Chanel Coco Noir Parfum + Body Cream

by
Czerń jest obietnicą i synonimem elegancji. Zawsze pełna smaku. Tajemnicza i zagadkowa. Mademoiselle Chanel adoruje czerń. Tworzy dzieło, które wypełnia Coco Noir. Tym razem przybiera ona postać ekstraktu, perfum w najczystszej postaci. Formę najbardziej wyrafinowaną, pożądaną i luksusową.


Zapachy Chanel są legendą same w sobie, a najnowsza propozycja ‘Parfum’ skrupulatnie kaligrafuje w tej kolekcji swoją własną stronę. Tak jak Coco Noir EDP w 2012 roku, tak i dziś Parfum, został zainspirowany dawną Wenecją. To tam Gabrielle Chanel wśród ścian weneckich pałaców fascynowała się pięknem barokowego stylu. To tam gubiła się wiele razy w wąskich, ciemnych uliczkach. To tam mogła się odnaleźć i dostrzec światełko w ciemności, wyostrzając zmysły. Coco Noir zabiera nas w fascynującą orientalną podróż, która zaczyna się w Wenecji, a kończy w środku ciemnej nocy.

Coco Noir Parfum (986 zł / 15 ml) zidentyfikowano na nowo, nie tracąc przy tym mocy i potęgi oryginalnej kompozycji. Postawiono kropkę nad ‘i’. Coco Noir Parfum podąża za oryginalnymi akordami, ale jednocześnie je rozbija, by jeszcze bardziej uwolnić i podkreślić ich kwintesencję. Złocista aura jaśminu, absolut z róży majowej i czyste geranium. Orientalna świeżość bergamotki i grejpfruta, w objęciach majestatycznego drzewa sandałowego, zaostrzona dodatkiem paczuli, bobem tonka i wanilią. Każda nuta nabiera nieprzeciętnego charakteru, przyjmuje absolutnie najcenniejszą formę i sięga wyżyn intensywności. To zapach szlachetny, ekstremalnie wytworny, zmysłowy, głęboki i elegancki. Dla silnych i niezależnych kobiet.

Posągowy i drogocenny flakon Coco Noir Parfum ozdobiono pieczęcią, która chroni eliksir przed niepowołanym dostępem. Szlifowany jak czarny diament, ascetyczny jak kasetka z najcenniejszą biżuterią. Spakowano w nim najbardziej wyjątkowe i najbardziej intymne pragnienia. Tajemniczości i zmysłowości dodaje sensualna aplikacja, która jest jak misterny rytuał. Muśnięcie za uchem, na nadgarstku, na szyi. Jak mawiała sama Coco ‚wszędzie tam, gdzie chcesz być całowana’.

Coco Noir Parfum, to gratka dla prawdziwych koneserów. Luksus w najczystszej postaci!

Dla zintensyfikowania doznań możemy sięgnąć po wyjątkowy balsam do ciała Coco Noir Body Cream (369 zł / 150 ml). Jego aksamitna aura łączy się z perfumami przenikliwą harmonią. Masywny czarny słoik, równie magiczny i tajemniczy, skrywa delikatny, lekki krem. Przyjemnie mokry, szybko się wchłania i zostawia skórę aksamitnie gładką. Otula ciało zmysłowym aromatem na kilka kolejnych godzin. Rozpieszcza wszystkie zmysły i przenosi w inny, dotąd nam nieznany, wymiar.

Choć duszą i sercem wciąż jestem i chcę być Coco Mademoiselle, to coraz mocniej dojrzewam do Coco Noir.

Nowości pojawią się w perfumeriach na początku września.
0
  • Za taka cene… w zyciu 😛

    • To czysty ekstrakt, musi swoje kosztować. Dlatego napisałam, że to gratka dla prawdziwych koneserów 🙂

    • wiem wiem :)) ale i tak cena powala 😉

    • Dla koneserów to pewnie chleb powszedni 😀

    • Pewnie :)) … jak ktos nie musi w ogole patrzec na ceny, to dla niego pikus 😀

    • Dokładnie! I myślę, że to jest propozycja dla takich osób właśnie. Prawdziwych zapachowych freaków 🙂

    • Ostatnio w sklepie widzialam takie perfumy od armanka, te z kamieniami na zakretkach… tez jakas wersja dla koneserow… cena taka, ze kapci wyskoczylam ;))

    • Wyobrażam sobie 😀

  • Ach, muszę poniuchać jak się pojawią:) Coco Mademoiselle uwielbiam<3

    • Coco Mademoiselle, to mój absolutny numer jeden! 🙂

  • Modemoiselle to zapach mojej Mamy już od wielu lat, takze zawsze jak go czuje to myślę o niej:) ten tez pojde zwachac, chociaż nie powiem, cena troche zwala z nog:D

    • Ja Mademoiselle kocham! Mam drugi flakon i na pewno kupię kolejny, gdy się skończy! To mój ulubieniec wszechczasów, choć długo do niego dojrzewałam 🙂

  • Faktycznie gratka dla koneserów:) z moją skłonnością do bólów głowy po mocniejszych zapachach mogłoby się to średnio skończyć 😀 dlatego póki co zostaje przy słodkich ulepkach:D

