CLINIQUE Sculptionary Cheek Contouring Palette – Defining Roses

by

Która z nas nie marzy o pięknie zaakcentowanych kościach policzkowych, odświeżającym rumieńcu i naturalnym rozświetleniu cery? Chyba wszystkie do tego dążymy. Stosujemy namiętnie brązery, róże i rozświetlacze, trzy produkty, które mają dać nam efekt, o jakim marzymy. Możemy jednak mieć to wszystko w jednym – Sculptionary Cheek Contouring Palette od Clinique.

Clinique Sculptionary Cheek Contouring Palette Defining Roses

W kompakcie Sculptionary Cheek Contouring Palette (169 zł) znajdziemy trzy odcienie, których w zależności od naszych preferencji możemy używać osobno, skupiając się na poszczególnych partiach palety lub razem, myziając do woli pędzlem po całości. Miałam obawy, że tylko ta druga opcja wejdzie w rachubę, bo często takie produkty po prostu ładnie wyglądają, a z ich funkcjonalnością już bywa różnie. Okazało się jednak, że z równie dużym powodzeniem możemy stosować każdy kolor oddzielnie. Warunkiem jest tylko stosunkowo mały pędzel, a myślę, że każda z nas ma takich w swojej kolekcji bez liku.

Clinique Sculptionary Cheek Contouring Palette Defining Roses

Pudry mają mięciutką konsystencję, bardzo dobrą pigmentację i świetnie się nakładają. Blendują się ekspresowo, niezależnie od tego jaką metodę aplikacji wybierzemy. Nie da się zrobić sobie nimi krzywdy. Aplikacja jest bardzo intuicyjna. Każdy odcień posiada malutkie drobinki, są one najbardziej widoczne w rozświetlaczu, w przypadku różu czy brązera nie rzucają się nadmiernie w oczy. Niemniej jednak są, choć malutkie i dyskretne, to nie da się od nich uciec. Odcień najciemniejszy nie jest więc typowym konturowcem, ale zastosowany solo ładnie akcentuje i podkreśla kości policzkowe.

Clinique Sculptionary Cheek Contouring Palette Defining Roses

Clinique Sculptionary Cheek Contouring Palette Defining Roses

Palety dostępne są w czterech różnych kombinacjach kolorystycznych: Defining Nectars, Defining Berries, Defining Nudes oraz Defining Roses, który możecie zobaczyć u mnie.

Clinique Sculptionary Cheek Contouring Palette Defining Roses

Clinique Sculptionary Cheek Contouring Palette Defining Roses swatches

Ze Sculptionary Cheek Contouring Palette uzyskamy naturalnie wyglądający rumieniec, pięknie zaakcentowane rysy twarzy i efekt promiennej cery. Dokładnie tak jak lubimy, czyli szybko, łatwo i przyjemnie.

Clinique Sculptionary Cheek Contouring Palette Defining Roses makeup

0
  • tbof.pl

    czaję się na niego tylko nie wiem jaki odcień wybrać:)

    • A to zależy w jakich odcieniach czujesz się najlepiej 🙂

  • Macałam je ostatnio, ale się boję kupić, bo wiadomo, to Clinique, który mnie uczula 😀

    • Wiem Kochana, wiem. Choć może mogłabyś dać mu jeszcze jedną szansę? 🙂

      • Nie chcę dawać mu szansy, bo po takim wysypie wszechczasów, jaki mi zafundowała linia 3 kroków to podziękuję, potem jeszcze róż (ich najlepiej sprzedający się) powodował u mnie plamy na polikach (ale nie, że plamy od złego nakładania, tylko takie plamy uczuleniowe, zawsze jak go zmywałam to było to samo, a jak zaprzestałam używania to jak ręką odjął), jedyne, ci mnie nie uczuliło to był krem Moisture Surge, miałam miniaturę, ale jego działanie takie słabe, że na pewno bym nie kupiła pełnowymiarowego. Dlatego myślę, że moja przygoda z Clinique zakończyła się definitywnie, może jak kiedyś bym dostała gratis miniaturę czy coś to po czasie się skuszę i wypróbuję, ale sama nie kupię na pewno 😀 Cieszę się jednak, że Tobie służą te kosmetyki i innym też, wiadomo, kwestia skóry podejrzewam 🙂

