Bath & Body Works żel antybakteryjny

by
Jeszcze 3 lata temu nie wiedziałam o ich istnieniu. Poznałam w szkole, gdzie duży nacisk kładziony był na higienę i bardzo częste odkażanie dłoni w pracy z klientem. Od tamtej pory, to stały element mojej toaletki i nie wyobrażam sobie, że miałoby go już tam nie być.

Uwielbiam sobie przetrzeć dłonie po nałożeniu na twarz podkładu czy korektora i nie muszę za każdym razem biegać do łazienki. Co z tego, że wszystkie żele jakie znałam dawały mocno alkoholem, co z tego że wysuszały dłonie. Nie szukałam innych, nie sądziłam, że mogą być inne / lepsze. Kupowałam takie jakie napotkałam na swojej drodze. Aż do dnia gdy po raz pierwszy weszłam do sklepu Bath & Body Works i ujrzałam jego. Zmieniło się wszystko 🙂

Przede wszystkim ten żel pachnie. Oczywiście w pierwszej chwili czuć alkohol, ale to zrozumiałe, w końcu to alkohol odpowiedzialny jest za zabicie zarazek i odkażenie. Ale zapaszek ten szybko się ulatnia i na pierwszy plan wysuwa się przyjemna woń. W przypadku mojego Summer Escape to zdecydowanie świeżość i czystość. Żel wchłania się błyskawicznie, nie wysuszając przy tym dłoni. Jest dużo delikatniejszy od żeli, jakich używałam dotychczas, ale nie mniej skuteczny. Ja się już nigdy z nim nie rozstanę. Uzależnił mnie od siebie. Oczywiście nie zastąpi nam wody i mydła, ale jest świetnym rozwiązaniem, gdy do łazienki dostępu nie mamy.

Dostępny w wielu wariantach zapachowych, rozmiarze takim jak mój z pompką oraz małych idealnych do torebki. Dla mnie to nie tylko przydatny gadżet, ale obowiązkowy element toaletki i torebki. Pozostanę mu wierna na lata.