Dior na jesień 2014

by
Jeszcze kilka dni temu myślałam, że rozpocznę tego posta pisząc, że jesień nadciąga.. i to nie tylko za sprawą pojawiających się w perfumeriach jesiennych kolekcji.. ale ona już chyba jednak nadeszła (w Irlandii na pewno!). Nic chyba nie poprawia nam nastroju tak szybko i skutecznie, jak nowości, a mamy w czym wybierać.


Czasami istotę rzeczy można wyrazić w jednym zdaniu, a nawet w jednym słowie. Istota luksusu według Diora wyraża się w pięciu kolorach. 5 Couleurs. W tym roku Dior nadaje nowy wyraz legendarnej palecie. W poszukiwaniu doskonałości w stylu haute couture paleta 5 Couleurs oferuje nowe konsystencje oraz nowe, jeszcze bardziej ekstrawaganckie i zgodne z najnowszymi trendami efekty i tworzy oryginalne kompozycje kolorystyczne, nadając makijażowi nowy wymiar.

11 unikalnych kompozycji, zarówno ponadczasowych, jak też nawiązujących do najnowszych tendencji, które opowiadają historię Dior swoimi nazwami i kolorystycznymi tonacjami. Podzielone na trzy grupy: pięć zestawów ‚ton w ton’, utrzymanych w tych samych kolorach o różnych tonacjach (jak moje Tutu 846), cztery zestawy oparte o delikatne kontrasty, gdzie dobrane do siebie odcienie zostają ożywione jednym lub dwoma kontrastującymi tonami (jak moje Carre Bleu 276 i Bar 056) oraz dwa nieco odważniejsze, inspirowane sztuką nowoczesną, utrzymane w żywych kolorach.

Tutu (846), to zestaw róży, dla prawdziwych księżniczek. Mamy tutaj jasny, delikatnie brzoskwiniowy róż z drobnym shimmerem, jasną zmrożoną lilię, zmrożoną lawendę z shimmerem, jasny pudrowy róż oraz piękną różę ze złotymi drobinkami. Cienie są kremowe i dobrze napigmentowane. Bajecznie proste w obsłudze, świetnie się ze sobą przenikają i wymagają minimalnego nakładu pracy. To najbardziej błyszcząca paleta ze wszystkich, ma w sobie sporo shimmeru, który rozświetla oko, skrząc się i migocząc. Drobinki nie osypują się podczas aplikacji ani blendowania, choć ja i tak zawsze odruchowo otrzepuję pędzel przed przyłożeniem do powieki.

Dość unikalna propozycja jak na jesień. Niebywale optymistyczna, radosna i bardzo dziewczęca. Jak wiecie bardzo lubię róż na oku. Pięknie odświeża spojrzenie, a w połączeniu z czarną kreską zawsze wygląda świetnie!


Carre Bleu (276), to zestaw kontrastujących ze sobą niebieskości o różnych teksturach i tonacjach. Znajdziemy w nim matowy pastelowy błękit, zmrożoną biel, głęboki granat z pięknymi niebieskimi mikro drobinkami, satynowy turkus oraz metaliczny szary niebieski ze srebrnym shimmerem. Cienie są bardzo dobrze napigmentowane, doskonale się aplikują i łatwo blendują.

Ta kompozycja jednych może przerażać, innych zachwycać. Odcienie niebieskiego bywają trudne i dla niektórych na swój sposób pewnie niebezpieczne. Nie sięgamy po nie tak ochoczo jak po neutrale i brązy. Carre Bleu ma swój urok i dla mnie jest największym zaskoczeniem spośród całej mojej trójki. Jest inna i oryginalna, a efekt na oku przeszedł moje oczekiwania!

Bar (056), to kompozycja najbardziej neutralna ze wszystkich i to ona zapewne najbardziej zwróci Waszą uwagę. Znajdziemy tu piękną głęboką szarość z bardzo drobnym shimmerem, zmrożoną biel z drobinkami, matową czerń, delikatnie zmrożony jasny róż oraz szarawy brąz z fioletowymi tonami. Podobnie, jak pozostałe palety, nie sprawia najmniejszych problemów podczas aplikacji i blendowania.

Zestawienie świetne do wykonania zarówno delikatnego, dziennego makijażu, jak i mocniejszego, wieczorowego dymka. Chyba mój faworyt, najbardziej uniwersalny i pasuje właściwie do wszystkiego, na każdą okazję.

Choć oczy pozostają w centrum uwagi, to nie mogło w kolekcji zabraknąć produktów do ust. Dior w tym sezonie postawił na pomadki z serii Rouge Dior. Wśród pięciu dostępnych odcieni znajdziemy intensywną ciepłą czerwień – Rouge Massaï (869) oraz nudziakowy beż ze srebrzystym połyskiem – Bar (317). Obie pomadki mają bajecznie kremową konsystencję i gładko suną po ustach. Czerwień daje pełne krycie już za jednym pociągnięciem i pozostawia po sobie gładkie, naturalnie lśniące wykończenie. Nudziak na każdych ustach będzie prezentować się nieco inaczej. Moje, mocno napigmentowane, nadal są spod niego widoczne, przez co jest bardziej beżowy. Na jaśniejszych powinien być bardziej nudziakowy.

Obie pomadki, choć mają bogatą formułę, są leciutkie i bardzo komfortowe. Noszą się przez dobre 4-5 godzin i znikają bardzo równomiernie. Czerwień pozostawia po sobie delikatne zabarwienie, sprawiając że usta wyglądają na pełniejsze, jeszcze przez kilka godzin od aplikacji.

Na sam koniec przysłowiowa wisienka na torcie, czyli lakiery do paznokci. Pięć kolorów, dopasowanych kolorystycznie, by stworzyć zestawy z paletami cieni i pomadkami. Wśród nich mocna, ciemna,  burgundowa czerwień – Massaï (853), kremowa czerń – Bar (902) oraz cudownie głęboki granat – Carre Bleu (796).Wszystkie trzy lakiery mają bogatą, idealnie wyważoną konsystencję. Precyzyjny, szeroki, ścięty w szpic pędzelek pozwala zachować pełną kontrolę i równomiernie pokrywa płytkę paznokcia za jednym pociągnięciem. Czerwień i granat dają pełne krycie już po jednej warstwie, czerń potrzebuje dwóch cienkich. Schną ekspresowo i dają piękny, gładki, lustrzany połysk.

Na potrzeby jesiennej kolekcji wyróżniono pięć kultowych kolorów: czerwony, szary, różowy, czarny i niebieski. Każdą z pięciu palet, odpowiadającą tym kolorom, można połączyć z makijażem ust i paznokci, dobierając do niej dopasowaną pomadkę oraz lakier. Tak jak w moim trio, o dźwięcznie brzmiącej nazwie Bar, gdzie mocne oko jest stonowane przez nudziakowe usta, a drapieżności i elegancji dodają im gładkie, czarne paznokcie.

Gdybym miała jednym zdaniem podsumować każdą z palet, wyglądałoby to tak: różowa Tutu – najszybsza w obsłudze, niebieska Carre Bleu – najbardziej zaskakująca, szara Bar – najbardziej uniwersalna. Jeśli to nie Wasze kolory, macie do wyboru jeszcze 8 innych zestawień. Chyba każdy znajdzie coś dla siebie?!

Tutu (846)
Carre Bleu (276)
Bar (056)
Bar (317) / Rouge Massaï (869)
 

Kolekcja jesienna Dior pojawi się w perfumeriach 4 września.