YSL Black Opium EDP

by

Zapach OPIUM, zaprezentowany po raz pierwszy przez YSL Beauté w 1997 r., inspirowany był bardzo charakterystycznym typem kobiety – eleganckiej, stylowej, o przenikliwej inteligencji i zmysłowej urodzie, obracającej się w wyrafinowanym towarzystwie. W nowej kreacji w rodzinie OPIUM zachowano tę samą beztroskę, wynikającą ze świadomości, kim jest i czego chce kobieta, która nimi pachnie. Tym razem jednak inspiracją jest kobieta o nowym charakterze – kobieta, której sama obecność przenika do naszej podświadomości. To kobieta o wyjątkowym podejściu do życia – kieruje się podążaniem, jest wolna, życie przeżywa z pasją i bawi się z przeznaczeniem. Napędzana adrenaliną, otwiera się na życie bez umiaru.

YSL Black Opium

BLACK OPIUM (249zł / 30 ml; 369zł / 50 ml; 539zł / 90 ml) bawi się intensywnym przejściem, które ma miejsce wtedy, kiedy ciemność spotyka słodką poświatę. Zapach otwiera mix różowego pieprzu i pomarańczy, ale nie kwaskowatej, typowo cytrusowej, trochę wysłodzonej. Po chwili ta słodycz rozlewa się po skórze, choć ulepkowatości nie śmiem jej zarzucać. Do gry wkracza kawa. Nieco balansuje i wyostrza tę słodycz, pobudzając wszystkie zmysły. Są też białe kwiaty, dużo jaśminu. Wymieszany z kawą, zasypany karmelizowanym cukrem. No i wanilia i paczula. Nie mogło ich zabraknąć. To idealne dla nich środowisko. Rozbudzają poczucie uzależnienia i śmiałości, dodają seksapilu i tajemniczej elegancji.

YSL Black Opium

Black Opium to zapach młody i bardzo nowoczesny. Nie doszukujcie się w nim podobieństwa do klasyka, bo go nie znajdziecie. To dwie różne bajki. Jedyne co je łączy, to niewątpliwa w moim odczuciu narkotyczność. Bo Black Opium uzależnia, może w inny sposób, może innymi środkami, ale uzależnia. Niesie ze sobą współczesną interpretację niebezpieczeństwa, wyraża w sobie podejmowanie ryzyka, sięganie po to, co zabronione, robienie tego, czego robić się nie powinno. Wzbudza poczucie pożądania, pragnienia zawsze czegoś więcej, brak zaspokojenia. Nie mogę przestać wąchać spryskanego nim nadgarstka. Nie mam go dość. Chcę więcej i więcej…

YSL Black Opium

Kwiatowy, przy tym bardzo słodki, ale nie przesłodzony. Nie otumania ani nie przytłacza. Nie jest nachalny, raczej subtelny i bardzo bliskoskórny. Delikatnie otula i uwodzi. Seksowny, zmysłowy i okrutnie pociągający.

Dla młodej kobiety, pewnej siebie, odważnej, wiedzącej czego chce. Ma w sobie siłę i moc. Robi to co chce. Nie jest jednak zaborcza, nie zmusza do niczego. Jest diabelnie zmysłowa i uwodzicielska. Tajemnicza, ale nie niedostępna. Pełna pasji. Niczym nieskrępowana. Bezgranicznie wolna.

YSL Black Opium

Chyba dawno żaden zapach nie wywołał tyle kontrowersji. Jedni doszukują się podobieństw do klasyka, których na próżno tutaj szukać. Widzą za to bliskie powinowactwo z La Vie Est Belle, Flowerbomb i Si Armaniego, uznając je za wadę. Tak, to podobne klimaty, ale dla mnie zupełnie inne zapachy.. Ganią za pójście na łatwiznę i mainstreamowość (czy to coś złego?). Do tego czerń, która jest obietnicą buntu i mroczności, a zapach jest przecież słodki, dla niektórych wręcz landrynkowy.. ale czy czerń nie jest też seksowna i elegancka?! A Black Opium tych dwóch cech odmówić na pewno nie można. Czy wszystko musi być tak przewidywalne? Czy słodki od razu musi być różowy? Może Black Opium nie jest ani ‘black’ ani ‘opium’, może nie chwyta za gardło, nie poddusza i nie stoi nad nami z pejczem, ale potrafi zawładnąć umysłem, na swój wyjątkowy sposób.

