DIOR Poison Girl EDP

by

Poison to znacznie więcej niż zapach. To historia kobiecości według Dior, owiana aurą skandalu, wbrew przyjętym kanonom. Bulwersująca zmysły do tego stopnia, że na równi urzeka, co budzi sprzeciw. Mit powraca w oryginalnym, wielkim zapachu Dior, który przybrał postać kobiety Poison Girl głoszącej swój prowokacyjny manifest : « I AM POISON »

Dior Poison Girl

François Demachy, naczelny nos marki Dior, stworzył Poison Girl dla pokolenia młodych kobiet. Kobiet, które nie kryją swojej siły uwodzenia. To zapach skrojony na miarę dzisiejszych czasów. Może i mało Poison, zdecydowanie bardziej Girl, ale upaja i mami jak najlepsza trucizna.

Na początek owocowa nuta gorzkiej Pomarańczy budzi pragnienie. Ten kwaskowy, poruszający zmysły wstęp podkreśla cielesne piękno Róży i ociera się o zmysłowość wenezuelskiej Fasoli Tonka. Apetyczna, brązowa Fasola otacza delikatnym akcentem goryczki. Waniliowy i migdałowy zapach zmysłowo otula… W jego słodkiej krągłości pojawiają się nieoczekiwane tonacje, które długo pozostają w pamięci. Akord Wanilii jest także obecny w Poison Girl, dla jeszcze bardziej wyrazistego podkreślenia wdzięku, któremu nie można nie ulec. Współgrając z tą zmysłową kombinacją, nuta balsamu Tolu pieści i uspokaja. Tło zanurza się w gęstej, drzewnej, mocnej i mlecznej zmysłowości drewna sandałowego ze Sri Lanki. Serce Poison Girl jest mocne, gdyż króluje w nim Róża. Niespokojna i ekspresyjna Esencja Róży Damasceńskiej łączy się z Absolutem Róży z Grasse, która stanowi kwiatową kwintesencję.

Dior Poison Girl

Poison Girl, to zapach ekstremalnie słodki. Niebezpiecznie upajający i uwodzicielski. Doskonała propozycja dla fanek ulepkowatych woni. Zapach współczesnej dziewczyny, który wyraża jej wszystkie pragnienia, bez zahamowań, która nie musi walczyć o swoją wolność, ponieważ urodziła się wolna.

Dior Poison Girl

Dziewczyna Poison Girl jest młoda i bardzo współczesna. Nie jest ubrana w różowe tiule, kokardki i koronki. To zdecydowanie nie jest jej bajka. Jest nieco zbuntowana. Bliżej jej do czarnej skóry i cięższych butów.. albo niebotycznie wysokich szpilek. Zachęca i wodzi za nos. Jest swobodna i pewna swej siły. Śmiałość graniczy tu z bezczelnością. Poison Girl potrafi być uwodzicielska. Kiedy tylko chce. Zapach jest jej znakiem rozpoznawczym. Odważny i seksowny. Tak jak ona!

0
  • Pierwsza hahhahhahah ;D nie dla mnie Poisony, znam Pure i na tym poprzestane ;D

    • Girl jest bardzo mało w klimacie poprzednich Poison’ów. Zupełnie inna bajka moja Droga. Powąchaj i zobaczysz 🙂

  • Juz pare razy je testowalam 🙂 I powiem tak… Generalnie klasyczne Poisony to nie moja bajka, sa za mocne zdecydowanie i w „teorii” powinna mi sie podobac ta „ugrzeczniona”, lekka wersja Poison dla mlodszej klienteli… Acz mimo, ze zapach uwazam, za calkiem ladny, to za bardzo sie nie wyroznia na tyle innych slodziakow i na tyle mnie nie oczarowal, zeby sie nim powazniej zainetersowac 🙂

    • Masz rację. Jest bardzo w klimacie modnych obecnie słodziaków, gdzie czasem jedne od drugich trudno odróżnić. Granica coraz bardziej się zaciera. Mi ta wersja Poison najbardziej przypomina Black Opium YSL, a że je kocham i wielbię, to i tutaj moje serce mocniej zabiło 🙂

      • A no wlasnie… Wiesz, generalnie nie winie Diora, ze idzie w „modnym” kierunku slodziakow, zwlaszcza, ze tyle marek juz poszlo ta sama droga… Wolalabym jednak gdyby poszli w innym kierunku, ale wydaje mi sie, ze na razie nie ma co na to liczyc… Dlatego przegladam portale aukcyjne w poszukiwaniu starych Diorow, a tym nowym mowie jednak nie 😛

