CHANEL N°5. Eau de Parfum i Eau Première.

by

Są zapachy, które już przy pierwszym poznaniu wydają się być bardzo ‘nasze’. Wystarczy jedno psiknięcie i wiemy, że za chwil parę wyjdziemy z perfumerii z własnym flakonem. Są też takie, z których przyjemność obcowania możemy czerpać dopiero po jakimś czasie. Takie, do których musimy dojrzeć.. Ja sama dzielę je na dwie kategorie. Takie, które wymazuję z pamięci na długi czas, czując, że w obecnym momencie to absolutnie nie to czego szukam.. ale są zapachy, które intrygują tak mocno, że nie sposób się uwolnić. Zapominam tylko na chwilę, ale ciągle noszę je w sercu, czekając niecierpliwie na TEN moment.

Chanel No 5

Jednym z takich zapachów był u mnie kultowy Chanel N°5. Tak bardzo go nie rozumiałam, tak bardzo nie umiałam pojąć jego fenomenu, że paradoksalnie nie umiałam o nim zapomnieć. Podświadomie czułam, że kiedyś będzie MÓJ! Tkwił w pamięci, przypominał o swoim istnieniu przy każdorazowej wizycie w perfumerii. Czasem robiliśmy sobie przerwy, ale zawsze wracałam! Przez ostatnie miesiące nieco się do siebie zbliżyliśmy i choć nadal podchodzimy do siebie z dystansem, nadal mnie nieco zawstydza, to umiem go wreszcie bez większego skrępowania docenić.

Chanel No 5

Chanel N°5, to zapach legenda. Symbol piękna, kobiecości, elegancji i luksusu. Zapach wytworny i bardzo wytrawny. Seksowny, wręcz cielesny. Mocny i ciężki, na swój sposób odurzający. Ciągnie za nos, potrafi przydusić. Bardzo dostojny, wzbudza we mnie wielki respekt. Kiedyś określałam go jako staroświecki, teraz lepiej pasują mi tu określenia – retro czy vintage. Jest niczym skarb wygrzebany z czeluści masywnej szafy naszej ukochanej babci. Pozwala nieco przenieść się w czasie. Ma w sobie jakąś nieodkrytą tajemnicę..

Chanel No 5

Jeśli jednak jeszcze do klasyka nie dojrzeliście, spróbujcie najpierw zapoznać się, z czasem może zaprzyjaźnić, z Eau Première. To lżejsza i bardziej stonowana wersja pierwowzoru. Nadal bardzo N°5, pełna klasy i szyku, ale zdecydowanie bardziej świeża i delikatna.

Chanel No 5 Eau Premiere

Są tu cytrusy, jest róża, jaśmin, wanilia i nuty drzewne. Jest kremowo, słodkawo, nieco nawet orientalnie. Eau Premiere kojarzy mi się z czystością i świeżością. Jest bardzo radosny i świetlisty. Nie brak mu również namiętności. Nie przypiera jednak do muru tak jak klasyk. Subtelnie kusi i uwodzi, bardziej z dystansem.. Z jednej strony szykowny, elegancki i dostojny, z drugiej ciepły i miękki. Pasuje zarówno do długiej czarnej sukni i szpilek, ale i białej koszuli, skórzanej kurtki i jeansów.

Chanel No 5

Chanel N°5 to zapach, z którym wcześniej czy później powinna zmierzyć się każda kobieta. Pytanie nie brzmi czy go pokochasz. Pytanie brzmi, kiedy..

0
  • Nie znam ani jednego ani drugiego ale blizej mi do zapachów Diora 😉

    • Mi jednak chyba do Chanel, choć w gromadce Dior też mam swoich faworytów. Tak czy siak poznaj, skoro nie znasz 🙂

  • Ach klasyk! Piękny, ciężki i zwracający uwagę. Bardo lubię!