0
  • poniucham go dziś bo mnie zaciekawiłaś i podoba mi się jak opisujesz kobietę, która by go mogła nosić 😀 a la vie est belle to moje aktualne uzależnienie 😀

    • Poniuchaj koniecznie, jesli lubisz LVEB, to i Blacka powinnaś polubić. To podobne nuty, choć LVEB jest zdecydowanie większym killerem 😉

  • Simple Outlook

    wiele o nich słyszałam, ale głównie to, że są bardzo nietrwałe 🙂

    • Ja się z tym akurat zgodzić nie mogę. Wyczuwam je nadal kilka godzin po spryskaniu 🙂

      • Simple Outlook

        jak będę w perfumerii to się psiknę i muszę to sama ocenić, bo właśnie zdziwiło mnie to, że perfum za taką cenę może być nietrwały 🙂

        • Tak właśnie zrób. Trwałość, to nie jest kwestia ceny, raczej projekcji na danej skórze 🙂

  • Wąchałam je ostatnio i bardzo mi się spodobały:) te kawowe nuty rzeczywiście są wyczuwalne, narobiłam sobie na nie ochoty:) piękny, głeboki zapach

  • Zapach bardzo mi sie podoba, ale obiawiam sie ze zaraz caly swiat nimi bedzie pachniec i stanei sie tak popularny ze od co drugiej dziewcyzny bedzie go czuc. A ja tego nei lubie! Lubie za to pachniec inaczej niz wszyscy 🙂

    • Ja myślę, że tak nie będzie, bo tak już chyba jest 😉 Też lubię być oryginalna i inna, ale nie ma ten fakt najmniejszego wpływu na moje zapachowe miłości 🙂

  • Ale piekne zdjecia, takie mroczne 😀 No ja wlasnie za slodkawymi zapachami typu La vie est Belle czy Flowebomb nie przepadam, tzn kiedys mialam sobie kupic La vie, bo zapach na POCZATKU noszenia mi sie podoba, ale po ich dluzszym noszeniu zaczyna mnie meczyc…. Tej wersji Opium nie znam, oryginalu za to nie lubiem ;P

    • Dziękuję! :* Ja słodycze kocham, więc i słodkie zapachy są mi bardzo bliskie. Flowerbomb, Bon Bon, La Vie Est Belle czy Black Opium to jak najbardziej moje klimaty! Choć nieco każdy od siebie inny, każdy ma w sobie coś mnie przyciąga i omamia 🙂 Oryginał, to też póki co nie moja bajka! 😉

      • Hihi, no mi sie podobaja slodziaki, ale w pewnym umiarze, jak sa za mocne to troche mam ich dosyc 😛 Wlasnie ciekawa jestem Black Opium, bo patrzac na nuty zapachowe nie jest typowym slodziakiem 😛
        No wez, oryginal jest killerem prawdziwym o.o

        • Oczywiście, ale każda z nas inaczej ową słodkość i ewentualne przesłodzenie odbiera 🙂 Powąchaj go koniecznie, sama ocenisz. Wiesz, że odbiór zapachu jest bardzo indywidualną sprawą 🙂

          Killer jakich mało! Ale może kiedyś dorośniemy 😀

  • Vashti

    Aż muszę powąchać te perfumy jak będę w perfumerii. Nigdy w życiu nie zwróciłabym na nie uwagi, Opium kojarzy mi się z przyduszającym i wywołującym ból głowy zapachem, ale po Twoim opisie widzę, że może mi się spodobać:) Zwłaszcza, że Si bardzo lubię.