    • Ale on nie jest ekstremalnie mocny, w sensie nie zabija ani czy przyprawia o migrenę swoją intensywnością. Jest po prostu bardziej wyczuwalny i trwalszy, a daje się go na ciało odrobinę 🙂

    • Przyjżę mu się osobiście 🙂

    • Tak zrób 🙂

  • Mademoiselle kocham i Chance też, ale te są za mocne :/
    Ale cena za ekstrakt to przyprawia o zawroty głowy i bez wąchania 😉

    • Ja też jestem wierną fanką Mademoiselle od kilku sezonów! Chance kocham zielone, a różowe tylko lubię.
      Cena tak luksusowa jak luksusowy jest sam ekstrakt 🙂

    • Zielone uwielbiam 😉
      Jak i zapach luksusowy 😉

    • Zielone, to moja odkrycie zeszłego lata. Kupiłam na szybko, w locie, a jak się w domu wypsikałam, to od razu się zakochałam! Mam już końcówkę w buteleczce, którą trzymam na wyjątkową okazję 😉

    • Ja właśnie szukam czegoś nowego na jesień 😉 Zastanawiam się pomiędzy zielonym, Mademoiselle a różowym Tousem.

    • Tousa nie znam, zielone Chance jest super, ale bardziej na wiosnę / lato. Mademoiselle kocham i ubóstwiam, o każdej porze dnia i nocy, więc stawiam na nią! 🙂

    • Tous jest taki uniwersalny 😉 Jeszcze się zastanawiam nad Pradą Candy, ale tą pastelową.

    • Dla mnie Mademoiselle to zapach numer jeden, więc to mój wybór! Ale decyzja należy do Ciebie 🙂

    • Chyba też Mademoiselle 😉 Ostatnio podkradałam mamie a tak długo już chodzę za nimi;)

    • Świetny wybór! 🙂

  • Muszą być wspaniałe 😉 aż poczułam ten zapach u siebie 😉 Świetne zdjęcia zrobiłaś 😉

    • Są! Czuć z nich prawdziwy luksus! 🙂 Dziękuję ślicznie! 🙂

  • Coco Mademoiselle i Miss Dior Cherie to moje top of the top. Kocham je <3 zdradzam z innymi, ale zawsze wracam do CC lub Diorka. Niestety tutaj cena mnie powala na kolana, ale na pewno w Sephorze pójdę obwąchać, chyba że będzie za pancerną szybą 😛

    • Miss Dior Cherie nie znam chyba, ale Mademoiselle kocham! Pasuje zawsze i wszędzie! 🙂

    • Zwąchaj koniecznie Misskę, ta sama klasa co Mademoiselle. Już myślami jestem przy jesiennych zapachach <3

    • Tak zrobię, o ile nie zapomnę 😉 Ja też już zaczynam zerkać w stronę tych cięższych i bardziej otulających 🙂

    • Dzisiaj u mnie tak leje, że tylko herbata i jakiś jesienny zapach 🙁

    • U mnie dokładnie tak samo 🙁

    • Jesień idzie wielkimi krokami. Ale mam nadzieję, że nie będzie lało na okrągło tylko doczekam sie polskiej złotej. Z grzybami <3

    • Ja mam wrażenie, że nie idzie, bo już przyszła :/ ehhh

  • Nie przepadam za tym zapachem, spotkałam się z opinią że jest to brzydka, starsza siostra Mademoiselle 😉

    • Dodam tylko, że mówię o wersji EDP z 2012 roku, a nie o powyższym ekstrakcie, zakładam, że mogą się od siebie różnić. Czasem są spore rozbieżności w interpretacji zapachu EDT / EDP czy właśnie czystych perfum.

    • Ja do EDP Coco Noir robiłam dwa podejścia w zeszłym roku. Nie mogłyśmy się zaprzyjaźnić. Nastawiłam się, nie wiedzieć czemu, że ona będzie bardzo podobna do Mademoiselle, a one przecież są różne. Coś jest w tym stwierdzeniu, że to starsza siostra, ale czy brzydka? Raczej dojrzalsza.
      Ostatnio jak leciałam do PL zrobiłam kolejne podejście na lotnisku i coś jakby drgnęło w naszych relacjach. Miałam flakon już w dłoni i chciałam biec do kasy, ale zwątpiłam. Teraz trochę ponosiłam ten ekstrakt i znów spróbuję EDP w środę na lotnisku. Jeśli tak samo pozytywnie zaświdruje mi w nosie, to chyba wreszcie poleci ze mną do domu 🙂

    • Widzisz, ja miałam duże oczekiwania wobec tych perfum, ale wąchając je zawiodłam się. Może u mnie było podobnie z tymi oczekiwaniami. Gust zapachowy się zmienia, a wąchałam je dość dawno temu, więc powącham je jeszcze raz. Masz rację, że do niektórych perfum trzeba dorosnąć. Niektóre zapachy są po prostu bardziej przystępne, a inne bardziej niepokorne i wymagające. Może ta metafora sióstr nie jest znowu taka chybiona gdyby się nad tym głębiej zastanowić. Mademoiselle jest świetlista i przystępna, wszyscy ją kochają i do niej lgną. Prosto jest ją kochać. A Coco Noir, może z pozoru mniej atrakcyjna, ma więcej do zaoferowania, gdy się ją bliżej pozna. Intryguje i dopiero z czasem odsłania swoje tajemnice.
      Marti Kochana, wniosek nasuwa się jeden, po prostu muszę je znowu powąchać 🙂 Za szybko wydałam opinię, bazując na odległych wrażeniach.

