MAC pędzle do blendowania – 217, 222, 223, 224, 225, 226, 234, 286

by
Zapraszam Was na kolejną część MACowej pędzlowej sagi. Ostatni post z pędzlami do oczu, chyba najbardziej uniwersalnymi, bo do blendowania, a takich pędzli nie może zabraknąć u żadnej z nas. Naliczyłam ich 8, ale o zgrozo, tylko 3 z nich dostępne są w stałej kolekcji MAC. Pozostałe trzy były limitowankami, a dwa zostały wycofane ze sprzedaży.

  • Pędzel / pędzle, których numery oznaczone są na czerwono oznaczają pędzle, które lubię najbardziej i które najmocniej polecam.
  • Przy pędzlach dostępnych w regularnej ofercie MAC widnieje cena. Gdy ceny brak, znaczy że dostępny był w limitowanej kolekcji lub został wycofany ze sprzedaży.

217 – (105 zł) – włosie naturalne – Ukochany, absolutnie numer jeden wśród pędzli do oczu, o czym świadczyć może obecność aż trzech sztuk w mojej kolekcji. Delikatnie spłaszczony, idealnie wycieniowany, miękki, puchaty i zwarty. Świetnie trzyma kształt, nie rozczapierza się w trakcie malowania. Można nim wykonać cały makijaż oka! Genialnie nakłada i blenduje zarówno cienie w kamieniu jak i w kremie. Super również do nakładania i blendowania korektora pod oczami. Jest doskonały! Polecam każdemu, zawsze i wszędzie!

222 – (wycofany) – włosie naturalne – Okrągły, ‚szczupły’, ze zbitym włosiem, jednak nie tak usztywnionym jak w 217. Dobrze trzyma pion, nie rozczapierza się. Bardzo precyzyjny, świetnie operuje się nim w załamaniu powieki. Pozwala zachować pełną kontrolę podczas blendowania. Doskonały dla posiadaczek mniejszych oczu.

Niestety, nie wiedzieć czemu, pędzel jakiś czas temu został wycofany ze sprzedaży. Nie wiem czy istnieje jeszcze szansa na jego zakup.

223 – (LE) – włosie syntetyczne – Podobny do pędzla 222, tylko nieco dłuższy i mniej zbity. Mięciutki, dość cienki, ma włosie zwężające się ku górze, dzięki czemu super wpasowuje się w załamanie powieki. Nie rozczapierza się podczas blendowania, jest zaskakująco precyzyjny.

Pędzel pochodzi z limitowanki z 2007 roku.

224 – (150 zł) – włosie naturalne – To teoretycznie brat pędzla 222. Jest od niego trochę krótszy, grubszy i bardziej puchaty. Mniej stabilny od 217 czy 222, dlatego lepiej sprawdza się przy blendowaniu niż precyzyjnym nakładaniu koloru w załamaniu powieki. Doskonały do aplikacji i blendowania korektora.

225 – (wycofany) – włosie naturalne – Największy, najgrubszy, najdłuższy i najbardziej puchaty z wszystkich pędzli do blendowania. Bardzo mięciutki i milutki. Do dokładnego blendowania cieni jest za duży, ale super radzi sobie w sytuacji gdy chcemy pokryć powiekę mgiełką koloru lub nałożyć szybko na całą cień bazowy. Świetnie radzi sobie również z rozświetlaczem, a nawet różem. Ja najczęściej używam go do aplikacji pudru wokół oczu. Dla mnie jest niezastąpiony!

Pędzel niestety został dawno temu wycofany ze sprzedaży.

226 – (LE) – włosie naturalne – Przypomina nieco większą i bardziej puchatą wersję pędzla 219 (klik). Ma przyjemnie zbite i stabilne włosie. Mój ukochany pędzel do precyzyjnego nakładania cieni w załamanie powieki. Jest ścięty w szpic, więc idealnie się wpasowuje. Absolutny must have! Mam dwie sztuki i używam ich w każdym makijażu.

Niestety to limitowanka. Póki co pojawił się w dwóch kolekcjach, jest więc szansa, że dnia pewnego znów się to stanie.

234 – (LE) – włosie naturalne / syntetyczne – Kształtem i wielkością łudząco podobny do 217. Jest tylko ciut bardziej spłaszczony na końcówce. Podobnie jak 235 (klik) wykonany jest z dwóch rodzajów włosia. Strona z włosiem syntetycznym ułatwia aplikację kremowych cieni, natomiast strona z włosiem naturalnym formuł pudrowych. Doskonale blenduje, a dzięki obecności sztywniejszego włosia syntetycznego przez cały czas zachowuje swoją sprężystość i jest bardzo precyzyjny.

Niestety kolejna limitowanka, ale te podwójne pędzle pojawiają się co jakiś czas w kolekcjach z produktami Extra Dimension.

286 – (150 zł) – włosie naturalne / syntetyczne – Ścięty w szpic, jak trochę grubsza i dłuższa wersja pędzla 226. Równie idealnie wpasowuje się w załamanie powieki i doskonale nakłada cienie i je blenduje. Gęsty, zwarty i precyzyjny. Zapewnia ciut delikatniejszy efekt, jest więc świetny do bardziej napigmentowanych cieni.

Tak naprawdę lubię każdy z tych pędzli, może najmniej 223. Jeśli miałabym wskazać te naj naj, to na pewno byłyby to 217 i 226. Używam ich w absolutnie każdym makijażu i te najbardziej Wam polecam, bo są doskonałe! Bardzo często też sięgam po 222 i 286, więc jeśli kiedykolwiek się na nie natkniecie, to koniecznie przyjrzyjcie się z bliska. No i mój ukochany ‚podoczny’ 225, nie ma makijażu bez jego udziału.

Pamiętajcie, że to moje bardzo subiektywne odczucia. Nie musicie się ze mną zgadzać. Nie ma też gwarancji, że pędzel który pasuje mi będzie pasować i Wam, a to że mi nie odpowiada nie znaczy, że Wam do gustu nie przypadnie.