YSL mascara Volume Effet Faux Cils – nowa odsłona legendy

by
Kiedy w 2000 roku marka YSL Beauté stworzyła mascarę Volume Effet Faux Cils już sama nazwa wywołała skandal. Któż odważyłby się nazwać maskarę „sztucznymi rzęsami”? Pociągające. Kuszące. Niezrównanie piękne.. W tym roku, na 15 urodziny produktu, rozpoczyna się nowy rozdział tej legendarnej sagi. A gdyby doskonałość mogła być jeszcze lepsza?
Ysl Mascara Volume Effet Faux Cils 2015
Mam ogromny sentyment do Volume Effet Faux Cils, przywołuje wiele wspomnień. To była moja pierwsza mascara z wyższej półki. Kupiona jeszcze gdy mieszkałam w Polsce, kilka dobrych lat temu (10?!). Nosiłam na pierwsze randki, miałam na rzęsach gdy poznałam męża, malowałam nią rzęsy do ślubu.. Pozostałam jej wierna przez kilka (kilkanaście?) opakowań, a było to w czasach gdy miałam obsesję na punkcie tuszy do rzęs i w użyciu miałam zawsze tylko jedną sztukę – najlepszą – przez długi czas Volume Effet Faux Cils właśnie. Potem zaczęłam blogować.. resztę historii znacie.
Ysl Mascara Volume Effect Faux Cils 2015
Choć minął jakiś czas od naszego ostatniego spotkania, to już pierwsza aplikacja tej odnowionej wersji, przypomniała mi natychmiast za co ją tak wtedy kochałam.. a powodów do miłości było wiele. Przede wszystkim konsystencja. Idealnie kremowa, gotowa do użycia od razu po otwarciu. Nie musi czekać i nabierać powietrza. Pierwsze malowanie i efekt WOW. Gęsta szczoteczka, z włóknami o różnej średnicy i stopniu elastyczności umożliwia podwinięcie i perfekcyjne rozdzielenie rzęs. Już za jednym pociągnięciem! O sklejeniu nie ma nawet mowy. Rzęsy są widocznie długie i gęste, jednocześnie lekkie i elastyczne. Nie trzeba spędzać kilku minut przed lustrem na wypracowywaniu perfekcyjnego, wymarzonego efektu. Nie trzeba kłaść kilku topornych warstw, by go osiągnąć. Rzęsy zawsze wyglądają doskonale, od razu po aplikacji, ale i kilka kolejnych godzin później. Volume Effet Faux Cils trwa na nich dzielnie do samego demakijażu.
Ysl Mascara Volume Effet Faux Cils 2015
Brzmi pięknie pomyślicie. Co więc tutaj ulepszać?! Oryginalna formuła mascary Volume Effet Faux Cils była tak zaawansowana, że nie potrzebowała żadnych zmian. W nowej wersji zachowano większość składników oryginalnej formuły, a dodatkowo wzbogacono ją o elementy pielęgnacyjne dla pięknych i miękkich rzęs – olejki dla zmiękczenia (olejek arganowy, olejek z krokosza, olejek migdałowy i olej rycynowy – zostały wybrane z uwagi na ich uzupełniające się właściwości odżywcze i rewitalizujące) oraz prowitaminę B5 dla upiększenia (wpływa na rzęsy, wygładzając je i zwiększając ich elastyczność i objętość.). Formuła sprawia, że rzęsy są widocznie dłuższe, odżywione i pozostają elastyczne przez długi czas. Po 4 tygodniach mają stać się wyraźniejsze i bardziej widoczne.
Ysl Mascara Volume Effet Faux Cils 2015
Najnowsza wersja jest również odporna na wysychanie. Ja co prawda miałam chyba masę szczęścia, bo nie zdażyło mi się by mascara wyschła zanim ją zużyłam (owszem, nieco podeschła, ale nigdy nie wyschła tak by nie można było jej używać), ale wiele osób się na to skarżyło i upatrywało to jako jedyną wadę produktu. Zmieniono więc proporcje składników płynnych i stałych, aby przedłużyć trwałość i zapobiec wysychaniu. Producent obiecuje, że po 8 tygodniach od otwarcia, formuła mascary w opakowaniu jest nadal tak stabilna, jak przy pierwszym użyciu, a efekt na rzęsach jest taki sam od pierwszego do ostatniego użycia. Na to przyjdzie mi jeszcze poczekać, dam Wam znać za kilka tygodni jak sprawa wygląda, ale na dzień dzisiejszy, po 3 tygodniach od pierwszego malowania, jest doskonale, tak jak kiedyś!
Ysl Mascara Volume Effet Faux Cils 2015
0
  • Donia

