DIOR Hypnotic Poison EDT

by

Po najnowszej wariacji na temat Poison w wydaniu Poison Girl przyszła pora na poznanie i odkrycie innych członków rodziny. Dior stworzył go z myślą o nowoczesnych i zuchwałych kobietach. Hypnotic Poison, bo o nim mowa, jest prowokujący, magnetyczny i bardzo hipnotyzujący.

Dior Hypnotic Poison

Jest połączeniem czterech kontrastujących odsłon: gorzkiego migdału i kminku, bogatego jaśminu Sambac, zmysłowej wanilii i piżma. To nieco orientalny zapach, z gatunku słodkich i namiętnie odurzających. Zdecydowanie bardziej na jesień i zimę, choć chłodne jeszcze wiosenne wieczory to również ich żywioł.

Jeśli lubicie wanilię, to jest wielka szansa, że odkryjecie tu cząstkę siebie. W Hypnotic Poison jest jej niewyobrażalna ilość. Jest bardzo mocna, aż bije po nozdrzach. Połączona z kokosem i migdałem smakuje jak najlepsze ciastko. Migdał nieco tę słodkość maskuje, zapach staje się chwilami słodko-gorzki, trochę nawet słony.. Drzewo sandałowe dodaje kompozycji kremowości, a piżmo jeszcze bardziej podkręca temperaturę.

Dior Hypnotic Poison

To zapach ciepły i otulający. Można się nim upajać, pod warunkiem że lubicie takie słodkości i nie zmiażdży Was ich moc. Zapach jest dość ciężki i gęsty. Ma pazura. Może zaczepić i drapnąć. Tutaj można się doszukiwać tej swoistej ‚trucizny’. W końcu przynależność do rodziny Poison do czegoś zobowiązuje.

Dior Hypnotic Poison

Kobieta Hypnotic Poison jest odważna i pewna siebie. Otula się Hypnotic Poison kiedy tylko ma na to ochotę. Bierze kąpiel. Wychodzi z wanny. Na wilgotne ciało pryska kilka kropli. Zakłada długi sweter. Z dekoltem na plecach i odkrytym ramieniem. Ociekające jeszcze wodą włosy muskają gołe ramię.. Jest diabelnie seksowna, namiętna i zmysłowa. Tak po prostu. Nawet w tym potarganym swetrze. Nie potrzebuje szpilek i krótkiej spódnicy, by podkreślić swoją kobiecość. Fascynuje całą sobą.

0
  • Megly

    Znam ten zapach. Chyba nie dla mnie. Raczej nie na tym etapie życia, na jakim obecnie jestem. Po prostu. Chociaż zaintrygował mnie i nie mówię mu „nie”, raczej „może kiedyś” 😉 Jest na tyle charyzmatyczny, że gdy tylko widzę buteleczkę od razu przywołuje mi się na myśl ten zapach bez problemu. Pozdrowionka! Megly (megly.pl)

    • Do niektórych zapachów trzeba dojrzeć. Dobrze, że go nie skreślasz, nasze gusta się zmieniają, nos inaczej odbiera zapachy w różnych etapach życia. ‚Może kiedyś’ będzie Twój 🙂

  • Nie znosze Poisonów ;D

  • Sławna trucizna 🙂 Lubię ale jedną z jej odmian. Aczkolwiek nigdy nie miałam okazji wąchać wszystkich więc nie mam zdania, która najładniejsza 🙂

  • Jak Ty ładnie piszesz o perfumach! Muszę się chyba podszkolić 😀 Jak byłam w perfumerii to akurat był tester opustoszony;)

    • Ciągle się uczę pisać o perfumach, wychodzi różnie 😉 Są zapachy tak bardzo moje, że wpis powstaje w 20 minut, a ja mogłabym gadać o nim godzinami. Są też zapachy po prostu ładne, tutaj muszę się bardziej nagłowić 😉

      • Ja też się uczę choć bajkowo nie piszę (póki co). Pewnie dlatego, że ja lubię pisać szczegółowo, a to jednak nie zawsze idzie w parze z pięknymi opowieściami 😀

        • Ja też bajkopisarzem nie jestem. Ze mnie raczej konkretna dziewczyna. Raz dwa i już 🙂

  • Jestem chyba trochę tym zapachem przytłoczona gdy go wącham.

