Tom Ford Cheek Color Blush – Savage

by
Choć moja miłość do produktów Toma Forda rośnie w siłę, to przed jego różami broniłam się chyba najdłużej. Dlaczego? Wiedziałam, że na jednym się nie skończy 😉 Dziś pokażę Wam mój pierwszy nabytek z tej kategorii (kto śledzi mnie na Instagramie wie, że nie ostatni), odcień najciemniejszy z wszystkich dostępnych w stałej ofercie, najbardziej brązerowy, czyli najbardziej w moim stylu.


Savage (€58), bo o nim mowa, to odcień dość trudny do zdefiniowana. Myślę, że najlepiej pasuje do niego opis – ciemny brąz z dodatkiem różanej czerwieni. Taki brudasek trochę, ale bez obaw nie zrobi nam brudnych, nieestetycznych plam na policzkach. Ma w sobie złote mikro drobinki, ale na skórze są zauważalne właściwie tylko w słońcu.

Róż jest drobniutko zmielony, ma miękką, gładką, delikatną konsystencję i ekstremalnie mocną pigmentację! Co prawda blenduje się jak marzenie i gdy przedobrzymy z ilością, bez problemu ‘zejdziemy’ do efektu o jaki nam chodziło, to jednak lepiej uważać i nakładać go lekką ręką.

Na policzku wygląda przepięknie! Konturuje, odświeża, daje zdrowy rumieniec i przez ten dodatek czerwieni, nie wygląda jak każdy inny brązer. Kocham i chcę więcej, ale to było przecież do przewidzenia! 😉