Sisley Black Rose Precious Face Oil

by

W 3  lata po premierze maseczki Black Rose Cream Mask, która w rekordowym czasie stała się produktem kultowym, Sisley proponuje kompleksową, codzienną pielęgnację o silnym działaniu regenerującym. Black Rose Precious Face Oil – suchy, satynowy olejek pielęgnacyjny, odżywczy i odmładzający, cenny i dobroczynny preparat, który każdej cerze przywróci poczucie komfortu, sprężystość, witalność i wyjątkową jędrność! Eliksir młodości i urody, zmysłowy i wyrafinowany… subtelny i wyjątkowy kosmetyk, którego kilka kropel sprawi, że cera stanie się piękniejsza i wyraźnie odmłodzona. Która z nas o tym nie marzy?!

Sisley Black Rose Precious Face Oil

Olejek Black Rose Precious Face Oil (715 zł / 25 ml) łączy w sobie wiele esencji i aktywnych składników pochodzenia naturalnego zapewniając potrójne działanie:

Przygotowuje skórę do przyjęcia pielęgnacji, poprzez poprawę struktury błon komórkowych i przygotowanie komórek do optymalnego wykorzystywania aktywnych składników. Formuła zawiera jeden z olejów najbogatszych w kwasy Omega 3 i 6: olejek z lnianki. Skóra, wzbogacona nienasyconymi kwasami tłuszczowymi jest gotowa do optymalnego wykorzystania czynników aktywnych z codziennej pielęgnacji. Bariera skórna i równowaga lipidowa skóry zostają wzmocnione.

Odżywia skórę i ułatwia jej zapobieganie przedwczesnym oznakom starzenia. Skóra jest intensywnie regenerowana dzięki formule wzbogaconej aktywnymi składnikami odżywczymi i ochronnymi pochodzenia roślinnego. Sisley w formule tego nowego kosmetyku wykorzystuje 5 aktywnych czynników roślinnych, dostarczających skórze substancji niezbędnych dla jej witalności i młodego wyglądu. Cera zostaje nasycona dobroczynnymi składnikami, zapewniającymi jej poczucie komfortu i młody wygląd, a jej struktura zyskuje elastyczność, trwały komfort i sprężystość.

Pobudza zmysły. Czarna róża, potężna i zmysłowa, zastosowana tu w postaci ekstraktu, zaprasza nas w zmysłowy wir miękkości i przyjemności. Przy każdym zastosowaniu jej kwiatowy aromat działa na zmysły, podkreślając szlachetność i szczególny charakter wyjątkowego kosmetyku. W połączeniu z olejkami eterycznymi z róży bułgarskiej i magnolii, zyskuje pełnię walorów zapachowych. Jednak poza zachwycającym bukietem kwiatowym, kosmetyk ma przede wszystkim działanie tonizujące, łagodzące i oczyszczające dzięki działaniu olejków eterycznych z róży, magnolii i bodziszka.

Sisley Black Rose Precious Face Oil

Przez pewien czas, od kiedy moja skóra z suchej przekształciła się w mieszaną, do produktów o konsystencji oleistej podchodziłam z wielkim dystansem. No bo kłaść coś tłustego na przetłuszczającą się skórę wydawało mi się niemałym szaleństwem. Premiera olejku Sisley na konferencji w czerwcu, w której miałam przyjemność uczestniczyć, wprowadziła mnie w zakłopotanie. Pomyślałam, wygląda i brzmi doskonale, ale nie dla mnie chyba on.. a szkoda wielka, bo pielęgnację Sisley mocno sobie cenię!

Spoglądałam na ten piękny flakonik, ustawiony na toaletce, z jednoczesnym pożądaniem i strachem. Z jednej strony marzyłam, by się w nim zanurzyć, z drugiej jednak bałam się, że dla mojej skóry może to być zdecydowanie za dużo. Nie chciałam serwować jej nadmiernych wrażeń, tym bardziej, że zaczęłam powoli dochodzić z nią do ładu. Dogłębne oczyszczanie i minimalna, acz dobrze dostosowana do jej potrzeb pielęgnacja, zaczęła przynosić wymierne skutki. Skóra coraz mniej się przetłuszcza i zaczęła ‚normalnieć’. W pewnym momencie poczułam, że daje mi zielone światło i wreszcie nadszedł ten wyczekiwany przeze mnie dzień, mogłam dać olejkowi szansę!

