Sisley Phyto-Ombre Glow Amber

by
Pojawił się w zeszłym roku, w czterech kolorystycznych odsłonach. W tym roku jeden z nich lansowany jest przez markę Sisley na sezon jesień / zima. Amber, bo o nim mowa, cień z serii Phyto-Ombre Glow, już jednym pociągnięciem aplikatora wyczaruje na oku (i nie tylko) coś pięknego.


Phyto-Ombre Glow (150 zł) to kolekcja czterech metalicznych cieni. Amber, najciemniejszy z nich, to bursztynowe złoto z gładkim metalicznym połyskiem. Mały z niego kameleon, zmienia się w zależności od światła. Raz jest bardziej bursztynowy, innym razem brązowy. W każdym wydaniu absolutnie piękny! Mocno napigmentowany, intensywnie błyszczący, ale na tyle neutralny, że poradzi sobie z nim każdy.

Praca z Amber to sama przyjemność! Bardzo miękka, jedwabista, niemalże kremowa konsystencja, gładko sunie po powiece, dając pełne krycie już przy jednej warstwie. Cień nie osypuje się i świetnie przylega do skóry, niezależnie od metody aplikacji. Może być nakładany pędzlem, załączonym aplikatorem, ale równie imponująco wygląda wklepany delikatnie w powiekę palcem. To jak go nosić zechcemy zależy również wyłącznie od nas. Solo, jako baza pod inne cienie, liner, a nawet różo-brązer na poliki (co możecie zobaczyć na moim zdjęciu!). Dla mnie to ideał do szybkiego makijażu, bo sam w sobie wygląda doskonale i bardzo efektownie. Przepięknie rozświetla spojrzenie i podbija kolor tęczówki. Można dodać kreskę, wytuszować rzęsy i jesteśmy gotowe do wyjścia. Połączyła nas miłość od pierwszego wejrzenia, która trwa od kilku tygodni i z każdym kolejnym jest coraz silniejsza.