Różowo-koralowe love

by
Pomimo iż kocham bronzery i róże, które nimi choć po części są, to w mojej kolekcji znajdzie się również gromadka odcieni, które z bronzerami wiele wspólnego nie mają. Sięgam po nie najwięcej wiosną i latem, bo pięknie kolorują i odświeżają lico. Dziś pokażę Wam te, które wybieram najczęściej.

Niektóre wybory dokonane były drogą ostrej selekcji. Zasady były dwie. Przede wszystkim z danej firmy jedna sztuka, nie więcej (tutaj patrzę choćby w kierunku róży Chanel, które kocham wszystkie.. no matter what!). Drugą zasadą, której jak widać na załączonym obrazku, nie trzymałam się wcale, był limit sztuk pięć. Miała być złota różowa piątka, a wyszło jak zwykle 😉

Diorskin Nude Shimmer 001 Rose / Pink (klik) cudowny, nieco trójwymiarowy róż. Pięknie odświeża i delikatnie rozświetla lico. Wchodził w skład wiosennej kolekcji Dior, choć chodziły pogłoski, że ma wejść do stałej oferty (?).

Guerlain Madame Rougit (klik) jest mieszanką róży i koralu, ale na skórze najwięcej tego drugiego. Skradł moje serce już podczas pierwszej aplikacji w zeszłym roku, z ogromną ochotą wróciłam do niego tej wiosny (i lata). Plasuje się na jednej z pierwszych pozycji najlepszych z najlepszych. Wchodził w skład zeszłorocznej jesiennej kolekcji Guerlain.

MAC Dainty, to zdecydowanie jeden z moich ulubionych mineralnych róży i chyba jeden z popularniejszych w MAC. Jaśniutki róż z maleńkimi rozświetlającymi drobinkami. Świetnie napigmentowany, ale nie da się zrobić nim krzywdy. Dziewczęcy i subtelny.

Clinique Peach Pop (klik), najnowsze dziecko Clinique, które chyba każda z Was już wiele razy widziała. Koralowy róż w kwiatkowym wydaniu zwraca uwagę, przyciąga i intryguje. Obłędnie kremowa konsystencja doskonale wtapia się w skórę dając zdrowe świeże glow.

Benefit Coralista, to mój pierwszy róż od Benefit ever. Jak widzicie jeszcze w starym opakowaniu, więc dość wiekowy. Mam do niego ogromny sentyment i choć kartoników Benefit mam kilka, to po niego sięgam najczęściej. Piękny brzoskwiniowo-koralowy, subtelnie rozświetla i daje świeży, naturalny, zdrowy rumieniec. No i cudownie pachnie!

Rouge Bunny Rouge Orpheline (klik), chyba najbardziej intensywny z całej tej różowej gromadki. Przepiękna truskawka ze świetanką, która cudownie odświeża i rozświetla policzek, choć drobinek w niej nie znajdziemy. Czary mary 🙂

NARS Deep Throat, to nie wiedzieć czemu niedoceniony przez wielu brat Orgasm’u. Jest równie ładny, choć ciut bardziej różowy i dużo mniej drobinkowy. Jeśli więc komuś w Orgasm’ie ten shimmer przeszkadza, niech koniecznie zerknie na Deep Throat.

Chanel Malice, to przepiękna brzoskwinka z odrobiną różu. Mój jest wersją amerykańską, czyli prasowaną, a nie wypiekaną, przez co jest mocniej napigmentowany i mniej błyszczący. Cudownie wibruje na poliku, odświeża i dodaje zdrowego delikatnego blasku. Jak wszystkie róże Chanel pachnie obłędnie i każde otwarcie kompaktu powoduje przyspieszone bicie serca.

Uwielbiam je wszystkie, ale gdybym musiała wybrać tylko jeden by zabrać go na bezludną wyspę, byłby to Chanel Malice i Guerlain Madame Rougit (nie umiem wybrać jednego!). Nie wiem na ile to kwestia kolorów, które oczywiście uwiebiam (!), a na ile ogólnej miłości do obu marek?! 🙂

Dior – NARS – MAC – Clinique
Chanel – Benefit – Guerlain – Rouge Bunny Rouge

Macie swoje ulubione wiosenne / letnie odcienie? Może któryś z moich ulubieńców jest i Waszym ulubieńcem? Podzielcie się swoimi typami 🙂

0
  • Z Twoich wybrańców mam Guerlain i Macowy Dainty i oba kocham:) Mam też Chanela, ale w innym odcieniu, jednak jakoś tak ostatnio go zaniedbałam, ale to pewnie przez to, że tych róży tyle w mej kolekcji, że nie wiem, co wybrać:) Zdjęcia jak zwykle przecudne:)