    Lubię standardowe szczoteczki, więc już ma plus 🙂 Efekt mi się podoba ale tak patrzę i wydaje mi się, że Twoje rzęsy zyskały bardziej na gęstości….chyba, że to tusz daje taki efekt 😀

    • No właśnie to tusz Doniu 🙂 Pięknie zagęszcza, wyczesując rzęsy do góry 🙂

      • Donia

        W takim razie ma jeszcze więcej niż jeden plus, myślałam, że zmieniłaś po prostu odżywkę i tak Ci w gęstość poszło 🙂 A tu taka niespodzianka – w takim razie muszę koniecznie spróbować….

        • Kochana, nie używam odżywki już od ponad roku. To sama natura + tusz oczywista 😉

  • Hihi, ja zastanawialam sie nad ta poprzednia wersja, ale zanim zdazylam kupic to YSL juz nowa wesje wypuscil 🙂 Wlasnie slyszalam ze poprzednia ponoc szybko wysychala, ale i tak mialam na nia ochote 😀
    Podoba mi sie efekt jaki daje ta wersja, wydaje mi sie ze ta maskara daje wiecej objetosci niz wydluzenia?

    • Na szczęście kombinując przy formule nie zrobili jej nic złego, a jak wiemy często takie ulepszenia wychodzą produktom bokiem 😉 No właśnie ona ponoć wysychała szybko, choć jak napisałam, u mnie odchyłów od normy nie zanotowałam 😉

      Zdecydowanie, choć moje rzęsy obecnie są też stosunkowo krótkie, więc cudów nie ma 😉

  • Oj ciekawa jestem tej maskary, bo wersję oryginalną (sprzed kilku lat) bardzo miło wspominam 🙂

    • Aguś, to i z tą powinnaś się mocno polubić! Jest dokładnie tak samo dobra jak ta stara 🙂

      • Postaram się wypróbować za jakiś czas bo stara wersja była rewelacyjna. Ciekawa jestem jeszcze z jej wytrzymałością na wysychanie?

        • Ja ją kochałam, nawet nie wiem ile łącznie opakowań zużyłam 🙂

          Tego nie wiem jeszcze, bo używam jej dopiero od 3 tygodni, ale mam nadzieję, że skoro obiecują, że coś w tej kwestii poprawili, to tak własnie będzie! 🙂

          • Też mam taką nadzieję. Wiele osób narzekało na trwałość wersji oryginalnej, ja akurat miałam to szczęście, że mój egzemplarz chyba 4 m-ce malował. Także poczekam jeszcze trochę i będę Cie męczyć o szczegóły 😛

          • No właśnie Aguś u mnie to samo! Wszyscy marudzili, że tak szybko wysycha, po 2-3 tygodniach nawet, a u mnie śmigała przez kilka miesięcy 🙂

          • Widocznie mamy to samo szczęście 🙂

          • Albo magiczne dłonie do malowania rzęs 😀

          • Ha ha ha to też 🙂

          • Nooo! Zagadka więc rozwiązana! 😀

          • 😀

  • Też uwielbiam ta maskarę, ale nowej wersji jeszcze nie miałam. U mnie tez maskary nie wysychają 🙂 Prześliczny efekt, tez chce taką 🙂