        Black Opium tez wielbie <3 I nie wiem, czemu ich jeszcze nie mam 😛 Ale mam tyle zapachow na liscie, ze zawsze mi to Opium jakos umyka z uwagi 😉

        • Też nie winię, w końcu trzeba iść z duchem czasu i dopasować się choć trochę do młodszych odbiorców.. i na każdą markę pewnie wcześniej czy później przyjdzie pora 🙂

          Jak to nie masz? :O Moja lista też never ending… 😉

  • Mnie ten zapach urzekł… wpisuje się w mój perfumowy gust.
    Natomiast w swojej małej kolekcji odnalazłam zapach Jessica Simpson Fancy, który jest bardzo zbliżony 🙂

    • Czyli też lubisz słodziakowe zapachy? 🙂 J. Simpson nie znam, ale mi najbardziej przypomina Black Opium YSL.

      • Lubię, lubię 🙂
        Czytałam porónania do BO YSL ale… no nie – dla mnie to kompletnie inne zapachy 🙂

        • Ja w nich wyczuwam duże podobieństwo w pewnym momencie, przez długą chwilę 🙂

          • Hmm… w sumie to je sobie porównałam z próbek i… no tak… bazy zapachów mają w sobie coś wspólnego

          • Ano właśnie, coś musi być chyba na rzeczy 🙂

          • Zerknę później na nuty obu zapachów. Ale czy to możliwe, że to wanilia?

          • Wanilia też, ale bardziej bym stawiała na jakąś goryczkę, może pomarańcza? 🙂

  • Joyofjelly

    Oj jak Ty umiesz zachęcić do zakupu 🙂 no no…nie bardzo przepadam za wanilią w perfumach bo bywa czasami za mocna na moją głowę ale na pewno powącham.

    • Tak, tak, za dużo wanilii w wanilii może przyprawić o mocne zawroty głowy. Dla mojego nosa (i głowy) tutaj jest jej akurat tyle ile być powinno. Sprawdź koniecznie 🙂

  • Muszę go wąchnąć, koniecznie muszę go wąchnąć 😀

    • Oczywiście, że musisz. Nawet przez chwilę nie myślałam, że mogłoby być inaczej! 😀

  • Jak nie kusisz zdjęciami to świetnym opisem. Przy najbliższej okazji muszą niuchnąć Poison Girl <3

    • Czymś trzeba 😀 Powąchaj koniecznie. Lubisz słodziakowe zapachy? 🙂

      • Bardzo, bardzo. Słodziaki najlepsze. 😀 Chociaż ostatnio ciągnie mnie do czegoś mocniejszego i bardziej wyrazistego.

        • A masz jakiś ulubiony / ulubione? 🙂
          Mocniejsze czyli? Masz coś konkretnego na myśli? 🙂

          • Przez długi czas moją „kolekcją zapachów” rządziły Euforie. CK. Teraz jednak La Vie Est Belle u mnie rządzi (widziałam, że jest nowy zapach, muszę go sprawdzić w Douglasie).
            A te mocniejsze to mam na myśli Tomkowe Black Orchid i Noir. Kiedyś powiedziałabym, że to duszące zapachy i nigdy więcej bym na nie nie zwróciła uwagi. A teraz pryskam się nimi jak opętana <3 na zimę idealne 😀

          • LVEB uwielbiam! I pomyśleć, że dostałam od koleżanki, inaczej bym nie zwróciła uwagi, bo za Lancome nie przepadam 🙂 Tomkowe Orchidee i Noir są boooskie! Kocham! ♥

          • U mnie mama się napaliła na LVEB, nie wiem skąd – chyba po reklamie. Później u kuzynki niuchałam i się zakochałam. Ale gdyby nie mama to pewnie nie zwróciłabym uwagi. A teraz wyczekuję kolejnych wersji zapachowych. <3
            Nie wiem coś ze mną jest nie tak, bo jak mi się jakiś zapach podoba to szukam jego wariacji zawsze i w 99% przypadków i one mi pasują. Tak samo mam teraz z Black Opium z YSL, woda toaletowa <3 cuuudo

            Przyznam się, że na Tomki skusiłam się przez Ciebie :D:D – jak zwykle. No zasiałaś ziarenko w mej głowie i tak przy jakiejś okazji musiałam je powąchać. Na początku pomyślałam "szalona Marta, co ona lubi" Ale przy kolejnych próbach jakoś się przełamywałam. Podchodów robiłam sporo to fakt. Aż w końcu kliknęłam, bo jakoś zakupy internetowe przychodzą mi łatwiej niż stacjonarnie 🙂 Może to przez wydawanie wirtualnego pieniądza.