  • Martuś zdjęcia super, ta czerń fajnie „podkreśla” opis tych perfum 😀

    • Dziękuję Patku :* Właśnie ta czerń bardzo do nich pasuje. Bo to nie jest słodziak z kategorii słodkich delikatnych różowych tiulowych, tylko słodziak z pazurem i mocą 🙂

  • oho, piękne one i zdjęcia także <3

  • Swietny opis 🙂 trucizny wąchałam bardzo bardzo dawno temu, kiedy jeszcze byłam na etapie bardziej ‚nastoletnich’ zapachow, teraz kiedy po latach moj gust sie zmienil czas chyba dac im kolejna szanse 🙂

    • Dziękuję! 🙂 Zdecydowanie tak! Nasze nosy zmieniają swoje zapachowe typy, do niektórych zapachów musimy dojrzeć.. Znam to z własnego doświadczenia 🙂

  • Renata A.

    Mam mieszane uczucia co do niego, raz mi się podoba a raz nie.

    • Może musisz jeszcze do niego dojrzeć? Dobrze, że nie jest Ci obojętny. To by było chyba najgorsze 🙂

  • Ale ładnie napisane:).
    Lubię słodko-gorzkie perfumy, które odsłaniają też słone oblicze, dlatego m.in. pokochałam słynną L-kę:).

    • Dziękuję Iwonko. Moje opisy perfum nadal nie są tak dobre jakbym chciała, ale nie poddaję się! 😉
      L-kę?

      • Dlaczego?:) Widzę, że piszesz tak konkretnie, czyli lubisz styl, który i mnie jest bliski:). Bardzo lubię takie recenzje z podaniem proporcji poszczególnych składników i jak w ciągu dnia rozwija się zapach oraz podsumowanie, w którym określa się dla kogo mniej więcej jest skierowany.

        Z drugiej strony w poetyckich recenzjach też się zaczytuję z wielką przyjemnością:).
        L-ka, czyli L de Lolita Lempicka:).

        • Czasem mi słów brakuje, choć to chyba kwestia zapachu po prostu. Są zapachy tak moje, że mogłabym o nich gadać i gadać (choć i tak w pisaniu jestem bardzo konkretna – umysł matematyczny ;)). Są też zapachy po prostu ładne i tutaj musze się więcej nagłowić by napisać coś z sensem. Łatwiej pisze mi się o tych moich <3

          Nigdy bym na to nie wpadła, ale na własne usprawiedliwienie dodam, że jest mi ten zapach zupełnie obcy 😉

          • Jesteś usprawiedliwiona, bo skrót L-ka jest rozumiany tylko przez prawdziwe maniaczki tego zapachu:). Ja jestem na etapie polowania na wersję czyste perfumy i wersję edp z 2013 roku, ale póki co trafiam na edycje z 2010. Kiedyś mi się uda;).
            Ja jestem humanistką (nauczycielka języka polskiego;)), choć studia z zarządzania też mam za sobą;), ale i tak nie umiem pisać poetyckich recenzji;).

          • No to ufff! Dobrze, że nie wyszłam na jakiegoś ignoranta! 😉 Trzymam więc kciuki za udane i owocne polowanie! 🙂

            Jak to nie umiesz? Umiesz, umiesz! Ja uwielbiam czytać Twoje zapachowe wpisy (nie tylko zapachowe zresztą)!

          • Też mam nadzieję, że polowanie będzie udane:).
            Dziękuję za miłe słowa:***

          • Na pewno będzie! A samo gonienie króliczka, to też cała masa przyjemności 🙂 :*

  • Muszę zrobić podejście do Poisonów. Już spory czas temu próbowałam, ale to nie było to na aktualny czas, może coś się zmieniło 🙂 Nie pamiętam, które dokładnie wąchałam, ominęłam Pur Poison ale czułam się jakbym obudziła się po dobrej imprezie w klubie tytoniowym, teraz minęło kilka lat więc pewnie i odbiór zapachów będzie inny 🙂