        • Rozumiem Cię Kochana. Też bym się pewnie zraziła do marki po takich ceregielach :/ Choć z drugiej strony by mnie i tak kusiło by coś spróbować, tym bardziej z kolorówki, bo ona zawsze kusi najbardziej 😀

          • Oczywiście, że kolorówka kusi najbardziej, tutaj się zgadzam całkowicie:D Tylko jak już miałam róż, który mnie uczulał, a przecież róż to niby tylko trochę kolorowego puderku, więc nie powinien zrobić krzywdy, to co dopiero cienie do powiek, czy podkład, czy cokolwiek… Mam stracha, chociaż nie powiem, kusi mnie, żeby np. ten nowy podkład wypróbować, chociaż wiem, że nie ma jasnych odcieni jak dla mnie, ale się wstrzymam ze strachu przed uczuleniem 😀

          • Z tego co wiem Clinique mocno poprawił formuły w swojej koorówce, może więc teraz by Ci się krzywda nie stała? Oczywiście wiesz, że nie zmuszam, nigdy w życiu, ale tak tylko żebyś wiedziała 🙂

          • Taaak? To może jednak bym polazła coś obadać? 🙂 Chociaż wolałabym np umówić się do nich na makijaż, potem w tym połazić i się przekonać, niż kupować coś, a potem jednak miałoby się okazać, że dalej mnie uczula 🙂

          • Noooo! W zeszłym roku o ile się nie mylę 🙂 Umów się na malowanie. Nie powinno być chyba problemu, co? 🙂

          • Byłam w sobotę, chciałam się umówić, ale była taka babka, co ma wyraz twarzy jakby jej pół rodziny wymordowali, więc pójdę tam, jak będzie taka druga, która wygląda przyjaźniej 😀

          • O matulu, to takiej się lepiej pod pędzle nie kłaść 😉

          • Dokładnie! Jeszcze mi oczy wyłupie tymi pędzlami, czy coś:)

          • Ano właśnie! Ja bym nie ryzykowała 😀 hyhy

          • Pójdę może do tych w Debenhamsie, bo tamta z Bootsa jest 🙂

          • Byłaś? 😀

          • Nie byłam, bo jakoś wciąż się boję, a poza tym moja cera nie wygląda najlepiej ostatnio, więc nie chcę, żeby jeszcze w razie uczulenia mi się pogorszyło, bo wtedy to już chyba tylko z papierową torbą na głowie mogłabym wyłazić do ludzi 😀

          • Ajć, co się znowu dzieje? 🙁

          • Znowu jakiś czas temu zrobiłam drugie podejście do tych tabletek na włosy z drożdżami, spowodowały wysyp, więc odstawiłam i wyrzuciłam je do śmieci, cera nieznacznie się poprawiła, a teraz widzę, że znowu mi jakieś krostki się robią i nie wiem, dlaczego, używam serum ANR z Estee i całej serii Ibuki (pianka, tonik i emulsja), no i cera niestety wygląda źle… Shiseido niedługo się skończy, bo to są miniatury, ANR używam tylko na noc. Do tego tylko serum pod oczy (ale to tylko pod oczy) i krem pod oczy. Dlatego niestety wydaje mi się, że coś z tej czwórki mi robi kuku -albo ANR, albo pianka (chociaż czy pianka do mycia buzi, którą się zmywa może zaszkodzić?), albo tonik, albo emulsja. Dziwne jest też to, że jak kiedyś używałam serii Wrinkle Resist24 z Shiseido to nic mi nie było, cera była przecudowna, a teraz mam ochotę codziennie nałożyć dwie tony szpachli, bo mam pełno krostek i to nie są nawet pryszcze (choć niektóre tak), ale to są takie czerwone krostki głównie na policzkach i czole (na nim trochę mniej), ale policzki wyglądają okropnie… Już sama nie wiem, co robić, czy powinnam metodą prób i błędów coś odstawić na chwilę i wtedy sprawdzić, jak cera się ma, bo szczerze mówiąc nie wiem, co to może mi powodować… No i oczywiście zaczęło się, jak zaczęłam używać tych wszystkich kosmetyków, bo akurat tak wyszło, że ANR i te miniaturki z Shiseido zaczęłam używać mniej więcej w tym samym czasie… Zawsze coś kurde… Człowiek chce ładnie wyglądać, a tu lipa…