    • Klasyczne Opium takie właśnie jest, ale z Black zapachowo nic go właściwie nie łączy. Ja też uwielbiam Si, choć podobieństwa między nimi sama praktycznie nie widzę 🙂 Obwąchaj je koniecznie przy najbliższj okazji 🙂

  • Need I say more ??? <3

    • Czyli, że lubisz?! 😀

      • Jeden z tych cukiereczków, które mi się ostatnio spodobały 🙂

        • Pyszny jest ten cukiereczek, do schrupania! I bardzo strawny, wbrew temu co niektórzy mówią <3 🙂

          • Mnie również nic w nim nie przeszkadza 🙂

          • Tak jak i mnie 🙂 Wiadomo jednak, że zapachy odbieramy bardzo osobiście i każda z nas ma inny nos 🙂

          • Inny nos, inne ph skóry wiele czynników na to wpływa.

          • Dokładnie! Fascynuje mnie od zawsze to, jak różnie każdy nos może odebrać ten sam zapach 🙂

          • Na tym chyba polega sztuka perfumiarska. Poza tym gdyby na wszystkich perfumy pachniały tak samo to byłoby nudno, a tak drobne niuanse świadczą o indywidualności.

          • Oczywiście Aguś! Dlatego to właśnie takie fascynujące 🙂

  • Megly

    Zapach klasycznego opium znam- jest oszałamiający. Nie dla mnie, absolutnie nie dla mnie, jednak sam w sobie jest niezwykły- lekko duszący, nachalny, ale bez wątpienia ma w sobie to coś. Muszę koniecznie pokusić się o powąchanie Black Opium- słyszałam o nim, że zupełni odbiega od oryginału. Ciekawa czy udało mu się przemycić owy właściwy Opium magnetyzm? 🙂 Pozdrowionka, Megly (megly.pl)

    • Oszałamiający i również absolutnie nie dla mnie! 😉 Black Opium jest zupełnie inny, jakby z drugiej półkuli bieguna, całe szczęście! 😉 Magnetyzuje inaczej jak klasyk, ale to robi, na swój sposób 🙂

  • Miałam, jest boski!ale trzyma się maksymalnie 3 godziny, sprzedałam na allegro…

    • Ja nie mam najmniejszego problemu z trwałością. Czuję go przez cały dzień 🙂

      • To jesteś wyjątkiem, bo większość uważa,że jest nietrwały, nawet Panie w Sephorze

        • Chyba jednak nie. Sporo o nim czytałam i tak jak kwestią sporną jest nazewnictwo, tak też i trwałość. Z jednych ulatuje po kilku chwilach / minutach / godzinach, inni (jak ja) czują na sobie przez cały dzień. Nawet Caroline (kilka komentarzy wyżej) chwali go za trwałość! 🙂

          Paniom w Sephorze, to ja z reguły mało wierzę i ich opiniami się sugeruję 😉

  • Wąchałam, pachnie ładnie ale nie dla mnie 😉

  • Zdecydowanie mnie zaintrygowałaś i mam ochotę go zbadać 🙂 Ciągle szukam czegoś dla siebie i sprawdzam różne perfumy… Choć coraz częściej myślę, o zrobieniu czegoś samej XD

    • Koniecznie więc go obadaj Kasieńko. On ma chyba tyle samo zwolenników co przeciwników, ciekawa jestem do której grupy trafisz 🙂 Uuuuu, będziesz mieszać? 😀

      • Tak też zrobię 🙂
        Dokładnie taki mam zamiar, bo ciągle nie znalazłam zapachu, który by mnie porwał, a ja lubię mieć zapach sygnalny, więc szukam, szukam i nic. Stad pomysł mieszania, który staje się coraz bardziej kuszący 🙂

