ESTEE LAUDER Enlighten EE. Even Effect Skintone Corrector SPF 30.

by

Przebarwienia skóry, to temat powracający do nas zawsze w okresie wiosenno-letnim. Coraz więcej firm wprowadza do swojej oferty produkty (Sisley Intensive Dark Spot Corrector, Clarins Mission Prefection Serum, Clinique Even Better) lub całe linie (Eisenberg Pure White), które mają za zadanie wspomóc nas w tej walce. Zwykle to typowa pielęgnacja, ale są również takie, które łączą w sobie dodatkowo zalety kosmetyku kolorowego. Jednym z nich jest Even Effect Skintone Corrector od Estee Lauder.

Czymże jest ten kolejny zlepek liter alfabetu pewnie zapytacie. Za EE stoi Even Effect, więc kto sprytniejszy pewnie się domyślił, że chodzi o wyrównanie, ujednolicenie i wygładzenie. Krem EE pięknie wygładza skórę, delikatnie ujednolica koloryt, a jakby tego było mało to najwierniejszy sprzymierzeniec w walce z powstającymi w ciągu dnia uszkodzeniami. Ma w sobie dobroczynne ekstrakty, które redukują wywołane zanieczyszczeniem środowiska podrażnienia, które to z kolei mogą prowadzić do wzmożonej produkcji pigmentu, a w konsekwencji do pojawiania się przebarwień. Swoiste więc to 2 w 1. Najprościej rzecz ujmując, krem tonujący + pielęgnacja.

Seria Enlighten, w której skład wchodzi serum, krem oraz dzisiejszy bohater – korektor EE, stworzona została z myślą o wykorzystaniu naturalnego dobowego rytmu skóry do zwalczania skutków nadmiernej pigmentacji. Umożliwia minimalizację skutków narażenia skóry na oddziaływanie stresorów środowiskowych zapewniając jej potrójną ochronę: przeciwko promieniowaniu UV, powstającym w wyniku zanieczyszczenia podrażnień oraz oddziaływaniu wolnych rodników.

Estee Lauder Enlighten EE Even Effect Skintone Corrector Light

Krem / korektor ma plastyczną, jadwabiście gładką konsystencję. Ekspresowo rozprowadza się na skórze i idealnie z nią stapia. Dostępny jest w dwóch odcieniach. Jasny, pomimo swojej pozornej jasności, pięknie się dopasowuje nawet do nieco opalonej skóry. Nie ma potrzeby stosowania pod spód pielęgnacji, bo sam z siebie bardzo dobrze nawilża. Jeśli jednak i tak to robicie, z przyzwyczajenia czy innego powodu, to bez obaw, skóra nie poczuje się przytłoczona czy obciążona. Krem jest leciutki i delikatny.

Nie kryje wielce, raczej delikatnie tylko wyrównuje koloryt (formuła zawiera pigmenty korygujące kolor). Dla poszukujących większego krycia będzie doskonały jaka baza pod pokład, czy we fluidzie czy w kompakcie. Dla osób bez większych problemów skórnych, lubiących szybki i świeży makijaż, może być z powodzeniem stosowany solo. U mnie zdaje egzamin w obu tych przypadkach. Wszystko zależy od aktualnej kondycji mojej skóry, okazji czy nastroju. Na spacer z mężem czy wypad po przysłowiowe bułki do sklepu lubię go w wersji solo, delikatnie przypruszony, mniej lub bardziej kryjącym pudrem. Na nieco większe wyjścia traktuję go jako bazę pod klasyczny podkład.

Estee Lauder Enlighten EE Even Effect Skintone Corrector Light

Cera po jego użyciu jest cudownie wygładzona i naturalnie promienna. Dzięki solidnej dawce nawilżenia staje się lepiej odżywiona, a mieszanka drobnych elementów optycznych dodaje jej natychmiast zdrowego blasku. Dodatkową ochronę zapewnia wysoki filtr SPF30. No i nie zapominajmy o wszystkich dobrociach w nim zawartych, które po cichutku, w tle, walczą z upiornymi przebarwieniami.