  • Martuś powiem CI, że ja to o perfumach potrafię napisać, że są ładne i tyle. Jedno zdanie i więcej nie wyduszę, a Ty to tak opisujesz, że chce się je mieć 😀

    • Kochana, ja też tak miałam do niedawana. Tak się jednak wkręciłam w świat zapachów, że odbieram je teraz nie tylko głową, ale i sercem. Wzbudzają emocje, wywołują wspomnienia albo wyobrażenia.. 🙂

  • No właśnie ciekawa jestem czy kiedyś do nich dojrzeję, ale chyba nieprędko;)

    • Kto to może wiedzieć.. Życie pokaże 🙂

  • Ja myślę, że po 30 do niego dorosnę, teraz jestem zbyt małoletnia…;)

    • W zapachach to też nie do końca o metrykę chodzi, tylko raczej taką wewnętrzną dojrzałość. Choć N°5 rzeczywiście bardziej pasuje do nieco dojrzalszych kobiet 🙂 Trzymam kiuki za Twoje dorastanie 🙂

  • Southgirl

    Ja niestety do N 5 nie dojrzeję, bo to jeden z nielicznych zapachów, których nie rozumiem i nawet nie chcę. Nie moja stylistyka kompletnie, ale super, że się w nim odnalazłaś :* Premiere muszę niuchnąć przy okazji najbliższej wizyty w Sephorze, bo mnie nim szalenie zaciekawiłaś 🙂

    • Nigdy nie mów nigdy Asieńko.. 🙂 Sprawdź wersję Eau Premiere koniecznie. Być moża ona będzie Twoją przepustką do świata N°5 🙂

      • Southgirl

        Może, może, kto wie 😉 Dam znać!

        • Nikt tego nie wie, nie wie nikt! 🙂 Będę czekaaaać! :*

  • Joyofjelly

    Ja niestety nie pojmuję fenomenu Chanel N 5, dla mnie one osobiscie smierdza :), ale jak widac wielu kobietom bardzo podoba sie ten zapach.

    • Jak widać, z wiekiem i pewną wewnętrzną dojrzałością, wiele potrafi się zmienić 🙂 Doskonale Cię rozumiem, miałam kiedyś podobne odczucia, tyle że im bardziej mi śmierdziały, tym mocniej jednocześnie fascynowały 🙂

  • Tą lżejszą wersję wypróbuję, bo klasyczna faktycznie poddusza 🙂

    • Koniecznie wypróbuj. Jest dużo łagodniejsza i ja właśnie dzięki niej coraz bardziej przychylnym okiem i otwartym sercem patrzę teraz w kierunku klasyka 🙂

      • Przy okazji jak wejdę do perfumerii obwącham 🙂 Kiedyś miałam klasyczną Chanel nr 5, przyznam, że nie była zła, choć lekko przytłaczała. Ten nowy zapach bardzo mnie ciekawi, może zdradzę na chwilę moje Chloe ;)))

        • Takie zdrady są jak najbardziej wskazane Dorotko 🙂 Przed świętami pojawiły się mniejsze flakony – 35 ml – zarówno klasyka jak i Eau Premiere. Świetna sprawa, by mieć swoją własną buteleczkę mniejszym kosztem, a taka pojemność i tak starczy na długi czas 🙂

          • Ja bardzo lubię małe flaszeczki (chodzi tu o perfumy 😀 ), dlatego nic nie stoi na przeszkodzie że na chwilę zdradzę 😀

          • Oczywiście, że o perfumy. Nic innego by mi nawet przez myśl nie przeszło 😉 Zdradź sobie. Ja Cię rozgrzeszę 😀

          • Dziękuję za rozgrzeszenie ;D W taki sposób mogę grzeszyć i grzeszyć 😀

          • Polecam się Dorotko! 😀

  • Piękna klasyka <3

    • Niby ‚stara’, ale taka ponadczasowa <3

  • No właśnie, to jest kluczowe pytanie: kiedy?, a nie czy w ogóle?:)