Sisley Black Rose Precious Face Oil

Z początku z olejkiem obcowała tylko moja szyja i dekolt. Długo jednak nie wytrzymałam i w końcu, z pewną dozą nieśmiałości, nałożyłam również na twarz. Minimalnie, żeby tylko nie przedobrzyć. Obserwowałam skórę bardzo uważnie, by móc szybko zareagować gdy coś zacznie się dziać. Na szczęście nic się nie działo, a ja mogłam czerpać z tego mojego rytuału coraz więcej przyjemności!

Olejek ma konsystencję rzadkiego, suchego olejku. Może być stosowany rano lub wieczorem, pod zwykle stosowane kosmetyki lub solo, w zależności od potrzeb. Ja stosuję go tylko na noc, na ogół samodzielnie. Producent zaleca aplikację 3 do 7 kropli, mi zwykle wystarcza jedna na twarz i dwie na szyję i dekolt (tutaj sobie nie żałuję!). Skóra bardzo szybko spija tę ultra delikatną i jedwabistą formułę z powierzchni i bierze dla siebie tyle ile w danym momencie potrzebuje.

Sisley Black Rose Precious Face Oil

Olejek nie wchłania się całkowicie i choć pozostawia po sobie ledwie wyczuwalny film, nie daje wrażenia tłustej czy brudnej skóry. Jest zaskakująco lekki, nie błyszczy się nadmiernie ani nie obciąża. Skóra po nocy jest genialnie wygładzona, jedwabista w dotyku, zmiękczona i napompowana od środka. Rozjaśniona, wygląda zdrowiej, bardziej promiennie i świeżo. Strefa T nie wyświeca się szybciej niż zwykle, a suche rejony są dogłębnie odżywione i nawilżone. O suchych skórkach, wyłaniających się niespodziewanie spod podkładu czy pudru, możemy zapomnieć raz na zawsze!

Olejek nie zapycha porów ani nie powoduje powstawania zaskórników czy innych niedoskonałości. Łagodzi wręcz wszelkie podrażnienia i wyraźnie redukuje czerwoności. Tak zregenerowana przez noc skóra jest gotowa na przyjęcie porannej pielęgnacji i aplikację makijażu.

Black Rose Precious Face Oil, to więcej niż kosmetyk pielęgnacyjny, ten drogocenny eliksir, wyjątkowo delikatny, zmysłowy i niewiarygodnie skuteczny… dzień po dniu regeneruje, tonizuje i dynamizuje skórę. Prawdopodobnie nie cofnie czasu, nie wyprasuje wszystkich zmarszczek w ciągu kilku tygodni, to nie botox, cudów nie ma.. ale na pewno zapewni skórze całą masę dobroczynnych składników, dogłębnie nawilży i odżywi, sprawi, że będzie bardziej promienna, sprężysta i napięta, jakby wypełniona od wewnątrz. Wierzę, że spowolni nieuchronne procesy starzenia i pozwoli nam dłużej cieszyć się piękną, zdrową skórą! To inwestycja w przyszłość. Naszą przyszłość!

Sisley Black Rose Precious Face Oil

0
  • Olejek i maseczka z serii Black Rose są moim marzeniem……niestety nieosiągalnym 🙁

    • Maseczka Black Rose, to już produkt chyba kultowy. Tworzy z olejkiem duet doskonały 🙂 Mam nadzieję, że jednak kiedyś będzie Ci dane spróbować! :*

  • CherryBelle

    Marta, jka zwykle kusicielka 🙂 Ach zapisuje go, muszę go mieć 🙂

  • SpradaMakeup

    Testuję obecnie ten olejek i podpisuję się pod recenzją – jest szał :))) Myślę nad kupnem pełnowymiarowego flakonika.