Estee Lauder Enlighten EE Even Effect Skintone Corrector Light swatches

Estee Lauder Enlighten EE Even Effect Skintone Corrector Light face

0
  • Coś czułam, że dzisiaj będzie nowy pościk 🙂 przebarwienień póki co nie mam, ale nigdy nie wiadomo;/ duży plus za filtr:)

    • #wrozbitamaciej? 😉 Kochana, zwykle są w pon, wt i pt. Choć dziś akurat, tak wbrew zasadzie, nowy się nie pojawił! Doby mi zaczyna brakować! 🙁

      • No ba:D ja się staram tak co drugi dzień dodać, ale jakbym chciała napisać o wszystkim co chcę to bym musiała chyba codziennie albo dwa razy dziennie, a to by było bez sensu.
        No doby często brakuje…

  • Cale szczescie ze mnie problemy z przebarwieniami ominely (przynajmniej z tym sie nie musze zmagac ;)) Niestety dla mnie osobiscie, te wszystkie kremy BB/CC/EE/ZZ itp itd od EL nie sprawdzaja sie bo wszystkie maja bardzo widoczny zolty podton :/

    • Szczęściara! 🙂 Ooo, a Ty wolisz różowawe? Podwójna szczęściara! (choć może nie w odniesieniu do oferty EL) 🙂

  • cashmere 795

    Właśnie dzisiaj oglądałam go u ttsandra na YT a tu proszę, bonusik u Ciebie 🙂 Czyli już zgarnął 2 punkty 😉 Kolor ma idealny wręcz do celów niwelowania zaczerwienień, przebarwień. Bardzo jestem go ciekawa, mimo, że mam przykre doświadczenia z podkładami Estee Lauder. Zapychalność na mojej skórze 100 %. :((( Jednak wszystko co tonuje z filterkiem kusi aby spróbować. Zawsze sobie powtarzam, a nóż widelec ta konkretna formuła mi nie zaszkodzi? Musz-test jak nic ! 🙂

    • To musi być więc znak! 😀 Oczywiście, że nie zaszkodzi sprawdzić i zobaczyć jak sobie poradzi i czy (odpukać!) nie zrobi krzywdy. Weź sobie próbaska przy najbliższej okazji i przetestuj. A nóż widelec 🙂

  • Szkoda, że nie ma praktycznie krycia 🙁 Rozpatrywałam go kiedyś pod względem bazy pod makijaż,ale byłaby to dosyć droga baza 😛

    • Słabiutkie Aguś, jeśli wolisz mocniejsze, to tylko jako bazę mogłabyś go zaakceptować. Ta linia jest chyba przeceniona teraz w Sephorze (z tego co mi migło na stronie). Może na przykład serum mogłabyś spróbować?

      • Dlatego tak bardzo spasował mi CC Chanel.
        Chwilowo odpuszczam wszystkie zakupy, bo mam 2 produkty w użyciu, które starczą na kilka miesięcy więc nie ma sensu kupować kolejnego.

        • Boskie jest, prawda?! Uwielbiam go wielce! 🙂
          Rozumiem Cię. Zdrowy rozsądek to podstawa! Czasem się przydaje 😉

          • Dasz wiarę, że nie ma jeszcze CC Chanel u nas……………… i w sumie nie mam pojęcia jakie są kolory :-/

          • Coś dziwnego się stało z tym nowym CC. Nie dotarł chyba do wszystkich perfumerii, coś było nie tak z kolorami, a dokładnie z tym najjaśniejszym. Nie wiem o co chodzi.

          • Ooooo? A to Ci niespodzianka. „20” była dla mnie ciut za jasna, ciekawa jestem pozostałych odcieni.

          • Jest spory skok między 20, a potem kolejną 30.. z kolei między 30 i 40 nie ma ogromnej różnicy 🙂

          • Ja Martuś czasami mam wrażenie, że produkty zbyt jasne, oksydują na mojej twarzy w drugą stronę jaśniejąc :-/ i potęgując bladość cery (chyba wiesz o co mi chodzi). 20 była nawet ok ,ale się brązerem musiałam nieźle namachać 😛

          • Wiem dobrze Aguś co masz na myśli. Ja też tak miewam z niektórymi osobnikami 🙂

          • Ufff, a myślałam, że tylko ja jakaś dziwna jestem 😛

  • Miałam próbkę i to zbyt mało by ocenić działanie, ale pierwsze wrażenie było całkiem dobre, jeśli chodzi o wyrównanie koloru, mimo mych sporych przebarwień.