    A mnie intrygują:), chociaż czuję, że o wiele bardziej spodoba mi się wersja Eau Premiere. Zobaczymy:).
    Do perfum Chanel (m.in. seria Chance) musiałam przekonywać kilka osób, bo byli zupełnie nieświadomi, że one przepięknie się rozwijają. Co dziwne, dla niektórych nawet Coco Mademoiselle edt jest nie do przejścia:/, a wydaje mi się wyjątkowo łagodnym zapachem:).
    Słodkie perfumy to strefa komfortu, a warto czasem z niej wyjść, bo być może odkryje się kolejną wśród wytrawniejszych aromatów:).
    Martuś, mam nadzieję, że częściej będziesz pisać o zapachach❤️

    • Tak mi się właśnie to pytanie nasunęło podczas pisania. Chyba też z własnego doświadczenia, bo naprawdę długo się broniłam.. ale wreszcie i mnie dopadło 🙂

      Mi też póki co bardziej po drodze z Eau Premiere, do klasyka jeszcze nieco muszę dojrzeć. Choć już sama o nim myśl nie wywołuje grymasu na twarzy. Czekam na niego z otwartym sercem i wierzę, że kiedyś będę mogła nosić go bez skrępowania!

      Właśnie wiele osób kojarzy zapachy Chanel głównie z Piątką. I to często tą Piątką zasłyszaną gdzieś w tłumie, zwąchaną w przelocie ileś lat temu. Niektórzy nie mają świadomości, że do niektórych zapachów dojrzewamy i powinniśmy sobie je co jakiś czas odświeżać i przypominać. Dla mnie Coco Mademoiselle (choć ja od razu zaczynałam od EDP), jak i Coco Noir kiedyś też śmierdziały. A teraz M. jest moim numerem jeden, a w Noir zakochuję się coraz mocniej! Dużo się zmienia wraz z upływającym czasem. Gdybym nie miała w sobie chęci poznania i tej swego rodzaju dojrzałości, pewnie bym ich nie znosiła po dziś dzień 🙂

      Dokładnie Iwonko! Strefa komfortu. Pięknie to ujęłaś 🙂 Nie każdy ma odwagę czy chęci, by z niej wyjść. Ja cieszę się, że to zrobiłam, bo otworzyłam się na tyle pięknych zapachów, które kiedyś wydawały mi się nie do przejścia. Teraz umiem docenić, zaakceptować, polubić, a niektóre nawet pokochać 🙂

      Postaram się pisać częściej o zapachach, ale ciągle łatwo mi to nie przychodzi :*

      • Bo to pytanie pojawia się w naturalny sposób:).

        Ja przez wiele lat temu patrzyłam na zapachy Chanel wyłącznie przez pryzmat ,,Piątki” i w moim przypadku były to zasłyszane negatywne opinie, potem, tak jak piszesz, poznałam ją w przelocie i z miejsca odechciało mi się testować innych perfum tej marki. Dałam im szansę dopiero kilka lat temu, kiedy moja siostra dostała bzika na punkcie Coco Mademoiselle:), ją od razu zauroczyła edp, mnie się bardziej spodobała edt. Potrzebowałam dwóch lat, żeby pokochać wersję wody perfumowanej:). W Coco Noir czułam wyraźny rdzeń Coco Mademoiselle i Chance, ale po kilkunastu minutach pokazał swoje wyjątkowe oblicze i wtedy pojawiło się zauroczenie:).

        Dobrze, że mamy tę wielką potrzebę poznawania kolejnych zapachów. Im więcej się poznaje, tym bardziej docenia się to, co wyjątkowe, trudne i nieoczywiste:).

        Mimo wszystko trzymam kciuki, by się udało, bo jak widzę, że w tytule wpisu jest nazwa perfum, to oczy się świecą, serce szybciej bije, a na twarzy rysuje się uśmiech:).