    • Dorotko, jeśli lubilaś starą, to i tą nową polubisz, bo jest równie dobra 🙂

  • Podoba mi się efekt 🙂

    • Mi również. Nieprzekombinowany, ale wyrazisty 🙂

  • Niestety szczoteczka nie dla mnie. Tej mascary nigdy nie miałam 🙂

    • Oooo, to chyba jedna z bardziej standardowych szczoteczek 🙂 Nie lubisz takich? 🙂

      • Właśnie niekoniecznie 😀 Mam wrażenie, że powodują sklejanie moich rzęs. A one są naprawdę oporne na wszystkie zabiegi typu podkręcanie zalotką 🙁

        • Ja myślę, że to może być kwestia dopasowania konsystencji tuszu do szczoteczki. Może trafiłaś na te mniej fajne akurat 🙂

          • Bardzo możliwe. Teraz mam tusz właśnie z tego typu szczoteczką i nawet nie jest źle. Zobaczymy co to będzie :>

          • A widzisz, coś więc musi być na rzeczy 😀

  • Mi też tusze raczej nie wysychają, nawet jak kupię jakiś tańszy. Z YSL jeszcze nic nie miałam, ale jak Tobie pasuje to jest szansa, że mi też by pasował bo już tak było z Diorem i Mac;)
    A tak btw. z Marca Jacobsa przygarnęłaś coś może?;)

    • Nie wiem właśnie do końca o co chodziło z tym wysychaniem, bo czytałam całą masę opinii i większość właśnie na to się skarżyła.. a ja zużyłam kilka, a może nawet kilkanaście opakowań i każde jedno było super! 🙂 Zerknij na niego, jak Ci się Diorek skończy 🙂

      Taaaaak! Póki co tylko 4 maleństwa, ale jeszcze mam długą listę 😉

      • Ja myśle, że to są czynniki indywidualne;) moja siostra np korzysta z tuszu max 3 miesiące.

        Ooo, będą jakieś opinie o MJ? Ja się zapatruję na te żelowe kredki do powiek:)

        • No coś musi być na rzeczy, choć z drugiej strony tusz to tusz, rzęsy to rzęsy. Nie ma tu przecież żadnej głębszej filozofii 😀

          Oczywiście! Tylko najpierw muszą do mnie dolecieć (w przyszłym tygodniu!) i muszę troszkę poużywać 🙂 Wzięłam sobie na początek jedną kredeczkę właśnie, dwa pędzle i podwójny puder do konturowania 🙂

          • Może jest jakaś nowa filozofia rzęs tylko my jeszcze nie wiemy;)

            Ooo to fajne rzeczy wybrałaś;) ja dzisiaj macałam te żelowe kredki i jestem raczej za zakupem;) Puder też będę rozważać;)

          • Albo właśnie podświadomie wiemy i dlatego tusze nam śmigają jak te lale 😀 hyhy

            Wczoraj dokupiłam jeszcze jeden pędzel! Ehhhh.. strasznie słaba jestem! 😀

          • Haha! Ja jeszcze raz wczoraj oglądałam, zwłaszcza żelowe kredki i potem ręki nie mogłam domyć takie to trawałe:D Ciekawił mnie jeszcze podkład w kompakcie, ale nie było i ten puder do konturowania, ale mieli tylko jeden odcień. Wzięłam za to próbkę podkładu – ja nie podkładowa hihi;)

          • Te żelowe kredki mnie tez ogromnie kręcą. Wzięłam jednak póki co tylko jedną i jak okaże się fajna, a pewnie taka właśnie będzie, to na pewno skuszę się na inne. Kocham przecież kredki 😀 Podkład w kompakcie mam na liście, ale boję się trochę w ciemno celować z kolorem. Wolę najpierw obmacać na żywo, a że za niecałe 2 tygodnie będę w PL, to akurat będzie ku temu okazja. Myślę, że tyle będę umiała się powstrzymać przed kliknięciem na stronie 😉

            Puder do konturowania, w sensie ten podwójny? Bo jest też pojedynczy brązer 🙂

            Oooo, to szok normalnie! 😀 Daj znać jak się sprawuje! 🙂

          • Ja też kredkowa dziewczyna i na pewno jakąś przygarnę tylko nie mogłam się zdecydować na odcień, a też wszystkich nie było. Pewnie w ciemno to ja też nie zamierzam brać bo potem kolor nie będzie pasował.