    • Cieszę się Pati, że się zgadzamy 🙂 Ze swojej strony mogę go mocno polecić, a skoro sama miałaś / masz okazję go poużywać, to sama wiesz jak jest 🙂

      • SpradaMakeup

        Wiem jak jest to i przybijam Ci piątkę 😀 Jest naprawdę niezły i jak testowałam wcześniej olejki Clarinsa (każdy mnie uczulił wrrrrr) tak ten jest super lekki i daje meeega komfort nawilżenia :)))

        • Okazuje się, że olejek olejkowi równy nie jest 🙂

  • Spodobał mi się konsystencja, z opisu wynika że nie jest aż tak „oleista”.. niestety mam duży dystans do typowych olejków, które robią spustoszenie na mojej twarzy. Ten wydaje się być kuszący, fajnie że się u Ciebie sprawdził 🙂

    • Bo są olejki i olejki 🙂 Dystans Twój jednak wcale mnie nie dziwi, sama niedawno miałam identyczne obawy, ale widać, czasem warto zaryzykować i spróbować 🙂

  • AddictedToMakeup

    Opis brzmi cudnie, ale myślę, że ja bym nie była zadowolona, bo jednak z olejkami na ryjek to się nie lubię, mam wrażenie, że one się nie wchłaniają i mnie tylko to wkurza. Chyba więc spasuję z tym 🙂

    • Ja też tak myślałam przez długi czas, ale myślę, że wszystko zależy od olejku. Sisleyek się ładnie wchłania i nie daje takiego tłustego odczucia, jakiego się obawiałam 🙂

      • AddictedToMakeup

        Musiałabym go wypróbować najpierw, ale znając życie to baby z Sepho mi powiedzą, że mi nie mogą zrobić testera, bo i tak go nie kupię (phi!), a bez testowania nie kupię, bo właśnie się boję, że nie będę zadowolona. Tak jak np cieszyłam się bardzo, że miałam możliwość przetestować tego Kiehlsa olejek, działanie ok, ale zapach nie za bardzo, no i chociaż wydajność jest przeogromna to nie wiem, czy by mi się nie znudził po miesiącu używania:) Może to głupie, ale ja nie lubię produktów, które są AŻ ZA wydajne jeśli chodzi o pielęgnację 🙂

        • Magda Anna

          Sisleya wciskają jak wściekłe, zależy im na sprzedaży, bo ceny kosmiczne, powinno się udać…

          • AddictedToMakeup

            O, serio? To przy najbliższej wizycie w Sephorze poproszę o próbaska 🙂

          • No widzisz, może się więc uda 🙂

          • Magda Anna

            Jak już to napisałam, to mi się przypomniało jak było… Coś tam kupowałam, pani prawie mi maskę Sisleya do koszyka włożyła – taka wspaniała, że brak słów. Sprawdzam skład – faktycznie, może być ok. Proszę więc o próbkę – ponad 300 zł za 30 czy 40 ml (nie pamiętam dokładnie, ale na pewno nie standardowe 50 ml) warto najpierw choć sprawdzić na skórze. Aaaaa, chętnie by mi dała, ale właśnie wczoraj im się skończył tester…

          • Temat pań pracujących w perfumeriach to kolejny temat rzeka.. Brak podstawowej wiedzy, puste testery, brak próbek (zawsze się akurat skończyły, a handel na allegro kwitnie!).. Można by długo wymieniać.. :/

          • AddictedToMakeup

            No mi dokładnie to samo powiedzieli, że im się testery skończyły tego olejku, jakoś dla mnie to dziwne, że akurat w 4 Sephorach i w jednym Douglasie się im skończyły, to trochę podejrzane, na pewno mi po prostu nie chcieli dać. No niestety jeśli tak oni chcą się bawić to będziemy tak się bawić, bo ja nie kupię produktu za taką kasę nie wiedząc, jak on na mnie działa i czy mi się w ogóle zapach podoba, ich strata 🙂
            A tak w ogóle dziewczyny – Wesołych Świąt 😀

          • Dziwny zbieg okoliczności, prawda.. choć im zawsze przed świętami kończą się wszystkie próbki i testery.. jakoś zawsze ich ten przedświąteczny szał zakupowy zaskakuje :/

