URBAN DECAY Obsessed Afterglow Blush i Lounge Eyeshadow

by

Letnia makijażowa oferta marki Urban Decay, to przede wszystkim nowe róże do policzków Afterglow oraz pięć nowych cieni do powiek. Dziś zobaczycie piękny duet, z którego jeden osobnik absolutnie skradł moje serce! Zgadniecie który?

Urban Decay Obsessed Afterglow Blush Lounge Eyeshadow

Po sukcesie Naked Flushed, stworzenie pojedynczego różu do policzków było dla Urban Decay oczywistym posunięciem. Sposób marki na idealny róż, to przede wszystkim kolor który łatwo się nosi i długo utrzymuje. Afterglow Blush (130 zł), bo o nich mowa, to sześć uniwersalnych odcieni, od różowego, przez brzoskwiniowy, po fiołkowy. Niektóre z matowym efektem końcowym, inne z odrobiną blasku, znajdzie się coś dla każdego!

Urban Decay Obsessed Afterglow Blush

Mój egzemplarz zwie się Obsessed i jest średnim lawendowym różem z matowym wykończeniem. Ma niezwykle miękką, jedwabistą konsystencję i choć w opakowaniu może wydawać się nieco przerażający, to bez problemu pozwala uzyskać na policzkach efekt bardzo subtelny. Najlepiej mimo wszystko nakładać go lekką ręką i w razie potrzeby dokładać stopniowo kolejne warstwy. Gdy jednak nieco popłyniemy i przesadzimy z ilością, szybko uda nam się ‘zejść’ do wymarzonego rezultatu, bo Obsessed blenduje się jak marzenie.

Urban Decay Obsessed Afterglow Blush

Producent prawi, że formuła Afterglow została opracowana tak, by osiągnąć idealną równowagę pomiędzy kolorem a kryciem. Święta prawda, róż trwa na licu praktycznie przez cały dzień. Pięknie wtapia się w skórę i pozostawia po sobie świeży, zdrowy rumieniec. Jeśli lubicie takie odcienie, koniecznie na niego zerknijcie podczas wizyty w Sephorze. Jeśli nie lubicie, również zerknijcie, może inny bardziej przypadnie Wam do gustu..

Urban Decay Obsessed Afterglow Blush

.. a jak już tam będziecie, to obowiązkowo zerknijcie też na NIEGO!

Pojedynczy cień do powiek Eyeshadow (85 zł) podpisany ‘imieniem’ Lounge. Skradł moje serce natychmiast, jak tylko wyjęłam z kartonika i podniosłam wieczko! Cudownie głęboki brąz, czerwonawy, nieco miedziany, z zielonym shimmerem. Ni to metalik, ni duochrom, choć chyba to drugie określenie pasuje do niego najbardziej.

Urban Decay Lounge Eyeshadow

Delikatny i mięciutki jak masło, na usta ciśnie mi się określenie ‘mięsisty’. Pigmentacja na bardzo wysokim poziomie, ale nie ma szansy by zrobić sobie krzywdę! Najlepiej nakładać go płaskim pędzlem i ‘wcisnąć’ delikatnie w powiekę. Nic się nie osypuje, zieleń jest doskonale zatopiona w brązowej bazie, jakby stanowiła z nią integralną jedność. Bleduje się w kilka krótkich chwil, wymaga minimalnego nakładu pracy. Mój makijaż ze zdjęcia zajął nie więcej jak 5 minut (z namalowaniem kreski i wytuszowaniem rzęs!).

Urban Decay Lounge Eyeshadow

Lounge genialnie wygląda solo! Nawet kreska, którą ja z przyzwyczajenia dodałam, jest absolutnie zbędna. Jemu nic więcej do szczęścia nie potrzeba. Sam robi całą robotę! Tylko spójrzcie, czy nie wygląda przepięknie?!

Urban Decay Obsessed Afterglow Blush Lounge Eyeshadow swatches

Urban Decay Lounge Eyeshadow makeup

Urban Decay Lounge Eyeshadow makeup

UrbanDecay_ObsessedAfterglowBlush_face

0
  • Cukieraski! Chciałabym żeby UD było bardziej dostępne do pomacania w PL.