          • Jakie miłe nas spotkały zrządzenia losy. Widać LVEB było nam mimo wszystko pisane 🙂

            Nie Kochana, nie jest z Tobą nic nie tak. Ja mam dokładnie tak samo! Jak mi się zapach wybitnie podoba, to mogłabym przygarnąć pod dach całą jego rodzinę 🙂

            Tomkowe zapachy są bardzo specyficzne i albo się je pokocha od razu albo trzeba z czasem dojrzeć. Mnie też z początku nie porywały, ale szybko dorosłam i teraz już sobie nie wyobrażam, że miałoby ich nie być na mojej półeczce 🙂

          • Tak, były pisane. 🙂 Nawet zauważyłam, że przez ten czas co zapachu nie znałam był on sobie sam samiuteńki. A jak już się z nim pokochałam to dostał braci i siostry 😀 Żeby nie czuł się samotny, a ja miała dalej do czego wzdychać 🙂
            Cieszę się, że nie tylko ja tak mam 😀
            Tomki faktycznie to specyficzne chłopaki, ale jesteśmy na dobrej drodze. Szkoda, że te co mnie ostatnio zainteresowały są w tej chwili poza moimi granicami finansowymi. A poza tym jak tak dalej pójdzie to niedługo nie będzie to półeczka na zapachy, a szafa 😀

          • Samotność to straszna rzecz. Bardzo dobrze zrobiłaś! 😀

            Oooo, a jaki Cię zainteresował? Czyżby coś z linii Private Blend? 🙂

          • Tak Private Blend, miałam okazję niuchnąć tylko niebieskie czyli neroli portofino, fleur de portofino i costa azzurra.. I wszystkie mnie zainteresowały 🙂

          • Uważaj na Private Blend, bo to już właściwie nisza, które swoje kosztuje i jak zawróci porządnie w głowie, to zrobi dziurę w kieszeni 😉 Ja mam póki co 2 zapachy – Tabacco Oud i Venetian Bergamot. Na liście kilka kolejnych, pierwszy do ustrzelenia jest Noir de Noir <3

          • Będę musiała niuchnąć te twoje zapachy 🙂

            Wiem, ceny to mają powalające. Ale czego się nie zrobi z miłości 😀

          • Ano ano, my baby niestety mamy słabość do zapachów, a jak się już coś spodoba, to przymykamy oko na cenę i z bólem serca zabieramy do domu 😀

          • Idealne podsumowanie, nie tylko zapachów, ale ogólnie kosmetyków 😀

          • I innych typowo babskich chciejstw! 😀

  • Pięknie go opisalaś, Marti 🙂 Zapachy z Diora kojarzą mi się z zadziornością, w pozytywnym znaczeniu oczywiście 🙂 Odważny zapach dla odważnych Pań 🙂

    • Dziękuję Justynko :* Taką pozytywną zadziorność lubi chyba wiele z nas 🙂

  • Ładny, ale nie podbił jakoś mojego serca.

  • wąchałam 😀 zapach jest śliczny 🙂

  • Twój opis jest piękny i bardzo zachęcający, ale niestety takie słodycze nie dla mnie 🙂

    • Nie lubisz Aniu słodziakowych zapachów? Ja uwielbiam, a w wanilii mogłabym się pluskać 🙂

      • Lubię, ale niestety na dłuższą metę boli mnie od nich głowa 🙁

        • Współczuję 🙁 Ja jestem bardzo słodkolubne dziewczę 😉

  • Zakochałam się w nim. Choc z innymi truciznami zupełnie mi nie po drodze. Gorzka pomarańcza na początku jest tak odurzająca, że mam ochote psikać się co chwilę by ją czuć. Pięknie się rozwija! Pokochałam!

    • Tej truciźnie zdecydowanie daleko do klasycznych trucizn. Łączy je w zasadzie chyba tylko nazwa 🙂 Pomarańczka, choć gorzka, bardzo pyszna 🙂

  • Megly

    Jeszcze nie dane było mi poznać jego zapach, ale jestem go bardzo ciekawa. Przy najbliższej okazji w perfumerii z przyjemnością go wyszukam i powącham. Ciekawa jestem czy to coś dla mnie. Pozdrowionka cieplutkie 🙂 Megly (megly.pl)

    • Zrób tak koniecznie. Ja zawsze uwielbiam ten moment wizyty w perfumerii i takiego upojnego spaceru między półkami w poszukiwaniu i poznawaniu zapachowych nowości 🙂

  • Bardzo dużo skrajnych opinii czytałam/słyszałam o nowej odsłonie Poisona i coś pewnie w ty jest – albo miłość albo obojętność?

