YSL mascara Volume Effet Faux Cils – nowa odsłona legendy

by
Kiedy w 2000 roku marka YSL Beauté stworzyła mascarę Volume Effet Faux Cils już sama nazwa wywołała skandal. Któż odważyłby się nazwać maskarę „sztucznymi rzęsami”? Pociągające. Kuszące. Niezrównanie piękne.. W tym roku, na 15 urodziny produktu, rozpoczyna się nowy rozdział tej legendarnej sagi. A gdyby doskonałość mogła być jeszcze lepsza?
Ysl Mascara Volume Effet Faux Cils 2015
Mam ogromny sentyment do Volume Effet Faux Cils, przywołuje wiele wspomnień. To była moja pierwsza mascara z wyższej półki. Kupiona jeszcze gdy mieszkałam w Polsce, kilka dobrych lat temu (10?!). Nosiłam na pierwsze randki, miałam na rzęsach gdy poznałam męża, malowałam nią rzęsy do ślubu.. Pozostałam jej wierna przez kilka (kilkanaście?) opakowań, a było to w czasach gdy miałam obsesję na punkcie tuszy do rzęs i w użyciu miałam zawsze tylko jedną sztukę – najlepszą – przez długi czas Volume Effet Faux Cils właśnie. Potem zaczęłam blogować.. resztę historii znacie.
Ysl Mascara Volume Effect Faux Cils 2015
Choć minął jakiś czas od naszego ostatniego spotkania, to już pierwsza aplikacja tej odnowionej wersji, przypomniała mi natychmiast za co ją tak wtedy kochałam.. a powodów do miłości było wiele. Przede wszystkim konsystencja. Idealnie kremowa, gotowa do użycia od razu po otwarciu. Nie musi czekać i nabierać powietrza. Pierwsze malowanie i efekt WOW. Gęsta szczoteczka, z włóknami o różnej średnicy i stopniu elastyczności umożliwia podwinięcie i perfekcyjne rozdzielenie rzęs. Już za jednym pociągnięciem! O sklejeniu nie ma nawet mowy. Rzęsy są widocznie długie i gęste, jednocześnie lekkie i elastyczne. Nie trzeba spędzać kilku minut przed lustrem na wypracowywaniu perfekcyjnego, wymarzonego efektu. Nie trzeba kłaść kilku topornych warstw, by go osiągnąć. Rzęsy zawsze wyglądają doskonale, od razu po aplikacji, ale i kilka kolejnych godzin później. Volume Effet Faux Cils trwa na nich dzielnie do samego demakijażu.
Ysl Mascara Volume Effet Faux Cils 2015
Brzmi pięknie pomyślicie. Co więc tutaj ulepszać?! Oryginalna formuła mascary Volume Effet Faux Cils była tak zaawansowana, że nie potrzebowała żadnych zmian. W nowej wersji zachowano większość składników oryginalnej formuły, a dodatkowo wzbogacono ją o elementy pielęgnacyjne dla pięknych i miękkich rzęs – olejki dla zmiękczenia (olejek arganowy, olejek z krokosza, olejek migdałowy i olej rycynowy – zostały wybrane z uwagi na ich uzupełniające się właściwości odżywcze i rewitalizujące) oraz prowitaminę B5 dla upiększenia (wpływa na rzęsy, wygładzając je i zwiększając ich elastyczność i objętość.). Formuła sprawia, że rzęsy są widocznie dłuższe, odżywione i pozostają elastyczne przez długi czas. Po 4 tygodniach mają stać się wyraźniejsze i bardziej widoczne.
Ysl Mascara Volume Effet Faux Cils 2015
Najnowsza wersja jest również odporna na wysychanie. Ja co prawda miałam chyba masę szczęścia, bo nie zdażyło mi się by mascara wyschła zanim ją zużyłam (owszem, nieco podeschła, ale nigdy nie wyschła tak by nie można było jej używać), ale wiele osób się na to skarżyło i upatrywało to jako jedyną wadę produktu. Zmieniono więc proporcje składników płynnych i stałych, aby przedłużyć trwałość i zapobiec wysychaniu. Producent obiecuje, że po 8 tygodniach od otwarcia, formuła mascary w opakowaniu jest nadal tak stabilna, jak przy pierwszym użyciu, a efekt na rzęsach jest taki sam od pierwszego do ostatniego użycia. Na to przyjdzie mi jeszcze poczekać, dam Wam znać za kilka tygodni jak sprawa wygląda, ale na dzień dzisiejszy, po 3 tygodniach od pierwszego malowania, jest doskonale, tak jak kiedyś!
Ysl Mascara Volume Effet Faux Cils 2015