URBAN DECAY Obsessed Afterglow Blush i Lounge Eyeshadow

by

Letnia makijażowa oferta marki Urban Decay, to przede wszystkim nowe róże do policzków Afterglow oraz pięć nowych cieni do powiek. Dziś zobaczycie piękny duet, z którego jeden osobnik absolutnie skradł moje serce! Zgadniecie który?

Urban Decay Obsessed Afterglow Blush Lounge Eyeshadow

Po sukcesie Naked Flushed, stworzenie pojedynczego różu do policzków było dla Urban Decay oczywistym posunięciem. Sposób marki na idealny róż, to przede wszystkim kolor który łatwo się nosi i długo utrzymuje. Afterglow Blush (130 zł), bo o nich mowa, to sześć uniwersalnych odcieni, od różowego, przez brzoskwiniowy, po fiołkowy. Niektóre z matowym efektem końcowym, inne z odrobiną blasku, znajdzie się coś dla każdego!

Urban Decay Obsessed Afterglow Blush

Mój egzemplarz zwie się Obsessed i jest średnim lawendowym różem z matowym wykończeniem. Ma niezwykle miękką, jedwabistą konsystencję i choć w opakowaniu może wydawać się nieco przerażający, to bez problemu pozwala uzyskać na policzkach efekt bardzo subtelny. Najlepiej mimo wszystko nakładać go lekką ręką i w razie potrzeby dokładać stopniowo kolejne warstwy. Gdy jednak nieco popłyniemy i przesadzimy z ilością, szybko uda nam się ‘zejść’ do wymarzonego rezultatu, bo Obsessed blenduje się jak marzenie.

Urban Decay Obsessed Afterglow Blush

Producent prawi, że formuła Afterglow została opracowana tak, by osiągnąć idealną równowagę pomiędzy kolorem a kryciem. Święta prawda, róż trwa na licu praktycznie przez cały dzień. Pięknie wtapia się w skórę i pozostawia po sobie świeży, zdrowy rumieniec. Jeśli lubicie takie odcienie, koniecznie na niego zerknijcie podczas wizyty w Sephorze. Jeśli nie lubicie, również zerknijcie, może inny bardziej przypadnie Wam do gustu..

Urban Decay Obsessed Afterglow Blush

.. a jak już tam będziecie, to obowiązkowo zerknijcie też na NIEGO!

Pojedynczy cień do powiek Eyeshadow (85 zł) podpisany ‘imieniem’ Lounge. Skradł moje serce natychmiast, jak tylko wyjęłam z kartonika i podniosłam wieczko! Cudownie głęboki brąz, czerwonawy, nieco miedziany, z zielonym shimmerem. Ni to metalik, ni duochrom, choć chyba to drugie określenie pasuje do niego najbardziej.

Urban Decay Lounge Eyeshadow

Delikatny i mięciutki jak masło, na usta ciśnie mi się określenie ‘mięsisty’. Pigmentacja na bardzo wysokim poziomie, ale nie ma szansy by zrobić sobie krzywdę! Najlepiej nakładać go płaskim pędzlem i ‘wcisnąć’ delikatnie w powiekę. Nic się nie osypuje, zieleń jest doskonale zatopiona w brązowej bazie, jakby stanowiła z nią integralną jedność. Bleduje się w kilka krótkich chwil, wymaga minimalnego nakładu pracy. Mój makijaż ze zdjęcia zajął nie więcej jak 5 minut (z namalowaniem kreski i wytuszowaniem rzęs!).

Urban Decay Lounge Eyeshadow

Lounge genialnie wygląda solo! Nawet kreska, którą ja z przyzwyczajenia dodałam, jest absolutnie zbędna. Jemu nic więcej do szczęścia nie potrzeba. Sam robi całą robotę! Tylko spójrzcie, czy nie wygląda przepięknie?!

Urban Decay Obsessed Afterglow Blush Lounge Eyeshadow swatches

Urban Decay Lounge Eyeshadow makeup

Urban Decay Lounge Eyeshadow makeup

UrbanDecay_ObsessedAfterglowBlush_face