BURBERRY My Burberry Black

by

Jesień to mój czas. Dominują w niej nuty, który mnie kręcą i uwodzą. Mogę przebierać i wybierać wśród zapachów bogatych, wyrazistych, słodkich, takich które ocierają się o orient. Zawsze intrygują mnie jesienne wariacje na temat zapachów, które już znam i lubię. Tym razem to wieczorowa, intensywniejsza i bardziej zmysłowa odsłona zapachu – ikony My Burberry – My Burberry Black. Zainspirowana czarnym trenczem z najdroższej linii Burberry Heritage.

BURBERRY My Burberry Black

Zapach zamknięty został tym razem w ciemnym, bursztynowym flakonie, którego elementy nawiązują wyraźnie do detali charakterystycznych dla czarnego trencza Burberry. Ciemny, kościany korek przypomina guziki słynnego płaszcza, a czarna kokardka wokół korka nawiązuje do czarnej gabardyny wynalezionej przez Thomasa Burberry ponad 100 lat temu.

BURBERRY My Burberry Black

My Burberry Black nawiązuje ponownie do zapachu brytyjskiego ogrodu, jednak tym razem jest to ogród po burzy, ulewnym deszczu pobudzającym do życia kwiaty będące źródłem ciepłych i uzależniających akordów. Z początku trochę kwaskowy i mocno owocowy. Jak duża miska dojrzałych brzoskwiń. Jest też róża, ale bardziej na zasadzie ‚pojawiam się i znikam’. Nie wysuwa się na pierwszy plan i nie dominuje kompozycji. Po chwili brzoskwinia zaczyna buzować i robi się słodko. To bardzo subtelna słodycz, nie ma w niej nic ulepkowatego. Po jakimś czasie, za sprawą ambry, zapach idzie w moją ulubioną, cieplejszą stronę. W tle czuć też paczulę. Nieco ujarzmioną, pozbawioną charakterystycznej sobie piwniczności.


Nuta głowy: kwiat jaśminu

Nuta serca: róża, nektar brzoskwiniowy

Nuta bazy: ambra, paczula


BURBERRY My Burberry Black

Oh, jak ja kocham takie ‚ciemne’ zapachy. Wypełnione po brzegi moimi ulubionymi nutami. Ambra i paczula, to zdecydowanie moja bajka. My Burberry Black otula jak mięciutki kaszmirowy sweter. Jest elegancki i bardzo kobiecy. Jednocześnie zadziorny i intrygujący. Meeega skórzany.