    • Pierwsze wrażenie zawsze się liczy, w końcu często w oparciu o nie decydujemy czy produkt z nami zamieszka czy nie 🙂

  • Jak walczy z tymi upiornymi przebarwieniami, to pewnie tez dla mnie, ale wolę jednak mocniejsze krycie 🙂

    • Można go Dorotko potraktować po prostu jako pielęgnacje, a nie stricte produkt kolorówkowy. Pod podkładem super sobie radzi 🙂

  • O to cos dla mojej wspolokatorki 🙂

    • Możesz więc kupić jej w prezencie 🙂

  • Miałam próbaska, kolor całkiem mi się podobał, krycie raczej takie niewielkie, ale to było ok, niestety nawet po przypudrowaniu nie wytrzymywał u mnie 3 godzin, to go niestety dyskwalifikuje…

    • Tak się świecił? W takiej sytuacji nie ma się nad czym zastanawiać. Też bym takiego gagatka szybko zdyskwalifikowała!

      • Nie, nie świecił, tylko się ścierał, on ma i tak niewielkie krycie, a po max 3 godzinach miałam wrażenie, że już nie ma go na twarzy, chociaż przecież pudrowałam 🙁

        • A to dziad! :/

          • No dziad kurde, chociaż wiesz, ja rozumiem, że to jest bardziej taka trochę korekta skóry, niż produkt podkładopodobny, ale jednak nie miałam zamiaru już nic na niego kłaść, dlatego nie jestem zadowolona z jego trwałości…

          • Wcale Ci się Kochana nie dziwię! Też bym zamiaru ani ochoty nie miała!

          • Moja Mama z kolei była bardzo zadowolona, ale nie z tego, tylko z jakiegoś z nich (chyba tego złotego Global cośtam), ale już mi sie mieszają ich nazwy, EE, CC, BB, nie pamiętam, który to był. Tyle że wiesz, moja Mama ma skórę suchą, więc u niej to będzie inaczej, a do tego tamten był ciemniejszy o wiele i jeszcze ciemniał na skórze, a moja Mama jest o wiele ciemniejsza ode mnie 🙂

          • Pewnie Revitalizing Supreme Global Anti-Aging CC Creme? 🙂 U mnie spisał się tylko latem, gdy byłam mocno opalona, bo on ciemny jak diabeł 😉

          • Kurczę, nie wiem, chyba to był właśnie ten, co piszesz:) Ja wiem, że on jest ciemny, bardzo ciemny, ale moja Mama przy mnie to murzyn, dlatego ona zawsze takie ciemne bierze 🙂

          • Szczęściara! Chciałabym mieć bardziej śniadą karnację 🙂

          • Ja już się do mojej przyzwyczaiłam, całe życie jak córka młynarza wyglądam, ale ma też to swoje dobre strony, bo np. podkłady stosuję całorocznie, bo też się prawie nie opalam (chociaż może to akurat wynika głównie z faktu, że w Preston nie było nigdy słońca, a Birmingham jest za to dla odmiany wspaniała pogoda, także jeśli lato będzie fajne to może się trochę opalę w przyszłym roku 😀

          • Niby tak, ale delikatnie zarumieniona skóra zawsze wygląda łądnie i zdrowo. Nie mówię oczywiście o czekoladowym skwarku, żeby nie było 😉

          • Wiem właśnie, tylko kurde felek mnie to słońce jakoś łapać nie chce za bardzo, kiedyś, jak miałam naście lat to pamiętam, że co lato byłam opalona, a od kilku lat ciągle jak córa młynarza 😀 Nawet w lecie:)

          • Bo nas na Wyspach pogoda też szczególnie latem nie rozpieszcza. Niech to będzie Twoje wytłumaczenie 😀

          • No i na plus, że podkłady mam całoroczne 😀

          • To zdecydowany plus! 😀

  • Dla mnie chyba byłby za ciemny 🙂

    • Oj chyba nie, jest naprawdę jasny 🙂 Poza tym przy tej jego półprzezroczystości i słabym stopniu krycia nie odznacza się szczególnie na twarzy 🙂

      • Muszę go sobie sprawdzić. Wczoraj byłam, ale zapomniałam całkiem o nim 🙂

        • Co się odwlecze to nie uciecze.. sprawdź przy kolejnej wizycie w przybytku rozpusty 😉

  • Natalia An

    Bardzo ciekawy produkt, jak tylko będzie możliwość sięgnę po próbki. Z wiekiem problem przebarwień chyba zaczyna mnie powoli dotykać, jeszcze dwa, trzy lata wcześniej nie widziałam tego u siebie.
    A Ty masz taką miła buzię bez makijażu, słodki Misiulek 🙂 <3

    • Gorąco Ci polecam! Wypróbować nigdy przecież nie zaszkodzi 🙂 Taki ‚urok’ przebarwień. Zwykle z wiekiem jest ich coraz więcej :/