    • Jak mogłaś zaniedbać Chanela? :O Jaki masz kolor? 🙂

    • Mam Rose Initiale:) Lubię go, pięknie pachnie, dobrze się nim pracuje na twarzy i świetnie wygląda przez wiele godzin. Faktycznie jest bardzo dobry jakościowo i wizualnie. Szkoda tylko, że Chanel nie ma więcej kolorów, które mogłyby mi się spodobać, niestety z całej tej kolekcji mi się właśnie tylko ten jeden spodobał, reszta tak średnio, choć gdyby był jeszcze jakiś,który by mi się spodobał, to na pewno bym go miała też:)

    • Podoba mi się jeszcze ten Dior, którego pokazałaś, taki „mojowy”, ale czy mi jest potrzebny ‚nasty’ róż?:D

    • Fakt, w stałej ofercie nie ma zbyt wielu propozycji, ja na przykład żałuję, że nie ma nic w bronzerowej tonacji. Na szczęście często pojawiają się fajne sztuki w limitkach i wtedy można znaleźć prawdziwą perełkę (jak Accent, którego uwielbiam!).
      Mnie się pytasz? 😛 Znasz chyba moją odpowiedź 😀 haha

    • Mi róże w kolorze bronzerów to niezbyt pasują, po prostu wyglądają na mojej twarzy, jakby były dziwną plamą, albo jakbym miała coś nie tak ze skórą, dlatego róż to musi być róż, a bronzer idzie jako bronzer, wiesz, o co mi chodzi:)))
      Właśnie sama często zerkam na te limitowane edycje, bo czasami coś fajnego można wyhaczyć, tak samo było z tym różem z Guerlain, nie chciałam go, widziałam na żywo i nawet macałam, ale potem jakieś zrządzenie losu sprawiło, że jeden egzemplarz się uchował w Trafford Centre w John Lewis i do tego za 21 funcików, to nie mogłam/nie potrafiłam sobie odmówić i jak się okazało to był super zakup, bo ten róż bardzo lubię:) Coraz bardziej się zastanawiam nad tym Diorowym, jeśli to limitowanka to chyba trza brać:)))

    • Wiem, wiem. Ja też kiedyś lubiłam bardziej róże róże, a jakiś czas temu naszło mnie mocno na róże bronzery 🙂 Kurcze, deal życia prawie. Super, że go wzięłaś, ja bym się nie zastanawiała ani sekundy! Nie wiem co z tym Diorem, miał być limitką, potem poszły ploty, że jednak wchodzi do stałej oferty i nie wiem na czym ostatecznie stanęło 🙂

  • Wow ! Oddałabym nerkę za te cudeńka 😀 Obym kiedyś mogła sobie pozwolić na chociaż jedną taką perełkę 🙂

    • No coś Ty, nie oddawaj, może Ci się jeszcze przydać 😉

  • Mam tylko 1 z Twojej gromadki i jest nim Peach Pop. Baaardzo go polubiłam.

    • Lepszy rydz, niż nic, jak mawiają 😉 hihi Ja rozmyślałam nad innymi kolorami kwiatków, ale póki co chyba kolekcja moich kolorowych róży mi wystarcza. Inna sprawa ma się z bronzerowymi kolorami, tutaj mniej się ograniczam 😛 haha ale takiego kwiatka brak 😉

    • Ano lepszy 😉 Z kwiatków ten mi najbardziej pasuje. A z bronzerów to mam Aurorę Diora, bo ogólnie bronzerów się obawiam.

    • Też mi się wydaje, że on najbardziej uniwersalny 🙂 A czemu się obawiasz?

  • Och, aż mi się oczy zaświeciły 🙂
    Diora bym Ci porwała!

    • Nie oddam! Zamknę pod klucz 😀 hyhy

  • Marzy mi się Coralista i Peach Pop od Clinique. Ale ogólnie wszystkie są prześliczne:)

    • Nie muszę chyba mówić, że oba polecam 😉

  • Lu

    Oczywiscie Dior Nude Shimmer Pink 🙂 Lubie tez siegac po MAC Well Dressed albo Dior Rosy Glow 🙂

    • No oczywiście 🙂 hihi Rosy Glow nie miałam nigdy, a Well Dressed był u mnie słabo widoczny i poleciał do innego domku 😉

  • Ach Marti!! Jakie one piękne, kradnę wszystkie!!! Oprócz Narsa – głębokiego gardła, o ile dobrze to tłumaczę i Coralisty, bo ten duecik już mam 😉

  • ależ co cudeńko z Clinique wygląda obłędnie!:)

    • Na szczęście nie tylko wygląda, ale i również świetnie ‚maluje’ 😉

  • Ja jestem zdecydowaną fanką brzoskwini – Twóje róże są dla mnie…zbyt różowe, źle sie wnich czuję, taka laleczka. Pewnie wynika to z mojego odcienia skóry – jestem bardzo żółta i bardziej się wtapiają kolory brzoskwiniowe. Chyba tylko ten benefitowy osobnik zyskałby moje uznanie.