    • Wszystkie mamy jakieś oczekiwania i nie zawsze określone zapachy je spełniają. Do niektórych musimy dojrzeć, inne po prostu nie są i być może nigdy nie będą naszą bajką. Gust zapachowy bardzo się zmienia! Ja widzę po swoim, mam tyle zapachów, których kiedyś nie lubiłam, a teraz mnie do nich ciągnie, a i znajdą się takie, które uwielbiałam, a teraz wywołują ból głowy. Są zapachy łatwiejsze i trudniejsze w odbiorze. Jak choćby Tom Ford. Jedni kochają, inni nie znoszą i czują starą babcię. To fascynujące jak różne nosy odbierają zapachy! Mademoiselle na pewno jest bardziej przystępna, ale ja musiałam też do niej dojrzeć. Kiedyś jej nie lubiłam, nie rozumiałam. Teraz kocham i to mój zapach numer jeden!

    • Tak to wszystko jest niesamowite i fascynujące dlatego coraz bardziej jestem zakochana w świecie perfum!! Dla mnie to czysta magia. A pamiętasz swoje pierwsze perfumy? I czym się różni tez zapach, od tych które wybierasz teraz? Moje pierwsze świadomie wybrane przeze mnie perfumy to już teraz wycofana czarna Organza Givenchy, czyli wersja Indecence. Korzenne, orientalne, ciepłe i wyraziste. Teraz częściej wybieram kompozycje kwiatowe.
      Private Blend Toma Forda to taka jakby nisza w mainstreamie, prawda? 🙂
      Marti nawet nie wiesz jak bardzo czekam na posta z Twoją kolekcją perfum, to będzie dla mnie rozkosz.
      Buziaki i super dzionka :*:*:*:*

    • Oczywiście! Gucci Eau de Parfum II, delikatny, raczej neutralny i taki bezpieczny. Teraz dużo częściej sięgam po zapachy mocniejsze, bardziej wyraziste i zmysłowe. Kiedyś ich nie znosiłam. Były za mocne i świdrowały w nosie. Teraz uwielbiam się nimi otulać. Tak, Tom Ford (nie tylko Private Blend, ale i Signature), to swego rodzaju nisza, choć to nadal mainstream 🙂
      Kasiu, pamiętam o tym! Nawet robiłam już kilka podejść do zdjęć, ale za każdym coś mi nie wychodziło :/ ehh
      Miłego dnia! :*

    • Czekam cierpliwie :*:*:*

    • ja też chciałabym taki wpis przeczytać ;D

    • Kochane moje, będzie na pewno! Zreszą już Ci to Kasiu obiecałam! Jutro lecę do PL, więc nie wyrobię, ale postaram się wreszcie ogarnąć temat po powrocie! :*

    • Wyobrażam sobie ile taki wpis wymaga pracy, same zdjęcia np! Dlatego Cię nie pospieszam, tak tylko o tym piszę często, bo się nie mogę doczekać 😀

    • Ja po prostu nie bardzo wiem jak to ugryźć. Czy podzielić na firmy (to chyba najmniej sensowne jest), na sezonowość (choć są też zapachy, które są super i na lato i na zimę) czy jeszcze inaczej?! Coś wymyślę! 🙂

    • Możesz podzielić na firmy, to nie jest taki zły pomysł, bo tak z reguły układa się perfumy na półkach w perfumeriach, albo możesz też podzielić na grupy zapachowe, orientalne, drzewne, kwiatowe etc 🙂 Albo (i to chyba podoba mi się najbardziej) możesz podzielić je według swoich upodobań, uwzględniając Twoje preferencje, czyli gdzie i kiedy ich używasz oraz przede wszystkim coś w rodzaju rankingu 🙂 Wymyślisz na pewno :D!!!!! Moja ekscytacja rośnie…

    • * w rankingu chodzi mi o podział od tych najmniej lubianych do absolutnie ukochanych. Oczywiście możesz też wymiksować to wszystko i też będzie pięknie 🙂

    • Na firmy byłoby najprościej, ale w sumie mało której firmy mam więcej zapachów jak jeden 🙂 Coś pokombinuję! Myślę o tym cały czas! 🙂 Jakiś osobisty ranking będzie na pewno!

  • cena mnie zabiła i leżę na podłodze 😛

  • Muszę koniecznie powąchać! Uwielbiam mocne zapachy :))))

    • Ja też coraz bardziej! Kiedyś ich raczej unikałam. To fascynujące jak zmienia się nasz nos i zapachy, które kiedyś nas drażniły, po jakimś czasie zaczynają fascynować! 🙂

  • Marti zdjęcia są genialne 😉 Bardzo klimatyczne. Do czarnej Coco niestety muszę jeszcze dojrzeć. Są pewne etapy gdy ten zapach ma swój urok ale przez większość czasu drażni mnie obcowanie z nim chociaż buteleczka zdecydowanie mi się podoba 😉