        • Uuuu, brzmi intrygująco, nie powiem! 🙂 Ciekawa jestem co z takiej Twojej osobistej mieszanki mogłoby wyjść 🙂

          • Obwąchałam wczoraj i jest fajny 🙂
            Jak wreszcie się zdecyduję i coś fajnego ukręcę, to pewnie Ci wyślę, żebyś sama oceniła 😀

          • Ooooo, to kręć Maleńka, kręć! 😀

          • Jak Ty mnie zachęcasz do złego Mamciu 😉

          • Oczywiście! Zawsze! 😀 hyhy

  • Dla mnie to za mocne! Ale moja Mama lubi Opium:) chyba najbardziej to klasyczne

    • Naprawdę? Dla mnie są bardzo delikatne 🙂 Mocny jest klasyk, a ze słodziaków w klimacie Black – La Vie Est Belle. Fascynujące jak nasze nosy różnie odbierają te same zapachy 🙂

      • Tak, ja jestem trudna w kwestii zapachów:) klasyk to dla mnie killer!:D La Vie Est Belle koleżanka się zachwyca, dla mnie one niestety śmierdzą:D Także tak jak mówisz co nos to inna opinia:)

        • Killer i to wielki! Nawet dla mnie 😉 LVEB lubię bardzo, choć są konkretniejsze jak na przykład Black i muszę mieć na nie nastrój 🙂

  • za pierwszym razem było wielkie nie, z każdym kolejnym zaczął mi się podobać i choć nie porwał totalnie to jest na plus. Choć najbardziej mi się podoba, jak się rozwinie…

    • To nie jest zapach, do którego trzeba dorosnąć czy dojrzeć. Jeśli Cię nie porywa, to pewnie tak już właśnie będzie. Mamy różne noski 🙂

      • coś mi się tak wydaje 🙂 póki co ja będę kierować się w stronę See by Chloe, Boss Nuit czy Si i takie tam ;p mam ochotę jeszcze Chanelki sprawdzić

        • Si uwielbiam, pozostałych nie znam 🙂 Chanelków jeszcze nie sprawdziłaś? Jak to? o.O Biegusiem do perfumerii! 😀

          • bo zawsze się „owącham” czego innego i na Chanelki braknie nosa ;p

          • To następym razem ‚owąchiwanie’ zacznij od półki CHanel 😀

  • Już dawno nie wąchałam tak intrygujących perfum, których zapach NARESZCIE odbiega od tych, które już znam. Po kilku „niuchnięciach” nie powiedziałabym, że mogłabym się w nich zakochać, ale buteleczka i ta tajemniczość oraz słodycz są kuszące… :))

    • Ja wiedziałam, że muszę go mieć już po pierwszym niuchnięciu. Psiknęłam w perfumerii nadgarstek, załapał się też kawałek bluzki. Nie mogłam przestać się wąchać po powrocie do domu 🙂 Nie każdy jednak polubi się z taką słodyczą, choć dla mnie one ani trochę nie są mdłe ani przesłodzone. Wiadomo jednak, mamy różne nosy 🙂

  • tbof.pl

    Zapach cudowny! Idealny na wieczór albo jesień/zimę 🙂

    • Albo wczesną wiosnę, ewentualnie chłodniejszy letni wieczór. Ja tam zawsze znalazłabym mu okazję 😀

  • Renata A.

    A mnie jakoś nie urzekł niestety.