          • AddictedToMakeup

            Mam nadzieję, że jak pójdę po Nowym Roku to będą mieli chociaż trochę w jakiejś Sepho albo w Douglasie, ale jak nie to tak jak mówię – ich strata, bo dla mnie to jest za duża suma, żeby w ciemno kupić produkt, tym bardziej, że wiem, że olejki to nie do końca to, co lubię 🙂

          • Podejrzewam, że będą mieli jeszcze mniej jak teraz.. no bo szał zakupowy, więc wszystko im szybko schodzi.. ale mam nadzieję, że się mylę i szybko się ogarną 😉

          • AddictedToMakeup

            Byłam wczoraj i dalej nie mieli, także lipa, no ale trudno, może kiedyś tam spróbuję, a jak nie to i tak mam jeszcze inne kosmetyki na liście chciejstw do wypróbowania, więc nie umrę jak nie będę miała tego :DDD

          • Szkoda, ale trudno.. pewnych rzeczy nie przeskoczysz ani Ty ani ja 😉 Może jeszcze kiedyś uda się go gdzieś dorwać 🙂

        • Taki produkt musisz spróbować. Bo olejki bywają specyficzne, a i najtańszy nie jest, więc lepiej ryzyko nietrafionego zakupu ograniczyć do minimum! 😉 Tym bardziej, że Ty za zapachami Sisley nie przepadasz. Choć ten jest zupełnie inny, mało roślinny 😉

          Tak, tak, też nie lubię zbyt wydajnych produktów. Dlatego perfumy zawsze kupuję 30tki 😉 hihi

  • Mimo, że ja jestem tłuściochem, to olejki moja twarz uwielbia! W ostatnim czasie skóra zaczęła jako tako wyglądać, ba nie świeci się jak latarnia, jest ładnie zmatowiona. I właśnie na spółkę korzystam z kwasów i olejków. Olejki jako jedyne nie zapychają mnie, ba zauważyłam, że mój ultra oleisty krem z Sylveco nadaje sie nawet pod podkład, bo w końcu kupiłam ELDW light i jestem zachywona:D
    I mam też taką teorię, że olejem załatwię olejem – skóra się błyszczy, bo ma syganł, że jest za sucha, więc wydziela sebum, a jak ja zaatakuję olejem, to powinna się skapnąć, że oleju już nie musi wytwarzać, bo ma dostarczny z zewnątrz:)

    • Sprytnie to sobie obmyśliłaś, ale coś w tym jest! Cera się często przetłuszcza, jak nie jest odpowiednio nawilżona, natłuszczona i odżywiona. Buntuje się wtedy mocno i wydziela sebum. Wtedy olejki dają jej to czego potrzebuje. Trochę to dziwnie brzmi, ale najważniejsze, że działa 🙂

  • Jakie piękne zdjęcia!

  • Cena to mnie zabija ale kupię go. Dostalam probkę i..zakochałam się. Martuś piękne zdjęcia. A olejki do tłustej/mieszanej skóry są wskazane jest taki gienialny olejek z Clarinsa.
    P.s kup jeszcze ten z Kiehlsa! 🙂

    • Boski jest, prawda?! Cena bardzo Sisleyowa, idzie w parze z jakością i skutecznością 🙂 Dziękuję Agatko! :* Olejki wskazane na pewno, ale po przebojach jakie serwowała mi moja cera jakiś czas temu, bardzo jestem ostrożna w doborze pielęgnacji 🙂

      PS: Jak wykończę Sisleyka, to się skuszę, choć mocno on wydajny 🙂

  • Słyszałam kiedyś jak panie w douglasie zachwalały tą serię;) Ja teraz używam olejku Evree i trochę mnie wnerwia bo wchłania się godzinę:D

    • No właśnie wielką zaletą (jedną z wielu zresztą) Sisleyka jest to, że nie wchłania się godzinami, tylko pięknie jest przez skórę spijany 🙂

      • no właśnie to jest wielka zaleta ech:D

        • Taaak, szczególnie ważna w przypadku olejów właśnie 🙂

  • Nie miałam tego olejku, sporo dobrego natomiast już o nim czytałam:) Lubię Sisley, wierzę, że jest bajeczny:)

