Zapytanie o współprace

by
Temat ten chodzi mi po głowie od dłuższego już czasu, a Paulina dzisiejszym wpisem natchnęła mnie troszkę do napisania tego postu. Chodzi o współprace. Sprawa nieco drażliwa w blogsferze i wywołująca spore kontrowersje. Są wpółprace i współprace. Na temat testowania próbek czy ‚czego popadnie’ wypowiadać się nie będę, bo zdanie mam pewnie jak większość z Was. Co jednak z pozostałymi propozycjami?
Na pozycję blogerki piszącej o produktach z półki selektywnej pracowałam sama, produktami przeze mnie kupionymi, przez prawie 2 lata. Dopiero po tym czasie zaczęłam swoją pierwszą współpracę. Potem dołączyło kilka innych. Miałam / mam po drodze oferty, ale odrzucałam / odrzucam, bo chciałam / chcę zachować pewien poziom, który sama sobie wyrobiłam. Chcę by mój blog był stricte blogiem o kosmetykach z wyższej półki. Nie przyjmuję większości propozycji. Nie idę na ilość, stawiam na jakość. Współpracuję tylko z firmami, które wcześniej lubiłam i których produkty kupowałam i nadal kupuję. Współprace dają mi często możliwość pokazania Wam produktów / kolorów, których sama bym pewnie nie kupiła. Dają większą różnorodność. Są więc, w moim mniemaniu, dla bloga i czytelników bardzo korzystne.

Cenię sobie szczerość, nie tylko w blogosferze, ale i w życiu. Stąd ten post i moje stanowisko w tej sprawie. Tak, coraz więcej postów na moim blogu zawiera produkty pochodzące z współprac, bo więcej ich dostaję, a i sama dużo mniej kupuję. Priorytetem dla mnie we wpisach są produkty (kolorówka, bo z pielęgnacją to już inna sprawa) z kolekcji limitowanych. Bo jaki jest sens pisać w maju o czymś co wyszło w marcu i pewnie już dawno jest nie do kupienia? Jeśli chciałabym pisać więcej o ‚swoich’ produktach musiałabym zamieszczać posty codziennie albo i częściej, a publikuję je najczęściej co dwa dni. Blogowanie to nie moja praca, to nadal hobby i pasja. Mam też swoje życie.

Nikt mi do tej pory co prawda nie wytknął recenzowania produktów z współprac czy braku mojej szczerości. Jednak co jakiś czas robi się głośno na ten temat. Bo dlaczego posty z produktami otrzymanymi do testów okraszone są w ochy i achy? Ano może dlatego, że produkt spełnia swoje zadanie i się najzwyczajniej w świecie podoba. Czy mamy na siłę doszukiwać się wad, by wypaść bardziej wiarygodnie? Trochę to zalatuje paranoją..

Zawsze jestem szczera w swoich opiniach, oczywiście zakładając, że to moje subiektywne zdanie i jeśli coś pasuje / podoba się mi, nie oznacza że pasować / podobać się będzie wszystkim i odwrotnie. Myślę, że każdy sobie z tego sprawę zdaje. Żadna firma, z którą współpracuję, nie narzuca mi ram czasowych ani tego jaki wydźwięk powinna mieć recenzja. Jeśli zamieszczam w poście fragment informacji prasowej, to tylko takiej z którą się zgadzam i pod którą mogę się podpisać! Nie zaznaczam w postach z produktami testowymi, że są próbkami PR, bo wychodzę z założenia, że nie ma większego znaczenia czy produkt dostałam czy kupiłam. Jeśli ktoś mnie czyta, to wierzę że mi ufa. Jeśli podaje w wątpliwość moje intencje, to nie wiem dlaczego mnie czyta? No bo chyba nie przyszedł sobie popatrzeć na zdjęcia?Takie jest moje stanowisko na temat moich (!) współprac. Wkurza mnie wrzucanie wszystkich do jednego wora! Zajmijmy się blogowaniem. Każdy na swój sposób. Życie i czytelnicy wszystko zweryfikują. Każda z nas ma sumienie i niech zrobi swój własny rachunek. Nie nam oceniać innych.

Wracając do tytułu posta, miało być zapytanie. Napiszcie mi czy ważna jest dla Was w poście adnotacja, że produkt został otrzymany od PR? Do tej pory takich informacji nie było, ale jeśli ma to dla Was znaczenie i wpływa na odbiór recenzji, to oczywiście może się takowa pojawiać.
0
  • Anonymous

    Ja też już zgłupiałam, bo niby dla nikogo się nie liczy, a z drugiej strony wolą wiedzieć.
    Dla świętego spokoju zamieszczam info.