    • Tak bywa Renatko. Mamy zupełnie różne nosy i każda z nas inaczej zapachy odbiera. Na szczęście. Byłoby nudno gdybyśmy wszystkie pachniały tak samo, prawda?! 🙂

  • Rzeczywiście zapach ten nie ma nic wspólnego z klasycznym Opium. Absolutnie nowoczesny i dynamiczny 🙂
    Moją próbkę dałam koleżance, która Opium wielbi. Na mnie zapach ten nie do końca mnie przekonał. A koleżanka jest bardzo zadowolona 🙂

    • Zdecydowanie tak! Mnie ten brak podobieństwa akurat bardzo cieszy, bo klasyk póki co to zdecydowanie nie moja bajka 😉 Szkoda, że Ciebie nie przekonał. Dobrze, że choć koleżanka zadowolona! 🙂

  • Wiem, że wiele osób narzeka, że nie jest podobny do Opium, a ja się cieszę, bo w 100% trafił w mój gust. Zapach idealny na każdą porę dnia i roku 🙂 Jestem zwolenniczką słodkich nut, a tu jest bardzo dobrze wyważona słodycz z lekkim pazurkiem, który „gra” gdzieś w tle. Podobieństwa do La Vie Est Belle w nim nie odnajduję.
    I jest dobrze wyczuwalny, bo nawet mój zatkany nos po całym dniu noszenia jest go w stanie jeszcze wyczuć <3

    Zapach wychwalony to teraz pora docenić ZDJĘCIA! Perfecto w każdym calu, YSL pewnie z chęcią wrzuciłby je na plakaty reklamowe! 🙂

    • Przybij pionę! Mnie też to bardzo cieszy, bo klasyk, to killer nad killerami 😉 Też bardzo lubię słodkie nuty i też uważam, że jest tu wszystko pięknie dograne i zbalansowane, wcale nie wysłodzone i nie zgrzyta nadmiar cukru między zębami 😉 Podobieństwo do LVEB ja wyczuwam, to ta sama rodzina, ale nie te same zapachy, jak niektórzy twierdzą 🙂

      O tototo, ja go czuję nadal kilka godzin po spruskaniu. A szalik czy bluzka pachnie nim nawet po praniu 🙂

      Dziękuję Ci ślicznie! Bardzo mi miło! :*

      • Pryskałam się nim o 8 rano i nadal czuję na bluzce, także zapaszek jest super i niech mi nie mówią inaczej. <3

        • Założymy mały obronny BlackOpiumowy klubik! 😀

  • Magda Anna

    O ile klasyczne Opium lubię, choć może nie powinnam aż tak, to ta wariacja była rozczarowaniem roku. Pierwszy raz było w miarę, ale potem… Jakbym wyszła z palarni kawy. Nie wiem czemu w ogóle dodali go do rodziny Opium – oryginał jest orientalny, mocny, charakterystyczny, nie da się go ani zapomnieć, ani pomylić z niczym innym. Używam i latem, i zimą, wieczorem i do pracy, i nie mogę się powstrzymać. Opium Black to inna rodzina.

    • Oczywiście, że inna. Na szczęście! Klasyczne Opium to zupełnie nie moja bajka.. Być może jeszcze do niego nie dojrzałam i za jakiś bliżej nieokreślony czas nauczę się je akceptować. Póki co jestem na NIE.

      • Magda Anna

        Też tak miałam. Po czym uznałam, że pani w moim wieku już powinna używać Opium YSL. Kupiłam i, co by nie mówić, to jest zapach niesamowity! Gdyby nie to, że zdaję sobie sprawę, że może męczyć otoczenie, używałabym go znacznie częściej. To tak z czerwoną szminką – jak się przełamiesz, to nie ma odwrotu.

        • Na pewno tak jest! Dla mnie to kategoria zapachów, do których trzeba dojrzeć, dokładnie jak czerwona szminka 🙂 Może więc kiedyś i ja dojrzeję.. do obu! 🙂

  • Ostatnio go wąchałam i niestety ma coś, co powoduje u mnie ból głowy, więc zdecydowanie nie dla mnie.