    • Nie ma u Was UD w Sephorze Aguś? :I

      • Coś Ty, Słoneczko….na takiej wsi????

        • Ale Sephorę macie? 😛

          • Oczywiście, że mamy nawet dwie 😛 dużą i małą.
            Martuś żartuję sobie, ale od początku było wiadomo, że UD (na razie) będzie dostępne stacjonarnie tylko w kilku wybranych perfumeriach w PL.

          • No to szał, u mnie na wiosne nawet jednej nie ma 😛 Tylko jakiś jeden smętny Douglas :/
            Wiem Aguś, mam nadzieję jednak, że rozbujają się bardziej z dostępnością 🙂

          • Ja też mam taką nadzieję, bo nie znoszę kupować kosmetyków kolorowych w „ciemno”

          • A ja Ci powiem, że lubię. To oczekiwanie i dreszczyk emocji 😀 hihi

          • Ja Martuś „rakiem” jestem musi być po mojemu i bez zbędnych atrakcji 🙂

          • Ale ja Aguś też Rakiem jestem 😀

          • Ajajaj zapomniałam. Rzeczywiście raczku 🙂

          • Ajajaj, skandal! 🙂

          • Błagam o wybaczenia 🙂

          • Rozgrzeszam Cię drogie Dziecko! 😀

          • Ulżyło mi, że nie ma jakiejś strasznej pokuty 😛

          • Tylko żeby mi się to więcej nie powtórzyło! 😛

          • :-*

  • Cień jest przepiękny i kojarzy mi się z pigmentem MACa blue brown lub Inglota AMC 85 – cudny i bardzo mojowy :-DDD
    Róż bardzo uroczy i dziewczęcy, ale nie mój typ. Natomiast cień – bajka 😀

    • Mi najbardziej skojarzył się z MACowym cieniem Club, ale tutaj jest duuużo więcej tej zieleni, MACowego trzeba bardziej ‚cisnąć’, a efekt i tak nie jest tak spektakularny 😉 Róż też nie mój typ, ale uroczy i dziewczęcy na pewno! 😉

  • Auuuu jakie cuda, cień obłędny i róż w moim ulubionym odcieniu <3 Zakochałam się hahahha

    • Kochana bosko by Ci było w tym różu! Bo, że w cieniu, to oczywista oczywistość! 🙂

  • Róże mają piękne opakowania, ostatnio macałam 🙂 Ale nie kupiłam, bo nie 😀 Ja Ciebie wolę w cieplejszych różach, jakoś bardziej mi do Ciebie pasują:) A jeśli chodzi o cień, dzisiaj macałam Solstice i teraz Ty pokazujesz ten, one są bardzo podobne i zastanawiam się, jaka jest między nimi różnica?

    • Wiem Aliśku, ten róż to nie mój kolor. Choć ładny, świeży i dziewczęcy, to nie mój 😉

      Nie mam pojęcia! Nie macałam, ale patrząc na swatche, to coś faktycznie jest na rzeczy 🙂 Najlepiej jakbyś miała okazję ‚macnąć’ oba i porównać. Ja obstawiam, że Lounge jest ‚mocniejszy’, bardziej napigmentowany i bardziej duochromowy 😀

      • Na pewno na kimś się sprawdzi, ale zawsze fajnie wypróbować 🙂 Mi on przypomina Rosy Glow z Diora tak trochę 🙂

        Coś mi się właśnie tak wydaje, że one podobne, aczkolwiek nie wnikam, bo i tak nie chcę kupić, jednak stwierdzam, że bardzo ładny to kolor, chociaż wiem, że do moich oczu by nie pasował, ja bym się chyba w nim nie czuła. Tak samo jak MAC teraz ma wypuścić Le Disko kolekcję i tam też jest taki cień Boom Boom Room, niemalże identyczny, ale jak się przyjrzałam swatchom to jednak go nie chcę, a już miałam kupić jak tylko się pojawi 🙂

