się letnią wersją Eau Sucree, w której jej za bardzo nie czuć, dodaję kroplę klasyka by móc się nią napawać 🙂 Ma w sobie coś co mega intryguje <3

      • iconic 743

        Dokładnie:). Piwnica hipnotyzuje i pomimo upływu tylu lat ciągle nie mogę wyjść z podziwu że udało sie stworzyć taki zapach…jedynie jeszcze Avignon CdG wzbudza mój podziw pod tym względem że ktoś sobie wymyślil że odda zapach kościoła w perfumach i udało mu się to bez żadnych kompromisów w 100%.
        Alien I Angel -klasyczne wersje:).Wybudowałabym im pomnik jak bym mogła:).

        • Zgadzam się! To prawdziwa sztuka! A co do nut kościelnych, to coś mi świta, że Serge Lutens też ma jakiś zapach w tym klimacie. Nazwy nie pamiętam, ale pewnie wystarczy pogrzebać w necie i można znaleźć bez problemu. Kojarzysz? Znasz?

          Klasyka górą 🙂 U mnie teraz zdecydowanie wygrywa MUSE 🙂

          • iconic 743

            Dużo jest zapachów typu „byłam w kościele ” ale jedynie Avignon , oczywiscie w moim mniemaniu, oddaje w pełni zapach starych , drewnianych ławek . kadzidła , mirry i palących sie świec…mojej fryzjerce kojarzy się z pogrzebem i mówi że robi jej się bardzo smutno jak go czuję więc nie uzywam gdy się z nią spotykam..

          • Wiem Kochana, że wiele jest takich, ale o tym Serge Lutens też czytałam sporo dobrego właśnie pod kątem tych kościelnych nut. Miałaś okazję poznać? 🙂

  • A mi się śmierdzi ale to norma ;D

    • Seeerio? Dla mnie jest najpiękniejszy z wszystkich Aniołków <3

  • Wdowa Po Stalinie

    dla mnie wszystkie zapachy Muglera są przepiękne i nic nigdy ich nie przebije, jestem wierna 😀

    • Niewątpliwie mają w sobie coś intrygującego i wyjątkowego <3

  • Rodzina zapachów Alien nie dla mnie, ale za to Angel bardzo do mnie przemawia, zwłaszcza wersja edp, edt i właśnie Muse edp:).
    Poza tym uwielbiam Innocent ♥.

    • Ja lubię rodzinkę Alien, ale zdecydowanie bardziej ciągnie mnie do Angel. Bardziej mnie intryguje i fascynuje. Innocent nie znam, nawet nie kojarzę! Muszę go namierzyć podczas następnej wizyty w perfumerii!

  • Ja z Angelem to odległe galaktyki;) Nowy Muse jest rzeczywiście łatwiejszy w odbiorze, ale wciąż nie dla mnie…

    • Rozumiem Aniu, to bardzo specyficzne zapachy. Może kiedyś 🙂

      • Nie wykluczam, różnie bywa z zapachami, upodobania też się zmieniają, ph skóry się zmienia;) Wszystko jest możliwe:)

        • Dokłądnie tak. W tej kwestii bardzo sprawdza się powiedzenie ‚nigdy nie mów nigdy’ 🙂

  • Nutki w moim guście, ciekawa jestem jak komponuje się całość. Muszę kiedyś spróbować 🙂

    • Koniecznie Kochana. Może Ci się spodoba. Ja go uwielbiam <3

  • Renata A.

    Bardzo podobny do klasyka, którego zresztą wolę ☺

    • Dla mnie są inne, Muse jest nieco mniej piwniczny i zdecydowanie bardziej smakowity. U mnie chyba wygrywa 🙂

  • Piękny jest i marzy mi się 🙂 Najfajniejsza wersja „Angel” jak dla mnie.

    • Też tak mi się wydaje. Na pewno przebił u mnie wersję letnią Eau Sucree, którą do tej pory namiętnie używałam w duecie z klasykiem 🙂

  • Nie znam tego zapachu ale brzmi obiecująco. Do tego zdjęcia genialne – musiałam to napisać 😉 😛

    • Na zapoznanie się z nim nigdy nie jest za późno. Jeśli lubisz smaczne zapachy, z intrygującą nutą w tle, powinien Ci się spodobać 🙂 Dziękuję! 🙂

      • Własnie lubię „smaczne” zapachy ale z lekką nutą świeżości.

        • Tutaj świeżości na próżno szukać, ale tak czy siak powąchaj przy najbliższej okazji. Warto go znać mimo wszystko 🙂

  • podoba mi się, ale nie aż tak bardzo, jak klasyk 🙂
    klasyk pulsuje na skórze, rzuca się, zmienia a to jego wielki plus 🙂

    • Ja uwielbiam takie słodkie otulacze z małym pazurem <3 Klasyk, to wiadomo. Niezmiennie mnie kręci i fascynuje! 🙂