    • Dziękuję Ci! 🙂 Ja nadal do czarnej Coco dojrzewam, ale chyba jestem już blizej niż dalej. Podobnie miałam z Mademoiselle. Nie znosiłam kiedyś, teraz kocham i nie wyobrażam sobie, że miałoby jej nie być! 🙂

  • Mademoiselle kocham!
    Jeśli jednak kiedyś miałabym zastanawiać się nad balsem w tej cenie to jednak dorzucilabym troszkę na esencję 😉

    • Też kocham! Nie była to miłość od pierwszego niuchnięcia, musiałyśmy do siebie dojrzeć.. ale teraz się ubóstwiamy! 🙂 Balsam to fajny dodatek, jeśli ktoś ma ochotę oddać się w pełni luksusowemu relaksowi. Ale ekstrakt ma moc! 🙂

    • Mogłabym się miziac takim luksusem 😉

    • Czysta rozkosz! 🙂

  • Miałam przyjemność powąchać, robi wrażenie 😉

    • Na mnie też, coraz większe 🙂

  • Piękne zapewne, ale za wysokie progi. Gratka dla koneserów? Raczej milionerów. ;D

    • Prawdziwi koneserzy na brak gotówki raczej nie narzekają 😀

    • Właściwie to ujęłaś 😉 Koneser musi być milionerem, milioner nie musi być koneserem. Ja chętnie zostałabym i jednym, i drugim 😀

    • Dokładnie tak! 🙂 Ja też chętnie bym nim / nią została 😀

  • Wow jaka cena! Ale i tak sobie chętnie poniucham, a Mademoiselle to także jeden z moich ulubionych zapachów :))

    • Mademoiselle to chyba ulubieniec wielu kobiet! Ja długo się przed nią broniłam, ale na szczęście teraz się kochamy! 🙂

  • Martuś nie pomyliłaś się ? 986 zł za 15 ml? Toż to skandal! nikt mi nie wmówi, że to jest tyle warte 😛

    ale zdjęcia, jak zawsze, bardzo miło się ogląda 🙂

    • Nie. To nie jest woda perfumowana, tylko 100% perfumy, więc cena w takim przypadku mocno szybuje w górę! 🙂

    • Ja wszystko rozumiem 🙂 Miałam sensorykę i aromaterapię na studiach, doskonale wiem czy się jedno od drugiego różni 🙂 , ale mimo wszystko uważam, że taka cena za 15 ml to ‚lekka’ przesada. Piszę tylko i wyłącznie ze swojej perspektywy, jeśli ktoś jest w stanie tyle zapłacić za tą odrobinkę luksusu, to oczywiście nie mam nic do tego 🙂 baaa, cieszę się, że o nich napisałaś, bo widząc je w perfumerii na pewno nie zwróciłabym na nie uwagi, a tak to chociaż wiem, że są 😀 zarabiam w euro i generalnie powinno mi być łatwiej dać za nie 250€ niż komuś 1000 zł… ale mimo to, jestem na nie 🙂 Przepraszam Martuś! nie gniewaj się plisssss :*

    • Dla mnie to jest po prostu dobro luksusowe i dlatego jest luksusowe, że nie każdy może sobie na nie pozwolić. Inaczej by takie nie było. Tak jak napisałam w innym komentarzu, podobnie jest z torebkami Chanel. Kosztują krocie, ale im więcej kosztują, tym więcej ludzi chce mieć i więcej ludzi je kupuje. No coś Ty, nie gniewam się :*

    • hehe to prawda, MK przy chanel to tanioszek jest 😀 na szczęście nie mam na nie parcia 🙂

    • Ano właśnie. Mam nadzieję, że rozumiesz o co mi chodzi? 🙂

  • Cena zwala z nóg 🙂

  • Z czystej ciekawości powącham i na tym stanie 🙂

    • Powąchaj. Z ciekawości i dla przyjemności 🙂

  • Aaa. Sie przerazilam cena!
    Zapachu coco panienki nie znam, chcialabym jaki fajny zapach, ale poszukiwania mnie zabijaja!;(

    • Matko, co Wy wszystkie z tą ceną? Oczywiście jest wysoka, ale to jest ekstrakt perfum, a nie woda perfumowana. Musi swoje kosztować. Luksus, na który nie każdy sobie może pozwolić, dlatego właśnie tak luksusowy.

      Powąchaj Coco Noir. Nie muszą być perfumy, może być EDP, ona jest na rynku od dwóch lat, więc normalnie znajdziesz ją perfumerii. Może Ci się spodoba? Na jesień idealny 🙂

    • No wiem, wiem, swoje musi kosztować:)
      Powącham, ale ogólnie za każdym razem jak idę powąchać, to powącham jeden, drugi i stwierdzam, ze to za trudne i nie chce i wychodzę;)

    • Mam podobnie czasami. Ograniczam się więc zwykle do 2-3 zapachów, bo potem i tak sama nie wiem co mi się podoba, a co nie 🙂

  • Jakoś Coco Noir mnie nie porwało. Ale cenę musiałam przeczytac 2 razy ,bo myślałam,że się pomyliłam 😛

    • Mnie w zeszłym roku też nie.. ale kilka tygodni temu robiłam kolejne podejście, bo nie mogły wyjść mi z głowy i byłam już bliska kupna. Myślę więc, że nastąpi tem moment wcześniej czy później 🙂 A Mademoiselle lubisz?