    • W takiej sytuacji, zdecydowanie to nie Twoja bajka 🙂

  • Są piękne! Zdecydowanie maja w sobie pazur i sama mam je na mojej długaśnej liście pachnących chciejstw 😉

    • Mam więc nadzieję, że uda Ci się to chciejstwo szybko spełnić! Nie ma na co czekać 🙂

  • nie znam tego zapachu ale przy bliższej okazji chętnie się z nim zapoznam 😉
    sam wygląd opakowania jest bardzo przyciągający 😉

    • Zapoznaj się, moim zdaniem, warto! 🙂 Flakon i mi się bardzo podoba! 🙂

  • Dotykałam ostatnio ta butelczynę, bo mi się spodobała, nawet niuchnęłam, ale zapach nie mój kompletnie 😀

    • Mów więc mi szybciutko co Ci w nim nie pasuje? Bardzo jestem ciekawa, bo on zbiera tyle skrajnych opinii, że czuję się mocno zaintrygowana dlaczego tak jest i co inni czują 🙂

      • Wiesz co Kochana, ja nie wiem, nie potrafię opowiadać o zapachach, ja po prostu je czuję 🙂 Ale on dla mnie taki trochę za ostry jakby, za mocny. Trochę jakby przytłaczający. Ja lubię zapachy typu Chloe (ale tylko EDP i tylko normalna wersja), lubię Armani Code babski, CK Euphorię, chociaż wiem, że oklepany, lubię też Gucci Rush, ale np. ostatnio Chanel Mademoiselle się psiknęłam i myślałam, że zwymiotuję, za mocny, za ciężki, chyba jeszcze jednak do niego nie dojrzałam 😀

        • Nie znam żadnego z nich, poza moją cudowną ukochaną Coco Mademoiselle. Pewnie więc jeszcze nie dojrzałaś 🙂

          • Tak, to chyba to. Pamiętam, że ostatnio tak ogromnie mi się podobał ten zapach (znaczy Mademoiselle), moja Mama nim pachnie i jak byłam w PL to jej przez tydzień podkradałam i był całkiem ok, wzięłam sobie próbkę z Sephory i tak od czasu do czasu się nim psikałam, ale coraz mniej mi podchodzi, a to kilka dni temu jak nałożyłam to sobie pomyślałam – dżizas jak on brzydko pachnie na mnie:D I już wiem, że nie chcę go kupić 🙂 Za to na mojej Mamie zawsze, ale to zawsze mi się podoba i będzie podobał 🙂

          • Każdy zapach inaczej układa się na każdej skórze. PH skóry mamy różne, więc żaden zapach nie będzie pachniał tak samo 🙂

          • U mojej Mamci on jest taki ciepły, super po prostu, aż przyjemnie się ją wącha, a ja jak mam go na sobie to jakoś tak… hmmm…. Nieee…

          • Samo życie Aliśku 🙂

  • To nie jest moj zapach, chociaz opakowanie ladne hee

    • Nie lubisz takich otulających zapachów? Czy coś akurat konkretnie Ci w nim przeszkadza? 🙂

  • Wdowa Po Stalinie

    hmm, z opisu wynika, że zapach powinien mi się spodobać 🙂 muszę koniecznie go powąchać 🙂

    • Gorąco zachęcam! To jeden z moich zapachowych ulubieńców ostatnich tygodni 🙂

  • Agnieszka Szponar

    trochę bałam się go pierwszy raz powąchać, szczególnie że na butelce jest wielki odstraszacz (jak dla mnie) – opium. ale cóż tam, spróbowałam i przepadłam. zawładnął mną i chcę go, pragnę, pożądam. jest trochę jak narkotyk.. 😉 numer jeden na mojej wishliście…

    • Przeraziło Cię Opium? 🙂 Mnie wręcz mocno zaintrygowało. Do tego mocno spodobał mi się flakon, więc zwąchanie zawartości przyszło samo z siebie właściwie 🙂 Taaak, on jest bardzo narkotyczny! Mnie od siebie już zdążył uzależnić! 🙂

  • Ten zapach jest obłędny! Ostatnio pokusiłam się na zapach Jimmy Choo, ale ten będzie następny do zakupu, i do tego ta butelka, przepiękna!