      Misiulek Pyziulek! 😉 :*

  • Wdowa Po Stalinie

    super, że ma taki wysoki filtr 🙂 na lato ideał, tym bardziej, że nawilża 🙂

    • Dokładnie! Takie można by rzec przyjemne z pożytecznym 🙂

  • Bardzo lubię produkty z wysokim filtrem 🙂

    • I bardzo dobrze! Musimy dbać o naszą skórę, a wysoki filtr w tej trosce, to podstawa! 🙂

  • Marta Liber

    Oho! To może być coś dla mnie, mój ryjek z przebarwieniami mi to mówi 😉

    • Mój Twojemu odpowiada, give it a try 😉

  • Fajnie, że ma wysoki filtr, ale szkoda, że krycie jest takie słabe 😀 w końcu pomarudzić trzeba 😛

    • Bo to bardziej pielęgnacja z lekkim kryciem, jak podkład. Nie można mieć wszystkiego Marudko 🙂

      • ehh Martuś chyba miałam zły dzień i musiałam trochę ponarzekać 🙂

  • Pyzuniu moja, Tobie niepotrzebny! *.*

    • Pyzunia ma troszkę przebarwień i musi walczyć by nie nabawić się ich jeszcze więcej! 😉 :*

  • Rzeczywiście delikatnie się prezentuje, niczym lekki podkładzik 😉 Lubię takie niewidoczne udoskonalacze 🙂

  • mam i uwielbiam 🙂

    • No to piona! 🙂 Stosujesz samodzielnie czy jako bazę? 🙂

      • 🙂 raczej jako bazę, świetnie się w tej roli sprawdza. A jak mam „good skin day” to samodzielnie 🙂

  • Laura

    Moja droga, dlaczego chować cos, co powoduje, ze jesteśmy jedyne w swoim rodzaju? Wszystkie plamki, te mniejsze i większe dodają słodyczy i wdzięku, NAPRAWDĘ!!!! 🙂

    • Lauro Droga, według mnie piegi taak. Są piękne! Przebarwienia już niekoniecznie. Jeśli jednak ktoś lubi, to oczywiście nie musi nic ukrywać, jego wybór 🙂

  • Bardzo fajnie, że ma fltr 🙂

  • Fajnie, że coraz więcej kosmetyków ma wysokie filtry 🙂

    • Zdecydowanie! Fajnie też, że kobiety coraz bardziej zwracają na nie uwagę! 🙂

  • Martuś a to EE to jest tylko w jedynie kolorze? Szukam czegoś takiego na wakacje, lekkiego, co sprawi, że będę mogła spojrzeć czasem w lusterko bez strachu 🙂 hihihi

    • Soniu, jest jeszcze numerek 2, ale z tego co czytałam, to podobno potrafi wybijać z niego pomarańczka. Musiałabyś jednak najlepiej wziąć próbaska i przekonać się na własnej skórze 🙂 Kochana moja, nie wierzę, że musisz się bać spoglądając w lustro! 🙂

  • Dopisany do listy oczekujących 🙂 nie omieszkam przy okazji jakiejś próbki wziąć.

    • Dokładnie tak i ja to rozumiem! To nie jest podkład, raczej produkt pielęgnacyjny łączący w sobie zalety delikatnego kremu tonującego. Nie wiem skąd oczekiwania co do krycia i wielki zawód, że go jednak nie ma 🙂

  • Iwona Gold

    Od wczoraj tworzę listę zakupów kosmetycznych i w kategorii Estee Lauder wpisałam: podkład Double Wear Maximum Cover:)

    • Iwonko, mam go też na swojej liście! Bardzo jestem go ciekawa! 🙂

  • Rossa

    Podoba mi się efekt, muszę przetestować 🙂

    • Weź sobie próbaska przy okazji wizyty w perfumerii i koniecznie przetestuj 🙂

  • Do EE jakoś zaufania nie mam. Nie wiem dlaczego… 🙁 Ale ten produkt wygląda bardzo fajnie i naturalnie na buzi :)!

    • Czasem tak bywa. Nie można kochać wszystkiego 🙂

  • Renata A.

    Miałam w próbkach, nie zrobił na mnie wrażenia, zresztą jak większość EL

    • Nie przepadasz Renatko za ofertą Estee Lauder? Podpadło Ci coś szczególnie?

  • Nie znam kolorówki EL. Póki co jestem zadowolona z CC Bourjois 🙂

    • Na nawiązanie znajomości nigdy nie jest za późno! 😉 Nawet jeśli masz już coś co lubisz i ten moment zostanie nieco w czasie przesunięty 🙂