    • Jeeest! 🙂 Wiem, że lubisz Sisley, zawsze to podkreślasz. Jest nas co najmniej dwie 🙂

  • Zapowiada się bardzo ciekawie a jeszcze nic Sisley nie próbowałam. A wszelkie olejki/serum uwielbiam 😉

    • Spróbuj, jak będziesz miała kiedyś okazję. Ja sobie bardzo ich pielegnację cenię od kilku już lat. Na niczym do tej pory się nie zawiodłam 🙂

  • z tego co czytam byłby idealny do mojej cery mieszanej w okresie grzewczym przesuszonej szczególnie w strefie T, mam nadzieję że będzie mi danego wypróbować 😉

    • Myślę, że tak! Doskonale nawilża i odżywia skórę. Sezon grzewczy mu nie groźny 🙂

  • Weronika

    Chcialabym go wyprobowac 🙂

    • Trzymam kciuki by tak się stało 🙂

  • Jak on mi się marzy ten olejek! W końcu go kiedyś kupię.:)

    • Kup sobie, każda z nas zasługuje na odrobinę luksusu 😉

  • Miałam kiedyś próbkę tej maseczki. Olejek musi być bombowy! Sisley to moje wielkie, niespełnione kosmetyczne marzenie 🙁

    • I jak Ci maseczka się podobała? Ja też ją bardzo lubię. Nawet wczoraj sobie serwowałam drobne z jej udziałem przyjemności 😀 hihi

      • Bardzo dobra, pamiętam też że pięknie pachniała 🙂 Ale to było dawno, więc dokładniej nic nie opowiem :))

        • … ale zapach dobrze utkwił Ci w pamięci.. Ty zapacholiku :*

  • Moje malutkie marzenie od jakiegoś czasu 😉

  • tajka

    Nie lubie olejkow na twarz. Cena zzabija

    • Nie każdy lubi, są dość specyficzne 🙂

  • Jestem maniaczką pielęgnacyjną, więc aż mi się oczy zaświeciły! 🙂 To musi być prawdziwe cudeńko 🙂

  • Uwielbiam oleje wszelakie do buzi :))) ten mi sie marzy …chociaz mam maseczke i powiem Ci ze mnie nie zachwycila! jest ok ale zaden rarytas …za ta cene i od tej firmy oczekiwalam dupki niemowlaka i efektu bardziej skutecznego hahaha! buziole :******

    • Ja bardzo lubię i olejek i maskę. Razem tworzą bardzo zgrany duet 🙂 :**

      • ja tez i nie rozumiem jak ktos pisze ze ma cere mieszana albo tlusta i nie moze /nie chce ich uzywac…hmmm…ja sama mam skóre mieszana i nigdy mi nie zaszkodzily a wrecz przeciwnie bardzo ladnie wygladzily skóre i zrobily ja jednolita 🙂
        Ja kocham np. mojego Kiehlsa na noc 🙂 starcza na dlugo i sluzy mojej mordce 🙂
        :**********

        • Ja tam wszystko jestem w stanie zrozumieć. Sama niedawno się ich bałam i unikałam, więc wiem jakie temu towarzyszą rozterki 🙂 :**

  • Testowałam go ostatnio i poważnie rozważam posiadanie go 😉 tylko muszę wykończyć coś by zrobić miejsce 😉

    • Znam ten ból 😉 Ja mam tak obecnie z serami. Kusi całe mnóstwo, ale zapasy mam na kolejne dobre 2 lata, jak nie więcej 😉

  • Justyna Wiśniewska

    Mnie część olejków zapycha ;/ a ten taki kuszący *.*

    • Ojć :/ Musisz być więc chyba ostrożna w swoich wyborach. Mnie na szczęście mało co zapycha 🙂

  • Cena mnie przerosła 😀

    • Cena typowo Sisleyowa. Trzeba się do nich przyzwyczaić i zaakceptować 😉

      • Ja tam nie mam nic przeciwko, to portfel mnie powstrzymuje, złośliwiec jeden! ;p

  • Tanika i Wojtas

    Niestety nigdy go nie kupię, ale swe oczy Twoimi pięknymi zdjęciami nacieszyłam i recenzję zachęcającą przeczytałam… muszę znacznie więcej zarabiać, by sobie takich cudeniek nie odmawiać 🙂