    • Też się nim zachwycam! Od pierwszego, całkiem w sumie przypadkowego, niuchnięcia 🙂 Z klasykiem Jimmy Choo mam problem. Zaczął mnie nieco drażnić i tak nie mam teraz odwagi podejść do innych jego zapachów :I

      • Miałam dokładnie tak samo, całkiem przypadkowo niuchnęłam go w sklepie i przepadłam ;D Oj nie miałam na myśli Jimmy Choo klasycznego, ten zapach mi jakoś nie podochodzi, ja kolekcjonuje edycje limitowane „exotic” .>

        • No to przepadłyśmy obie! 😀

          Rozumiem! Ja tych limitek nie znam, z uwagi na chwilowy uraz do klasyka. Widać jednak może powinnam dać im szansę i choć się w locie zapoznać 🙂

          • Zdecydowanie 😀

            Niuchnij jak będziesz mieć kiedyś okazję, one zawsze mają takie fajnie, wesołe kolorowe buteleczki 😀 w najlepszym wypadku zmienisz zdanie o Jimmy choo, w najgorszym utrwalisz się w przekonaniu że te zapachy nie są dla Ciebie 😛

          • Skoro obie kochamy Black Opium, to może mamy podobne nosy? Zwącham więc Jimmiego koniecznie jak tylko będę w perfumerii następnym razem! Buteleczki dobrze kojarzę, często obok nich się przechadzałam 🙂

  • to naprawde cudny zapach <3 koniecznie musze go dorwac! bo nie jest duszacy, nie boli mnie po nim glowa, dlugo sie trzyma, jest naprawde wspanialy <3
    dziekuje za swietny opis :******* buziole

    • Taak, taak, taaak! 😀
      Bardzo proszę! Cała przyjemność po mojej stronie! 😀 :*

      • :****** kocham Twoje opisy 🙂 normalnie z ogromna checia je zawsze czytam..ale to juz wiesz :***

        • Dzięęękuję! Miodek na moje serducho! 🙂 :**

  • Muszę się wybrać do drogerii i go powąchać.

  • Sroczi

    Ja bardzo lubie YSL Bele D’Opium… wiec te tez mi sie podobaja. Moze kiedys… :))

    • A ja go nie znam! To podobne klimaty do Black Opium? Czy bliżej im do klasyka? 🙂

  • Znaaaam byłam, niuchałam i faktycznie cudny zapach… a ta butelka tak mi sie też podoba. Absolutnie spójny produkt.

    • Zgadzam się w całej rozciągłości! Wszystko według mnie do siebie pasuje idealnie! 🙂

  • Roma Patt

    Klasyczne Opium to dla mnie masakra, więc się cieszę, że Black Opium nie jest do nich podobny 😛
    Uwielbiam <3 A podobieństwa do innych zapachów nie dostrzegam w nich wcale 🙂

    • Dla mnie też. Jeszcze do niego nie dojrzałam 😉

      Ja troszkę podobieństw dostrzegam, ale takie bardziej ogólne. Podobne nieco nuty, podobna grupa zapachów. Poza tym są zupełnie różne. Szczególnie Si Armaniego. Dla mnie to absulutnie inna bajka 🙂

  • Iwona Gold

    Ja mam próbkę tego zapachu i bardzo przypomina mi Loverdose marki Diesel, który miałam 2 lata temu. Flakon jest piękny:) Według mnie, jeden z ładniejszych, jakie widziałam.:)

    • Nie znam tego Diesel’a, ale może coś jest na rzeczy. Czasem w zapachach nie sposób nie doszukać się mniejszych lub większych podobieństw do innych 🙂 Flakon i mi się podoba! Jest niewątpliwą ozdobą półki! 🙂

  • Dwa razy czytałam Twoją rewelacyjną recenzję tego zapachu, ale dopiero teraz komentuję. (Poprzednio czytałam ukradkiem w pracy na telefonie 😉 Teraz czytam raz jeszcze, tak jak lubię najbardziej, na spokojnie, relaksując się z kieliszkiem wina. Dziś w Sephorze drugi raz wąchałam Black Opium i rzeczywiście bardzo przyjemny zapach i teraz bardzo fajna promocja na niego jest, więc może się skuszę. Podoba mi się flakon, jak rozgwieżdżone niebo <3 Tylko coś tej kawy nie wyczuwam, ale zobaczę na skórze, może się rozwinie.