        • Tak, masz bardzo dobre oko, to jak najbardziej podobna bajka 🙂

          Te cienie Le Disko mnie akurat nieco intrygują. Lubię takie cieniowe czary mary. Ciekawa jestem bardzo jak wypadną na żywo 🙂

          • Hyhy, moje oko nie zawiodło 🙂 Rosy Glow chciałam puścić w świat, ale chyba na razie jeszcze ze mną zostanie:) Ostatnio tylko MACzki używam namiętnie 🙂

            Le Disko są ładne, ale ja nie jestem bardzo cieniową dziewczyną. To znaczy mam dużo cieni, nawet za dużo jak na jedną osobę. Jednak planuję w przyszłości sobie złożyć paletkę z MAC (oczywista przecież), chociaż nie wiem, na jakie kolory miałabym się skusić, chcę neutrale i do tego takie, co mają łatwą w obsłudze konsystencję, bo podobno któreś są cięższe w obsłudze, ale to muszę doczytać 🙂 Póki co jednak nie jestem w mocnej desperacji, bo cienie jednak mam 🙂

          • Powiem Ci, że też o tym myślę. Bo w sumie kupiłam na fali zachwytów, a sama użyłam kilka razy i tak sobie od tamtego czasy leży i się kurzy. Zobaczymy, może się odważę któregoś dnia by znaleźć mu nowy dom 🙂

            Rozumiem o co Ci chodzi. Ja akurat palet cieniowych uzbieranych mam już kilka, więc teraz kręcą mnie inne cieniowe propozycje. Ale palety kocham jednak najbardziej i po nie sięgam najczęściej! 🙂 Powinnać obowiązkowo zebrać sobie jakiś fajny zestawik 🙂

          • Ja na razie nie puściłam, ale wciąż leży biedaczek, zobaczymy, nie wadzi mi, ani nic, więc niech sobie jest:)

            Wiem, wiem, że masz dużo cieni, szczególnie MACzkowych, muszę jeszcze raz przejrzeć Twojego blogaska w poszukiwaniu najlepszych neutralnych cieni, bo jednak to są właśnie takie, jakie najczęściej używam 🙂 Mam kilka cieni kolorowych, ale używam naprawdę bardzo rzadko i zastanawiam się, co z nimi zrobić, bo jednak wiem, że nie będę ich używała:) Lecę więc obadać, czy pisałaś o palecie nudziaków/neutrali/brązów, żeby se na listę cieniową wpisać jak już się kolorowych cieni pozbędę 😀

          • Mam dokładnie tak samo! Też mi w sumie nie wadzi, ale z drugiej strony nie młodnieje on w tej szufladzie 😉

            Nie pisałam! Tylko ogólne foty palet wrzucałam! Nad postem o liście ulubieńców muszę chyba intensywnie pomyśleć! 🙂

          • Kurde, to prawda, tak sobie właśnie zdałam sprawę z tego, pomyśl o tym – że kupiłyśmy te wszystkie nasze kosmetyki za ileś tam monetek, a teraz nasza kolekcja już nawet nie jest warta połowę tego:) No ale co tam – żyje się dalej i trzeba więcej nakupać (jak mój tata mówi) 😀

            Już obadałam te Twoje pościki z opisem wykończeń, może jakaś aktualizacja, swatche i takie tam, specjalnie dla mnie? 😀 Głównie zależałoby mi na neutralnych i brązowych 😀 Pliiis :*

          • Nawet o tym staram się nie myśleć! Choć czasem dopadają oczywiście takie czarne myśli! Cóż, samo życie. Na coś człowiek musi wydać te ciężko zarobione monety! A najlepiej przecież na przyjemności! 😉

            Muszę zrobić, bo to stare posty, ze starego bloga i zdjęcia są tam wszędzie niewyraźne i zamazane (nie wiedzieć czemu :(). Tylko na to potrzebuję słońca! W lampie za dużo nerwów mnie to będzie kosztować! 😉