          • Kurka, nie cierpię takich sytuacji! Jeśli podejrzewasz, że któryś z nich robi Ci kuku, to chyba odstawienie na chwilę jest jedynym sposobem by się dowiedzieć, który dokładnie jest winowajcą. Znam zarówno serum ANR i linię Ibuki i u mnie żaden nic dziwnego nie robił, ale ja z reguły nie mam problemu z zapychaniem czy innymi niepożądanymi reakcjami skóry. Może któryś składnik Ci wybitnie nie służy? :/

          • Teraz pomyślałam o jeszcze jednej teorii spiskowej – otóż tak: dzisiaj moja cera wygląda już lepiej, kosmetyki wciąż te same (znaczy pielęgnacja) i teraz sobie przypomniałam, że to mogła być jeszcze jedna rzecz, chociaż bardzo nie chciałabym, żeby to było to… Otóż przez 1,5 tygodnia pod koniec kwietnia używałam codziennie podkładu MAC Studio Fix NC15, nie zrobiłam ani dnia przerwy, bo chciałam go przetestować, a miałam próbkę, która starczyła na dość długo, także skończyłam go dokładnie 1 maja, żeby jeszcze z wyrzutkami kwietniowymi go zaliczyć… Dzisiaj cera wygląda całkiem dobrze, przez noc wyskoczyła mi jedna krostka, ale to taka, że jej nie widać i maciupeńka… Mam jeszcze jedną próbkę tego MACowego podkładu w innym kolorze, za tydzień, czy za dwa wrócę do niego i wtedy zobaczę, czy znowu problem się pojawia… Mam nadzieję, że to nie ten podkład, chociaż cera po 4 dniach nie używania go jest lepsza, także kurde to może być on…

          • Uwielbiam te Twoje teorie spiskowe! 😀 hihi

            Kochana, to może być ten winowajca! Studio fix niestety słynie z zapychania! 🙁

          • Haha, ja wszędzie węszę spiski 😀
            Martwię się, że to jednak on… Dzisiaj, po 8 dniach od ostatniego użycia go moja cera wróciła do normy… Ale jak mówiłam, za kilka dni wezmę w obroty ten NW13, którego mam próbkę i też poużywam chwilę, wtedy będę pewna, czy to ten podkład, czy nie… A już miałam go przecież kupić, bo okazał się o wiele lepszy od DW z Estee, nieco lżejszy i wygląda lepiej na buzi, no ale jeśli faktycznie to on mnie zapycha, to nie mogę kupić :'(

          • Taki z Ciebie Szpieg z Krainy Deszczowców 😀

            Zrób jeszcze jedno czy dwa podejścia, ale też się obawiam, że to on jest winowajcą! Wiele osób skarży się na zapychanie, więc nie byłabyś pierwsza 🙁

          • Haha, przecież muszę wywęszyć, co mi robi babole na twarzy 😀

            Na razie moja cera jest w miarę ok, mam jeszcze próbkę tego drugiego koloru i cholera- boję się go zacząć używać, żeby cera się nie zepsuła… No ale w celach naukowych muszę to zrobić. Szkoda by wielka była, naprawdę, jeśli to on mnie zapycha…

          • No szkoda wielka, bo ja go szczerze i mocno uwielbiam! Byłabym mocno zawiedziona, gdybym nie mogła go używać! :/