    • Myślę nawet, że albo miłość albo nienawiść 🙂 Wiele osób nie ocenia go jako odrębnego zapachu, tylko porównuje do klasyka. Zwykle tę batalię przegrywa..

  • Nie do końca mnie przekonuje ten zapach.

    • Miałaś okazję go poznać? Czy nuty zapachowe do Ciebie nie przemawiają? 🙂

  • gdyby kupowała perfumy tylko na podstawie flakonika to byłyby moja, a tak jak zwykle muszę powąchać. Lubię słodkie zapachy, ale ciężko mi ocenić czy taka słodycz byłaby dla mnie 😀

    • Nudno by było, gdyby wystarczył wybór na podstawie wyglądu flakonika. Cała frajda przecież w poznawaniu i docieraniu się z zapachem 🙂

      • a to prawda, ale przez czytanie recenzji non stop chodzę i wącham, a to nie w moim stylu, bo ja zazwyczaj męczę tylko jeden zapach 😀

        • Ja tak kiedyś miałam, ale wszystko się zmieniło. Wszystko przed Tobą 🙂

  • Renata A.

    Po pierwszym niuchnięciu nie byłam zachwycona, ale jak dostałam dwie probeczki i codziennie się psikałam doszłam do wniosku ze to całkiem milusi zapaszek.

    • A lubisz słodziaki Renatko? To Twoja zapachowa bajka? 🙂

      • Renata A.

        Zdecydowanie ☺słodziaki uwielbiam ☺

        • No to piona! Ja też je bardzo lubię! Jakieś szczególnie ulubione? 🙂

          • Renata A.

            Długa czarna guerlain, givenchy anioły i demony ☺

          • Długą czarną mam i bardzo lubię! Z Givenchy jakoś nigdy nie było mi po drodze 😉

  • Sprawdzę go sobie z ciekawości, bo rodziny Poison nie znam kompletnie 😉

    • Musisz więc Kochana koniecznie się z każdym jej członkiem zapoznać 🙂

  • Zrobiłam drugie podejście do tego zapachu i nie jest aż tak źle, chociaż, rzeczywiście, mógł wystąpić jako odrębny twór, a nie jako członek rodziny Poison:). A tak z drugiej strony, to oprócz Dune, nie znalazłam jeszcze wśród zapachów Diora perfum, które chciałabym mieć w swoim zbiorze. Może kiedyś coś mi ,,wpadnie w nos”:).
    Pozdrawiam:***

    • No właśnie chyba największa batalia rozgrywa się o to, że to Poison właśnie. Bo sam zapach jest fajny, ale w porównaniu z klasykiem wypada mniej ambitnie.. A Miss Dior to nie Twoja bajka? Muszę powąchać Dune! 🙂

      • Miss Dior mi się podoba, ale żeby przygarnąć do zbiorów, to raczej nie:/. Testowałam jakiś czas temu Addict z 2014 roku i jestem nim rozczarowana, dlatego muszę dotrzeć do edycji z 2010 i 2012 roku, bo coś mi się wydaje, że w tamtych była moc i jest jeszcze nadzieja, że w mojej kolekcji będzie choć jeden przedstawiciel tej marki:). Zastanowię się też nad Dune;).
        A udało Ci się poznać EL Sensuous Noir?:)
        Pozdrawiam:***

        • Ja uwielbiam. Nawet wczoraj byłam wypachniona wersją EDT i w pracy kilka osób mi się pytało co to tak pięknie pachnie 🙂 Nieee, nie udało mi się. Nie mam kiedy wyrwać się na miasto. Za 3 tyg lecę do PL, jeśli do tego czasu go nie dopadnę, to odrobię tę lekcję na lotnisku 🙂

          • Przekonałaś mnie do dokładnego przetestowania wersji EDT;). Muszę jeszcze poznać Miss Dior Cherie L`eau EDT i Miss Dior Blooming Bouquet.
            Jeśli nie znajdziesz zapachu, będę musiała Ci wysłać odlewkę;).
            Spokojnych świąt:).

          • Oooo, czuję więc że mam moc! 😀 hihi Cherie nie znam jeszcze, ale Blooming Bouquet jest świetny na wiosnę. Niestety bardzo słaby i ulotny. Szybko ślad po nim ginie :/

            Postaram się znaleźć! 😀

            Wesołych Iwonko! :*