    • Z jednej strony Ci fajnie, bo zmniejsza to pole zakupowego działania 😉 Z drugiej tyle perełek Ci obok nosa przechodzi :I Ehhh..

    • No przechodzi, np. ostatnio pani mnie miźnęła Well dressed i o mamo, cukierkowata lalunia. Aż mnie ciarki przeszły:P
      Będę sobie żyła w swoim brzoskwiniowym świecie;)

    • Na mnie Well Dressed był słabo widoczny i nie umieliśmy się zaprzyjaźnić :/ Brzoskwiniowy świat też może być fajny 😉

  • Uwielbiam Guerlain Madame Rougit i cieszę się, że dołączył do mojej gromadki 🙂 Z Pop Clinique mam Pop Berry i jest niesamowity poprzez zawartość niebieskiej domieszki ♥

    • Ja też się cieszę, że go nie przegapiłam, tylko szybko kupiłam, bo pomimo małych problemów z pigmentacją różowych odcieni, ten koral ma moc 🙂 Pop Berry piękny!

    • U mnie to był zakup ostatniej szansy i za sprawą męża, bo nie mogłam się zdecydować czy go faktycznie chcę 😀 aż któregoś dnia czekał na mnie. Miał nosa do zakupu tym bardziej, że róż zaczął już znikać z oferty. Pop Berry jest piękny tylko wymaga u mnie podkładu, w przeciwnym wypadku podkreśla skubaniec naczynka 🙁

    • No to widać umie czytać w Twoich myślach. Tylko pozazdrościć. Ja Mojemu muszę dużymi literami, żeby dobrze zrozumiał 😉 Ja zawsze kładę podkład puder pod róż, więc dla mnie by to nie był problem 🙂

    • My się świetnie rozumiemy i tak samo jak ja wiem, co zaprząta Jego głowę, to identycznie działa w drugą stronę. Przez tyle lat jeszcze nie trafił się mało trafiony prezent 😀
      Z reguły też tak robię, ale niestety u mnie problem jest bardziej złożony. Twoja skóra nawet saute prezentuje się świetnie, dla mnie to luksus w wybrane dni. Na szczęście jednak odpowiednia pielęgnacja pomaga, a ja takie produkty zostawiam sobie wyłącznie na dni z dobrym podkładem i korektorem. Co prawda u mnie to połączenie jest rzadkie, bo wolę kremy tonujące czy BB ale dołożony korektor też pomaga. Ale uważać muszę 😉

    • Pozostaje mi więc tylko pogratulować tak dobrego się dobrania 🙂 Mój Mąż jest najcudowniejszym człowiekiem na świecie, ale domyślny to On nie jest 😉 hihi

      Wiem Asiu, ja na szczęście nie mam wielkich problemów ze skórą, nie licząc przetłuszczającej się od jakiegoś czasu strefy T. Choć i z tym powoli dochodzę do ładu. Ty jednak bardzo rozsądnie podchodzisz do tematu pielęgnacji i dobrze dbasz o swoją skórę. Choć nie zawsze same chęci wystarczają, to myślę, że całkiem nieźle sobie radzisz z okiełznaniem tych wszystkich problemów 🙂

  • A ja żadnego różu nie używam, ale chyba zacznę… 😀

    • Jak to? Nic a nic? A bronzer? 🙂 Ja się łyso czuję bez zaznaczonych policzków 🙂

  • Muszę dorwać ten Malice, chyba nie będzie za dla mnie jasny? 🙂

    • Nieeeee 🙂 Ja jestem teraz dość mocno opalona (pasuje mi idealnie Chanel Perfection Lumiere Velvet w odcieniu 50 (!)) i Malice jest dobrze widoczny 🙂

  • najbardziej spodobał mi się róż z Benefitu, lubię takie subtelne podkreślenie. Poluje na niego już jakiś czas, ale mój portfel cały czas odmawia współpracy 🙁