          • Ja go chciałam kupić jako odmianę po EL DW, jako lżejszy zamiennik, ale wciąż cięższy podkład, bo reszta moich podkładów jest lekka, no ale zobaczymy, jak ta próbka znowu zrobi mi kuku to zrezygnuję z zakupu…

          • Trzymam kciuki za dalsze testy! 🙂

          • Na razie przetestowałam sobie Mineralize Moisture, to znaczy raz miałam na twarzy, mam też próbkę jeszcze raz tego BB Extra Light (ojca poprosiłam, żeby mi wysłał od siebie) hyhy. Ale teraz mam manię zużycia Givenchy Teint Couture, bo zostało mi tak niewiele… ;D Każdego dnia patrzę na tą buteleczkę i już myślę, że to ostatni dzień, a tu nic z tego:) Chociaż myślę,że do końca maja go zużyję 😀

          • To co, wzięło Cię teraz na zużywanie? Czy chcesz coś zużyć, by bez wyrzutów kupić coś nowego? 😀

          • Chcę coś zużyć, coś posprzedawać, żeby więcej MACów kupić, na które nie mam kasy 😉 Także jak coś zużyję, to bez wyrzutów można kupić, a jak coś sprzedam, to już całkiem bez wyrzutów coś kupię 😀

          • Pozostaje mi więc życzyć powodzenia! 😀

          • A ja bardzo dziękuję, powodzenie się przyda 🙂

          • A ja w Ciebie wierzę! I wierzę w Twą MACową żądzę! 😀

          • Haha, ja wierzę, że jak tak dalej pójdzie, to mój P. mnie wystawi za drzwi, razem z moimi MACzkami :DDD

          • Nieeee, nie będzie tak źle! Jak kocha Ciebie, to i MACzki pokocha 😀 hyhy

          • Będzie musiał, nie ma innego wyboru 😀

          • Dokładnie tak! 😀

  • Karti Notka

    U Ciebie wszystko wygląda ślicznie 🙂

    • Wszystko chyba nie, ale mam wyjątkowe szczęście do udanych produktów 🙂

  • Inspirations Partofme

    Kolory ma przepiękne 🙂 Marti, pod poprzednim wpisem zadałam Ci pytanie 🙂

    • Kochana, za chwilę zapewne do niego dotrę! Zawsze odpowiadam na wszystkie komentarze i pytania, czasem tylko czasu brak, by zrobić to od razu! Wybacz :*

  • Bardzo ładnie wygląda na policzkach i w opakowaniu, ale wolałabym, żeby kolory były podzielone na paski – ułatwiłoby to nakładanie poszczególnych odcieni 🙂

    • Ja uwielbiam takie odcienie, więc to że połączy nas gorące uczucie było bardziej jak pewne 🙂

      Nakłada się z tych a’la trójkącików naprawdę dobrze. Tylko ciut mniejszy pędzel (ja używałam ostatnio MAC 165 do brązera, 168 do różu i 116 do rozświetlacza) i po kłopocie 🙂

  • Wygląda niesamowicie;)

    • Mi również bardzo się podoba! 🙂

  • Iwona Gold

    Ładny ten różyk 🙂 Ja już się zdecydowałam na róż z theBalm, więc pozostaje mi tylko podziwiać ten z Clinique na Twoich zdjęciach:)

    • Bardzo proszę! Możesz podziwiać do woli 🙂

  • Podoba mi się 🙂

    • Mi również. Lubię takie uniwersalne brudaski 🙂

  • Śliczne kolorki, ale chyba za bardzo bałabym się tych drobinek

    • Nie ma się czego obawiać, naprawdę. Różnica między ich ilością w opakowaniu, a na twarzy jest ogromna 🙂 Giną gdzieś po drodze w jakiś magiczny sposób 🙂

      • A mówili, że czary to tylko w bajkach 😉 muszę go troszkę obmacać jak będę w perfumerii w takim wypadku.