            Do konturowania ten podwójny, to jest chyba instamarc o ile się nie mylę. Pokazywała go niedawno White Praline i u niej mnie jakoś tak zauroczył, ale podobno są trzy odcienie, a u mnie mieli tylko jeden.
            No szok z tym podkładem, ale zaciekawiło mnie chyba to słowo żelowy (w dodatku genius haha);) z tego co widzę to jest leciuteńki więc może nawet u mnie będzie miał jakaś szansę. Zobaczymy

          • No ja też dumałam nad kolorem kilka dni 😉 W końcu podjęłam męską decyzję, że najpierw TEN, a kolejne i tak do rodziny dołączą.. to tylko kwestia czasu 😀

            Tak, Instamarc, to ten 🙂 Ja mam Mirage, ten co Aga właśnie, on chyba najbardziej popularny był / jest. W piątek powinien być u mnie. Ależ jestem go ciekawa! AAAAAAA 😀

            Testuj, testuj i zdawaj relacje 🙂

  • Sylwia S

    No pięknie wygląda. Jakoś nigdy nie myślałam o tuszu YSL ale chyba czas wypróbować….

    • No to chyba czas najwyższy wziąć go wreszcie pod uwagę 🙂

  • http://spelniaj-twoje-marzenia

    Pierwszy raz słyszę o tej firmie marki tuszu do rzęs, ale jaki spektakularny efekt! 🙂

    http://spelniaj-twoje-marzenia.blogspot.com/

    Pozdrawiam Serdecznie:)

    • YSL ma kilka tuszy do rzęs, ale ten klasyk jest chyba najlepszym z najlepszych 🙂

  • Wdowa Po Stalinie

    ee no, świetnie wygląda na rzęsach! 🙂 no i fajnie, że jest ciągle odpowiedni do malowania 😀

    • Nie dziwi więc chyba, że tak go mocno kocham od lat 🙂

  • jak kiedyś zapomnę o tym, że lancome okazała się totalnym bublem to wypróbuję kolejną highendową mascarę i zapisuje sobie, że wtedy kupię tą : )

    • Bo Lancome jest słaba. Też jej nie lubiłam! 😉

  • Uwielbiam tą maskarę, ale jakoś ostatnio totalnie o niej zapomniałam…muszę to nadrobić 🙂

    • No to jest nas więcej 🙂 U mnie do tego budzi wiele miłych wspomnień 🙂

      • To był mój pierwszy, wysokopółkowy produkt jaki kupiłam jeszcze w liceum;)

        • Mój pierwszy wysokopółkowy również, ale kupiłam zaraz po skończeniu studiów (stara jestem ;)).

  • Lucy

    o kurcze, chciałabym jej spróbować 🙂

  • sam opis czytalam z usmiechem na twarzy! nie wysmedzony , standardowy opis tylko z zaciekawieniem dobilam do konca!
    normalnie najznakomitszy opis maskary jaki w zyciu czytalam!
    padam! naprawde!
    widzialam juz kilka opisów tej maskary ale to byly typowe bla bla o tuszu…
    a u Ciebie jakbym kawalek Twojego pamietnika czytala!

    co do tuszu, to mialam go ale wlasnie moze nie wysechl tak szybko , raczej normalnie tylko kruszyl sie… ale ta nowa wersja mnie naprawde kusi! szczególn ie po Twojej przyjemnej opowiesci <3 <3 <3
    :******