    • Może świnka skarbonka by zdała egzamin? 😀

  • Piękna kolekcja. Do niedawna miałam jeden róż, a teraz mam kilka…

    • One się w magiczny sposób rozmnażają, prawda? 😀

    • Dokładnie tak:D moze to magia blogowania 😀

    • Hmmmm, nie wykluczam takiej opcji 😀

  • Jaka wspaniała kolekcja! Uwielbiam róże w takim koralowo – różowym odcieniu 🙂 Marzy mi się ten z Chanel 🙂 Ja mam ulubione róże z Sephory jeden matowy koralowy, a drugi bardziej błyszczący w kolorze ciemnego brudnego różu 🙂 Lubię też róże z Bourjois 🙂

    Pozdrawiam 🙂

    • Ja też najbardziej lubię takie różowe korale czy koralowe róże i w takich odcieniach czuję się najlepiej (nie licząc moich ukochanych bronzerów ;)). Nie miałam okazji poznać się ani z Sephorowymi ani z Bourjois.

  • Wszystkie cudowne, nabrałam ochoty na róż Chanel 🙂 Coraliste jak i Dainty również mam w swoich zbiorach i bardzo je lubię 🙂

    • No to jesteś na dobrej drodze 😉 Ja kocham róże Chanel! Każdy kolor, który mam odpowiada mi w 100%. No i ten zapach <3

  • Są obłędne 😉 nie idzie im się oprzeć ♥

  • chanel i dior zdecydowanie mają najfajniejszą konsystencję i bogatą kolorystykę 😉

    buziaki
    xo xo xo xo xo

    • Diorowych róży nie znam zbyt dobrze, bo mam ich niewiele, ale Chanel kocham! Za wszystko! 🙂

  • Nars mi się bardzo spodobał.

    • Kolor czy nazwa? 😛 hihihi

    • He he he z nazw to ja juz od dawna mam ubaw. Kolor wpadł mi w oko, bo tak się biję z myślami i z portfelem 😛 ,że trzeba by się kiedyś z Narsem zacząć przyjaźnić.
      Czekam tylko na Twoją recenzję bazy pod cienie.

    • Ja mam co prawda tylko 2 NARSowe róże, ale oba fajne. Miałam swego czasu chętkę na więcej kolorów, ale zdrowy rozsądek się sprzeciwiał 😉 Baza super, choć nie widzę różnicy między nią a UD, poza kolorem 🙂

    • Ja mam chwilowo taki przesyt,że nawet teraz na urodziny nic sobie kupiłam ;-( Może jak więcej zużyję to zastanowię się nad nowymi „cukiereczkami”.

    • Znam to Aguś 😉 Tylko kolorówkę tak ciężko się zużywa :I

  • o jezus… mam ich mam …i to sporo!!
    bo wiesz ze ja róze to uwielbiam <3 <3 <3
    u nas Diorki wchodzá do stalego sortymentu ( mam sprawdzoná informacjé) wiec moze jeszcze go zakupié …ale jakos mnie do niego nie ciágnie.
    Guerlain uwielbiam…jest boski!
    Malice Chanelka muszé koniecznie zakupic, bo piékny jest <3 <3 <3
    Buziaki sisku :******
    Tego NARSa bym ci zabrala hyhyhyh!

    • Wiem Sisku, wiem 🙂 Ja też uwielbiam mieć coś na policzku, jak nie róż, to bronzer lub róż bronzerowy 😀
      A, że nie lubię nosić cały czas tego samego, to muszę mieć wybór 😉
      Skuś się na Malice. Jest piękny! Jak większość Chanelków 😀 :*

    • Skuszé sié skuszé 🙂 ty kusicielko ty hihi
      buzioleeeeeeeee lelellelelelele lelelellele hahaha

    • Ja mam coraz większą ochotę na kolejne kolory.. wrrrrr 😛

  • Nie mam żadnego :). Jak już będę bogata… 😀

    • Tego Ci życzę! 🙂

  • jakie one piękne *_*
    moim ulubieńcem jest Peaches z MAC, a marzy mi się Coralista 🙂

    • Nie mam Peaches, ale kojarzę. Piękny! Czasem żałuję, że mam tylko dwa policzki i na obu wypada nosić to samo 🙂 ehhh

  • Coralista <3

  • ten z clinique skradł moje serce tym wytłoczeniem i już nikt z nim nie wygra! 😀

    • Na ogół liczy się wnętrze.. ale tutaj i wnętrze i ‚zewnętrze’ jest równie udane! 🙂

  • Przepiękna kolekcja! Jestem pod wrażeniem 🙂

    • Dzięki! Też ją bardzo lubię! 🙂

  • Wszystkie są cudowne!

  • Piękności!!