        • A widzisz, kłamali 🙂 Pomacaj sobie przy okazji, tylko ta kolekcja dostępna jest wyłącznie w salonach firmowych (i na stronie Clinique oczywista) 😉

  • Ciekawie się prezentuje to trio, tylko może opakowanie mogłoby być takie bardziej eleganckie 🙂

    • Opakowanie chyba typowo w stylistyce Clinique 🙂

  • N a twarzy wygada cdnie. Ja jakos nie potrafie uzywac kosmetykow, ktore sa polaczone w mozaike, jakos wydaje mi sie, ze ciezko ich nie zmieszac przypadkiem.

    • Mi też się właśnie tak wydawało na samym początku, ale okazało się, że mniejszym pędzlem można bez problemu manewrować między odcieniami 🙂

  • Justyna Wiśniewska

    Eee trio? jak ja tylko róż używam 😛

    • Jak to? Nie może być! 😀

      • Justyna Wiśniewska

        A tak to! Bo ja skromna dziewucha jestem 😀

        • No to ja muszę być mocno rozpasana 😛

  • Hihi, ja z tego trio kolorow, uzywalabym tylko tego najjasniejszego pewnie 😀

    • Czyli rozświetlacza? A różyk i brązer nie łaska? 😀 hyhy

      • Tak ciemnawo wygladaja 😀 Troszke sie boje takich kolorkow 😀

        • Nie lękaj się moja Droga! Efekt można stopniować, wiadomo że paluchem na łapce jest mocniej jak pędzlakiem na buzi 🙂

          • Wiem wiem, ja staram sobie wmowic ze mi nie bd pasowal, bo juz starczy kupowania rozy haha 😛

          • Ale to nie jest róż, tylko rozświetlaczo-różo-brązer! 😀 ha!

          • HAHAHAHAHA, niemozliwa jestes! Widze ze Ty zawsze znajdziesz wytlumaczenie kolejnych zakupow? 😀

          • Oczywista! Mam głowę pełną wymówek 😀 hihi

          • Chcialabym zobaczyc Twoja kolekcje kosmetykow <3 Moze update wpisu o MACowym pokoju by sie przydal? 😀 😀

          • Nie jest wcale taka duża, jak mogłoby się wydawać 😛 Jedna z dzieczyn prosi mnie o to od kilku miesięcy, a ja, choć obiecałam, ciągle zwlekam. Może kiedyś mnie najdzie i Was obie uszczęśliwię 😉

          • Marti, u mnie napisalas ze masz 10 chanelkowych rozy, wiec sadze ze kolekcja jest DUZA 😀 Taaak, wiem ze niektorzy blogerzy/vlogerzy nie chca robic wpisy/filmy o kolekcjach, bo ludzie beda to odbierac jako chwalenie sie, ale ja tam uwielbiam takie kolekcje ogladac, najbardziej na youtube (np. DulceCandy <3) Ja generalnie nie podchodze zawistnie do czegos takiego, ciesze sie ze szczescia innych ze maja tyle fajnych rzeczy, no i moge usprawiedliwic powiekszanie mojej skromnej kolekcji 😀

          • Chyba się przeliczyłam, klasycznych Joues Contraste mam tylko 9 😛

            Ja też uwielbiam oglądać takie kolekcje, szukać inspiracji do zakupów czy przechowywania kosmetyków. Ale sama wiesz jacy są ludzie.. Zaglądanie do portfela czy teksy w stylu ‚kiedy Ty to zużyjesz’ są na porządku dziennym :/

          • święta racja ! choć do świętości mi daleko 😛
            Zaglądanie do portfela obserwuję nagminnie :/

          • Ano właśnie Aguś. Zaglądanie i wyliczanie, szczególnie gdy mowa o droższych produktach, to niestety norma :/

  • bardzo lubię to trio 🙂

    • Ja również. Lubię takie uniwersalne brudaski 🙂

  • Magda Anna

    Zdjęcia bardzo pomysłowe! Urzekły mnie te prześwity. O ile kolorówki EL nie lubię, to młodszą siostrę, Clinique, bardzo. To trio fajne.