    • Bo ten tusz wywołuje całą masę wspomnień z młodości.. wiesz jak byłam jeszcze nastolatką, taką już dojrzałą, ale nadal nastolatką 😉 hihi Pierwsze randki, podboje miłosne, imprezy na plaży (mieszkałam wtedy w Gdyni) i nie tylko.. Potem poznałam męża i zawsze żałowałam, że nie znałam wtedy jeszcze Coco Mademoiselle, bo jak wiesz kocham mocno, ale nie mogę mieć z nim (z zapachem, nie mężem ;)) pięknych wspomnień, to mam je właśnie z Volume Effet Faux Cils 🙂 Aż się łęzka w oku kręci..ahhh

      Cieszę się, że uwiodła Cię moja historia 😀 :*

      Wypróbuj tą nową koniecznie, albo poczekaj jak trochę poużywam i dam Ci znać jak się sprawa ma z wysychaniem i potencjalnym kruszeniem 😉 :**

      • Naprawde! Wielkie kino u Ciebie az milo wejsc i przeczytac..nie neguje innych ale ostatnio u kilka osób widze pojscie na latwizne…no ale to juz kazdego sprawa.

        Piekne wspomnienia! <3 <3 <3
        Niedziwie sie ze tak sentymentalnie podeszlas do tego opisu <3

        Dobra, to czekam cierpliwie co powiesz 🙂 to sobie ja sprawie
        Buziole :******

        • Jak mnie bierze na wspomnienia, to taka sentymentalna się właśnie robię 😉

          Dam znać na pewno! 🙂
          Buziaki! Miłego popołudnia i weekendu! :**

          • Dziekuje kochana! Wzajemnie <3
            Buziole :********

          • Baw się dobrze z przyjaciółką! Piękny weekend Ci się zapowiada! 🙂 :*

  • Uwielbiam posty z historia:))
    Ja wolw jednak silikonowe szczotki.

    • Tak mnie wzięło na wspomnienia 🙂

      • Wspaniale to sie czytalo, prosze o wiecej:)
        Ps.kupilam pianke peelingujaca z Organique:D odwazylam sie:D

        • Bo się jeszcze sentymentalna zrobię 😉
          PS: No wreszcieee! Długo jej kazałaś na siebie czekać, ale lepiej późno niż wcale! 🙂

  • Corii

    Powiem jedno – pod 99% tego postu mogłabym sie podpisać – to tez był mój pierwszy tusz górnopólkowy, i tez kilka ich zuzyłam, tez mi nigdy nie wysechł oraz tez tylko jeden miałam otwarty w tamtych czasach 😀 Jedyne co sie nie zgadza, to nie mialam go w dniu ślubu na rzesach 😉
    Jakis czas temu kupiłam go i to juz nie to. Ale moze teraz czas wypróbowac najnowsza wersje 🙂

    • Wypróbuj go jak Cię najdzie ochota, bo dla mnie jest równie dobry jak ta stara wersja (sprzed killu lat). Cieszę się ogromnie, że nic nie namieszali w formule i nie przekombinowali w drugą stronę, bo jak wiemy różnie z tymi potencjalnymi ulepszeniami bywa 😉

  • Podpisuje sie pod wszystkim! Co prawda moim pierwszym wysokopolkowym byla Helena R Lash Queen. Kooocham ten tusz! Ale YSL byl nastepny i tak jak Ty wymalowalam kilkanascie opakowan. Tylko ja bylam wlasnie ta biedna i bardzo gestnial mi ten tusz mimo wycierania w chusteczke, ktore polecal producent. Mimo to kupowalam dalej i dalej i dalej. Teraz mam otwarte 42628383642 tuszy w tym najnowsze dziecko Lancome, ktore notabene jest….genialne! Ale YSL kupie na pewno!
    P.s nadal szukam tuszu na swoj pazdziernikowy slub 😉

    • A wiesz, że u mnie Helenka była pierwszym właśnie tuszem, z którym zdradziłam Faux Cils! 🙂 Tyle, że był to Pyton. Do Lash Queen jeszcze nie dotarłam 😉

