GLAMGLOW maseczka ujędrniająca GRAVITYMUD. Rzuć wyzwanie sile ciążenia.

by

Linia GlamGlow nieustannie się rozwija i rośnie w siłę. Ku uciesze nieco bardziej dojrzałych cer wzbogaciła się niedawno w ujędrniającą wersję GRAVITYMUD. Producent określa ją jako najbardziej innowacyjny produkt spośród wszystkich jakie ma w swojej ofercie. Zapewnia niezwykle szybkie odmładzanie. Lifting i uelastycznienie skóry twarzy, szyi i dekoltu. Czy można pokonać grawitację? Dzięki GRAVITYMUD ekspresowy, odejmujący lat zabieg, możliwy jest do przeprowadzenia w zaledwie 30 minut.

GRAVITYMUD wypełniona jest po brzegi składnikami pielęgnacyjnymi, które skutecznie wygładzają i ujędrniają. Działa w oparciu o VIZITIGHT z macierzą ujędrniającą, plazmą alg morskich i polimerami BioDefine, zapewniając  natychmiastowe wygładzenie skóry. LUNARLIFT to formuła wzbogacona w liposomy izoflawonów sojowych oraz ekstrakt z czerwonych alg, dzięki którym skóra jest bardziej wypolerowana, a jej koloryt wyrównany. Silnie działające składniki w połączeniu z wygodną, niebrudzącą formułą czynią produkt GLAMGLOW wyjątkowo przyjemnym w stosowaniu. COSMIPLEXION z wodorostami Kelp z Islandii, kwasem hialuronowym oraz wysoce zmineralizowaną glinką polodowcową powodują, że skóra wgląda na młodszą i staje się bardziej elastyczna. Kompleks TEAOXI z prawoślazem lekarskim i liściem lukrecji sprawia, że cera uzyskuje jędrny wygląd oraz przyjemną strukturę.

GlamGlow GRAVITYMUD

GRAVITYMUD ma zupełnie inną formułę od masek GlamGlow, które już znam. Konsystencja jest dość płynna i nakładanie jej palcami mogłoby być bardzo kłopotliwe. Na szczęście producent ma głowę na karku i dołączył do opakowania mały języczkowy pędzelek. Nakładam nim maseczkę na całą twarz, całkiem obficie i w miarę równomiernie. Rozprowadza się bardzo dobrze, nie zasycha od razu, masz więc wystarczająco dużo czasu by przeprowadzić dokładną aplikację. To twój czas, relaksuj się i napawaj obłędnym aromatem (pinacolada!).

Maskę trzymam na twarzy dobre 20 minut, nawet pół godziny. W tym czasie zasycha, nie powodując żadnych nieprzyjemnych doznań w postaci pieczenia czy ściągnięcia skóry. Gdy wyschnie całkowicie, chwytam delikatnie za boki i ściągam. Jeśli nałożysz ją równomiernie ściągniesz całość jednym ruchem. Małe resztki mogą pozostać jedynie przy brzegach. Rozpuścisz je i spłuczesz ciepłą wodą. Ciepłą wodą z mydłem umyj też pędzelek i pozostaw do wyschnięcia.

GlamGlow GRAVITYMUD

Po odklejeniu maski skóra jest przede wszystkim ekstremalnie wygładzona! Po naszym pierwszym spotkaniu aż nadziwić się nie mogłam. Jest napięta i bardziej ujędrniona. Wygląda młodziej i zdrowiej. Jest delikatnie zmatowiona, jednocześnie odzyskuje swój naturalny blask. Efekt jest zecydowanie WOW.. ale żeby nie było zbyt pięknie, utrzymuje się góra do następnego dnia. Cera co prawda nadal wygląda świeżo i promiennie, ale nie ma już tego bajecznego napięcia i wygładzenia.

GlamGlow GRAVITYMUD

glamglow gravitymud face

GRAVITYMUD mogę więc określić mianem typowej ‚bankietówki’. Jest doskonała jeśli zależy Ci na szybkiej, ale niekoniecznie długofalowej poprawie wyglądu. Przed większym wyjściem czy imprezą spisze się fantastycznie.

0
  • Renata A.

    Bardzo lubię tą maseczkę, zresztą jak wszystkie ☺oprócz niebieskiej mam wszystkie ☺

    • No to piona Kochana. Również jestem ich wielką fanką 🙂 A niebieskiej nie masz, bo nie przypadła Ci do gustu? Czy jeszcze nie miałyście okazji się poznać? 🙂

      • Renata A.

        Poznałysy się , a jak tylko miłości z tego nie było.