  • Nie wiem czemu wszystkich tak cena razi – to dobro jest bardzo ekskluzywne, więc cena musi być wysoka.
    Jestem bardzo bardzo bardzo ciekawa jak długo zapach się utrzymuje 🙂

    • Dokładnie! To dobro luksusowe, więc cena musi być również luksusowa. Tak jak z torebkami Chanel. Kosztują prawie majątek, ale właśnie dlatego tak wiele osób je pożąda (w tym ja! ;)).

      Na mojej skórze zapach utrzymuje się cały dzień. A myziam tylko delikatnie skórę na nadgarstkach i za uszami.

  • Po takiej wizytowce zapachu az chce biec do perfumerii i go sprawdzic,Bulgari „jasmin noir” skradl moje serce,a z twojego opisu wnioskuje ze to sa podobne klimaty,dawno nic w mojej kolekcji nie wyladowalo,wiec jak go kupie to czuj sie winna 😉 !

    • Nie znam Bulgari, ale być może masz rację. Jest jeden sposób by się przekonać 🙂

    • Przepiekny wieczorowy zapach,dosyc ciezki,ale warty uwagi !

    • Będę mieć go na uwadze i zapoznam się przy najbliższej wizycie w perfumeri.. o ile nie zapomnę 😉

  • Marta wiesz jakie jest moje podeście do tych cen, do tych kosmetyków 😉 To jak z winem !:)
    Ale powiem Ci że z obserwacji moich rocznych gdy bloguję, stwierdziłam że jesteś jedną ( jak nie jedyną ) blogerką, która ma mnóstwo czytelniczek, mnóstwo odbiorców a mimo wszystko ma czas odwiedzać tych którzy są czytają i z nią są !! :)) :*

    • Wiem, pamiętam Twój komentarz 🙂
      Szanuję swoich czytelników i czas jaki wkładają w rozwój mojego bloga. Bo ta interakcja w komentarzach pod każdym postem ma na to ogromny wpływ. Przecież bez Was by mnie nie było! :*

    • I dlatego zawsze jak do Ciebie wpadam to mimo kosmetyków poza moim zasięgiem cenowych to czuję się tutaj tak domowo, i pochłaniam Twoje wpisy !! 😉

    • Bardzo mnie to cieszy! :*

  • Widzę, że wszyscy (a przynajmniej większość ) kochają Mademoiselle, ja również, no i ona jest w zasięgu mojej półki cenowej 😉 Pięknie Marti tak dojrzewać… do Coco Noir..

    • Coco Noir EDP też jest na pewno w zasięgu Twojej półki cenowej, bo kosztuje niewiele więcej jak Mademoiselle. Coco Noir Parfum to ekstrakt perfum, stąd wysoka cena.

    • co prawda to prawda ;-D

    • Spróbuj Coco Noir (EDP, nie musi być ekstrakt ;)), może Ci się spodoba 🙂

  • Niewiele jest zapachow, ktorych nie potrafie zniesc na swojej skorze czy w eterze-jednym z nich jest modemoiselle.
    Dlatego jestem szczegolnie ciekawa coco noir:-)

    • Oooo, jesteś chyba jedną z nielicznych, bo Mademoiselle kocha wiele osób. Jednak w pełni rozumiem, bo gusta nasze są inne i całe szczęście nie wszystkim podoba się to samo 🙂

    • Zgadza sie, wsrod kolezanek jestem odrzutkiem;)
      Heh, nawet mam literowke w nazwie-niezamierzona:)

      Drugim nielubianym zapachem jest Tresor Lancome, o i meski Fahrenheit:-)

    • O mamo, ja kocham Fahrenheit’a! <3 Zmuszam mojego męża do regularnego używania 😉

    • He he, dobrze,ze nosy tez dobieraja sie w pary 😉

    • Troszkę chyba tak, a jak nie, to do wszystkiego ponoć można się przyzwyczaić 😉

    • Hahaha tez niecierpie tresor i nie przepadam za Mademoiselle!

    • Tresro nie znam, ale Mademoiselle kocham! <3

  • Ktoś tu się starzeje 😛 Powiedz jak dojdziesz do no 5 😛

    • A wiesz, że wąchałam w zeszłym tygodniu jak byłam w perfumerii.. ale to jeszcze nie ten moment 😉

    • Ha ha ha Marti jak dobijesz do nr 5 to ja chyba bede na etapie cristale – śmierdzi nemozebnie ha ha ha

    • Never say nerver 😀 Kto wie jak mi się gust zmieni za 20 lat?! 😀

  • Cena szaleństwo i odstrasza śmiertelników 🙂

    • Wszystko jest dla ludzi! 🙂

  • Uwielbiam, ubóstwiam i kocham perfumy. Jestem „zapachomaniaczką” i coś mi się wydaje, że nie jestem tu sama 🙂 Świetnie i „godnie” opisany zapach Chanel 🙂

    • Ja chyba powoli się nią staję. Pomyśleć, że miałam kiedyś na półce tylko jeden zapach 🙂 Teraz rozwijam powoli swój nos i poznaję coraz więcej zapachów i uczę się ich. Do niektórych dojrzewam, niektóre od razu pokochuję, innye zwyczajnie nie wpisują się w moją bajkę 🙂

  • Cena warta zapachu 😉

    • W wersji ekstraktu na pewno tak! 🙂

  • Muszę napisać: O MAMUNIU CO ZA CENY. :O

    • Powtórzę się po raz kolejny – luksusowe! 🙂

  • No dla koneserów, jak nic 🙂 Ale jak to mówią, dla każdego coś miłego 😉
    Urzekło mnie już opakowanie. Samo w sobie jest piękną ozdobą.