      Ooo Ty biedna, pocieszające że byłaś jednak w zdecydowanej większości 😉 Kurde, za Lancome jakoś nie przepadam 🙂

      PS: No to musisz się spieszyć Kochana, bo czasu coraz mniej! A dobry tusz na ślubie, to podstawa! 🙂

  • Ślicznie wygląda na rzęsach 🙂 Nigdy nie miałam z nim do czynienia, może kiedyś się skuszę 🙂 Słyszałam, że YSL Baby Doll też jest niczego sobie 🙂

    • Ja byłam tak zakochana i wierna Faux Cils, że na Baby Doll nigdy nie zwróciłam nawet uwagi 🙂

  • Fiu fiu! Do zakochania <3

  • Una

    Ładny efekt!

    Ja też mam takie wspomnienia i sentymenty do kosmetyków, których używałam kiedyś tam… 🙂

    • Aż się czasem łezka w oku potrafi zakręcić, prawda?! 🙂

  • Bardzo podoba mi się ta zawartość wszystkich olejków 😀 Ślicznie prezentuje się na Twoich rzęsach, ale któryż tusz tego nie robi !?!?

    • Mi również, brzmi obiecująco 😀 Wiesz Kasieńko, tragedii wielkiej przy takich rzęsach nie ma, ale niektórymi tuszami trzeba się mocniej namachać, by uzyskać choć trochę satysfakcjonujący efekt.. a czasem im więcej machamy, tym efekt jest bardziej mizerny 🙂

  • Tusz świetnie wygląda na rzęsach! No i świetnie czytało się recenzję z historią w tle 🙂

    • Historia w tle jakich mało 😉 hihi Nawet nie sądziłam, że te moje małe osobiste wynurzenia aż tak Wam się spodobają 🙂

      • Wiesz jak to bywa z tłumem, każdy lubi dowiedzieć się o szczegółach z życia autora 🙂

        • Wiem Kochana wiem, choć tu tych szczegółów za wiele znów nie było 🙂

  • enklawa

    Na swoje rzęsy co byś nie nałożyła to wygląda super. Mi trochę szkoda pieniędzy na takie maskary ponieważ miałam kilka i jakoś specjalnie nie byłam zadowolona ale o tej słyszałam tez dobre opinie

    • No właśnie nie każdy, choć wszystkim tak się wydaje 🙂 Przy dłuższych rzęsach dużo łatwiej o sklejenie i przekombinowanie 🙂

  • Sroczi

    A ja o ile bardzo lubie tusze YSL… szczegolnie kochanego Singuliera, tak z ta (poprzednia) wersja nie za bardzo sie moglam dogadac. I nie chodzi o wysychanie, bo takiego problemu nie mialam ale ogolnie, efekt na rzesach mi nie za bardzo podchodzil :/ … a potem sie troche obrazilam na firme, bo zmniejszyla pokaznie objetosc a cene pozostawila bez zmian 😛

    • A ja nigdy nie pokusiłam się na inny tusz YSL, tak zakochana i wierna byłam Faux Cils 🙂 Potem zaczęłam zgłębiać inne marki i na powrót w sumie nie było czasu, choć wiele razy spoglądałam na nie w perfumeriach czy na lotnisku z wielkim sentymentem 🙂

      • Sroczi

        ja tak z sentymentem patrze na Singuliera ale ciagle sie pojawia cos nowego hehe… no i srocza ciekawosc wygrywa 😉

        • Ano właśnie! Ja też mam nieustanną chęć na poznawanie nowych fajności i najzwyczajniej w świecie brakuje czasu na wszystko! 🙂

  • Marta Liber

    Nie znam tego najnowszego wydania, ale podoba mi się, że napisałaś coś o sobie 🙂
    Lubię takie wstawki 🙂 Ja w Polsce już nie mieszkam ho hoooooooooooooooooo.

    • Postaram się więc czasem wynurzyć osobiście nieco bardziej 🙂
      A właśnie, gdzie Ty się podziewasz Dziewczynko? Mam pewne przypuszczenia, ale nie wiem na ile trafne 🙂 Ja w IRL już prawie 9 lat.