        • Szkoda :I Jedna mniej Cię za to kusi teraz 🙂

  • O sreberko z czekolady ;D

  • Och, fajniutka jest ta maska:) i to sreberko;) Myślę, że następna tej marki będzie już złota;)

  • Nie no fajny bajerek! Dość wygodnie z tym ściąganiem za jednym zamachem, a i właściwości mogłyby mi się spodobać bo szczupła twarz to ma niestety tendencje do sflaczenia:D

    • Kochana Moja, a u Ciebie ma co flaczeć tak w ogóle? 😀

      • No tak bo sama skóra i kości to w końcu ta skóra zwiśnie:D

        • A jak się trzyma mocno kości, to nie 😀

  • Świetna jest ta maseczka, wyglądasz w niej jak jakaś księzniczka z filmu science fiction 😀

    • Obcy – ostatnie starcie! 😉 haha

      • Zaraz tam obcy! 😀 Pięknie Ci w tej maseczce, jak we wszystkim zresztą 🙂

  • Marzy mi się ta maseczka 🙂
    Muszę już zaczynać walkę z grawitacją 😛

  • Megly

    Widziałam jej recenzje na YT. Same pozytywne. Nie wiem czy bym się jednak skusiła, choć wierzę w jej działanie. Na buzi wygląda… kosmicznie 😀 Nigdy czegoś podobnego nie widziałam. Przed imprezę – idealna. Pozdrowionka serdeczne 🙂 Megly (megly.pl)

    • No właśnie przed imprezą suuper! Szkoda tylko, że to działanie takie krótkotrwałe, że stosowanie na co dzień nie ma właściwie większego sensu.

  • maskowałabym się 😀

    • Nie będę Cię Gosiaczku powstrzymywać 😀

  • Kurcze wygląda obłędnie! Jednak cena tych maseczek jak dla mnie jest stanowczo zbyt wysoka…

    • Niestety cena bardzo luksusowa, może jednak kiedyś, jak wygrasz w totka czy cuś, nie będziesz umiała się powstrzymać 😉

      • No może nie trzeba będzie czekać aż tak długo, gdybym miała brać ślub czy coś i zależałoby mi na wyglądzie to napewno bym skorzystała z tej maseczki, ale ponieważ żadna okazja się nie szykuje to skorzystam z tańszych i wcale nie gorszych produktów! 😀

        • Jasne Kochana. Na szczęście na rynku małe całe mnóstwo dobrych produktów i można wybierać i przebierać również wśród tych tańszych. Niemniej jednak GlamGlowka polecam 🙂

  • Natychmiastowe wygładzenie i ujędrnienie z atrakcją w postaci zapachu pinacolada? Brzmi niezwykle zachęcająco:).

    • Tak właśnie jest Iwonko. Tyyyle przyjemności w jednym małym słoiczku 🙂

  • chce ja chce chce <3 <3 to jedyna maseczka od GlamGlow która wzbudza we mnie chciejstwo…
    i obym tym razem sie nie zawiodla! biala lubie, tylko za krótkotrwaly efekt robi
    czarna mi poliki wypalila ;D
    wiec oby ta cacy byla <3 <3
    Buziole :*

    • Tylko miej na uwadze, że tutaj efekt też jest krótkotrwały. Taki idealny na imprezę czy większe wyjście. Efekt WOW znika już właściwie na drugi dzień.

  • Gobli.pl

    Wow, widząc tą maskę, stwierdzam, że chyba za dużo to w swoim życiu nie widziałam… 😛 Kurcze, efekt super, bardzo interesującą maska 🙂 Dzięki za recenzję i pozdrawiam 🙂

    • Ja chyba też nie. Dla mnie to też była spora nowość 😀 Jak widać, każdego dnia uczymy się i odkrywamy coś nowego 😉

  • Dorota

    Dołączam do czytelniczek. Trafiłam tu przypadkiem (a może nie), szukając odpowiedzi na pytanie, czy absolutna i wierna wielbicielka Coco Mademoiselle może pokochać Black Orchid, który jest zapachem tak odmiennym i oto co znajduję….Fajny blog, dobrze napisany, piękne zdjęcia. Miłością do CM mnie niesamowicie ujęłaś. Podpisuję się po wszystkim co napisałaś.
    Tom Ford BO intryguje mnie od dawna, naprawdę tak bardzo go lubisz nosić? Zastanawiam się od 2 dni nad jego zakupem i trochę boję się, czy dam radę nie sięgać rano po CM, czy BO da mi tą niezwykłą aurę, radość i pewność, której do tej pory nie dał mi źaden inny zapach. Używasz BO na codzień? Pytam o to, bo akurat ja nie wyobrażam sobię, żeby nosić inny zapach rano, inny wieczorem, w zapachu muszę zaistnieć totalnie niech wszystko pachnie tak samo , ubrania, poduszka, szalik…CM jest dla mnie takim zapachem totalnym. Jak to jest z BO?
    Pozdrawiam.
    Dorota