          • Oj coś Ty, po co się przejmować, kosmetyki to przecież nasze całe życie 🙂 No i piszemy blogi, więc niejako jesteśmy rozgrzeszone z posiadania nadmiernej ilości 🙂

            Zrób koniecznie aktualizację cieni, mam nadzieję, że słońce wyjdzie specjalnie po to, żebyś mogła to uczynić dla mnie 🙂 ;*

          • Taaaaa 😀 ahahaha W końcu kupujemy materiał ‚do pracy’ 😀

            Słońce nas w tym roku niestety nie rozpieszcza! :/ Powinnam była zabrać wszystkie palety do PL, bo tam na brak słońca narzekać z kolei nie mogłam 😉

          • Dokladnie! Materiał „do pracy” i do ogladania i do po prostu posiadania 😀 Ja lubię „posiadać” te rzeczy:)

            Kurde, to słońce to daj spokój, u mnie więcej leje, niż jest słońce, czasami się zastanawiam, czy dzisiaj do pracy ubrać rajstopy, czy nie:D A w PL podobno 35 stopni… Marzę o takiej pogodzie tutaj, a tu ponuro, ciemno, brzydko i wieje, płakać się chce…

          • I o to właśnie chodzi! Mamy z tego frajdę, a życie jest wystarczająco pokićkane by odbierać sobie te drobne przyjemności! 😀

            U mnie niestety pogoda podobna do Twojej. W PL powyżej 35 st., u mnie góra 18 st. :/

          • Dokładnie, a co z tego, że ktoś mówi, że jestem porąbana, bo mam tego tyle i się przeterminuje? Jak się przeterminuje to moja sprawa przecież 🙂 To będę podziwiać tylko opakowanie, albo wyrzucę, nie widzę problemu 😀 Chociaż powiem Ci, że tak jak z pielęgnacją to miałam kilka rzeczy, które mi się kiedyś przeterminowały, tak z kolorówki jeszcze nigdy nic, po prostu jak wiem, że coś się zbliża do daty ważności to staram się to używać na maksa, codziennie (lub w przypadku pomad i błyszczoli) kilka razy dziennie:)

            Tutaj jest teraz trochę ładniejsza pogoda, chociaz wciąż nie jakoś super, ale nie ma takiego „kłującego” wiatru, także da się przeżyć 🙂

  • sauria80

    kolor różu nie moja bajka, ja mam fetish 😛 cień wkładam tak często jak mogę, takie kameleony kocham szczerze <3

    • I nie moja Martuśku 😉 Fetish zdecydowanie bardziej mojowy (i to nie tylko z uwagi na nazwę :P) 😉

  • fanglefashion

    Oddawaj cień 😉

    • Nie oddam! Zdążyłąm się do niego przywiązać! 😀

  • Przepiękny jest ten cień 🙂

    • Taaak! Cudowny z niego kameleon! 🙂

  • ciekawy ten cień, choć jakby było tam więcej zieleni to dopiero by było :)) bo o taką butelkową idealną strasznie ciężko

    • Można bardziej go ‚napakować’ na powiekę i zieleni będzie trochę więcej 🙂 Choć nadal pozostanie brązikiem, a nie zielenią 😀

      • ja ogólnie za zieleniami nie przepadam, dziwnie mój odcień cery w nich wygląda, ale szukam uparcie takiej butelkowej, ale nie matowej tylko bling bling jak tutaj :)) ehhhh wymyśliłam sobie :))

        • No to tutaj masz takie cudne bling bling 😀
          Ja też wielką fanką cieleni nie jestem, nie każda wygląda dobrze do mojej zielonej tęczówki 😉

  • patrząc na zdjęcia odcień różu przypomina mi rosy glow z diora, który uwielbiam ;D a cień wygląda przepięknie ale zdecydowanie nie mój kolor 🙂

    • Taak, masz rację, to podobne klimaty. Delikatny, dziewczęcy i bardzo świeży 🙂

  • karminowe usta

    Róż wygląda obłędnie, w takim kolorze czuję się najlepiej:)

    • Piękny jest bez dwóch zdań, choć ja akurat w takich odcieniach nie czuję się najlepiej. Bardziej mi po drodze z cieplejszymi, bardziej brudaskowymi 🙂

  • Southgirl

    Tą brązową żabkę chcę!