    • Na pewno będzie inny. Koniecznie podejdź do nich raz jeszcze. Sama chcę to zrobić m.in. w przypadku klasyka, który kiedyś zabił mnie swoją mocą i wpadłam na długą chwilę w czarną otchłań 😉 Mój gust jednak tak mocno ostatnimi czasy ewoluował, że nie zdziwiłabym się, gdybym teraz wpadła w zachwyt i ogarnęło mnie pożądanie 🙂

  • Dawno temu napisałam recenzję tych perfum, ale jeszcze jej nie publikowałam. Kiedyś to jednak zrobię;) A sam zapach – dla kobiet uwielbiających wanilię – boski;) i dla mnie też, bo ja się czuję w tym zapachu wyjątkowo:) Piękne i seksowne. Jak męskie dłonie na kobiecym ciele. Uwielbiam takie klimaty:)

    • Zrób koniecznie! Ładnie proszę 🙂 Choć już widzę, że obie darzymy go wielką sympatią. Uwielbiam waniliowe zapachy i takie hipnotyzujące kompozycje <3

      • Kochana, nawet nie wiesz ile mam takich wpisów jeszcze nie publikowanych – pisałam do szuflady;) Ale jak ładnie prosisz to ja posłucham;) będę grzeczna – ale jeszcze nie teraz;)
        Ja też lubię waniliowe. A znasz Kenzo Amour czerwony? podobne klimaty. A nieco inne, ale też waniliowe są najnowsze perfumy Desquared. Testowałaś może?

        • Koniecznie Aniu! Bardzo ładnie proszę! 🙂

          Nie znam ani jednych ani drugich. Muszę powąchać? 😀

          • Kochana, oczywiście, że musisz powąchać!;) Pewnie, że tak;) Warto:) Desquared to stosunkowo nowy zapach, kilka miesięcy temu wszedł do oferty.

          • Tak więc zrobię. Jak coś, będziesz mnie miała na sumieniu 😀

          • No ładnie;) a myślisz że padniesz jak powąchasz;)??? Martuś, one są fajne, naprawdę;)

          • Kto wie 😀 Powtarzając za klasykiem – wszystko się może zdarzyć 😀

  • Mój maz go bardzo na mnie lubi 🙂 ale tylko w zime 😀
    bo wiesz, jest troszku mocny no i wiesz jak to u mnie sie moze zakonczyc 🙂
    ale na zime koniecznie musze go znowu zakupic, tym razem nie 30ml tylko 50ml ;D hihi
    :*******

    • Bo on jest ciepłaskiem i zdecydowanie bardziej nadaje się na chłodniejszy czas. Uwielbiam takie zapachy! <3
      A apropo słodziaków, wiesz jaki jest teraz ulubiony zapach mojej Mamci? 😀

      • Dokładnie, na chłodniejsze dni – super! :-)))
        Ooooo oooo no jaki jaki ? Jestem bardzo ciekawa ?
        Buziole :-*****

        • Lancome La Vie Est Belle! Ten co dostałam kiedyś od Ciebie! :** Dałam kiedyś mamie powąchać i od razu musiała mieć swoją buteleczkę. Teraz go kocha 🙂

          • Ohhhh super :-))))
            Buziole :-******

          • Wszystko dzięki Tobie! <3 :*

          • :-**********

  • Uwielbiam wanilię, uwielbiam słodycz, ale nie jestem pewna czy byśmy się polubili. 🙂

    • Wiesz, że jest jedna słuszna metoda by się o tym przekonać 😀

      • Wiem, wiem i będę sprawdzać 🙂

  • Świetnie opisałaś ten zapach – mam go i uwielbiam 🙂 Wraz z Angelem Muglera to mój faworyt 🙂

    • Dziękuję. Kocham takie zapachy! Angela też baaaardzo lubię! 🙂

  • muszę przyznać, że ten zapach bardzo mi do Ciebie pasuje – znam Ciebie tylko z bloga i ze zdjęć, ale Twoje mocne spojrzenie, mocne oczy… sprawiają, że widzę Ciebie ubraną w niego 🙂
    taka mi się wydajesz zadziorna, i słodka, walcząca o swoje – dokładnie jak ten Hypnotic Poison 🙂

    • Rozgryzłaś mnie! Rzeczywiście coś w tym jest co piszesz! 🙂