    • Witaj Doroto. Coco Mademoiselle i Black Orchid, pozornie bardzo różne, jeśli weźmiemy pod uwagę same nuty zapachowe. Jeśli jednak odbierasz zapachy równie emocjonalnie jak ja i nie jest to dla Ciebie tylko zbiór konkretnych składników, a uczucia i emocje jakie płyną z obcowania z zapachem, to właśnie Black Orchid daje mi to poczucie co Coco Mademoiselle. Używam go na co dzień, uwielbiam być nim przesiąknięta od rana do wieczora. Jest odważny i mega intrygujący. Może nieco trudniejszy w odbiorze jak Coco, trochę zahacza o niszę, czasem wręcz prowokuje, ale obezwładnia na sobie tylko znany sposób i uzależnia. Nie masz nigdy go dość. Lubisz gdy przesiąknięte jest nim wszystko. Bluzka, szalik, kołnierz od kurtki… Gdy otwierasz szafę z ubraniami, on tam po prostu jest. Można by pomyśleć, że z czasem już nie będziesz zwracać na niego uwagi, ale za każdym razem daje Ci taką samą frajdę i radość. Ma w sobie COŚ, czego słowa nie opiszą, ale Ty dobrze wiesz co to jest i pragniesz by TO się nigdy nie skończyło. Aaaah, mogłabym o tej dwójce godzinami.. CM i BO dają mi to o co inne zapachy czasem się ocierają, ale żaden jeszcze nie umiał mnie doprowadzić aż do takiej eksplozji uczuć.

  • kamila

    hej. Czytałam jakieś czas temu Twoją recenzję Dior Iconic Overcurl. Używam tego tuszu od paru miesięcy (razem z bazą Maximizer). Uwielbiam go za podkręcenie(jakiego nie uzyskiwałam nigdy przy innych tuszach), wydłużenie i czerń. Niestety dobija mnie to, że już po miesiącu konsystencja nie jest tak fajna (gęstnieje) i tusz nie zachowuje się tak dobrze jak na początku. Czy masz na to jakiś sposób? Może znasz też inny tusz, który jest również rewelacyjny i podobny w działaniu do Overcurl?

    • Oooo, zaskoczyłaś mnie. Ja go używam średnio 3-4 miesiące i choć konsystencja rzeczywiście z czasem coraz bardziej podsycha, to efekt na rzęsach jest nadal taki sam. Trzeba co prawda chwilę dłużej popracować szczoteczką na rzęsach, ale to co się dzieje na końcu wynagradza tę małą niedogodność.

      Jedyny sposób jaki mam na wydłużenie świeżości tuszu, to sposób wyjmowania i wsadzania szczoteczki do opakowania. Robię to zawsze ruchem obrotowym, tak by nie pompować powietrza do środka.

      Ciężko będzie, jeśli zależy Ci w dużej mierze na tak dobrym podkręceniu. Tuszem, który z moich rzęs robi rzęsy za milion dolarów jest MAC In Extreme Dimension. Wydłuża, zagęszcza wizualnie i pięknie odbija je od nasady. Tylko żeby nie było zbyt pięknie, jest to relacja love & hate. Z początku ma bardzo luźną konsystencję, w przeciwieństwie do Overcurl, który przez to też szybciej wysycha. Trzeba więc sporo cierpliwości, by od hate dojść do love. Poza tym jest ryzyko, że na hate się skończy. Ma wielką szczotę, której niektórzy nie cierpią, można więc powiedzieć że jest dość specyficzny. Ja go kocham, bo robi z moimi rzęsami istne cuda, ale wiem że dużo dziewczyn go nie cierpi i uważa za najgorszy tusz świata. Zerknij sobie w mój wpis i zdjęcie na rzęsach – http://www.beautyness.pl/2013/08/mac-in-extreme-dimension.html

      • kamila

        No to rzeczywiście dziwne, może ja jestem taka wymagająca, hm… Problem z gęstnieniem prowadzi do tego, że Overcurl skleja mi pozniej zanadto rzęsy. A czy oczyszczasz spiralkę, co jakiś czas ? (bo ja akurat tego nie robię, a może powinnam…). Zastanawiam się, czy mogłabym czymś rozcieńczyć taki tusz.

        • I tak się już dzieje już po miesiącu? Wiesz, ja też wymagająca jestem i takich problemów z nim nie ma. Tusz dobrze maluje przez dobre 3 miesiące. Z czasem efekt jest po prostu nieco delikatniejszy. Nie oczyszczam szczoteczki ani nie rozcieńczam tuszu. Jeśli chcesz swój rozcieńczyć, spróbuj dodać kroplę kropli do oczu albo płynu do soczewek. Zwykła woda też powinna być ok.

          • kamila

            No może właśnie ten jak mówisz „delikatniejszy” efekt mnie po prostu już nie zadowala i stad wynikają różnice w naszych odczuciach 😉 Szukam w takim razie jeszcze jednego tuszu, którym pomógłby mi w uzyskaniu efektu kociego oka – tzn. wydłużył i podkręcił rzęsy w zewnętrznych kącikach 🙂 (z Overcurl uzyskuję taki efekt tylko na początku) – polecisz któryś jeszcze? Przepraszam, że tak męczę pytaniami, czego się nie robi dla urody, gdy ma się nadmiar kompleksów.

          • Ja myślę, że to też kwestia naszych rzęs. Każde są inne i każdym pasuje coś innego 🙂

            Tak jak wyżej napisałam – MAC In Extreme Dimension 🙂