        Udanego dnia! 🙂

        • No właśnie, ten pryzmat Piątki ciąży chyba na wielu kobietach, a że to zapach kultowy, to zasłyszany już chyba wszędzie. Niestety nie każda ma chęci czy odwagę by skonfrontować to z własnym nosem i gustem, tylko powiela się ogólne, w tym przypadku mało korzystne i krzywdzące, opinie. Mam nadzieję, że to się kiedyś zmieni. Że świadomość kobiet będzie jeszcze większa i dojrzeją do tego, by sprawdzać wszystko na sobie, a nie tylko sugerować się innymi. Że będą podchodzić do zapachów w różnych etapach swojego życia, rozwijając coraz mocniej swoje zmysły.

          Ja też chyba jeśli chodzi o zapachy Chanel to w pierwszej kolejności poznałam Piątkę. Lata świetlne temu i przez jakiś czas wydawało mi się, że wszystkie zapachy będą pachnieć podobnie, więc żaden nie jest dla mnie. Potem poznałam Chance (zielony mój ukochany!) i byłam w niemałym szoku, bo to przecież tak bardzo moja bajka, a tak inna od No 5. Wtedy otworzyłam się na zapachy Chanel, choć do każdego, który teraz uwielbiam musiałam dojrzeć – Mademoiselle, Coco Noir, a nawet klasyk Chance. Teraz nęci mnie Allure, a bliżej poznać muszę No 19, Cristalle i Coco. Choć ta trójka wydaje mi się jeszcze dość odległa 🙂

          Trzymaj Kochana, na pewno się przydadzą! 🙂

          Pięknego dzionka! :*

          • Piątka, ale też inne wytrawne zapachy nie są lubiane, ponieważ na początku naszej przygody z zapachami stykamy się z perfumami słodkimi, które często przywołują np. bardzo dobre skojarzenia z dzieciństwem, to właśnie te perfumy wprawiają w stan tzw. błogości. Ostry aromat tego nie robi, więc poniekąd rozumiem to nastawienie.

            No właśnie pamiętam, że szczególną sympatią darzysz zielone kółeczko;). U mnie na ten moment wygrywa Chance edt. Jeśli chodzi o Allure, to trafiłam kiedyś na jedną z wersji i dałam sobie spokój na kilka najbliższych lat, ale wrócę do nich na 100%:).

            Chyba zainspirowałaś mnie do przygotowania podobnego wpisu, w którym porównam oba zapachy:).

          • Masz rację! Piątka może niektórych ‚zabić’ tą swoją wytrawnością. Większość kobiet lubi zapachy lekkie, łatwe i przyjemne. Nie każda ma ochotę odkryć coś bardziej ambitnego, spróbować odróżnić poszczegolne nuty i znaleźć w tym jakąś historię..

            Chance edt również lubię, ale wersję zieloną zdecydowanie postawiłabym na podium! Szczególnie, że pierwszy flakon dostałam od męża.. mam więc dodatkowo cudowne wspomnienia i wielki sentyment 🙂

            Suuuuuper! Porównaj! Bardzo jestem ciekawa! 🙂

  • A tak… Ja przyznaje sie, ze jeszcze nie do konca jeszcze oswoilam sie z no. 5… Chociaz zauwazam, ze dobrze mi sie nosi, jak zaaplikuje minimalna ilosc – gdy zaaplikuje za duzo to juz jest mniej fajnie 😛 Wiesz, ze wersji Eau Premiere nie testowalam? (chyba? 😉 Swojego czasu „przerobilam” wszystkie Chanelki 🙂 ale nie pamietam Eau Premiere… Musze odswiezyc sobie pamiec 😉

    • Bo to jeden z tych zapachów, co go można łatwo przedawkować. Trzeba delikatnie i ostrożnie 🙂 Eau Premiere miał swoją premierę prawie 9 lat temu, jak mogłaś go przeoczyć, no jak? 🙂 On był kiedyś dostępny w innym flakonie, może dlatego coś Ci się nie kojarzy? A jeśli jednak przeoczyłać, to nic straconego, sprawa do nadrobienia 🙂