  • Zaskoczyłaś mnie, nie wiedziałam, że „wypiekance” są słabiej napigmentowane. Człowiek całe życie się uczy.
    Mnie z Twojej gromadki zauroczył Guerlain, ale to chyba bardziej urok nie tyle odcienia, co cudownego pomysłu na szatę tego cacka. Nie można się wprost na niego napatrzeć, a idac w bardziej radyklane tony: aż żal używać…. 🙂

    • Na ogół tak. Są ‚słabsze’ i delikatniejsze od amerykańców prsowańców 🙂
      Gerlę jest piękny! OD samego wykonania do tego co robi na poliku. Mi zawsze żal ‚psuć’ takie kunsztowne wzory i wytłoczenia 🙂

  • Nie miałam pojęcia, że róże Chanel pachną… Jutro przy malowaniu muszę powąchać.

    • Taaaak, różami 🙂

  • Piękne, zwłaszcza Chanelek:) Róże to moja słabość, wczoraj właśnie przygarnęłam nowy egzemplarz do kolekcji:)

    • Oooo, a jaki jaki? 🙂

  • HA! wszędzie ten Dainty, no cóż to chyba przeznaczenie- muszę go mieć skoro się wszyscy nim zachwycają 😀 ja ostantio się zakochałam w Rosy Outlook 😀 na róże to ja mam fazy, jak się na jakiś uprę to noszę codziennie przez jakiś czas dopóki mi coś innego w ręce nie wpadnie 😀

    • Właśnie czytałam o nim u Ciebie 🙂 Piękny! Ja też mam czasem takie fazy, choć staram się jednak żadnego z nich mocno nie zaniedbywać 😉

  • Droga Marti, mój portfel chyba zapłacze… A może to najwyższy czas sięgnąć po Coraliste? 🙂 To byłby również mój debiut w benefitowych różach 😀

    • Nieee, niech nie płacze 🙂 Obejrzyj sobie Coralistę na żywo. Ja ją baardzo lubię, najbardziej z Benefitowych róży. Choć każdy lubię na swój sposób 🙂

  • Wszystkie są piękne! Nawet nie umiem wskazać tego, który najbardziej mi się podoba 🙂

    Ostatnio też próbowałam wytypować pięć ulubionych róży. Oczywiście również przekroczyłam ten limit 😀

    • Mi też, jak widać, się nie udało. Ciężko tak się ograniczać 😉

    • Dokładnie! Co jak co, ale do róży, to ja mam słabość! M.in. dlatego kupiłam kwiatuszka z Clinique, tyle, że mój jest w odcieniu Plum Pop 🙂

    • Wiele kobiet ma słabość do pięknych rzeczy, a róże, a na pewno ich większość, niewątpliwie takie są 😀

  • Ale tu pięknie!

  • no kochana kolekcja na prawdę słuszna! 😉
    niestety jednak żadnego z nich nie miałam u siebie, ale róże to produkty co do których nie przywiązuję aż tak dużej uwagi, po prostu grunt by były dobrze napigmentowane, miały właściwy kolor i były trwałe 😉

    • No i o to w nich chyba chodzi 🙂

  • Gromadka jest urocza! Najbardziej widzi mi się chyba Chanel, Guerlain też wygląda ładniutko 🙂

    • Kocham je chyba najbardziej 😀

  • Clinique Peach Pop mnie zauroczył, oprócz wspaniałego tłoczenia zaczarował mnie wykończeniem.

    • Tak, tak. On nie tylko cudownie wygląda w opakowaniu, ale i na skórze! 🙂

  • Nie umiem się przekonać do róży, pewnie dlatego, że mam naczynkową cerę i dążę do tego, żeby na mojej twarzy w ogóle nie było zaczerwienień 😀
    Nie mniej jednak, gdybym miała okazję wypróbować któryś z tych cudów, o których piszesz, skorzystałabym a jakże! 😀

    • Znam ten ból, bo sama mam troszkę czerwoności na twarzy 🙁 Staram się jednak tak dobierać kolory, by ich jeszcze bardziej nie podkreślały 🙂

  • Takie odcienie uwielbiam. Dlugi czas, w większości używam róży mineralnych, które są w niezliczonej ilości odcieni.

