Dior Diorskin Star podkład + korektor

by
Chyba dawno żaden podkład nie wzbudził tyle zainteresowania i takiej ekscytacji jak najmłodsze dziecko Dior. Mowa o Star oczywiście, który jak na Gwiazdę przystało, wdarł się niedawno szturmem do naszych domów i umysłów.


Po raz pierwszy Dior nadaje podkładowi podwójny wymiar światła. Diorskin Star (189 zł) oferuje obietnicę rozświetlającego efektu, który stanowi gwarancję perfekcyjnej cery oraz pięknej, promiennej i równomiernej skóry, bez plam i przebarwień, której powierzchnia z każdym dniem staje się coraz gładsza i bardziej rozjaśniona.

Jeśli miałabym określić swój podkład idealny, to powiedziałabym, że ma przede wszystkim wyglądać na skórze świetnie! To coś czego nie da się opisać, tym bardziej że dla każdej z nas ta ‘świetność’ może oznaczać coś innego. Dla mnie to poczucie, że skóra wygląda naturalnie, ale jednak lepiej i ładniej. Nakładam podkład, patrzę w lustro i od razu wiem czy to TO. Potem to jak podkład na skórze zachowuje się w ciągu dnia i każdego kolejnego wszystko weryfikuje i albo zauroczenie przeradza się w miłość albo nie.

Star ma lekką konsystencję, która równomiernie rozprowadza się na skórze i wtapia w oka mgnieniu, tworząc praktycznie niewidzialną warstwę. Przepięknie wyrównuje koloryt i neutralizuje niedoskonałości, poziom krycia określiłabym na średni w kierunku dużego (można je swobodnie budować) i wygładza powierzchnię skóry. Cera wygląda perfekcyjnie i bardzo naturalnie, niezależnie od tego ile produktu nałożymy. Fluid nie wchodzi w pory, nie podkreśla suchych skórek, ani nie wysusza. Ładnie matuje, choć nie na mur beton, i jednocześnie delikatnie rozświetla, nadając naturalny zdrowy blask. Skóra wygląda na promienną i wypoczętą. Jest leciutki, komfortowy i bardzo trwały. Nie znika w ciągu dnia, nie rozmazuje się ani nie zmienia koloru. Kilka godzin po aplikacji wygląda tak samo dobrze jak chwilę po.

Z każdym dniem działanie podkładu zostaje uzupełnione o skuteczność pielęgnacyjną stymulującą promienność i urodę skóry. Trzy składniki pochodzenia roślinnego oddziałują na kluczowe markery skóry, usuwając strefy cienia oraz neutralizując plamy i drobne zaczerwienienia. Dostępny w 12 odcieniach dostosowanych do indywidualnych wymagań każdej karnacji tworzy paletę umożliwiającą uzyskanie perfekcyjnego wyglądu cery. Mój 020 jest dość jasnym neutralnym beżem.

Wszystkie podkłady nakładam na ogół Beauty Blenderem. Dokupiłam więc do Stara – Backstage Blender Foundation Sponge (€17), który pojawił się wraz z nim w sprzedaży i z założenia jest do niego przeznaczony. Rzeczywiście świetnie współpracują, gąbka ekspresowo wblendowuje podkład w skórę, ale równie dobrze radzi sobie z nim ‚zwykły’ Beauty Blender, pędzel czy nasze osobiste palce. Nie jest więc niezbędny, przez co fakt, że w Polsce nie jest dostępny, nie powinien nikogo smucić.

Choć Królowa jest tylko jedna, to Gwiazdy mogą być dwie. Wraz z podkładem światło dzienne ujrzał również korektor. Rozświetlający i modelujący Diorskin Star Concealer (125 zł) udostępnia spojrzeniu dobroczynne właściwości technologii “Light Pulsion” zastosowanej w płynnym podkładzie.

Miękka, kremowa konsystencja doskonale rozprowadza się na skórze opuszkami palców. Wtapia się ekspresowo, wyrównując przy tym koloryt i delikatnie wygładzając powierzchnię skóry. Korektor jest lekki i delikatny, nie wchodzi w linie, ani nie obciąża. Ładnie rozjaśnia i odświeża spojrzenie. Równolegle, substancje pielęgnacyjne specjalnie dobrane pod kątem wymagań skóry wokół oczu, działają u źródła powstawania promiennego blasku: w miarę stosowania przyczyniają się do zmniejszenia opuchnięć, cieni pod oczami i drobnych zaczerwienień.

Diorskin Star Concealer występuje w 4 odcienach. Mój oznaczony jest numerem 002 i jest ładnym neutralnym beżem. Choć wydaje się być dość ciemny, to doskonale wtapia się w skórę i idealnie do niej dopasowuje.

 Diorskin Star podkład 020 – Diorskin Star korektor 002

Z podkładami Dior zawsze było mi po drodze. Mój absolutny numer jeden w czasach skóry suchej, to jak wiecie, Capture Totale. Bardzo lubiłam również Nude. Teraz zaprzyjaźniam się ze Star. Uwielbiam go za to jak wygląda na skórze nie tylko od razu po nałożeniu, ale przez kilka kolejnych godzin. Przypruszony pudrem matującym, pięknie trzyma mat w strefie T przez większą część dnia. Później delikatnie zaczyna się wyświecać, ale nie jest to nieestetyczna warstwa tłuszczu, tylko naturalny blask. Wiem, że opinie na jego temat są podzielone, może to kwestia niedopasowania formuły do skóry? Według mojej, na miano Gwiazdy zdecydowanie i jak najbardziej zasługuje.