    • Wiesz gdzie ją znaleźć! Biegusiem do Sephory! 😀

  • o mamusiiuuuu! <3 cuda po prostu 🙂

  • Roma Patt

    Jejku, jakie cuda 😀 Nawet pudełeczka mi się podobają 😛

  • Ten cień jest dla Ciebie stworzony, wygląda bosko na Twoim oczku 🙂

    • Dziękuję Aniu! Czuję się w nim naprawdę świetnie! 🙂 Myślę jednak, że nie tylko mnie jest w stanie tak mocno w sobie rozkochać 😀

  • dzióbku – to nie Twój kolor ten róż 🙂 ale cień jest dla Ciebie stworzony mmmm mam go ale jeszcze nie rozdziewiczyłam 🙂

    • Aguś, oczywiście że nie. Każdy kto czyta mnie w miarę regularnie dobrze o tym wie 😉 Zdecydowanie bardziej mi po drodze cieplejszymi, brudaskowymi odcieniami 🙂 Tutaj jeszcze on tak się dziwnie wybija, bo koszmarnie komponuje się z tym cieniem. Zupełnie różne bajki 😉

      • ale fajnie, że pomimo tego – pokazałaś go w makijażu 🙂 z Afterglow mam jeszcze kolor Fetish – to jest TWÓJ kolor!!!

        • :* Taak, Fetish jest zdecydowanie bardziej mojowy! 🙂

  • Cień prezentuje się zjawiskowo! Różyk też bardzo przyjemny 🙂

    • Cień chyba jednak rządzi, prawda?! 🙂

  • Cudowny cień 🙂 ale wiem, że nie miałabym gdzie go nosić.

    • Dlaczego? To dość delikatny, uniwersalny kolor różu 🙂

  • róz boski taki mojowy nie Twojowy hyhyhy <3 a cien mooooocno przypomina mi MAC Club ;D którego malo lubie..mam ale cosik mi w nim przeszkadza ;D
    buizaki za przepiekne fotki i cudne przedstawienie produktów 🙂
    :***********

    • Zdecydowanie! Mi dużo bliżej do brudasków, jak takich delikatnych różowych róży 😉 Ty za to cudnie wyglądasz w takich ocieniach! 🙂

      Wiesz co, też pierwsze co pomyślałam, to MACowy Club, ale są jednak inne. Z Club trzeba się bardziej namachać, by wydobyć te zielone tony (dlatego nigdy nie był moim szczególnym ulubieńcem ;)), tutaj wystarczy pac pac i już, jest moc! 😀

      Dziękuję Kochana! :*

      • no wlsnie…dlatego Club nie lubie…jest tak piekny ale ciezki w obsludze ;D hyhyhy!
        Tak tak…Tobie „brudaski” zdecyowanie lepiej sluza 🙂
        buziole :*******

        • No to nie przepadamy za nim obie! Ja szczerze trochę nie rozumiem jego fenomenu 😉 Jest duużo więcej fajniejszych cieni MACowych 🙂 :**

          • Dokładnie! Kupiłam go wlasnie po ochach i achah i porazka … Sypie sie, cieżko blenduje zeby wydobyć kolor.. Nie… Nue zachwyca mnie i Cie tez nie :-****

          • Ja kupiłam, bo to jeden z MACowych klasyków, nie wiedzieć czemu 😉 Dla mnie to jednak bardziej brąz z minimalną tylko domieszką zieleni i szczególnej magii w nim nie widzę! 😉

          • Właśnie wróciłam do tego posta, bo mnie coś wzięło na cień w takim kolorze i chciałam zapytać, czy lepszy jest Macowy Club, czy ten, ale już mi powiedziałyście, także dziękuję 😀 Skuszę się na UD jednak 🙂