  • Magda Anna

    Powiem krótko: firma, której szkoda łyżeczki zawartości czegoś, co ją kosztuje kilkanaście zł i tworzy nową pojemność, by zaoszczędzić, a każe sobie płacić za to horrendalne stawki, robi sobie żarty z ludzi. Rozumiem, że wyznawcy łykną wszystko, ale są pewne granice zdrowego rozsądku, których przekraczanie jest dla mnie moralnie nieetyczne. Koszt formuły w butelce to jakieś 5% ceny, opakowanie, reklama – kolejne 5%, reszta to utrzymanie służby właścicieli i ich wkład w promowanie Polski… Dla mnie żałosne. Absolutnie nie kupuję tego.

    • No to chyba jestem wyznawcą, bo absolutnie w to wierzę, pielegnacja Sisley służy mi już od kilku lat i żaden produkt, a sporo się już przewinęło, nigdy mnie nie zawiódł. Rozumiem trochę Twoje rozgoryczenie, ale prawda jest taka, że w przypadku wielu firm, szczególnie z wyższej półki, cena jaką musimy zapłacić w perfumerii, to cząstka rzeczywistej ceny i kosztów produkcji. Nie można jednak zapomnieć o latach badań, patentach i technologiach, które również składają się na cenę ostateczną. Nikt nikogo Magda nie zmusza, ani Sisley, ani ja. Rynek kosmetyczny jest tak bogaty, że każdy znajdzie coś dla siebie, w swojej półce cenowej. Dobre produkty obronią się same 🙂

      • Magda Anna

        Ja po prostu nie marzę o 25 ml olejku za 715 zł 🙂 Tym bardziej, że olejków nie powinno się nadużywać, bo przy skórze tłustej i mieszanej mogą źle wpływać na produkcję lipidów. Co w sumie ma sens: po co produkować coś, co już jest. Te lata badań i patentów to trochę naciągane dla mnie: zwykle jest moda, jest produkt, na zmieszanie kilku znanych od lat składników wiele czasu nie trzeba 😉 Kilka olejków od kilku lat zużyłam i rewolucji na swej twarzy nie zauważyłam. Sisley przynajmniej ma dobre składy, nie jak inne firmy z kremami po 1000 zł, a woda i silikony jak wszędzie, ale tu zdecydowanie pojechali po bandzie. Jedynym wytłumaczeniem by było, gdyby wyciskali meteoryty sprowadzane bezpośrednio z księżyca, ale gdy są to powszechnie stosowane rośliny?

        • Rozumiem Magda Twoje zastrzeżenia i wiesz, że cenię Twoje uwagi. Marki się cenią i ludzie albo ich produkty będą kupować, albo nie. Nie każdy musi używać Sisley czy Chanel. Jest wiele innych firm na rynku, w dzisiejszych czasach naprawdę nikt nie powinien mieć problemu ze znalezieniem swojej ulubionej pielęgnacji. Można dyskutować godzinami i wyliczać / porównywać rzeczywistą cenę produktu z ceną rynkową, ale czy ma to jakiś sens? Podobnie jest zresztą z kolorówką czy zapachami. Dlaczego zapachy Tom Ford z linii Private Blend (50 ml) kosztują ponad 700 zł. Nie w nich diamentów ani opiłków złota. Płacimy za markę i za to by móc poczuć się bardziej luksusowo. I dlatego, że nie każdy może sobie na to pozwolić, inni luksusowo się właśnie czują. Temat rzeka.. 🙂

          • Magda Anna

            Wszystko to prawda, ale odrobina zdrowego rozsądku nie zaszkodzi 😉 Nie należę do osób, które oglądają tzw. wyższą półkę przez szybę, ale to nie oznacza, że zachwycam się wszystkim bezkrytycznie, bo to Chanel, Tom Ford czy Sisley. Czasem musi być ktoś, kto krzyknie, że król jest nagi, tak dla równowagi 😉

          • Oczywiście Madziula! I mocno sobie w Tobie cenię tę odrobinę zdrowego rozsądku 🙂 Ja również bezkrytycznie się nie zachwycam, ale akurat Chanel, Sisley i Tom Ford uwielbiam, bo większość ich produktów mi zwyczajnie służy, przez co mam też wielki sentyment 🙂 Umiem docenić dobry produkt i staram się wtedy patrzeć na cenę przez pryzmat wysokiej jakości.

