NARS #yay i #nay

by

Wieść o pojawieniu się marki NARS w Polsce wywołała wielką falę entuzjazmu. W perfumeriach Sephora pojawi się we wrześniu, a w sklepie internetowym już od środy kusi swoimi czarnymi gumowymi opakowaniami wypełnionymi kolorami i formułami. Pomyślałam sobie, że to dobra okazja by pokazać Ci jakie NARSowe produkty skrywa moja toaletka. Napiszę Ci też co skrywała kiedyś, ale nie przypadło mi do gustu na tyle, by bez większego żalu się rozstać..

Nars MakeUp

Pewnie Cię nie zaskoczę, ale pierwszymi kosmetykami NARS jakie zamieszkały w mojej toaletce były róże. Oba o bardzo wymownych nazwach – kultowy Orgasm i może mniej kultowy, ale równie uroczy Deep Throat. Pozornie inne, ale tak naprawdę wiele je łączy, a różnica tkwi w szczegółach. Oba są brzoskwinkami z dodatkiem różu. W Deep Throat jest go trochę więcej. Orgasm z kolei ma w sobie złoty shimmer, który go ociepla i tworzy złoto-brzoskwiniową poświatę.

Oba są piekielnie łatwe w obsłudze. Orgasm jest bardziej napigmentowany, podczas gdy Deep Throat potrzebuje dwie / trzy warstwy więcej by ukazać podobną intensywność. Ten pierwszy świetnie nada się dla ciemniejszych karnacji, a ten drugi dla bladzioszków.

Nars Deep Throat Nars Orgasm

Koniec końców jednak na moim policzku wyglądają właściwie identycznie. Dają piękne świeże rumieńce z odrobiną blasku. Orgasm się nieco ochładza i wybija z niego więcej różu. Sama zobacz poniżej jak prezentują się w moich makijażach. Widzisz wielką różnicę? Ja nie. Gdybym nie robiła zdjęć na raty, miałabym problem z jednoznacznym określeniem który jest który.

Orgasm, w dużej mierze dzięki chwytliwej nazwie, stał się przedmiotem pożądania wielu kobiet. To chyba jeden z bardziej rozpoznawalnych produktów makijażowych na całym świecie (?). Wzbudza skrajne emocje, jedni kochają, inni nie potrafią pojąć fenomenu i jego sławę przypisują wyłącznie dobrej kampanii reklamowej. Ja jestem chyba gdzieś po środku. Nie pieję z zachwytów, ale go lubię. Równie mocno jak Deep Throat. #yay

Nars Deep Throat Nars Orgasm

Moją NARSową trójkę #yay zamyka produkt, który chyba nigdzie nie pojawił się na liście tych przez Was szczególnie wyczekiwanych. A szkoda, bo jest naprawdę fajny i mam nadzieję, że jak już zachwycisz i nasycisz się różami (na pewno na nie czekałaś najbardziej), zerkniesz i na niego. Zwie się Smudge Proof Eyeshadow Base i jest bazą pod cienie.

Nars Smudge Proof Eyeshadow Base

Ma dość rzadką, lekką, kremową konsystencję. Dobrze rozciera się na powiece, delikatnie wygładza i pozostawia po sobie aksamitną warstewkę. Cienie i pigmenty bardzo dobrze się do niej przyczepiają, a ich blendowanie nie sprawia najmniejszych problemów. Jak na dobrą bazę przystało świetnie podbija intensywność cieni i wydłuża ich trwałość. Nawet wyższe temperatury nie są jej straszne. Bardzo przypomina mi kultową bazę Urban Decay Primer Potion. Różnią się jedynie kolorem. Smudge Proof Eyeshadow Base jest koloru białego, po roztarciu przezroczysta. Jeśli znasz Urbanka, a jak znasz to na pewno lubisz, to polubisz też NARSika. Ja teraz kończę opakowanie i wracam do UD. Tak tylko dla odmiany. Ze Smudge Proof Eyeshadow Base na pewno się jeszcze spotkam. #yay

