YSL Black Opium EDP

by

Zapach OPIUM, zaprezentowany po raz pierwszy przez YSL Beauté w 1997 r., inspirowany był bardzo charakterystycznym typem kobiety – eleganckiej, stylowej, o przenikliwej inteligencji i zmysłowej urodzie, obracającej się w wyrafinowanym towarzystwie. W nowej kreacji w rodzinie OPIUM zachowano tę samą beztroskę, wynikającą ze świadomości, kim jest i czego chce kobieta, która nimi pachnie. Tym razem jednak inspiracją jest kobieta o nowym charakterze – kobieta, której sama obecność przenika do naszej podświadomości. To kobieta o wyjątkowym podejściu do życia – kieruje się podążaniem, jest wolna, życie przeżywa z pasją i bawi się z przeznaczeniem. Napędzana adrenaliną, otwiera się na życie bez umiaru.

YSL Black Opium

BLACK OPIUM (249zł / 30 ml; 369zł / 50 ml; 539zł / 90 ml) bawi się intensywnym przejściem, które ma miejsce wtedy, kiedy ciemność spotyka słodką poświatę. Zapach otwiera mix różowego pieprzu i pomarańczy, ale nie kwaskowatej, typowo cytrusowej, trochę wysłodzonej. Po chwili ta słodycz rozlewa się po skórze, choć ulepkowatości nie śmiem jej zarzucać. Do gry wkracza kawa. Nieco balansuje i wyostrza tę słodycz, pobudzając wszystkie zmysły. Są też białe kwiaty, dużo jaśminu. Wymieszany z kawą, zasypany karmelizowanym cukrem. No i wanilia i paczula. Nie mogło ich zabraknąć. To idealne dla nich środowisko. Rozbudzają poczucie uzależnienia i śmiałości, dodają seksapilu i tajemniczej elegancji.

YSL Black Opium

Black Opium to zapach młody i bardzo nowoczesny. Nie doszukujcie się w nim podobieństwa do klasyka, bo go nie znajdziecie. To dwie różne bajki. Jedyne co je łączy, to niewątpliwa w moim odczuciu narkotyczność. Bo Black Opium uzależnia, może w inny sposób, może innymi środkami, ale uzależnia. Niesie ze sobą współczesną interpretację niebezpieczeństwa, wyraża w sobie podejmowanie ryzyka, sięganie po to, co zabronione, robienie tego, czego robić się nie powinno. Wzbudza poczucie pożądania, pragnienia zawsze czegoś więcej, brak zaspokojenia. Nie mogę przestać wąchać spryskanego nim nadgarstka. Nie mam go dość. Chcę więcej i więcej…

YSL Black Opium

Kwiatowy, przy tym bardzo słodki, ale nie przesłodzony. Nie otumania ani nie przytłacza. Nie jest nachalny, raczej subtelny i bardzo bliskoskórny. Delikatnie otula i uwodzi. Seksowny, zmysłowy i okrutnie pociągający.

Dla młodej kobiety, pewnej siebie, odważnej, wiedzącej czego chce. Ma w sobie siłę i moc. Robi to co chce. Nie jest jednak zaborcza, nie zmusza do niczego. Jest diabelnie zmysłowa i uwodzicielska. Tajemnicza, ale nie niedostępna. Pełna pasji. Niczym nieskrępowana. Bezgranicznie wolna.

YSL Black Opium

Chyba dawno żaden zapach nie wywołał tyle kontrowersji. Jedni doszukują się podobieństw do klasyka, których na próżno tutaj szukać. Widzą za to bliskie powinowactwo z La Vie Est Belle, Flowerbomb i Si Armaniego, uznając je za wadę. Tak, to podobne klimaty, ale dla mnie zupełnie inne zapachy.. Ganią za pójście na łatwiznę i mainstreamowość (czy to coś złego?). Do tego czerń, która jest obietnicą buntu i mroczności, a zapach jest przecież słodki, dla niektórych wręcz landrynkowy.. ale czy czerń nie jest też seksowna i elegancka?! A Black Opium tych dwóch cech odmówić na pewno nie można. Czy wszystko musi być tak przewidywalne? Czy słodki od razu musi być różowy? Może Black Opium nie jest ani ‘black’ ani ‘opium’, może nie chwyta za gardło, nie poddusza i nie stoi nad nami z pejczem, ale potrafi zawładnąć umysłem, na swój wyjątkowy sposób.