    • No właśnie ja też, stąd ten post 🙂

  • wiesz co dla mnie nie ma to znaczenia, bo chyba najważniejsza jest twoja szczerość w temacie. A to czy to kupiłaś czy dostałaś no cóż może to interesuje kogoś od statystyk czy jak? A przecież jeśli żetelnie coś recenzujesz nie ma znaczenia skąd jest produkt.

    • Nie wiem kogo interesuje, ale coraz częściej pojawiają się głosy o braku wzmianki, że produkt jest z współpracy i wynikającej z tego automatycznie nieszczerości. Dlatego chciałam się do tego odnieść.

  • Lubię czytać Twoje recenzje, sądzę że gdyby produkt Ci nie odpowiadał to zapewne byś nie pisala że jest rewelacyjny(nawet jeśli pochodzilbyże współpracy), bądźmy poważni jakie znaczenue ma czy produkt jest ze współpracy czy zakupiony z własnych środków, dla mnie taka adnotacją jest kompletnie bezsensu.

    • Dziękuję Ci bardzo za opinię!

  • ja lubię jak ktoś wspomni że produkt dostał, ale nie musi od razu robić tego wielkimi literami.. jednak ewidentnej reklamy (czyt. wpisów sponsorowanych) bez takiej informacji nie znoszę 🙂

    • Rozumiem! U mnie wpisów sponsorowanych brak.

  • Marti widze ze poczulas sie dotknieta moim wpisem wpisem ogolnym coz cenie Cie za szczerosc w tym temacie i chcialabym o jakbym chciala Twoje pisanie w dawnym wydaniu dzieki Tobie poznalam inna strone pisania takie z punktem G. I takiego z Macowego pokoiku:)zycze Ci weny i samych wspanialosci!!!!Nie moim celem bylo urazic kogokolwiek ale jesli moge prosze nie daj sie zaszufladkowac i badz soba;)

    • Nie dotknięta, raczej natchnięta do wyrażenia własnej opinii. Sugerujesz, że się zmieniłam? Na pewno. Prowadzę bloga od ponad 3 lat. Wiele się zmieniło przez ten czas w moim życiu, więc i ja się zmieniłam. Jednak nie zmieniło się moje podejście do pisania i wyrażania opinii. Zawsze pisałam szczerze i nie miało / nie ma dla mnie znaczenia jakie jest źródło pochodzenia danego produktu. Za długo pracowałam na swoją obecną pozycję, aby teraz sprzedać się za puder czy pomadkę. Za bardzo sobie cenię czytelników, oni nie są głupi, wyczują fałsz.

    • No dokladnie, wyczuje falsz i oblude to jasne, ja triche nie rozumiem kwestii sponsorowane hmmm i tak przy okazji to ja Tobie do pottfela nie zagladam i nie zazdroszcze 🙂

    • Ja kwestii ‚sponsorowane’ też nie rozumiem, bo nie piszę postów za pieniądze ani pod niczyje dyktando. Nie napisałam nigdzie, że zaglądasz mi do portfela ani tym bardziej zazdrościsz, bo nie ma czego 🙂 Napisałam ogólnie, że taki jest polski naród. Wiele razy czytałam teksty w stylu: ‚to musiało kosztować majątek, itp’. Post powstał, bo mnie natchnęłaś, ale nie piję w nim do Ciebie. Wiele osób już temat współprac poruszało, nie tylko Ty. Wyraziłam swoje zdanie na ten temat, bo nigdy tego wcześniej nie robiłam.

  • Mam podobne zdanie na ten temat. Ja współprac nie podejmuję, ale nie dla zasady, po prostu na razie żadna nie wydała mi się atrakcyjna i korzystna dla mnie. Bloga prowadzę krótko, ale o dziwo propozycje dostaję – mniej lub bardziej sensowne. Wychodzę z założenia, że nie ma co rozmieniać się na drobne, trzeba najpierw coś dać od siebie, żeby coś z tego mieć. Innymi słowami, jak to ładnie ujęłaś, trzeba sobie zapracować na pewną pozycję i jeśli chodzi o bloga stawiać na jakość a nie ilość, zarówno w kwestii współprac, treści bloga, a nawet ilości obserwatorów. Takie moje zdanie.

    • Oczywiście mój komentarz nie miał na celu nikogo urazić, czy krytykować to jak inne osoby prowadzą blogi. Obserwuję zarówno blogi gdzie autorzy podejmują sporo współprac, jak i takie gdzie ich nie ma. Na to czy lubię/nie lubię danego bloga ma wpływ sporo czynników. Tutaj przestawiam tylko moje podejście co mojej blogerskiej działalności 🙂

      Co do Twojego zapytania, to szczerze nie wiem. Ja pewnie umieściłabym taką informację, ale z drugiej strony jeśli ktoś traktuje wszystkie swoje recenzje tak samo, nieważne czy za produkt zapłacił czy nie – co jest chyba oczywiste, dla mnie umieszczanie takiej informacji nie jest istotne.