Nars Smudge Proof Eyeshadow Base

Może mniej kultowy jak Orgasm, ale również dobrze znany jest brązer Laguna. Mój drugi NARSowy zakup, zaraz po Orgasm’ie. Teoretycznie trudno przyczepić się do czegokolwiek, ale nie umiał skraść mojego serca. Robiłam wiele podejść, dawałam mu wiele szans, bez skutku. Nie mój odcień, nie moja bajka. Dość szybko znalazł sobie nowy dom, a ja ani przez chwilę nie żałowałam, że już go nie ma. #nay

Swego czasu mieszkała również ze mną Angelika. Zimny, intensywny róż, ze srebrnymi drobinkami. Nie wiem co mnie pokusiło by go kupić. Jeszcze bardziej nie moja bajka. Nasza znajomość skończyła się szybko i bezboleśnie, a mi skutecznie odechciało się dalszych znajomości z różami NARS. #nay

Był też błyszczyk. Turkish Delight lip gloss. To dopiero był koszmarek. Nie pamiętam nawet czy pasowała mi sama formuła, ale dobrze pamiętam że na ustach wyglądał okropnie (mówimy tu o czasach jakieś 3-4 lata wstecz.. gdy kosmetyki traktowałam bardziej użytkowo jak kolekcjonersko). Zdecydowanie #nay.

Mój wynik dotychczasowej znajomości z NARS 3:3. Pamiętaj jednak, że moje #yay może okazać się Twoim #nay, a moje #nay może absolutnie skraść Twoje serce.

Nars Deep Throat makeupNARS Deep Throat

Nars Orgasm makeupNARS Orgasm

1
  • Czyli głębokie gardełko dla mnie dla bladzioszka ;D? ty i nie pokochanie bronzera? ;O

    • Taaaaak! 😀 Choć oczywiście Orgasm też by Ci krzywdy nie zrobił, tylko lekką łapką trzeba nakładać 😉
      No właśnie! Miała być miłość, a wyszło jak wyszło! :/

  • Baza pod cienie to był number łan na mojej liście 🙂
    Szkoda, że Laguna Ci nie podeszła, ale dobrze, że o tym piszesz. Miałam wielka na nią ochotę, ale dopóki jej na żywo nie przetestuję to nie napalam się.

    • Koniecznie musisz Aguś bazę obadać. Jest świetna. Jestem ciekawa jak przypadnie Ci do gustu 🙂 Lagunę sobie obejrzyj przy najbliższej okazji. Może akurat Ci się spodoba, tym bardziej że ma spore grono wielbicielek. Ja jestem po prostu jednym z nielicznych wyjątków 😉

      • Widziałam dzisiaj tego sticka w kolorze Laguna i połysk od niego bijący raczej mnie zniechęcił, ale wersję prasowaną muszę sobie pomacać.

        • Prasowaniec też troszkę błyskotkuje 🙂

          • Oooo to zdecydowanie muszę na żywo zobaczyć. Wykańczam teraz brązer Lancome, ale on co prawda ma drobinki, których nie widać na skórze, za to przepięknie modeluje twarz.

          • Te w Lagunie też jakoś mocno nie rzucają się w oczy o ile dobrze pamiętam. Mi nie pasował sam odcień, nie przeszkadzała mi obecność drobinek 🙂

          • Ja się tylko boję oksydowania! Lancome i pudry do konturowania z Inglota zachowują się super, natomiast brązer MJ-a zaczął mi na twarzy trochę świrować 🙁

          • Oooo, niedobrze! :/

  • Ja nie polubiłam jakoś super różu Orgasm. Jakimś cudem udało mi się go zużyć, ale więcej nie kupię, odcień nie do końca mój, a złota poświata jeszcze bardziej nie moja. Z kolei puder Light Reflecting w obu wersjach uwielbiam, tak samo jak bronzer Laguna (idealny dla bladziochów jak ja) i baza pod cienie też mi się spodobała. Miałam też kiedyś podkład Sheer Glow i też był fajny, nie wiem, czemu nie odkupiłam 😀