          • Jeśli chodzi o czary mary, to zdecydowanie UD 🙂

  • Megly

    Róż szczególnie przypadł mi do gustu. Jest piękny. Idealny na lato 🙂 Chciałabym taki mieć 🙂 Pozdrowionka 🙂 Megly (megly.pl)

    • Na lato będzie idealny, choć takie delikatne świeże róże dają też pięknego rumieńca zimą 🙂

  • Kami

    Moja córa ma kompletnego bzika na punkcie tej marki i gdyby mogła nawet lodówkę miałaby Urban Decay 😉 Róż interesujący 🙂

    • Ahaha lodówka Urban Decay! To by było coś! Chyba każda z nas by taką nie pogardziła. Najlepiej jeszcze by po brzegi była wypchana kosmetykami 😉

      • Kami

        Koniecznie 🙂 🙂 🙂 Bardzo fajne byłyby takie firmowe lodówki, albo chociaż kuferki dla całkowitych maniaczek 😉

        • Kuferki też super, ale lodówki, to dopiero byłby czad! 😀

  • SpradaMakeup

    Cień piękny ale róż bym przygarnęła 😀

  • Renata A.

    róż zupełnie mi się nie podoba, natomiast cień jest ciekawy, choć ja ostatnio wolę jasne (starzeje się:D),więc zakupiłam z tego to powodu UD 3 🙂

    • Mi się róż całkeimpodoba, choć to zupełnie nie jest mój kolor. Zdecydowanie lepiej czuję się w ciepłych, brudaskowych odcieniach 😉

      Cień za to mnie zauroczył na maxa! 🙂 Kochana, to ja nie wiem co ze mną (choć to też starość przecież), ale u mnie objawia się coraz większym szałem na kolorowy makijaż oczu 😀

  • Alicja Kozubska

    Nie dla cukierkowego różu, natomiast cień skradł mi serce 🙂 Przecudowny

    • Dokładnie więc tak jak u mnie! 😀

  • Magda Anna

    Wygląda, jakby sos ze spaghetti chlapnął w oczy 😉

    • Ahahaa o matko, skąd takie skojarzenia? 😀

      • Magda Anna

        Ta czerwona poświata jako obwódka moim zdaniem nie wygląda ciekawie. Pomimo starań i Twojego wielkiego talentu pewnych rzeczy się nie przeskoczy – np. słabego cienia. O
        ile kredki UD bardzo lubię, moim zdaniem MAC niech się chowa, po tym jak pearlglidy zrobiły mi wielkie kuku i Saharę z powiek, to pojedyncze cienie są kiepskie. Wałki, dziury, prześwity po 2-3 godzinach :/

        • A ja myślę Madziula, że to kwestia gustu po prostu 🙂 Mi się ten cień akurat baardzo podoba! Czerwone tony zawsze super podbijają zieloną tęczówkę 🙂

          No i jak wiesz, kocham MACowe pearlglide’y. Nieco się chyba tutaj w naszych sympatiach rozmijamy 😉

          • Magda Anna

            Ja też byłam zachwycona – piękne kolory, trwałe, szybki makijaż. Ale coś zaczęło się dziać z powiekami – zaczęła mi schodzić skóra, swędziało, były czerwone. Obwiniałam micel, którym zmywałam makijaż. Choć zmieniłam, lepiej nie było. Suche plamy, no Sahara. W końcu kapnęłam się, że to kredki. Poszłam do MACa i sprzedawczyni potwierdziła, że te drobinki są bardzo ostre i nie jestem pierwsza, którą podrażniły przy zmywaniu z powiek. Długo mi zajęło, nim doprowadziłam wszystko do normy. Pearlglidy rzuciłam w kąt, no ale ja lubię kolorowe kredki, ciężko mi było bez nich się obyć. Spróbowałam UD – duży wybór, piękne kolory no i przede wszystkim są delikatniejsze.