    • Ja myślę, że rynek róży jest tak bogaty, że każdy powinien znaleźć coś dla siebie 🙂

  • Najardziej podoba mi sie kolor benefit jeśli dobrze wywnioskowałam nazwe 🙂
    http://zyciowa-salatka.blogspot.com/

  • Chanel Malice mam od dawna na liście, po przejrzeniu dziesiątek swatchy to właśnie on skradł moje serducho. Ale że ostatnio na wyprzedaży w D. były Vivacite i Rouge to stwierdziłam, że od czegoś trzeba zacząć i nie ma co wybrzydzać 😉 Pokochałam je miłością wielką i teraz tym bardziej chcę więcej :)))

    • Oczywiście! Wyprzedaże rządzą się swoimi prawami 😉 Świetny początek! Jestem pewna, że kolekcja Ci się rozrośnie, wcześniej czy później 😀

  • Po bardzo smutnej przygodnie z Dior Skin Nude Tan mimo tych pieknych opakowań nie mogę się przemóc do ich kosmetyków 🙁 u mnie zapychał, ścierał się z polików w tempie ekspresowym zostawiając okropne plamy :// może jednak warto dać szansę różowi…

    • Ajć :/ Mnie mało co zapycha, a na policzkach zwykle dobrze większość róży siedzi.. a jak schodzą, to po prostu równomiernie tracą na intensywności w ciągu dnia. Może podejdź do perfumerii z własnym pędzlem i wymaluj sobie policzki?

    • GENIALNY POMYSŁ! Dlaczego ja wcześniej na to nie wpadłam 😀 pójdę któregoś dnia do perfumerii i zobaczę jak to cudo współgra z moją skórą. Niestety tamten był porażką i musiałam go sprzedać za pół ceny na allegro :/

    • A widzisz 😀 hihi Spróbuj, może coś się zmieniło i tym razem się polubicie i krzwdy Ci nie zrobi? 🙂

  • Dior i Chanel są cudowne, pragnę je mieć, <3 Guerlain też chyba nie byłby smutny…ale to bardziej jak napisałaś z miłości marki 😉

    • No właśnie ja kocham i Chanel i Dior i Gerlę, ale nie kuszą mnie tak róże Dior i Gerlę jak Chanelowe. Mogłabym mieć je absolutnie wszystkie! 🙂

    • Absolutnie nie byłoby im u mnie też smutno 😉

    • Dokładnie! 😀 hihi

  • wybrałabym wszystkie 🙂 chociaż nie jestem do końca pewna czy potrafiłabym manewrować takimi kolorami po swojej twarzy.

    • Na pewno tak 🙂 Żadnym z nich nie da się zrobić sobie krzywdy 🙂

  • Są piękne, ale jakoś nie umiem chyba stosować różu.

    • Dobry róż + dobry pędzel i samo idzie 🙂

  • Hue hue, na pytanie, czy mamy swoich różowych ulubieńców niech odpowie moja blogowa nazwa 😉
    Wśród nich jest i Dainty 🙂 doczeka się całe towarzystwo wpisu 🙂

    • Nie mam więc pytań 😀 hihi

  • Patrzę na te kosmetyki i stwierdzam, że pewnie za ich równowartość to bym drugie tyle lakierów, co mam, bym dostała 😀
    Z tych róży, co pokazałaś, ten Rouge Bunny Rouge najbardziej mi się podoba 😀

  • Uwielbiam takie kolory róży i aż chyba poszukam jakiegoś nowego 😉

    • Poszukaj sobie! Pochwal się ‚znaleziskiem’ 😀

    • Chyba jakiegoś MACzka poszukam, bo akurat będę mieć po drodze 😉

    • Dobry MACzek nie jest zły 😉

    • Maczek przygarnięty (nawet kilka), ale różu na razie nie umiem używać, bo pasujący pędzel został w domu :/

    • Co tam kupiłaś, co? 🙂

    • Melbę (a szukałam brzoskwinki ) i kilka innych maczków 😉

    • Piękna Melba! Świetny wybór 🙂 A te kilka innych, to co? 😀

    • A z reszty to gąbeczki do podkładu, lakier Pep pep pep (ale z nim to długa i w sumie wkurzająca historia), żel wodoodporny do brwi i w końcu mam paint pota *.*

    • Juuuhuuuuu 🙂 Jaki PP? Żel bezbarwny czy w kolorze? Śliczny ten Pep… 🙂

    • W kolorze 😉 A paint pot neutralny Painterly i wytrzymał największe upały, więc chcę więcej 😉
      A ten Pep został mi sprzedany jako ten z kolekcji Studio Nail :/ A chciałam tamten beż, jednak w Dougim były specjalnie pomieszane 🙁

    • Ja mam bezbarwny i go uwielbiam! W kolorze też mam, ale nie mój kolor, więc nie wiem 😉 Painterly jest piękny! Miałam go kiedyś i zgubiłam :/
      Ajć, to niefajna pomyłka :/

    • Teraz troszkę żałuję, że bezbarwnego nie wzięłam (ale pretekst do zakupu będzie) 😉 Oj :/ Korcą mnie inne kolory, ale nie wiem co wybrać 😉