    • 100% racji! Swiete slowa! 🙂

    • Masz bardzo dobre podejście i gratuluję Ci takiej świadomości! Oczywiście każdy robi tak jak chce, świata nie zbawimy. Tak jak napisałam – są współprace i współprace, tak jak są blogi i są blogi. Temat rzeka. Niech każdy zrobi swój własny rachunek sumienia. Najważniejsze to być szczerym ze samym sobą, a co automatycznie z tego płynie również z czytelnikami!

    • Też tak myślę. Odnośnie adnotacji, to wydaje mi się, że tu nie ma złotego środka. Jak nie podajesz, że produkt ze współpracy to cię oskarżą, że jesteś nieuczciwa. Jak zaczniesz to posypie się krytyka, że Twój blog to tablica reklamowa. Moim zdaniem, rób jak chcesz, ja tam nie dzielę blogów na współpracujące i nie współpracujące. W ogóle cały ten szum i zrzędzenie na temat współprac i ciągłe komentowanie poczynań innych blogerów tak mnie już wkurza, że niedługo wyrzucę to słowo ze swojego słownika 😛

    • No właśnie chyba nie ma. Dlatego tak długo zwlekałam z podjęciem tego tematu, bo wiem że zawsze znajdzie się ktoś, komu dopisek lub jego brak, nie będzie pasował. Ehhh, ciężkie jest życie blogera 😉

    • Rób jak robiłaś do tej pory, bo odwalasz kawał dobrej roboty. Od razu widać jaki charakter ma Twój blog, a czytelnicy cenią Twoją opinię. Dla mnie nie ma żadnego znaczenia czy dany kosmetyk otrzymałaś w ramach współpracy, na pewno otrzymałaś go nie „za darmo” tylko za dobrą pracę 🙂
      Ja też nawet nie odpowiadam na niektóre wręcz żenujące propozycje współpracy, ciągle czekam na te interesujące, mimo to nie rwę z głowy włosów, kiedy takowych nie mam 😉

    • Dziękuję Ci za opinię! Bardzo mnie cieszy takie Wasze zdanie na temat mojego bloga, więc i chyba po troszce mnie samej 🙂

    • Dokładnie, mam podobne podejście 🙂

  • Dla mnie to nie ma znaczenia, dlatego że Twoje posty są zawsze pisane w taki sam, charakterystyczny sposób i nie odróżniam czy coś jest próbka PR czy kupione za Twoje własne $. Nie wpływa to w żaden sposób na odbiór recenzji 😉

  • Dla mnie też nie ma znaczenia. Mnie nie interesuje czy produkt kupiłaś czy dostałaś, ważne że piszesz szczerze i o czymś nowym o czym nie miałam pojęcia, że istnieje i dzięki Tobie jestem na bieżąco 😉

    • Bardzo mnie to cieszy!

  • Czasem ludzie myślą, że darowanemu koniowi nie patrzy się w zęby i rzeczywiście spotykam się z recenzjami, które są wręcz pieśniami pochwalnymi na cześć jakiegoś produktu. I wtedy napisanie o tym, że jest on „prezentem” ma sens.
    Ja informuję wtedy, gdy uważam to za stosowne. Na przykład w przypadku kosmetyków, których z jakiegoś powodu nie kupiłam sama. Stworzyłam również tag „współpraca”, którym oznaczam wszystkie podarowane produkty, których tak naprawdę nie ma wiele, bo przyjmuję tylko najbardziej sensowne i ciekawe oferty. No i oczywiście odrzucam wszystko z klauzulą „tylko i wyłącznie pozytywna opinia, napisać w ciągu 30 dni”. Sama taka wiadomość uwłacza bloggerskiej godności, don’t you think so? Czuję się w porządku sama ze sobą i myślę, że wobec tego jestem fair wobec innych.
    Wielbicielka nadgryzionego jabłka <3
    Twój blog traktuję raczej jako ciekawostkę, ale recenzje sprawiają wrażenie rzetelnych. Jak dla mnie tak jak jest, jest okej.

    • Niektórzy na pewno, ale nie wsadzajmy wszystkich do jednego wora. Powstaje ostatnimi czasy wiele blogów nastawionych typowo na współprace, recenzujących wszystko jak leci. Ja ich nie czytam. Jeśli jednak mają swoich odbiorców bardzo proszę. Każdy blog sam się obroni zawartością, a stali czytelnicy szybko fałsz wyczują. Nie warto! Nie o to chodzi w blogowaniu.

      Klauzula bardzo uwłaczająca! Na szczęście sama się z taką do tej pory nie spotkałam. Niemniej jednak słyszałam, że takie sytuacje mają miejsce. Sama tego nie ogarniam!

