SISLEY róż Phyto-Blush Eclat Pinky Berry

by

Wyobraź sobie.. kochasz róże do policzków.. choć tego pewnie wyobrażać sobie nie musisz, bo która z nas ich nie kocha?! Masz swoje ulubione odcienie, takie w których czujesz się wybitnie dobrze i które w Twoim mniemaniu pasują Ci najlepiej.. masz na pewno takie! Mogłabyś mieć wszystkie róże świata w tej tonacji, ale są jeszcze takie, które czekają aż je odkryjesz. Fajnie przecież jest sobie stopniować przyjemności.. Pewnego dnia jesteś w perfumerii. Przemiła Pani robi Ci makijaż. Nakłada podkład, puder, brązer.. W tym czasie Ty relaksujesz się jak tylko możesz, ale jednym okiem śledzisz każdy kolejny krok. Nadchodzi etap różu. Pani ma do wyboru 5 odcieni. Każdy jeden piękny, ale Ona wybiera właśnie Ten. Ten, który w opakowaniu nie jest do końca Twój, ale na policzku to już zupełnie inna bajka.. aż dziwisz się, że go jeszcze nie masz. Myślisz sobie skąd Ona wiedziała?! To musiało być przeznaczenie..

SISLEY Phyto-Blush Eclat Pinky Berry

Dokładnie taką sytuację miałam w perfumerii jakiś czas temu, po tym jak zrelaksowana do granic przyzwoitości, wyszłam z mobilnej kabiny SPA >> i przemiła konsultantka marki nie dopuściła do tego bym wyszła bez makijażu do ludzi. Spośród całej oferty róży Phyto-Blush Eclat wybrała dla mnie odcień Pinky Berry. Nie do końca określony. Niby różowy, a ja przecież nie piszczę z zachwytów na widok różowych róży, tak jak piszczę choćby na widok korali. Obok mojego Pinky Coral >>, to on nawet nie leżał. Był jednak tak pięknie podbity jagodą, że napatrzeć się nie mogłam.

Sisley Phyto Blush Eclat Pinky Berry vs Pinky Coral

Gdy w domu, mając już swój osobisty egzemplarz, próbowałam rozgryźć o co w tym wszystkich chodzi, okazało się szybko, że to mały czarodziej jest. Nic dziwnego więc, że mnie zaczarował! W każdym świetle wygląda inaczej. Raz jest chłodny, innym razem ciepły. Raz bardziej różowy, innym razem bardziej różany, a i często koralowy. Taki brudasek, który potrafi zaskoczyć na każdym niemalże kroku.

SISLEY Phyto-Blush Eclat Pinky Berry

Nakłada i blenduje się na skórze świetnie. Pigmentację ma wyśmienitą, najlepiej więc aplikuj go lekką ręką i miękkim pędzlem. Nie bój się jeśli przedobrzysz. Nabierz na pędzel trochę jaśniejszego odcienia i rozetrzyj. Bez problemu ‚zejdziesz’ z intensywności do poziomu jaki odpowiada Ci najbardziej. Pięknego odświeżającego rumieńca uzyskasz już właściwie za jednym pociągnięciem. W każdym świetle będzie wyglądał inaczej. Sama będziesz zaskoczona.

SISLEY Phyto-Blush Eclat Pinky Berry swatchesod dołu: mix obu odcieni, odcień jaśniejszy i ciemniejszy

Sisley Phyto Blush Eclat Pinky Berry makeup

0
  • Kolejne genialne tłoczenie… wygląda jak płynąca rzeka 🙂

    • Ah, pięknie poniosła Cie fantazja 🙂

      • Hahah 😀 ale wariatką nie jestem 😀

        • Nawet mi to przez myśl nie przeszło! 😉

  • Fajne kolorki! Choć najpierw pragnę Orchidei:)

    • Orchidea to Sisley’owa pozycja obowiązkowa! 🙂

  • Jaki piękny róż, idealnie ci pasuje, Marti!
    A swoją drogą to miałam kiedyś podobną sytuację z różem – pani w Douglasie przy stoisku Bobbi Brown dobrała mi taki odcień, na który sama bym się pewnie nigdy nie zdecydowała! Natomiast po wyprobowaniu byłam zachwycona 🙂 A dziś jest to mój ukochany róż i używam już drugiego opakowania 😉

    • Dziękuję Justyś! :* Aż sama byłam (nadal jestem) zdziwiona, bo sama bym pewnie nigdy się na niego nie zdecydowała, bo wydawało mi się, że jest tam za dużo różu w różu 🙂

