Kuracja Revitalash – rok później

by
Niedawno (na początku marca) minął rok od kiedy rozpoczęłam walkę z moimi rzęsami i intensywnie smarowałam je odżywką Revitalash. Postanowiłam zrobić mały update, dla Was, ale i trochę dla siebie. Miałam pewne spostrzeżenia, ale chciałam upewnić się porówując stan rzęs na zdjęciach.

Producent zaleca 3-4 miesięczną kurację odżywką, później dla podtrzymania efektu wystarczy jej używać 2-3 razy w tygodniu. Wszystkie chyba zdajemy sobie sprawę, że zaczynając kurację tego rodzaju odżywką, jesteśmy jakby na nią skazane do końca życia. Po odstawieniu, rzęsy wcześniej czy później, wrócą do swego stanu wyjściowego. Ja byłam tego w pełni świadoma, dlatego postanowiłam używać jej tak długo aż osiągnę zadowalający rezultat, by potem móc przejść na zalecany przez producenta, tryb co 2-3 dni dla podtrzymania efektu.

Do kuracji podeszłam bardzo poważnie. Smarowałam rzęsy sumiennie, co wieczór, przez około 8 miesięcy. Największy wzrost przypadł mniej więcej na drugi / trzeci miesiąc. Rzęsy się wydłużyły, delikatnie zagęściły i pociemniały. Dla mnie to było za mało, smarowałam dalej.

Rzęsy w trakcie kuracji zachowywały się normalnie, jak przed. Miały swoje lepsze i gorsze chwile. Czasem jakaś wypadła, czasem jakaś się złamała. Nic nadzwyczajnego ani niepokojącego się nie działo.

Mijały kolejne miesiące, nic się nie zmieniało, efekt się jedynie utrzymywał. Postanowiłam wreszcie (po ok. 8 miesięcach codziennego stosowania), nie licząc już na cud, przejść na sugerowany przez producenta tryb 2 lub 3 razy w tygodniu. Zaczęłam smarować rzęsy co drugą noc, czasem co trzecią. Wtedy coś drgnęło, niestety nie w tę stronę, w którą bym chciała. Właściwie z dnia na dzień było coraz gorzej. Rzęsy nie tyle zaczęły wypadać, co się łamać. Skróciły się, stały się bardziej nierówne. Może nie drastycznie, ale jednak. Wcześniej takie rzeczy się nie działy. Jeśli coś wypadło czy się złamało, wszystko szybko wracało do normy. Teraz nie. Taki stan utrzymuje się już dobre 4 miesiące.

Nie mam niestety zdjęcia rzęs w ich najlepszym momencie wzrostu, ale pokażę Wam efekt po 2 miesiącach (pamiętajcie, że w momencie przejścia na tryb 2-3 razy w tygodniu był jeszcze lepszy) i efekt z dziś. Myślę, że widać dobrze tę różnicę. Możecie również zobaczyć co się stało z rzęsami dolnymi. Na zdjęciu po lewo efekt 3-tygodniowego ich smarowania, po prawo efektu brak, bo smarować je przestałam. Szybko więc ‚się skróciły’.

Rzęsy obecnie wyglądają nieco lepiej niż rok temu. Rozczarowuje bardzo fakt, że ich stan pogorszył się z chwilą przejścia na tryb 2-3 razy w tygodniu, choć sam producent daje takie zalecenia, obiecując że efekt zostanie podtrzymany.. a nie został tak naprawdę. Moje rzęsy w rezultacie są przede wszystkim ciemniejsze (choć to w sumie bez znaczenia, bo i tak na co dzień je tuszuję) i jest ich więcej. W trakcie codziennej kuracji trochę urosły, potem się ponownie skróciły. Nie wiem sama co o tym myśleć. Jestem skołowana.

Pełnowymiarowe opakowanie starczyło mi na dobre 10 miesięcy. Około 8 miesięcy codziennego stosowania plus jakieś 2 miesiące stosowania co 2-3 dni. Myślę, że jakbym się mocno uparła mogłoby starczyć na rok.