      • Marta Liber

        No to czekam na wynurzenie 😉 <3 Całkiem jak łódź podwodna, hyyyy, przepraszam ale mam głupawkę 😀 Lubię, jak takie co nieco się pojawia zwłaszcza kiedy kogoś lubię 🙂

        Nooo, 9 lat to jest już sporo, w Irlandii byłam turystycznie, pięknie tam jest <3 Najpierw kilkanaście lat mój dom był w Amsterdamie, a teraz od niedawna (nieplanowana sytuacja -zdrowie-a jeśli już to myślałam o przeniesieniu się za jakiś czas) stara Torba, uprzejmie przez Ciebie nazywana Dziewczynką buszuje sobie w US po Nowym Rurku 😀 raj dla mnie- tyle się dzieje, że nie ogarniam 🙂

        • No to się od czasu do czasu powynurzam.. a co mi tam 😉 hyhy Tylko niech no stare kosmetyki wracają do nas po latach, co bym miała sposobność do osobistych wycieczek 😀

          No pół życia prawie (napisała myśląc, że ciągle nastolatką jest) 😀 ahahhaha Taaa, IRL fajna turystycznie na pewno. Do życia już nieco mniej 😉 Ha! Wiedziałam! Czułam po kościach, że Stany Stany fajowa jazda! Choć przez moment kiedyś obstawiałam Niemcy.. to prawie Amsterdam, więc blisko byłam :] ahahha

          • Marta Liber

            😀 No to życzę żeby to było tak piękne miejsce do życia jak jest turystycznie 🙂
            W Stanach jest bosko! Czterej Pancerni i Pies by mnie stąd nie ruszyli 😉

          • Ani sierotka Marysia i 7 kransoludków 😀

          • Marta Liber

            Hyyy, ani nawet Guliwer i wszystkie dinozautyyyy 😀

          • Ani 101 dalmatyńczyków 😀

          • Marta Liber

            No one to by mnie na mur zatrzymały, kocham te pychole 😀

          • To by dopiero było szaleństwo 😀

  • Na rzęsach wygląda cudnie! Nie znam zupełnie poprzedniej wersji, ale akurat tusze bardzo lubię testować. Mimo, że mam ostatnio ulubieńca Chanel Inimitable Intense.

    • Dla mnie dobry tusz jest na wagę złota! 🙂 Uwielbiam testować nowe, ale zawsze z łezką w oku wspomina się ten pierwszy 🙂

  • killahbabe

    O to był mój pierwszy tusz z górnej półki, który kupiłam za uzbierane studenckie grosze 🙂 Od zawsze miałam fisia na punkcie rzęs i przyznam szczerze, że to był jeden z najlepszych tuszy jakie przyszło mi testować – doskonale pogrubiał, wydłużał i nadawał teatralny look czyli tak jak lubię 🙂 Jedyną wadą było to o czym wspominałaś…czyli, że dość szybko wysychał…gdyby nie to myślę, że zostałby moim KWC. Może jeszcze wrócę do niego skoro zmieniono jego formułę na bardziej trwałą 🙂 Jak na razie używam Max Factory i L’oreale, ale jedne pasują mi bardziej inne mniej.
    Fajnie, że napisałam posta o tej maskarze 🙂

    Pozdrawiam 🙂

    • No to witaj w klubie, choć u mnie to było swieżo po studiach, gdy zaczęłam swoją pierwszą pracę, więc też się nie przelewało 😉 Ale kochałam go nad życie i musiał być ze mną każdego dnia! Ah, same miłe wspomnienia się z nim wiążą.. aż łezka w oku się kręci 😉

  • No więc właśnie, mimo fajnego efektu, nigdy do niej nie wróciłam, bo schła jak szalona w ekspresowym tempie:( Ale jeśli nowa jest na to odporna, to chyba po latach dam jej drugą szansę:)