    • Ja kawy czuję całkiem sporo, ale troszkę o zapachu czytałam i wiem, że nie Ty jedna masz z nią ‚problem’. Spróbuj jednak koniecznie na skórze, jeśli tego jeszcze nie zrobiłaś. To jeden z moich zapachowych ulubieńcow w ostatnich tygodniach 🙂

  • Tanika i Wojtas

    Podsumowanie przemawia najbardziej 🙂 I masz racje, nie wszystko musi być przewidywalne, bunt ustanie, na spokojnie się ” doceni ” innowacyjność oraz oryginalność, wcale nie różowego, pomysłu 🙂

    • Takie mnie właśnie naszły przemyślenia podczas opisywania tego zapachu 🙂 Nieprzewidywalność ma też swoje zalety! 😀

  • Marilyn

    Nie widzę w nim podobieństwa do wymienionych przez Ciebie zapachów 😉 Jak dla mnie ten zapach to dużoooo wanilii, karmelu i cukierków Kopiko 😉 Niestety byłam rozczarowana jego marną trwałością zarówno na skórze i rękawie sweterka 😉

    • Ja podobieństwo wyczuwam, ale bardzo ogólne, bo generalnie to zupełnie inne zapachy, zwłaszcza Si Armaniego 🙂 U mnie trwałość na piątkę z plusem, wszędzie! 😉

  • Asia

    Ja już jestem maniaczką i posiadaczką tego cudownego zapachu. Narazie czeka na chłodniejsze dni – bo teraz jest za słodki 😉 Cudny i narkotyczny. Najbardziej podobny do zapachu – nie pamiętam nazwy – ale jest w butelce w kształcie kropli lekko zgiętej na górze, czarnej i też mieniącej się jak black opium. Może sobie kiedyś przypomnę ich nazwę. Pozdrawiam

    • No to podaj łapkę Asiu, ja też go uwielbiam! Również póki co poszedł na bok, choć u mnie bardzo ciepło nie jest, więc sięgam po niego, gdy najdzie mnie ochota. A ten zapach to nie Givenchy Ange Ou Demon? 🙂

  • Aaaaa, faktycznie piękna kropla! Choć zapachu nie znam! Niemniej jednak po takiej rekomendacji na pewno powącham przy najbliższej okazji! 🙂 Ta kawka w Black jest boska! Choć nie jestem kwoszem i nie znoszę smaku kawy, to uwielbiam jej zapach! Zawsze mężowi kawę robię i wwąchuję się długą chwilę w filiżankę 🙂

    Chanel Chance kocham! Szczególnie wersję klasyczną i zieloną! A Coco Mademoiselle to mój absolutny numer jeden od kilku już lat! 🙂

    Dziękuję! Wzajemnie, choć już teraz, pachnącego wieczoru 🙂

  • Asiu, dokładnie! U mnie też trwałość na bardzo wysokim poziomie. Czuję go na sobie długie godziny po spryskaniu, a i na ubraniach długo się utrzymuje 🙂

  • Tego się właśnie obawiałam :/ Zwącham przy okazji tak czy siak, lubię poszerzać zapachowe horyzonty 😉

  • Asiu, no właśnie mnie tak drażni klasyk Jimmy Choo. Zwącham jednak jakąś limitkę z czystej ciekawości. Może akurat okaże się bardziej w moim guście 🙂

  • moim umysłem zawładnął, zapach niesamowity, nie dający się zapomnieć, muszę go mieć!