    • Co się odwlecze, to wiesz co 😛 hihi

    • No wiem właśnie 😉 I to mnie martwi 😉

    • Nie ma się co martwić.. tylko radować 😀 hyhy

    • Teraz czekam na jesiennego Chanel 😉

    • Na co tak czekasz? Tylko błyszczole? 🙂

    • Chyba nie tylko 😉

    • Oooooo, a co jeszcze? :]

    • Jakoś jedynie mnie nie kuszą ciemne szminki i liner, bo już mam swojego ulubieńca 😉

    • Czyli będzie zakupowe szaleństwo? 😀

    • To mnie martwi 😉

    • Oj tam, to nie powód do zmartwień 🙂

  • Taki rozyk Guerlain chętnie bym widziała u siebie 😉 Chanel kocham!<3 a moze poscik pokazowy wszystkich Twoich chanelkowych róży? 🙂

    • A mogę zrobić, jak masz ochotę pooglądać 🙂

  • Una

    Bardzo lubię takie kolory różów!

  • ooo Malice pięknie wygląda na dłoni <3 cudaśny! taki koral idealny! świetne zestawienie, uwielbiam takie posty :*

    • Na pulasie równie pięknie się prezentuje 🙂

  • Orpheline mnie ujął totalnie, jest cudowny :-))

  • Korale ostatnio bardzo mnie przyciągają, pięknie prezentują się zarówno na policzkach jak i na ustach:)

    • Ja z koralami mam problem na ustach, bo większość takich odcieni podkreśla strasznie suchotki 🙁 Na policzkach zdecydowanie częściej u mnie gości 🙂

  • Ile cudowności, chyba nie jestem w stanie wybrać najładniejszego 🙂

  • Dior – NARS – MAC – Clinique – Chanel – Benefit – Guerlain – Rouge Bunny Rouge TYLE DOBRA <3 Zazdroszczę

  • ooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooo ten z MAC’a to bym kochała!

    • Swojego nie oddam 😛 hihi

  • Jeśli chodzi o kolory róży, to wybieram podobne. A w tym pierwszym Diorze to się zakochałam bez pamięci.

  • Piękne kolory 🙂 Nie umiałabym wybrać z nich tego najładniejszego 🙂

  • mam 2 szufladki pełne rózy, i ciągle ich przybywa, chore to troche 😛

    • Ale na pewno każdy jest inny! 😛 hyhyhy

  • Diorskin Nude Shimmer -powala mnie po całości!!!

  • Piękne róże 🙂

  • NARS piękny 🙂

  • Planuję zakup Dainty, z maczków posiadam well dresed i bardzo go lubię. W głowie siedzi mi jeszcze orgasm laguny, pewnie jako ostatnia na ziemi w końcu go kupię.

    • Well Dressed u mnie był bardzo słabo widoczny, więc musieliśmy się rozstać :I Orgasm NARS znaczy się? 😉

  • Mój faworyt to Baked – To – Last Blush z TBS 🙂 Ale zastanwiam się nad jakimś Maczkiem 🙂

    • MACzków masz do wyboru do koloru, na pewno coś fajnego wybierzesz 🙂

  • ja chyba ciągle szukam, nie lubię ceglanych, brzoskwiniowych tonów w różach, bo mi nie pasują, wolę zdecydowanie czerwone różowo – brązowe – możesz coś polecić?
    a Twoja gromadka jest cudna, same królowe w swych szatach, lol… Marti i dużoooo zdecydowanie hah, a na bezludną miałaś wybrać jeden:P

    pozdrawiam ciepło
    🙂

    • Patisku, myślę właśnie nad przygotowaniem takiego posta o ulubionych bronzerach, może tam coś będzie bardziej w Twoich klimatach 🙂 Pierwsze o czym pomyślałam jak napisałać ‚czerwone brązowe’, to Savage Toma Forda 🙂

      Nie da się tylko jednego.. Buuu kocham wszystkie 😀

    • no to idę go oblukać:)
      ja zamówiłam niedawno bronzer bahama mama, ponoć zimny jest taki właśnie jak potrzebuję, niemniej będę wypatrywać posta konicznie…

    • no se patrzam, ravish jest taki czerwono-brązowy, a myślisz, że one bardziej zimne są?