    • To ja nie wiem co z moimi było nie tak, że nie wysychały? 🙂 Daj koniecznie, przecież każdy zasługuje na drugą szansę 😉

  • Iwona Gold

    Podoba mi się szczoteczka tego tuszu. Rzęsy to Twój wielki atut, a ta maskara pomaga im pięknie rozkwitać:)

    • Moje rzęsy nie są w najlepszej formie, do ponad roku bez odżywkowego wspomagania, więc każda żyje własnym życiem 😉

  • Magda Anna

    No właśnie jedną wadę miała – bardzo szybko wysychała. Mam nadzieję, że ta będzie idealna.

    • Wiem właśnie, bo wiele razy o tym czytałam. Mi jednak nigdy się z żadną nic nie stało, a wykończyłam ich naprawdę wiele 🙂

  • Szczota idealna 🙂

    • Dość standardowa i klasyczna, ale doskonale dopasowana do konsystencji tuszu 🙂

      • Lubię klasyczne szczoty do rzęs 🙂

        • Ja chyba lubię różne, bo i klasyczne, i silikonowe, mniejsze, większe, proste i wygięte 🙂 Wszystko zależy od tego jaka jest formuła samego tuszu i czy szczota jest do niej dobrze dopasowana 🙂

          • Kiedyś i ja lubiłam silikonowe, ale jakoś mi się odwidziały 😉

          • No tak, kobieta zmienną jest 😉

  • Piękne masz rzęsiorki 🙂

  • Twoje rzęsy wyglądają bardzo ładnie z tym tuszem, ale jakoś i tak nie mogę się przekonać, żeby wydać tyle na tusz 😀
    P.S fajnie się czyta takie wspomnienia, które łączymy z kosmetykami, niby tylko kosmetyki, a człowiek i tak się uśmiecha 😀

    • Kwestia upodobań 🙂 Ja mam fisia małego na punkcie rzęs, poza tym jestem snobem kosmetycznym i wolę zdecydowanie wyższą półkę 😉

      PS: Bardzo mi miło! Wiele z Was zwróciło na to uwagę. Zapamiętam na przyszłość! 🙂

  • Lubię takie szczoteczki, a efekt na rzęsach bardzo przyjemny 🙂

    • Ja również, dość klasyczna, ale świetnie zwarta i dobrze wyczesuje rzęsy 🙂

  • Mam miniaturkę tego tuszu ale niestety nie spełnił on moich oczekiwań. Efekt na moich rzęsach nawet, nawet, ale tusz długo wysycha i robi mi pandę 🙁 Problem ten mam z wieloma tuszami, możliwe że to wina budowy mojego oka, albo inny czort – nie mam pojęcia. W każdym razie miłości z tego nie ma.

    • Długo wysycha? Dziwne, bo on raczej ma suchawą konsystencję i mam wrażenie, że od razu na rzęsach jest suchutki 🙂

      • No właśnie nie wiem dlaczego tak się u mnie zachowuje, tym bardziej że konsystencja nie jest mokra. Jedno przeczy drugiemu. Eh… Może zwyczajnie trafiłam na felerną miniaturkę.

        • Nie mam pojęcia dlaczego tak się dzieje. Jakieś czary mary 🙂

  • Nie, nie będę mało oryginalna, nie napiszę, że na twoich obłędnych rzęsach każda maskara świetnie wygląda 😉
    Marti, ja tak średnio lubię kolorówk3 ysl… Miałam już dwie maskary i trzecia w formie miniaturki. Nie pamiętam już, które wersje, ale żadna mnie nie zadowoliła… Pozostanę wierna Diorkowemu Iconicowi 😉

    • Justynko, nie każda 🙂 Przy takich rzęsach bardzo łatwo o przekombinowanie, a co za tym idzie okropne sklejenie i zrobienie drucików zamiast pięknego wachlarza 😉

      Rozumiem Cię. Czasem tak bywa. Nie wszystkie musimy wszystko kochać 🙂