    • To jeśli go zużyłaś, to i tak musiałaś lubić. Może Ci się po prostu znudził? 🙂 Laguna mnie po prostu nie zachwyciła. Zdarza się 🙂 Baza pod cienie dla mnie super. Teraz wracam do UD, bo się nieco stęskniłam.. ale na pewno jeszcze kiedyś kupię 🙂

      • Po prostu zużywałam, żeby zużyć, bo żal mi wyrzucić, a jak pamiętasz żal mi sprzedawać na Ebay, bo tylko więcej z tym kłopotu, niż pożytku, także używałam bez jakiegoś specjalnego zachwytu aż się skończył, także jakoś tak bez emocji się z nim rozstałam 🙂
        U mnie jeśli chodzi o bazę królowała zawsze UD, ale ostatnio zużyłam 3cie opakowanie pod rząd to stwierdziłam, że potrzebuję odmiany i kupiłam tą z Nars, jest równie świetna 🙂 A miałaś może tą z Too Faced albo Macową? One też są dobre?

        • Ja bym chyba nie umiała tak trochę na siłę. Wolałabym znaleźć mu nowy dom, tak jak znalazłam Lagunie. No ale wiadomo, każda z nas jest inna 🙂 Nie znam bazy Too Faced. A z MAC o czym mówisz konkretnie?

          • Fakt, zużyłam trochę na siłę, ale żal mi było wywalić czy sprzedać za bezcen, szczególnie jak już był trochę zużyty, także używałam dalej:) Generalnie moim planem jest zużyć wszystkie róże, bronzery i rozświetlacze do stanu max 2 sztuki z każdej kategorii (bronzer może być jeden, tylko do konturowania), cienie też bym chciała pozużywać, żeby mi zostało kilka, może tak max 15, żeby wszystkie wlazły do macowej paletki na 15 cieni 😀 ale za to chcę się skupić na posiadaniu większej ilości tego, co lubię najbardziej, czyli podkładów i pomadeczek 🙂
            Z Mac mam na myśli tą bazę Prep+Prime Extend Eye Base 🙂

          • Zacny plan! Bardzo ciekawa jestem jak Ci pójdzie. Będę trzymać kciuki 🙂
            Nie znam tej MACzkowej bazy niestety.

          • Na razie idzie mi dobrze, mam nadzieję, że ten stan się utrzyma, chociaż róży to mam jeszcze na 10 lat używania niestety 😀
            Szkoda, że nie znasz tej bazy, ostatnio zastanawiałam się, czy ją kupić jako następną po Narsie 🙂

          • Wierzę w Ciebie. Jak się porządnie zaweźmiesz, to na pewno dasz radę! 🙂
            Ja regularnie kupuję UD PP, raz kupiłam dla odmiany NARSika. Jakoś nie szukam gdzie indziej 🙂

  • Fajnie, że napisałaś też o tym co na nie. Z opisu podejrzewam, że ostatnie 3 produkty też by się u mnie nie sprawdziły. Na razie na nic się nie napalałam i nie odświeżałam w śr kurczowo strony Sephory, ale temat jest gdzieś tam otwarty. Orgasm do rozważenia;) Z bazy mogłabym być zadowolona. Laguna to pewnie za jasna dla mnie?

    • Tak sobie pomyślałam, że napiszę o wszystkich jakie miałam okazję używać.. tym bardziej, że nie było znów tak dużo 🙂 Jeśli rozważasz Orgasm, to zerknij też koniecznie na Deep Throat. Według mnie to taki trochę niedoceniony młodszy brat Orgasmu 🙂 Moje #nay też sprawdź koniecznie. Nigdy nie wiadomo 😉 Laguna za jasna? Nieee. Z tego co pamiętam można było spokojnie budować intensywność.