    • Dzięki Madziula! Robione w dość ekstremalnych warunkach, ale jakoś się udało 😉
      Oooo, to chyba rzadkość. Większość jak coś, woli produkty Estee, a z Clinique bywa różnie 🙂

      • Magda Anna

        No jak to? Przecież to Clinique ma słynny tusz, Chubby sticki, dość popularne pudry, róże i rozświetlacie z tłoczeniami, bardzo dobre cienie w różnych konfiguracjach. Faktycznie na pierwszy rzut oka/ucha kojarzą się głównie z pielęgnacją, ale po głębszym zastanowieniu to pełnowartościowa marka. Fakt, że w cieniu EL, nie wiedzieć czemu. Dla mnie EL jest typowo amerykańskie – wielkie opakowania, te ich brązery!, i dużo plastiku 😉

        • No właśnie wszystkim Clinique kojarzy się głównie z 3 krokami i Chubbikami. Poza tym świadomość i wiedza na temat innych produktów jest znikoma, a przecież jest wiele świetnych!

          A ten słynny tusz, to który? 🙂

          • Magda Anna

            High Impact Mascara.

          • Aaaaa, czytałam o niej. Z Clinique miałam tylko Lash Power Feathering Mascara i była fajna, ale efekt dawała raczej dość naturalny. Wolę jak się więcej dzieje 😉

  • Piękne kolorki i tak ładnie u Ciebie się prezentują 🙂

    • Dziękuję Dorotko. Ja się lubię z takimi brudaskami i dobrze się w nich czuję 🙂

      • Rozumiem, pasują do Twojej urody 🙂

  • Bardzo ładnie się prezentuje 🙂

    • Mi również bardzo się podoba i to jak wygląda w opakowaniu, ale i na skórze 🙂

  • Kolorki śliczne, ale o dziwo serce mi nie zadrżało 😀 Idę zmierzyć temperaturę 😉

    • Koniecznie Aniu, coś musi być nie tak! 😉

  • Ciekawa ta paletka 🙂 Idę zobaczyć jakie jeszcze kolory są dostępne, ale oczywiście mam nadzieję, że żaden nie wpadnie mi w oko 😉

    • Idź zobacz. Tylko nie znajdziesz tej kolekcji w S. ani D. Tylko salony firmowe 😉
      Nadzieję warto mieć zawsze 😉 hihi

  • Fajne są te nowe mozaiki, zdaje się, że faktycznie efekt dają przyjemny i naturalny:)

    • Baardzo! Delikatne, bajecznie proste w obsłudze i wyglądają na pulasie świeżo i naturalnie 🙂

  • Uff, całe szczęście, że to nie moje kolory, bo portfel znowu by płakał ;-D

    • Są jeszcze inne zestawienie kolorystyczne, więc wiesz …. 😉

  • A mi właśnie kolory wydały się bardzo intensywne. Ufff, zbyt intensywne 😉

    • Ale gdzie Kasieńko? Na twarzy czy na swatchu? Nie są zbyt intensywne, nie można zrobić sobie nimi krzywdy 🙂

      • Na swatchu. I nie kuś, no! ;))

        • Bo na swatchu paluchem, więc zawsze jest mocniej. Na buzi pędzlakiem, więc jest dużo delikatniej 🙂 Nie lękaj się! 😀

  • Sylwia

    Wow jak świetna pigmentacja i wgl tak ślicznie wygląda, że aż chce się mieć chociaż nie przepadam za różami 😀

    Zajrzyj do mnie jeśli chcesz. 🙂
    http://maly-swiat-kolorowki.blogspot.com/

    • Za tym byś na pewno przepadała, szczególnie że to różo-brązero-rozświetlacz 😀

  • Bardzo fajna sprawa i efekt na buzi taki, jak lubię 🙂 Przyjrzę się tej perełce w perfumerii.