    • Nie mam Ravish, ale po zdjęciach wydaje się być bardziej różowy, a Savage jest ciut bardziej czerwonawy. No i Savage jest raczej ciepły, Ravish może być zimny 🙂

  • przepiękne kolory:*

  • Jestem wlasnie na etapie szukania jakiegos sliczniusiego rozu na moj wielki dzien a tu tyle perelek <3 teraz juz nie wiem nawet na ktory sie skusic… Narsik slicznie wyglada ale chanelek tez kusi… rozowy mac z kolei jest taki uroczy <3 ehhh… a jaki ty byc proponowala do makijazu slubnego? chcem jakiegos cukiereczka z lekkimi drobinkami… a tu prawie wszystkie takie cudne *-*

    • Dainty! On jest bardzo cukiereczkowy i ma delikatne drobinki 🙂 Myślę, że idealnie wpasuje się w Twój typ urody 🙂

    • W takim razie lece do MACa go pomacac 😀

    • PoMACaj i daj znać koniecznie 😀

  • Wszystkie są przepiękne! absolutnie nie umiałabym się zdecydować na jeden!!!

  • mnie się podobają wszystkie i na pewno się w niektóre zaopatrzę:)

  • Bardzo ładne zestawienie wyszło Ci Martuś i powiem szczerze, że gdyby w nim zabrakło Chanel i
    Guerlain Madame Rougit, to chyba bym czuła się rozczarowana a na pewno wybitnie zaskoczona 🙂
    licznie różakowa ta moja Mamcia jest 😉

    • Czyli Cię nie zaskoczyłam? 😀 Myślę teraz nad takim zestawieniem ulubionych bronzerów, może lakierów letnich, może zapachów? Czymś Cię może zaskoczę 😀

    • No nawet nie, choć pomysł na tego typu serie jest świetny i czekam na wszystko, co jeszcze wymyślisz 😀
      Poza tym i tak zawsze mnie potrafisz zaskoczyć 😀
      Bronzery proszę, lakiery również 😀

    • Bronzery są już w toku, że się tak wyrażę 🙂 hyhy Potem wymyślę coś ‚nowego’ 😀 hyhy

    • Trzymam za słowo XD

    • :*

  • bardzo polubilismy sie z coralista, chociaz musze przyznac ze nie byla to milosz od pierwszewgo wejrzenia 😉 z twojej gromadki podoba mi sie Dior, Guilrian i Maczek 🙂

    • Czasem tak bywa. U mnie też nie zawsze każda miłość jest tą od pierwszego wejrzenia 🙂 No chyba, że to Chanel, to kocham bezwarunkowo 😀 hihi

  • Same sliczonosci *.*

    • U Ciebie też na pewno wiele takich cudeniek 😀

    • Cos by sie tam znalazlo ;)) … tylko u mnie bardziej chlodno hihi…

    • Duże coś na pewno 😀 hihi No u Ciebie chłodno, bo Ty taka Śniezkowa jesteś 🙂 Ja raczej idę w cieplejsze odcienie.. chyba 😀

    • bo Tobie cieplejsze bardziej pasuja :))

    • W tym temacie pięknie się uzuepłniamy 😀 hihi

  • Ja najlepiej czuję się w różowych-różach 😉 Jednak ostatnio, pomału zaczynam przekonywać się do koralu 🙂

  • Mam miniaturkę Coralisty, świetny jest, róż którym nie da się zrobić plam. A na mojej liście już jakiś czas, znajduje się Dainty i Deap Throat. Chociaż przyznaję, że wszystko co pokazałaś bardzo jest w moim guście :*

    • Chyba każdy Benefitowy róż jest łatwy w obsłudze i nie da się zrobić nim krzywdy 🙂 Dainty i Deep Throat zresztą też są bezpieczne i szybkie w użyciu 🙂

    • A więc dokonałam dobrego wyboru na kolejny zakup, obędzie się bez placków i niepotrzebnych narzekań.

    • Nie powinnaś mieć z nimi najmniejszych problemów! 🙂

  • Strasznie te kolorki podobne do siebie 😛
    Z Twoich ulubieńców mam jedynie Mac Dainty.

    • No coś Ty, każdy jest inny 😀 hihi

  • Coralista to również mój pierwszy róż Benefit! Mam go już bardzo mało, jednak nadal pachnie. Nie umiem i nie chcę go wyrzucić. Sentymentalna baba ze mnie:) Natomiast zastanawiam się nad różem z Maca i chyba Dainty to będzie mój pierwszy róż, choć rozważam jeszcze inne.

    • To chyba najbardziej kultowy odcień wśród wszystkich w Beneficie, więc wcale mnie nasze wybory nie dziwią. Też jestem sentymentalna i też wyrzucić by mi szkoda było. Do tego jestem typem chomika i najchętniej urządziłabym sobie cały pokoik, w którym składowałabym te wszystkie staruszki 😉

      Dainty jest przepiękny! <3 Mój pierwszy MACowy róż był mineralny właśnie – Gentle. Dainty jeszcze wtedy na świecie nie było 🙂 A inne jakie rozważasz?