          • Kurcze pierwsze słyszę by te drobinki aż takie zamieszanie powodowały. Wiem, że niektórzy mają z nimi problem przy aplikacji na linię wodną, drobinki migrują i wchodzą do oczu. To oczywiste, one nie są na linię wodną zalecane (choć ja czasem kładę i odpukać nic się jeszcze nie stało), ale podrażnienie przy demikijażu brzmi okropnie 🙁 Szkoda wielka! Ale w takiej sytuacji nie ma przebacz! Dobrze, znalazłaś zastępstwo! 🙂

          • Magda Anna

            Nie spodziewałam się, że tak polubię kolor na oku 🙂 Ja po prostu mam pecha – większość osób może używać do woli, a wiecznie jakieś przygody mam – z kwasami, OCM, teraz z kredkami…

          • A widzisz, życie jest pełne niespodzianek! 🙂 Mnie też (chyba na starość) wzięło mocno na różne kolorowe wariacje, więc doskonale Cię rozumiem! 🙂 No trochę pech rzeczywiście! Ale nie Ty jedna masz go zapewne! 🙂

  • cien boski<3 róż chybaaa nie Twoj odcien hmmm? jakoś mi taki cukierek do Ciebie nie pasi 😀

    • Absolutnie nie Gosiaku! Ja jestem brudaskowe dziewczę i w takich odcieniach na pulasach czuję się nejlepiej! 🙂

  • Opakowania jak z kosmosu a cień ma piękny kolor 🙂

  • Pani Noemi

    Cień cudowny…przepiękny <3

    • Taki mały z niego magik! 🙂

      • Pani Noemi

        <3

  • Iwona Gold

    Ten brązowo-zielony cień wygląda identycznie jak pigment z Inglota o numerze 85:)

    • Nie znam tego Inglocika, ale coś mi z tyłu głowy świta, że coś podobnego chyba u siebie mają 🙂

      • Iwona Gold

        Nałożony na mokro daje identyczny intensywny efekt. 🙂

        • Musi być więc równie bajeczny! 🙂

  • Ach jak pieknie wyglada ten roz <3 Moj kolorek 😀 Przypomina mi ten rozowiasty rozyk z Dior <3 😀 😀

  • Joanna

    Piękny cień i róż 🙂

    • Cień to mój zdecydowany faworyt, choć i różowi nie można odmówić uroku osobistego 🙂

  • Piękne *___* Mam ochotę na te róże! Co do cieni jak na razie skusiłam się na glitter rock i mam chęć na więcej 😛

    • Nie będę Cię powstrzymywać! 😀
      Ulala, piękny ten Glitter Rock! *.*

  • Dominika (Wyznania Kosmetykoho

    Róż chcę kupić, ale nie w PL bo mamy dostępną bardzo ograniczoną paletę, a której nie mam co wybrać 🙁 Cień za to przypomina mi bardzo MACowego Cluba

    • A masz już któregoś konkretnego na oku? Rzeczywiście w PL nieco przycięli ofertę kolorystyczną. Szkoda! :/
      Masz rację, trochę on z Clubowej bajki, ale o ile za Club nie przepadam, to tego baaardzo polubiłam! 🙂

  • Niedawno chciałam pomacać cokolwiek z UD w olsztyńskiej S, ale niestety nic nie jest tam dostępne :/

    • Mam nadzieję, że z czasem rozwiną nieco skrzydła i pojawią się w każdej perfumerii, a nie tylko wybranych! :I

  • O nie… ten cień <3 Mam nadzieję, że będzie mi go dane zdobyć <3

    • Biegusiem Kochana więc do Sephory (akurat VIPy są!), zanim wykupią złe człowieki 😉

      • U mnie w Sephorze nie ma UD 🙁

        • Ajć 🙁 W ostateczności zawsze pozostają zakupy on line 😉

  • Cień rzeczywiście bardzo ciekawy 🙂 Róż nie trafia w moje gusta 😉

    • Też nie jestem fanką takich różowych róży, zdecydowanie lepiej się czuję w brudaskach 🙂

  • Lounge to mój faworyt od dawnych czasów, kiedy jeszcze cienie z UD miały stare opakowania 🙂

    • Jest absolutnie piękny! Wcale się nie dziwię! 🙂