  • Eau Premiere jest bardziej dla mnie:) Zapach kultowy – nie ma co polemizować z Marlyn Monroe;)

    • Dla mnie obecnie również! Z klasykiem jeszcze troszkę muszę się oswoić, ale myślę że jestem na dobrej drodze 🙂

  • Ahh jak zobaczyłam flakonik Chanel No 5 na zdjęciu to od razu do głowy wpadły mi wspomnienia z dzieciństwa jak moja ciotka ich zawsze używała, notabene do dnia dzisiejszego z nich korzysta. I jest tak uparta i z takimi zapasami, że nadal ma starą wersję perfum. Bo po zmianach jej coś nie pasuje.
    Jednak o Eau Premiere pierwsze słyszę i będę musiała sprawdzić. Bo kiedyś No 5 uważałam za ciężkie perfumy, ale patrząc teraz na moje małe zbiory dojrzałam do cięższych zapachów. Może teraz będzie nasz czas? Muszę się o tym przekonać.

    Buziaki! I czekam na kolejny wpis :D:D

    • O matko, jak cudownie! Zawsze marzyłam by mieć babcię / ciotkę, które Piątki namiętnie od lat używają, by za tym wszystkiem szła jakaś historia..

      Eau Premiere może być świetnym przejściowym zapachem w drodze do klasycznego No 5. Sprawdź koniecznie jak będziesz w perfumerii. Mi poleciła go pewna dobra dusza jakiś czas temu, gdy marudziłam że Piątka to zapach nie dla mnie. Miała rację! 🙂

      • Na pewno przy okazji sztachnę się Eau Premiere i zobaczę czy nadszedł mój czas na Chanel. 😀

        • Trzymam Cię za słowo! Będę wyczekiwać opisu Twoich wrażeń 😀

  • Bo Piątka ma w sobie chyba właśnie coś takiego magicznego, że jeśli tylko ktoś ma w sobie wystarczająco dużo dojrzałości, to nie będzie umiał zapomnieć. Nawet jeśli to nie czas by ją nosić, to i tak nie będzie umiał wymazać jej z pamięci, bo TEN czas już nadchodzi. Coco Mademoiselle to mój ukochaniec od kilku lat! Absolutny numer jeden. Nie wiem nawet ile już flakonów zużyłam. Zapachy Chanel mają w sobie coś, co mnie mocno przyciąga i większość jest bardzo moja! 🙂

  • Magda Anna

    Fenomenalne zdjęcia! Jakbym nie miała, to bym kupiła, żeby mi przypominał flakonik o tej wspaniałej sesji! :*

    • Dzięęękuję Ciiii! :* Czyli masz! I jak i jak? Długo musiałaś dojrzewać? 🙂

      • Magda Anna

        Nie, kupiłam bez głębszych doktoratów, chciałam mieć i tyle 😉 Jako że mam trochę flakonów to nie ma obaw, że mi się przejedzą czy mnie zmęczą.

        • Ja też głębokich doktoratów nie uprawiam jeśli chodzi o zapachy (i o kosmetyki w ogóle). Jak mnie najdzie ochota, to nie ma mocnych. Muszę mieć i już! 🙂

          A jaki jest Twój ulubiony zapach? Bardzo jestem ciekawa! 🙂

          • Magda Anna

            Chypre L’Atelier de Givenchy, Coco Mademoiselle ale EDT i Chance, bardziej również EDT niż EDP, ale tu już aż takiej różnicy nie ma. Najbardziej, najbardziej Mademoiselle. Ten zapach jest po prostu obłędny. Jest przepiękny, wyrazisty, mocny, ale nie za ciężki. Elegancki, kobiecy, zwracajacy uwagę, ale nie męczy otoczenia. Ponadczasowy. Całą resztę flakonów mam tylko po to, żeby mi się nie znudził i nie przejadł, bo nie wyobrażam sobie nim nie pachnieć. Pogodziłam się z tym, że choć niszę przejdę wzdłuż i wszerz, i tak nic lepszego nie znajdę, bo nic piękniejszego po prostu nie ma.