            Szczęśliwego Nowego Roku Kochana! 🙂

          • Magda Anna

            Wzajemnie! Ślicznej buźki w makijażu, a zwłaszcza bez i nieziemskich zapachów z pięknych butelek!, dla nas:*

          • Ooo tak, zapachów bez liku, bo coraz mocniej mnie kręcą.. mogłyby więc zacząć spadać z nieba 😉 hihi

  • uwielbiam zarówno czysty olejek jak i produkty zawierające olejek z róży 🙂 wyjątkowo mi służy, nawet przy moim typie cery 🙂 to połączenie przedstawione przez Sisley wydaje się bardzo ciekawe, jednak cena jest wyjątkowo wywindowana jak na skład i pojemność – pozostanę przy własnym mini-laboratorium :))
    choć gdyby wpadł w łapki w komplecie z maską, nie odmówiłabym mu :))

    • Ja dopiero się olejów uczę, wcześniej mocno się ich bałam. Tym bardziej w okresie, gdy przekombinowałam coś z pielegnacją i skóra zaczęła mi wariować. Teraz działam dużo ostrożniej i baczniej ją obserwuję. Sisley wyjątkowo jej służy, choć służył już kilka lat temu gdy go poznałam. Widać moja skóra bardzo lubi dobra luksusowe 😀 hihi

      • masz rację, przede wszystkim trzeba obserwować siebie i znaleźć coś odpowiedniego, gdy znajdzie się prawdziwy ideał, cena wtedy gra drugoplanową rolę 🙂 choć przesadzona czasem boli kieszeń ;p ale to akurat inna sprawa
        poza tym trzeba jednak próbować, ponieważ często bywa tak, że dany olej solo raczej krzywdę robi, natomiast już połączony z innymi składnikami potrafi cuda zdziałać dla naszej cery 🙂 a z nią to różne cuda bywają 🙂 zdarza się i tak, że przetłuszcza się mocniej reagując tak na wysuszenie wręcz 🙂 ile to razy dziewczyny myślały, że mają tłustą cerę, a po poddaniu się badaniom wychodziło coś zupełnie przeciwnego

        • Dokładnie tak! Baczna obserwacja cery, to podstawa. W innym przypadku nie będziemy w stanie zauważyć co jej służy, a co nie.

          Taaaak, to dość znana metoda na bronienie się cery przed nadmiernym wysuszeniem / odwodnieniem, choć brzmi jakby sensu nie miało 🙂

  • Mam trzy próbki tego olejku, ale do tej pory ich nie zastosowałam, bo się boję, że mi się spodoba 😉
    A wydanie takiej kwoty na takie maleństwo nie dałoby spokoju mojemu sumieniu 😉
    Ja rozumiem, że wszystko jest kwestią priorytetów, ale jednak ta cena mnie osłabiła 😉

    • Takiego wytłumaczenia chyba nigdy nie słyszałam 😀 Ja zwykle próbek nie używam, bo mi szkoda.. albo za ładne są 😉 ahaha

      • Hihihi, poważnie, boję się, że włączy mi się chciejstwo na ten olejek 😉 A ja jednak tyle kaski wolę sobie dołożyć do nowego torbiszona. Tak na trzeźwo patrząc 😉 Lecz jak się włączy chciejstwo na olejek, to nieprędko tego torbiszona sobie kupię 😉

        • Rozumiem Cię Kochana doskonale. Ja też mam wiele chciejstw, które staram się skutecznie zagłuszać, ale wychodzi różnie 😉

  • Piękne ma opakowanie 🙂 Wciąż nie mogę się odważyć nakładać olejki bezpośrednio na twarz, ale myślę, że jako dodatek do glinkowych maseczek też mógłby się sprawdzić 🙂

    • Na pewno można wiele z niego kombinacji utworzyć. Ja jednak zwykle idę na łatwiznę 😉 hihi