Shiseido Zen Moon Essence EDP

by

Księżyc odgrywa istotną rolę w japońskiej kulturze Zen. Często utożsamiany z siłą natury, kwiatami od wieków inspiruje poetów i artystów. Księżyc w pełni jest japońskim symbolem nieuchwytnego, wiecznego piękna. Stał się również źródłem inspiracji do stworzenia nowego zapachu Shiseido ZEN MOON ESSENCE.

Shiseido Zen Moon Essence

Zen Moon Essence (270 zł / 50 ml), to zapach kwiatowo-owocowy, ze sporym dodatkiem cytrusów. To głównie bergamotka i grejfrut, czuć je dość wyraźnie od samego początku, w tle odrobina gruszki i ananasa. Są, nie sposób je przeoczyć, ale to cytrusy tutaj nad nimi górują. Po chwili do głosu dochodzą kwiaty – magnolia, jaśmin, tuberoza.. Jest dość intensywnie, coś zaczyna świdrować w nosie, ale nie wywołuje zawrotów ani bólu głowy. Z trudem doszukuję się jakiejś głębi, pragnę czuć wanilię, piżmo i paczulę.. pragnę się nimi otulić.. a czuję tylko drewno. Od początku do końca. Ono ciągle tam jest, przewija się dyskretnie, nie wybija się na pierwszy plan, ale nie daje o sobie zapomnieć.

Shiseido Zen Moon Essence

Shiseido Zen Moon Essence

Niektórzy piszą o podobieństwie Zen Moon Essence do Chanel Coco Mademoiselle. Według mnie to nie ta bajka. Coco nie jest tak chemiczna, jest dużo bardziej zmysłowa, stylowa i luksusowa. To kwintesencja elegancji i klasy. To szykowna kobieta ubrana w czarną suknię, nieskazitelna, niedostępna i diabelnie seksowna! Zen Moon Essence, to kobieta bardziej zadziorna, drapieżna i dzika. Też jest zmysłowa i kobieca, ale to bardziej typ buntowniczki. Chodzi na bosaka po drewnianej, skrzypiącej podłodze. Może i zakłada czasem czarną suknię, ale nie szpilki, one do niej nie pasują.

Shiseido Zen Moon Essence