    • Niewątpliwie stanowi ozdobę toaletki! 🙂

  • Mademoiselle noszę od ponad 12 lat i nigdy mi się nie nudzą , nie wiem ile flaszek już zużyłam 😀 i zawsze mam , pamiętasz… tak w razie końca świata 🙂 ten zapach mi się podoba , miałam kiedyś taką esencję Mademoiselle, mam jeszcze miniaturkę 3ml esencji 🙂 trzymam na wyjątkowe okazje:) przymierzałam się kilka razy do zakupu i w końcu muszę kupić 🙂

    • Ja chyba dopiero od dwóch, dużo dłużej dojrzewałam do niej 😉 I mam nadzieję, że nigdy mi się nie znudzi, bo kocham ją nad życie i nie wyobrażam sobie, że miałoby jej w moim życiu nie być! Mam jeszcze ponad pół flakonu, ale coraz częściej łapię się na tym, by już, zaraz kupić kolejny na zapas (koniec świata? hmmm ;)). Ekstakt Mademoiselle muszę zażyczyć sobie u św. Mikołaja! <3 🙂

  • Wąchałam, wąchałam dzisiaj! Moja ciocia jest zakochana w tym zapachu i przymierza się do zakupu. I mnie, i jej kojarzy się z taką elegancką panią; futerko, czerwona szmina i te sprawy. Mnie ten zapach skojarzył się z różami Bourjois :D.

    • I mi się tak kojarzy. Taka francja elegancja, w pozytywnym oczywiście znaczeniu 🙂 Choć ja się w ten profil nie wpisuję, bo futerka nie mam, a czerwone szminki nie do końca mi pasują 😉

    • Ale za to czerwone paznokcie, a to też się liczy 😀

    • Ooo, taka mała zamianka! 🙂 hihi

  • Tak pięknie piszesz, że mam ochotę kupić choć zapachy Chanel jeszcze mnie nigdy aż tak nie zachwyciły 🙂

    • Mi się zapachy Chanel zawsze kojarzyly z takimi starszymi, eleganckimi Paniami. Nadszedł jednak moment, że dojrzałam do Mademoiselle, potem pokochałam Chance, teraz zaczynam mocno lubić Coco Noir. Wszystko chyba przychodzi z wiekiem 🙂

    • Z tym wiekiem to chyba prawda, ja jeszcze nawet do Mademoiselle nie dojrzałam… wącham jak mam okazję, ale kurcze no nic tam dla siebie nie wyczuwam 🙁 a są to tak ‚popularne i osławione’ perfumy, że aż mi wstyd, że tych ochów i achów nie podzielam 🙂

    • Młoda jesteś jeszcze Kasiu. Na wszystko przyjdzie pora 😉

  • Jestem ciekawa zapachu 🙂

    Zdjęcia idealnie pasują do nazwy zapachu 🙂

    • Dziękuję! Takie było założenie! Cieszę się, że się udało! 🙂

  • O mamo, zdjęcia porywają! Godne tego wyjątkowego produktu! Muszę powąchać, kiedyś któraś wodę albo i obie poznawałam, ale chyba nie zrobiły na mnie wrażenia, bo kompletnie ich nie pamiętam. Z Mademoiselle miałam zaś tak: cały czas wąchałam EDP i w ogóle nie rozumiałam czym tu się zachwycać, ale w końcu poznałam EDT i przepadałam. Zakochałam się na wieczność.

    • Dziękuję Magda! Powąchaj przy okazji Coco Noir, może to też Twoja bajka?! Choć ja do niej podchodziłam w zeszłym roku i nic z tego nie wyszło. Teraz jest nam już dużo bliżej do siebie, choć nie jest to miłość formatu Mademoiselle 🙂 Ale do Mademoiselle dojrzewałam dobre dwa lata, zanim kupiłam i zanim pokochałam na zabój! Teraz sobie nie wyobrażam, że miałoby jej nie być! Wiesz, że nie wiem czy EDT kiedykolwiek wąchałam. Muszę koniecznie sprawdzić! 🙂

    • EDT a EDP to dwa zupełnie różne zapachy – dwie rózne butelki nawet. W szafce czeka słynna 5 – kupiłam obie wersje 😉 Wyjęłam z pudełek, ale boję się użyć 😉 Zatem muszę sprawdzić Coco Noir i zobaczyć, czy czarne Si już jest – bardzo jestem ciekawa, co to za cudo.