      A widzisz! Wielkie barwa dla takich Pań, co mają dobry zmysł i nie idą na łatwiznę 🙂

      • Miałam dokładnie taką samą sytuację – Pani na stoisku Inglota wybrała dla mojej ciepłej cery praktycznie śliwkowy róż… w pierwszym momencie pomyślałam, że zwariowała, a po nałożeniu… okazało się, że nigdy moja buzia nie wyglądała lepiej. Śliwka dodała makijażowi niezwykłej elegancji, a ja dziś nie rozstaję się z moim kolorem 🙂

        • Wspaniale! Oby więcej na naszej drodze było takich fajnych, zorientowanych mocno w temacie Pań! 🙂

  • Dla ciebie jakby stworzony ale dla mnie nie 😉

  • sauria80

    ‚podobuje’ mi się i chcę go bardzo 😛

    • Kup sobie, kup. Na pewno się pokochacie 😀

  • Pięknie Ci w tym różu, a ja chcę ten jaśniejszy 🙂 Kurde, kiedy ta kasa będzieeee, ja chcę już :)))

    • Który Dorotko, który? 🙂 Pinky Coral?

      • Pewnie tak, Pinky Coral :)) W końcu go kupię, ale mam jeszcze zapasy więc się nie pali, ale bardzo chcę 🙂

  • Uwielbiam takie kolory różu 🙂

    • Mi na ogół najbardziej po drodze z cieplakami i brudaskami. Różowe róże mniej mi pasują, ale tutaj przez dodatek jagódki, zrobiło się nieco brudaskowo 🙂

  • Megly

    Pięknie wygląda na buzi, delikatnie, ale na tyle widocznie i naturalnie, żeby go dostrzec i żeby we właściwy sposób upiększał 🙂 Bardzo mi się podoba efekt. Pozdrawiam serdecznie 🙂 Megly (megly.pl)

    • To takie właśnie Sisley’owe czary mary 🙂

  • Kusicielko! A on taki ładny <3

    • Więc kuszenie w pełni uzasadnione! 🙂

  • Rzeczywiście czarodziej z tego różu:).
    Nawet nie skupiłabym swojej uwagi na tym kolorze, ale jak widać niesłusznie, bo ma coś w sobie:).
    Super wyglądasz Martuś <3

    • Zdecydowanie ma. Bez dwóch zdań! 🙂
      Dziękuję Iwonko! :*

  • Ejj, cudowny jest! I pięknie Wam razem <3 Aż zapiszę sobie dokładną nazwę i odcień bo chyba go chcę, hihi 😉

    • Dzięki Kochana. Tak nam się dobrze udało zgrać ze sobą 🙂

  • Kochana ma … Opis to bajka! Chlapnęłam jak dobry artykuł co najmniej z amerykańskiego Vogue pisany przez A.Wintour!!! Brawo!!!!! Normalnie pochwały za to ci sie nalezą!!!
    Co do róży… Piękny! Bo właśnie ten przybrudzony Berry w nim wychodzi!
    Ja mam ooooogromną chęć na słynny bronzer Sisley <3
    Buziaczki :-******

    • Tak się Pani idealnie udało mi go dopasować. Nawet nie wiesz jak byłam zdziwiona, gdy zobaczyłam jak pięknie na pulasku wygląda i zaskakująco mi pasuje 😀 Ta jagódka robi z niego pięknisiowego brudaska 🙂 :*

      Na brązer skuś się koniecznie. Ja go uwielbiam i zawsze latem regularnie używam. Myślę, że moment gdy ujrzę w nim kawałek denka zbliża się wielkimi krokami 🙁

  • Jak nie lubię róży, to takie brudaski potrafią mnie zanęcić 🙂 W sumie jakoś do tej pory oglądałam z Sisley’a tylko te róże z orchideą, a do tych nie dotarłam. Ale przyznaję, że jest bardzo ładny 🙂

    • Orchidea to klasyk, każdy chyba od nich zaczyna swoją przygodę z różami Sisley. Niemniej jednak te zeberkowe są równie piękne. Może wyglądają mniej zjawiskowo w opakowaniu, ale na policzku pokazują swoje prawdziwe oblicze 🙂

  • Martusia, piękny opis! i a róż niczego sobie;) Na buzi wygląda naprawdę ładnie i taki z niego czarodziej;)

    • Dziękuję Aniu. Taka nasza historia 🙂 Sisley’owy z niego czarodziej 🙂

  • Renata A.

    Mam ochotę na róże sisley, prędzej czy później kupię ☺