      • No często czytam, że laguna dla bladziochów typowo;)

        • Bo ona jest delikatna i nie zrobi bladziochom krzywdy, ale osoby o ciut ciemniejszej cerze też nie powinny mieć z nią problemu 🙂

          • Ale chyba różyk wole, choć na razie sie na napalam 😀

          • Obadaj go sobie na żywo i sama zobaczysz 🙂

  • iconic 743

    Super że są , można w końcu stanąć oko w oko z legendą i wyrobić sobie zdanie. Ja tam zachowuję stoicki spokój wobec tej marki ale już dostaję gorączki bo nowy podkład Chanel ma być:)))))

    • Dokładnie. To fajna marka i na pewno znajduje szerokie grono wielbicielek, i fajnie bo równowaga w przyrodzie musi być 🙂
      Aaaaa! No właśnie o tym mówię! To jest dopiero ekscytacja! Jaki, gdzie, kiedy? 😀

      • iconic 743

        Na oficjalnej stronie Chanel juz mozna kupić:). Pewnie na jesień się pokaże stacjonarnie. A przebieram nóżkami bo to podklad o przedlużonej trwałości więc coś mega dla mnie:).

        • Aaaaa! Toć on też i dla mnie stworzony! Przebieram nóżkami razem z Tobą! 😀

  • Jakoś mnie specjalnie nie kusi Nars 😛 Przejdę się pewnie do Sephory pomacać te najbardziej znane kosmetyki, ale nie planuję zakupów. Czas pokaże, hehe.

    • Nigdy Cię nie kusił Kochana, czy przeszło Ci wraz z wzrostem dostępności? 🙂

      • Hmm, chyba nigdy. Nie powiem, raz na jakiś czas widziałam coś co bym może chciała (np matowe pomadki w kredce, podkład Sheer Glow), ale jakoś tak… Nigdy nie zrobiłam nic, żeby to zdobyć więc aż takiego parcia nie miałam 😛

        • Rozumiem. Czasem tak bywa 🙂 Ja kupiłam kiedyś te kilka produktów z czystej ciekawości, ale jakoś szczególnie mnie NARS chyba jednak nie kręci 🙂

  • Gdy Nars był mi daleki i ciężko dostępny to wzdychałam do ich kosmetyków jak głupia. A teraz, gdy częściej spotykam się z nimi w zagranicznych sklepach to niestety jakoś nie zachwycają. Lubię pomadkę z serii Audacious – Ritę. Mam też podkład All Day Luminous, jednak zakupiony w sieci i trochę nie trafiłam z kolorem i nadaje mi się tylko, gdy jestem mocno opalona. 🙁 Mimo wszystko pewnie na coś się jeszcze skuszę. Na pewno nie będzie to Orgazm, bo Hot Mama z theBalm jest do niego bardzo podobna, zużyłam do cna, ale teraz poszukuję czegoś nowego. 😀
    Baza wygląda interesująco, więc może ona do mnie trafi w najbliższym czasie :D:D

    Fajnie, że coraz więcej „światowych” marek wchodzi na nasz rynek. 🙂

    • Tak chyba jest zawsze. Trochę na przekór. Co niedostępne kusi najmocniej. Potem człowiek się napatrzy i mu się nieco odechciewa 🙂 Ja markę NARS lubię, ale nie wzbudza we mnie takiej ekscytacji jak choćby Chanel czy Tom Ford.