    • Zdaję sobie z tego sprawę, dlatego sama się dziwię, że jeszcze tego nie sprawdziłam! Flakon EDT dobrze znam, zapachu chyba nie! Jutro na lotnisku koniecznie się obok nich zakręcę! 🙂 Oooo, Piąteczkę masz? Domyślam się, że w ciemno nie kupowałaś, więc jak ona Ci się podoba? Czemu boisz się użyć? 🙂
      U mnie czarne Si już jest, wąchałam w zeszłym tygodniu 🙂

    • 5 kupiłam, bo mama ma – nie mogę być gorsza 😉
      A dziś poznałam Coco Noir. EDP. Bardzo przyjemny zapach – myślałam, że będzie parny i duszny, ale absolutnie nie. Głęboki, aksamitny, wyrazisty, ale wcale nie za mocny. Na zimę do kaszmirowego swetra (nie wiem czemu, ale najlepiej z golfem) może być i do pracy. Nie jest popularny i oczywisty, ale myślę, że jak się człowiek dobrze zapozna, to może być z tego piękna przyjaźń. Ekstraktu nie ma, nie wąchałam (było stoisko Chanel w Arkadii, pełne cudów 🙂 ).

    • Aaaa, no oczywiście! Podoba Ci się? Ja robiłam do niej podejście z 3 tygodnie temu i to jednak nadal nie moja bajka.. Może kiedyś 😉
      Wersja Parfum pachnie ładniej według mnie, jest jeszcze bardziej aksamitna i otulająca, gdy porówna się ja do EDP.

    • No nie wiem czy mi się podoba 😉 Ale to zapach kultowy, po prostu chciałam mieć w swoich zbiorach.

      Mam nadzieję, że gdzieś kiedyś znajdę wersję Parfum, jestem jej naprawdę ciekawa.

    • Dobrze rozumiem Twoje postępowanie! 😉
      Parfum powinien być w perfumeriach lada dzień, jeśli jeszcze go nie ma 🙂

  • Oczarowały mnie zdjęcia Marti… musiałam przejrzeć je kilka razy, by móc się skupić na treści 🙂
    Bosko wyglądają, ale nie dla mnie, cena zabójcza…

    • Dziękuję ślicznie! :*

  • Coco Noir musi świetnie pachnieć 🙂 Cena zwala z nóg, nigdy w życiu nie wydałabym tyle na 15ml perfum ani nawet na większą pojemność.
    Uwielbiam za to Coco Mademoiselle EDP i wprawdzie nie mam ich w swojej kolekcji, wącham je przy każdej wizycie w Douglasie 😀

    • Dla mnie Coco Noir pachnie jak starsza, dojrzalsza siostra Mademoiselle. Mademoiselle kocham, do Coco Noir powoli dojrzewam! 🙂

  • Marti, ale Ty to opisujesz! Były pochwały za zdjęcia, ale ja nie mogę się powstrzymać, by nie przesłać ukłonów za tekst. Prześwietny, niemal zwizualizowałam sobie spot reklamowy 😀 mam skłonności do flashbacków, ale to co tu zrobiłaś słowem to chyba jakaś magia :* ściskam

    • Dziękuję Ci pięknie! :*

  • Przeczytałam opis, stwierdziłam, że warto powąchać,bo mózg intuicyjnie odjął jedno zero 🙂
    Ale w takiej cenie może lepiej nawet nie wąchać, bo co ja biedna zrobię jak mi się bardzo spodobają? 😉

    • Możesz powąchać Coco Noir w wersji EDP, jest tańszy 🙂

    • Tradycyjna wodę wąchałam i zdecydowanie nie dla mnie, za słaba i za „babciowa” 😛

    • Rozumiem. A Coco Mademoiselle? Może to bardziej Twoje klimaty Moniś? 🙂

  • niesttey nie na moją kieszeń:(

  • oj chcialabym 🙂

  • Jeżeli jest to dla kogoś zapach życia to uważam że warto wydac taką kasę. Prawdziwe perfumy to całkowicie inny produkt niż edp czy edt. Są trwałe i praktycznie na całe życie. Moja babcia takie miała i buteleczkę a w niej kilka kropli do dzisiaj ( nie pamiętam jaki zapach). Ubrania pachną nawet po praniu, mimo że perfumy sa aplikowane na skórę 😉 Jakby Tomek wypuścił perfumy sahara, byłyby moje;-)

    • Też tak myślę. A te perfumy babci, to musi być świetny ‚zabytek’! Muszę spytać mojej czy nie ma gdzieś zbunkrowanego jakiegoś małego flakonu 😀 Daj Tomkowi szansę! Może jeszcze wpadnie na ten pomysł! 😀

  • Zapach zapewne nie mój (całe szczęście, bo cena skutecznie zniechęca), ale Twój opis czytało się z wielką przyjemnością 🙂

    • To jest ekstrakt, dlatego tyle kosztuje! Ten zapach dostępny jest również w wersji EDP.

  • cena z pewnością nie zachęca do zakupu, za to Twój opis już jak najbardziej;)

  • Co raz bardziej lubię ten zapach, szczególnie za sprawą tego małego cuda i kremu 😉

    • Ja też do niego dojrzewam 🙂 Jak wymazałam się balsamem, nie mogłam przestać się wąchać 😀

  • Za tysiaka – nigdy. To moim zdaniem blokująca cena choćby i za ekstrakt. Może kiedyś, gdy będę już nieprzyzwoicie bogata 😛

  • Z opisu wynika, że to musi być zapach dla mnie 🙂

    • Musisz więc go sprawdzić 🙂

  • Boziu, jakie piękne! A masz je już? Wąchałaś? sprawdzałaś? Wyglądają niesamowicie.. Ciekawe czy tak samo pachną..