          • Pięknego masz ulubieńca Magda, bo to i moj ulubieniec! Coco M. wygrywa u mnie od kilku już lat nad innymi i choć gromadę zapachów mam sporą, to on jest numerem Jeden! Uwielbiam od początku do końca! Zawsze i wszędzie! <3

  • Zdjecia bomba!
    Gdy pierwszy raz powachalam 5-tkę, dziwiłam się co można lubić w tym zapachu. Po jakimś czasie powachalam znów i stało się. Musiałam ją mieć mimo ceny, bo tania nie jest. Wtedy mężuś, ktory absolutnie rozumie moje „potrzeby” kupił mi małą Chanel No5. Teraz jest to mój nr 1 i nie wyobrażam sobie żeby miał mi się skończyć. ;)***

    • Dziękuję Asiu! :* Myślę, że jeśli chodzi o tak specyficzny zapach jak Piątka, to każda z nas przez ten etap przechodziła 🙂

  • %tki nie znosze, nigdy sie nie zaprzyjaznimy , no nie da rady ;D ale Eau Premiere jest BOMBA <3 cudny zapach!
    Buziole :*****

    • Wiem, że u Ciebie jest trochę inny problem, ale jako że moje motto życiowe brzmi ‚nigdy nie mów nigdy’, to nie wiadomo co nam to życie przyniesie 😉

      • No właśnie … Te migreny … I te mocne , ostre zapachy niestety odpadaja ! 🙁
        To Ty jak moja mamcia :-**** tez tak zawsze mówi :-**** buziole

        • A widzisz, bo ja z Twoją Mamcią na pewno bym znalazła szybko wspólny język. Na pewno w kwestii zapachów, nieraz się już o tym przekonałyśmy 🙂 :*

          • Ojjjj tak 🙂 tego tez jestem pewna 🙂
            Ona zawsze pyta co tam u Ciebie i ma nadzieje , ze się wszystkie spotkamy :-******

          • Mam nadzieję, że Nam się to kiedyś uda! Byłoby cudownie! Buziaki dla Was! :**

          • Oj ja tez mam nadzieje :-**** kto wie … Myśle ze kiedyś ten dzień nastąpi :-*** buziole od nas :-)))

          • Dokładnie! Przecież never say never 🙂 :*

  • Wersja Allure Sensuelle to jedyne perfumy Chanel, które mi się podobają. Pozostałe są mi obojętne, poza tymi wszystkimi Chance, Chance eau Fraiche, ktorych szczerze nie znoszę;P Za to moja mama uwielbia wszystkie Chanel, jak leci, więc to chyba faktycznie kwestia dojrzałości:D

    • Bardzo możliwe. Ja kiedyś też bardzo zapachów Chanel nie lubiłam. Teraz kocham albo bardzo lubię każdy, który mam 🙂 I wyobraź sobie, że Allure jeszcze nie mam! Wolisz wersję Sensuelle bardziej od klasyka?

      • tak, zdecydowanie Sensuelle:)

        • Ooo, a w klasyku coś Ci nie pasuje czy po prostu Sensuelle jest bardziej Twój? 🙂

  • a więc jednak masz flakonik klasycznej No. 5 🙂 no właśnie, pytanie brzmi: kiedy? 😀
    piekne zdjecia 🙂

    • Taaaak, ale nadal to nie TO! Czasem tak sobie siadam wieczorem, biorę flakonik do ręki i wącham. Niestety szybko wraca tam skąd to biorę.. ale jest iskierka nadziei, że to się jednak kiedyś zmieni! 🙂