Clinique Beyond Perfecting podkład + korektor 2 w 1

by

Kilka dni temu moją twarz nawiedzili nieproszeni goście, do tego wizyta u dentysty zaowocowała popękanymi kącikami ust i w efekcie okropnym zajadem.. Ogarnęła mnie niemoc totalna, a mam Wam przecież tyle fajnych makijażowych produktów do pokazania! Zamiast jednak płakać i użalać się nad sobą i swoimi niedoskonałościami, postanowiłam je wykorzystać! I to w celu chyba całkiem słusznym, bo by móc Wam pokazać jakie czary mary na skórze robi Beyond Perfecting – najmłodsze dziecko Clinique.

Clinique Beyond Perfecting foundation + concealer

Beyond Perfecting (159 zł / 30 ml), to połączenie podkładu i korektora w jednym. Może być więc stosowany w dwojaki sposób – zarówno jako podkład na całą twarz oraz miejscowo jako korektor. Formuła 2 w 1 ma nam dać efekt pełnego krycia bez obciążania skóry grubą warstwą produktu. Spakowany w szklaną butlę, z aplikatorem w postaci gąbeczki, do złudzenia przypominającą te, które możemy znaleźć w błyszczykach do ust. Wiem, że z niektórych stron posypały się gromy odnośnie tego rozwiązania, że niehigieniczne, że bakterie itp. Nie zamierzam nikogo na siłę przekonywać, że tak nie jest, każdy dokonuje świadomego wyboru.. ale co wtedy z błyszczykami (chyba większość maluje usta bezpośrednio aplikatorem?), niektórymi korektorami (jak choćby mój ukochany Diorskin Star, którego regularnie używam i bakterie czy inne zarazki mojej skóry pod oczami jeszcze nie zjadły, ba, ma się całkiem dobrze) czy słoiczkowymi kremami do twarzy, w które bezkarnie regularnie wsadzamy palce (ja szpatułek nie używam).. Oczywiście, wszyscy kochamy pompki, ale nie skreślajmy od razu innych rozwiązań.

Clinique Beyond Perfecting foundation + concealer

Konsystencja z gatunku gęstych, bogatych i kremowych. Nakłada, rozprowadza i blenduje się bardzo dobrze. Wchodzące w skład formuły specjalne polimery nie wysychają, sprawiając, że podkład rozprowadza się nadzwyczaj gładko. Mamy nad nim pełną kontrolę, od początku do końca. Warunek jest jeden – nie możemy przesadzić z ilością! Tutaj mniej znaczy więcej! Oczywiście możemy go dokładać do woli, nie ma z tym najmniejszego problemu, ale stopniowo. To nie jest podkład, który nałożymy w pół minuty (to znaczy nałożymy, ale to co uzyskamy niekoniecznie będzie nas w stanie olśnić). Musimy dać i jemu i sobie troszkę czasu. Gwarantuję Wam jednak, że warto chwilę nad nim popracować, bo efekt jest naprawdę WOW.

Myślę, że jak w przypadku każdego podkładu, każdy musi znaleźć swój sposób. Ja najczęściej najpierw delikatnie rozcieram go palcami, następnie ‘dobijam’ do skóry zwilżonym beauty blenderem. Dodatkowo na miejsca newralgiczne wklepuję delikatnie palcem drugą warstwę. Taka metoda daje mi każdorazowo gwarancję sukcesu! Nie tylko wyrównanie kolorytu i zneutralizowanie czerwoności, ale też uzyskanie poziomu krycia na jakim mi w danej chwili zależy, a może być ono średnie do pełnego! Mi wystarcza zwykle jedna warstwa (+ jako korektor na ‚problemy’), więcej nie potrzebuję, skóra nadal wygląda świeżo i naturalnie, nie jest zakryta nieprześwitującą tapetą, ale to o czym chcę zapomnieć zostaje świetnie zamaskowane.

Clinique Beyond Perfecting foundation + concealer

Wykończenie jakie Beyond Perfecting po sobie zostawia, to ładny mat. Nie płaski i toporny, bo subtelnie odbija światło. Zaskakująco lekka i oddychająca, jak na tak treściwą konsystencję, formuła dostosowuje się do indywidualnych potrzeb naszej skóry dzięki cząsteczkom, które w zależności od zapotrzebowania wchłaniają nadmiar sebum lub zwiększają poziom nawilżenia – obszary przesuszone poddane zostaną dodatkowemu nawilżeniu, a te, które się błyszczą – zmatowione. Delikatnie przypudrowany w strefie T wygląda nieskazitelnie przez większą część dnia! Po kilku godzinach zaczyna się nieco wyświecać, ale to przy mieszanej cerze jest najnormalniejsze w świecie. Wystarczy, choć też nie jest to konieczne, bo blask jest naturalny i nie psuje całościowego efektu, dołożyć odrobinę pudru i tak już wytrwamy w pełnej symbiozie do późnego wieczoru.

Czy ma wady zapytacie.. Dla mnie nie, dla innych owszem – dostępna w PL kolorytyka. Do sprzedaży weszło tylko 6 odcieni, większość niestety balansuje na krawędzi ‘zaciemności’ dla przeciętnej Polki. Te najciemniejsze mają być jednak wycofane, a na ich miejsce już w marcu wejdą dwa jaśniejsze (04 i 05). Ja, choć jestem raczej bladziochem, bardzo dobrze zgrywam się z najjaśniejszym 02 – ładnym, neutralnym beżem. Wspaniale się wtapia i dopasowuje do karnacji. Jeśli nie jesteście więc dużo bardziej ode mnie blade, macie wielką szansę na znalezienie swojego odcienia.. jeśli jesteście, będziecie musiały chyba obejść się smakiem.

CliniqueBeyondPerfecting_foundation-concealer_502, 06, 09

Beyond Perfecting sprawia, że cera wygląda nieskazitelnie praktycznie przez cały dzień, bez względu na czas i miejsce! To połączenie lekkości z poziomem prawie pełnego krycia. Maskuje wszystko co trzeba, jest przy tym praktycznie niewidoczny i niewyczuwalny. Polubiłam go od pierwszej aplikacji, a obecny stan mojej cery pozwala ze zdwojoną siłą docenić jego zalety!

Clinique Beyond Perfecting foundation + concealer faceBeyond Perfecting 02 – jedna warstwa! (zdjęcie można powiększyć)