    • Przyjrzyj się koniecznie (tylko te palety znajdziesz wyłącznie w salonach firmowych ;)). Ja kocham takie uniwersalne produkty, a w takich brudaskach świetnie się czuję 🙂

  • Bardzo podobają mi się taoie róźo-rozświetlacze! Bardso ładnie prezentuje się na twojej buzi 🙂 kolorówka Clinique nie wzbudza mojego większego zainteresowania 😉 Ale różyk rzeczywiście uroczy jest 🙂

    • Ja też jestem ich wielką fanką! Brudaski górą! 😀 A kolorówka Clinique jest warta zainteresowania Justynko. Zerknij kiedyś przy okazji, naprawdę ostatnimi czasy coraz więcej fajnych kosmetyków nam serwują 🙂

  • wiesz co ci powiem, za te ceny Clinique mogłoby popracować nad opakowaniami, bo wiele kosmetyków tej marki wygląda jak z bazaru albo co najwyżej półka catrice/maybelline. Zawartość zawsze piękna ale jakoś te opakowania takie se (chociaż szminki są ładnie zapakowane i błyszczyki, ale róże, cienie czy bronzery jakoś nie bardzo).

    • dobra trochę przesadziłam z tym wiele, ale dużo 😀 ostatnio co widzę kosmetyk do twarzy Clinique, to plastikowe przezroczyste nijakie wieczko 😛

      • No przezroczyste żeby było widać kuszącą zawartość 😀 hyhy

    • Rozumiem Cię moja Droga 🙂 choć dla mnie to taka typowa stylistyka Clinique. Nigdy nie mieli opakowań na bogato i tak się tego nurtu trzymają 🙂

  • nie…jako produkt bo nie przepadam za produktami 2w1 3 w1 itd. i to opakowanie juz nie dla mnie..po prostu wyglada tandetnie …moglby clinique troszku sie polepszyc ..wiadomo zawsze juz tak bylo i to pewnie dlatego og´olnie mnie do tej firmy nie ciagnie
    ale…….. za to zdjecia piekne zrobilas i tym sie zachwycam 🙂 bo wszystkim sie nie da lululu
    :*********

    • Oczywiście, że się nie da! Jaka nuda by była, jakbyśmy wszystkie zachwycały się tym samym, malowały tym samym i wyglądały tak samo 😀

      Dla mnie opakowanie jest po prostu mega Clinique. Mam w sumie stosunek obojętny, ani mnie parzy, ani ziębi 🙂 Zawartość za to miód malina! 😀

      • no i najwazniejsze ze zawartosc super!
        a co do innych punktów to masz w zupelnosci racje <3
        :******

        • #wrozbitamaciej prawdę Ci powie 😀 hihi

          • hahahah:******

  • Ciekawa jestem innych odcieni, zaraz sobie podejrzę na stronie Clinique 🙂

    Za bardzo tam, nie widać, szkoda. Są tylko takie grafiki. Będe musiała obadać na żywo 😛

    • Oczywiście, że musisz je obadać na żywo 😀 Tylko Kasiu, one są wyłącznie w salonach firmowych, nie szukaj ich w perfumeriach, bo nie znajdziesz 😉

  • Sroczi

    Dawno nie mialam do czynienia z produktami Clinique… tzn. cieniami i rozami. Widze, ze niesamowicie poszli do przodu z formula i wygladaja naprawde interesujaco. Nasycenie i kolory klasa :))

    • Tak Sroczku, w zeszłym roku (albo dwa lata temu, już nie pamiętam, czas za szybko leci ;)) poprawili formuły i wiele ocób, które miało okazję używać tych starszych i nowych produktów potwierdziło, że jest ogromna różnica 🙂

  • Szkoda, że nie przepadam za różami do policzków 🙁

    • Jak to? :O A to tak można? 😀

      • Wyglądam w nich jak świnka… 🙁 Mam pucołowatą buzię ;-(

        • No to właśnie róże w dobrze dobranych odcieniach ładnie taką buźkę wykonturują 🙂

          • Jeśli się potrafi 😀

          • Wszystkiego można się nauczyć Kochana 🙂