      Taaak! Cudownie. Mamy w czym wybierać i przebierać 🙂

      • Mnie za to Chanel ni ziębi ni grzeje :D:D
        TF zwraca mą uwagę, natomiast najchętniej to przygarnęłabym wszystko z Burberry i Smashboxa 😀

        • A widzisz. Ja z kolei Burberry i Smashbox po prostu lubię. Chanel mnie bardzo kręci! 😀

          • Dobrze, ze każdy ma inne upodobania. Jakbyśmy wszyscy lubili to samo to świat byłby nudny 🙂

          • Oczywiście Kochana! 🙂

  • Nie znam NARSa, ale wyglądasz w nim przepięknie 🙂

    • Wreszcie wchodzi do Polski, może więc będziesz miała okazję poznać 🙂 Dziękuję Dorotko! :*

  • Monia

    Podobają mi się róże choć rzeczywiście na twarzy nie widać między nimi wielkiej różnicy 🙂

    • Można więc wybrać sobie tylko jeden z nich, a zaoszczędzoną kasę wydać na coś innego! 😀

  • Właśnie tak często bywa, że coś co nam pasuje zupełnie nie przypadnie do gustu komuś innemu;) Inna cera, typ urody, upodobania i wymagania robią swoje;)
    Kosmetyki Nars obejrzę sobie na spokojnie, choć nie lubię gumowych opakowań, które tak łatwo się brudzą…

    • Dokładnie Aniu. Jesteśmy przecież inne i nie ma produktu, który by pasował z 100% każdej z nas 🙂
      Opakowania brudzą się okrutnie! Też nie lubię, ale staram się nie zwracać na to uwagi 😉

  • Renata A.

    Przeglądając ofertę Nars na stronie S, mogę śmiało powiedzieć ze nic mi się nie podoba. Może jak zobaczę stacjonarnie to coś tam mnie zainteresuje, ale na tą chwilę jestem na nie.

    • Tak totalnie jesteś obojętna? 🙂 A co Cię kreci Renatko z obecnych nowości?

  • Pani Noemi

    Super wpis

    • Dziękuję Kochana! :* Desire mnie przeraża 😉 Nieee. Żadnych! I kurcze nie wiedzieć czemu, absolutnie żaden mnie nie kręci! 🙂

  • Orgasm póki co mnie nie kusi, zadowalam się Sleekowym odpowiednikiem Rose Gold. Szukam godnego zastępcy bazy Urban Decay, może dam szansę tej Narsowej.

    • Na pewno jest całkiem spora gromada mniej lub bardziej podobnych do Orgasmu odcieni. Tutaj swoje robi chwytliwa nazwa 🙂 Koniecznie zerknij na bazę. Dla mnie jest jak najbardziej godnym zastępcą UD.

  • cashmere 795

    Ten makijaż działa bardzo odmładzająco, wyglądasz tak trochę w stylu Audrey Hepburn. Cudownie Ci w nim. TO oko, TEN błyszczyk i TEN róż! Robią wrażenie. 🙂 Wyglądasz tu obłędnie. Brakuje tylko czerwonego dywanu 🙂

    • Dziękuję Kochana! Tylu ciepłych słów przy moim codziennym właściwie makijażu się nie spodziewałam! Aż się chyba zarumieniłam! :*

  • Miałam tą bazę i zdecydowanie wolę tą od UD, natomiast orgasm jest super- ale na zdjęciu podoba mi się też deep throat! Super wpis i zdjęcia!

    • A czym dla Ciebie UD przebija NARS? Oba są ładne, ale według mnie na tyle podobne, że wystarczy skusić się na jeden 🙂 Dzięki! 🙂

      • Sama nie wiem, chyba bardziej pasuje mi forma nakładania i wybór kolorów baz z UD- z Nars miałam tylko próbkę i potem wróciłam do UD, kusi mnie też baza z Too Faced…

        • Rozumiem, w NARS forma nakładania jest w porządku, ale wybór kolorów żaden niestety. Ta z Too Faced też zbiera chyba dobre opinie. Może więc coś jest na rzeczy 🙂

  • Marta to pewnie zależy trochę od karnacji, na mojej białej skórze pewnie widać byłoby różnicę – u mnie natomiast większość bronzerów wygląda tak samo 🙁

    • Pewnie, od karnacji i jej tonów. Ja mam chłodny typ urody i Orgasm wybitnie lubi sie ochładzać 🙂