    • No tak, przecież to moje zdjęcia 🙂

    • 😀

  • Zapach na pewno musi być urzekający 😉 Ale ta cena, jak to na Coco przystało ;P

    • Cena nie jak przystało na Coco, tylko jak przystało na ekstrakt perfum 😉

  • Niestety ta cena zwala z nóg 🙁 Więc sobie całkowicie odpuszczę.

  • Chanel ma niezwykle intensywne zapachy ale lubię je 🙂 Jednak ta cena sprawia, że mogę się najwyżej wypsikać nimi w drogerii 🙂

    • Ja też bardzo lubię, choć nie wszystkie jeszcze znam 🙂

  • Pamiętam, że z wersją EDP miałam do czynienia, ale to było dawno temu, a mnie samej daleko było do miłosnej zapachowej ekscytacji. Muszę jednak zapoznać się z tą kompozycją raz jeszcze, być może mój nos inaczej ją teraz odbierze 🙂

    No i cudne zdjęcia, Marti! :))

    • Spróbuj zrobić drugie podejście przy okazji, gust naszych nosów się zmienia z czasem, więc może tym razem będziesz bliżej tej miłosnej zapachowej ekscytacji 🙂 Dziękuję Megdilku! 🙂

  • Meg

    Kupić nie kupię, bo cena powalająca, ale tak pięknie opisałaś te perfumy, że wyobraziłam sobie siebie wędrującą uliczkami Wenecji w środku nocy, otuloną urzekającym zapachem – będę musiała sprawdzić jak pachną, aby skonfrontować z tym jak sobie ten zapach wyobraziłam. P.S. A moje serce póki co niepodzielnie należy do Coco Mademoiselle 🙂

    • Sprawdź więc koniecznie. Mam nadzieję, że rzeczywistość Cię nie zawiedzie 🙂
      PS: Mademoiselle, to mój zapach numer jeden! Kocham 🙂

  • Cena powala 😉 No ale nie każdy esencji potrzebuje w swoim życiu. Perfumy Chanel trzymają się długo same w sobie chyba sobie w końcu jakiś sprawię tylko zastanawiam się który 🙂

    • Dokładnie tak 🙂 Ja najbardziej kocham Coco Mademoiselle i zielone Chance! *.*

  • Perfumy perfumami… ale te zdjęcia ♥

  • Cena zabija. ale wiem, jak wydajne są tego typu produkty i to tylko na muśnięcie skóry 🙂
    Poza tym, baaardzo klimatyczne zdjęcia 🙂

    • Tak, tak, wystarczy tylko dotknąć i zapach się roznosi, jak po wielkim psiku 🙂

  • Prawdziwe perfumy są mega drogie, niestety 🙁 … ale widzę ciekawy skład, większość moje zapachy 🙂

    • Niestety. A tak mi się teraz zamarzyła Mademoiselle i wersji Parfum 😉

    • A jest? Mam nadzieję, że nie, bo Mademoiselle musiałabym mieć!

    • Magda, taaaaaak! W dwóch wielkosciach – 7.5 i 15 ml 🙂 Chyba kupię sobie, choć tą mniejszą 😀

    • Co??? Na pewno przepadnę 🙂

    • Ja też 🙂 ehhhh

  • Kwestię ceny pominę, bo o ile może do zapachu bym z czasem dojrzała, tak do ceny niestety nie 😉 Uwielbiam czerń i ciemne flakony zawsze pociągają mnie bardziej do zasięgnięcia nosa. Ale niestety, w większości to wielkie rozczarowanie. Jestem bardzo ciekawa jak pachnie Coco Noir, bo Mademoiselle uwielbiam.
    pozdrawiam, A

    • Mademoiselle kocham, to mój absolutny numer jeden! Do Coco Noir jeszcze dojrzewam, ale jestem na dobrej drodze 😉

  • Zdjęcia świetne, Marti! 🙂
    Ciekawa jestem jak pachnie ta wersja. Swego czasu używałam Chanel Chance EDP, wspominam bardzo, bardzo dobrze 🙂

    • Dziękuję! 🙂 Ja uwielbiam Chance zielone, różowe nieco mniej 🙂

  • muszę sprawdzić choć cena… ow….

    • Kochana, cena taka, bo to ekstrakt perfum, w najczystszej z możliwych postaci. Jest też w sprzedaży woda perfumowana EDP, sporo tańsza 😉

      • wiem… oj wiem… 🙂 więc kolejna próbeczka moja 🙂 a może i perfum… czasami t zdecydowane lepsze wyjście. sądzę że trwały, trwalszy niż Chanel Chance, jak jest Martuś z trwałością Chanel Chance? w stosunku do tego brylancika i Madamoisele?

        • Na mnie Chance jest trwały, czuję go długo po spryskaniu. Noir jest intensywniejszy sam w sobie, może więc wydawać się, że jest trwalszy, ale ja czuję je tak samo mocno. Mademoiselle z kolei używam już tyle lat, że czasem go na sobie przestaję czuć.. ale otoczenie czuje, bo wiele razy zwracano mi uwagę, że pięknie pachnę, nawet gdy ja już nic nie czułam 🙂