  • Megly

    Ten klasyczny „orgasm” to naprawdę wielki hit. Dopóki nie spróbowałam – myślałam, że jest przereklamowany. Ale nie – jest nieziemski 🙂 Choć znalazłabym z łatwością dla niego zamiennik 🙂 Pozdrawiam 🙂 Megly (megly.pl)

    • Na pewno zamienników jest cała masa, ale Orgasm to Orgasm 😉

  • Zoila

    Faktycznie, te róże wyglądają bardzo podobnie na Twojej skórze. Miałam kiedyś próbkę bazy, ale już nie pamiętam, jakie wrażenie na mnie zrobiła – chyba nieszczególne :). Z Narsa zainteresowała mnie na razie tylko szminka w odcieniu Anita – na razie nie zamawiam, poczekam, może pomacam :).

    • Są indentiko. Trzeba się mocniej przyjrzeć, w różnym świetle, żeby zobaczyć różnice. Orgasm jest generalnie cieplejszy i ma tę złotą poświatę 🙂
      O matulu, boska ta Anita! <3

  • Monika Majewska

    Kilka lat temu tak zapragnęłam orgasmu (:D), że ściągnęłam go ze Stanów w postaci duetu z Laguna. No i duże rozczarowanie. Odcień dla mnie za ciepły. A złoty schimmer bardzo źle wygląda na mojej skórze. Z Laguna też mi jakoś nie po drodze. Więc kasetka leży w szufladzie. Ale i tak skusiłam się na kilka rzeczy.

    • Szaaaaloooona 🙂 Mnie też Laguna rozczarowała, ale ciepełko i złotko Orgasmu to już zdecydowanie moja bajka. Na co się skusiłaś? 🙂

      • Monika Majewska

        Na paletę z różami, podkład i kredkę do ust 🙂

        • Oooo, i jak wrażenia? Miałaś już okazję poużywać? 🙂

  • sauria80

    Marti zapamiętam sobie tą bazę, dzięki * Co do różu to mam Orgasm 😉

    • Zapamiętaj Martuś, jest bardzo fajna. Orgasm Cię bierze? 🙂

  • Jako wielbicielka róży czaję się na ten Orgasm 😉 Przynajmniej chciałabym go zobaczyć na żywo 😉 Mówisz jednak, że on nie jest grzechu wart? 😉 We wrześniu będę w PL, więc obadam narsową ofertę 🙂

    • Justynko, zobaczyć musisz koniecznie. To tak kultowy produkt, że nie widzę innej opcji 🙂 Kochana, nie to że nie jest wart, lubię go. Po prostu ten cały hajp wokół niego, to według mnie zasługa głównie chwytliwej nazwy 😉

  • Joyofjelly

    Słyszałam o tej bazie że świetnie się sprawdza na bardzo tłustą powiekę, bardzo lubię UD więc i tą przetestuje :). Przyznaję że róże z NARS jakoś mnie nie zachwycają, chętniej przetestuję ich podkłady i kredki do ust :).

    • Spróbuj koniecznie. Ja się z nia bardzo polubiłam i myślę, że jeśli z UD Ci po drodze, to i z NARSikiem być powinno 🙂 Mnie jakoś akurat podkłady NARS nie kręcą, nie wiedzieć czemu 🙂

  • No ten błyszczyk faktycznie nie teges… ale cała reszta bardzo mi się podoba (te kreski!!!), Orgasmu nie planuję kupować, bo wiem, że to złoto tylko podkreśli moje kraterowe pory 🙁

    • Ykhm, ale jaki błyszczyk? 🙂
      Kreski ciągle ćwiczę! Jestem na etapie dobierania najlepszego kształtu i grubości dla mojego oka 😀

  • A ja kocham Lagune. Moge sie pozbyc kazdego innego brazera tylko dla niej 😉 mam juz 3 opakowanie co mowi samo za siebie 😉 Orgazmu nie lubie ;)hehehe bo mi w brzoskwini nie fo twarzy wole zimne roze 😉

    • A widzisz! 🙂 To byśmy mogły razem zamieszkać i nasze róże i brązery byłyby bezpieczne. Jedna drugiej by nie podbierała smakołyków 🙂

  • O patrz, mnie co chwila coś kręci 😀 A z pielęgnacji coś fajnego ostatnio poznałaś?

    • Renata A.

      Fioletowa gg, super peeling glikolowy Strivectin, peeling w proszku z sensai to moje ostatnie zakupy☺teraz myślę o kremach na noc i dzień i trudny wybór przede mną ,,może polecisz coś ujedrniającego.

      • Na ten peeling w proszku Sensai sama patrzyłam przez chwilę, ale pomyślałam sobie, że za dużo z tym zabawy 😉 A ta fioletowa GG co za czary mary robi? Chanel Le Lift <3

        • Renata A.

          Eeee, ja go lubię bo ładnie wygładza ☺ponieważ ja juz wiekowa jestem to widać po zastosowaniu delikatny efekt ujędrniania i buzia taka delikatniej sza po niej☺le lift powiadasz, hm z tej serii myślałam bardziej o kremie pod oczy, do twarzy jeszcze nie próbowałem, a eisa antyage próbowałaś?

          • Ja też niestety coraz bardziej wiekowa jestem, ale póki co jednak za leniwa na takie zabawy 😉 Taaak, Le Lift jest wspaniały. Zarówno krem na dzień, na noc i pod oczy. Uwielbiam! Świetnie też ujędrnia Sisleya Sisley, ale to już zupełnie inna półka cenowa. Którego Eisa masz na myśli?

          • Renata A.

            Miałam poprzednią wersję le lift confort czy jakoś tak, a eis to soin anty age taki z granulkami.

          • Ja mówię o tej serii w czarnych opakowaniach co wyszła jakieś 2 lata temu. Nie wiem szczerze mówiąc czy była też inna? Kochana rzuć mi linkiem do tego Eisa, bo nie mogę chyba odnaleźć. Krem z granulkami? Nieszczególnie mi świta 🙂

          • Renata A.

            http://www.sephora.pl/Pielegnacja-Twarzy/Przeciw-Oznakom-Starzenia/Pielegnacja-na-dzien/Pielegnacja-Anti-Age/P1830
            Wiem, wiem, oglądałam go wczoraj i myślę który ewentualnie do cery mieszanej brać.

          • Ufff, nie znam go. Już się martwiłam, że mam sklerozę i nie pamiętam granulek 😉
            Ja do mieszanej miałam najlżejszą wersję 🙂

  • Mam Deep Throat i kocham! Orgasm ma dla mnie za dużo shimmeru niestety. Ale bazą mnie zainteresowałaś, co prawda póki co mam zapas, ale zwrócę na nią uwagę jak wykończę te, które mam.

    • U mnie w Orgasmie nie ma ekstremalnie dużo tego shimmeru i jakoś mocno nie bije mi po oczach. Deep Throat jest super i według mnie mocno niedoceniony, bo wszyscy tylko Orgasm i Orgasm 😉 Bazę obadaj sobie przy okazji. Ja ją bardzo lubię 🙂

  • Słyszałam kiedyś, że błyszczyki z Nars były kiepskiej jakości, ale popracowano
    nad ich formułą i podobno teraz jest już wszystko ok, z tymże po zmianie składu, wyszły im trochę inne odcienie niż były w wersjach pierwotnych:).
    Jeśli już to skusiłabym się właśnie na błyszczyk:).

    • O widzisz, nawet do takiej informacji nie doszłam. Moja przygoda z błyszczykiem miała miejsce jakieś 2-3 lata temu. Świetnie jeśli poprawili formułę, bo tamtą niezbyt dobrze wspominam. Choć kolory mogli zostawić te same.. ups 😉