    • Właśnie sama ostatnio nad tym myślę głęboko. Nie chodzi nawet o stricte współpracę z marką, ale prezenty ze spotkań blogerskich . Jedne okazały się moimi wielkimi odkryciami i faktycznie mogę o nich napisać pean. Kolejne, zupełnym dziadostwem i też to piszę w miarę subtelny sposób. Ja chyba sama potrafię ocenić, czy osoba jest wiarygodna. Jestem też na NIE dla blogów, które piszą tylko dobrze.

    • Myślę, że każda ma swój rozum i na tyle świadomości, że sama potrafi ocenić. Nikt nikogo na siłę do niczego nie zmusza.

  • To Ty nie kupiłaś tego wszystkiego co nam tu pokazujesz za zarobione własnymi ręcyma baksy??
    pfff…idę sobie…

    :DD

    • No i się wydało 😉

    • big foch z przytupem, o!

      nie będę się rozwodzić na ten temat, bo po pierwsze primo- wszystko już zostało w tej kwestii powiedziane , a po drugie primo mój pierwszy komentarz miał ukryty przekaz:) a że my babki rocznik 80′ jesteśmy nad wyraz kumate haha, to jestem pewna, że wychwyciłaś z niego to, co myślę na ten temat:)
      nie zawracaj sobie główki takimi głupotami i rób dalej to, co robisz, bo wychodzi Ci to świetnie; i pomimo, że na większość pokazywanych przez Ciebie kosmetyków mnie nie stać to uwielbiam tu zaglądać, by chociaż otrzeć się o luksus haha:); no ok, przyznam…troszkę Ci zazdroszczę ale nie z zawiści ani broń boże! by liczyć ile wydałaś lub dostałaś ale zazdroszczę możliwości obcowania z tymi wszystkimi wspaniałościami:)
      najważniejsze jest to, że nie dajesz nam odczuć swojej wyższości i że jesteś taką samą babką jak każda z nas, tylko na poliku masz Diora, a nie Inglota:)
      ot, i tyle w temacie:)
      buziam:)

    • Oczywiście, że wychwyciłam! 🙂 Dziękuję Ci niemniej jednak za rozwinięcie tematu! :*

    • Anonymous

      bo za darmo nawet ocet jest słodki 🙂 tak jakoś mi się ciśnie na usta to stwierdzenie o przesłodzonych recenzjach produktów z barteru na niektórych blogach – to mówiłam ja niezalogowana w pracy Siouxie 🙂

  • Od kiedy tylko trafiłam na Twojego bloga przeczytałam go dosłownie od deski do deski i wiem, że jeżeli coś Ci nie pasuje piszesz o tym i jesteś szczera w swoich recenzjach. Dlatego dla mnie to obojętne czy produkt pochodzi ze współpracy i czy podpiszesz to pod notką 🙂

    • Dziękuję! Bardzo ważne są dla takie opinie!

  • Co za różnica czy będzie adnotacja, że kupiłas ten produkt czy tym, że otrzymałaś. Dla mnie to absolutnie nie ma znaczenia 🙂 Ważna jest recenzja i tyle.
    Zdziwiło mnie to, że producenci mogą nakazać „wydźwięku” recenzji. Przecież to absolutnie bez sensu. Przecież jeśli produkt spełni oczekiwania to pisze się pozytywnie, jesli nie, to inne są odczucia, więc jak mozna nakazać taką rzecz. No ale.. nieważne.Mnie sie jedna rzecz nie podoba.. Znam parę blogów, które wielbiłam, dosłownie! Ale odkąd zaczęły się współprace, to dziewczyny sfiksowały i dosłownie piszą o wszystkim i o niczym.. raz o piżamie do spania, raz o okularach, raz o świeczce, papieru toaletowym. Co to za mix? Autentycznie odepychające są dla mnie takie blogi.
    Twój kocham. Jedna tematyka, produkty z wyższej półki. Bez mącenia!

    • Dla mnie też różnicy nie ma, dlatego takiej informacji nigdy nie było. Pytam jednak Was, osoby które mnie czytają, bo być może jednak jest to ważne?

      Mnie też to dziwi, sama się nie spotkałam, ale słyszałam, że narzucane są przy ustalaniu warunków umowy takie zasady. Recenzja ma być pozytywna i już. Ja tego nie ogarniam szczerze mówiąc!

      To już właśnie kwestia indywidualna. Jedni prowadzą bloga z pasji, a inni dla darmowych prezentów. Jakiekolwiek by nie były. Nie ważne, najważniejsze, że za darmo.

    • Anonymous

      ja o to samo pytałam swoich czytelniczek – jak się okazuje w przypadku mojego bloga nie ma to dla nich znaczenia, póki jestem szczera w opiniach. Dlatego dziwi mnie hejt na współprace… ja mam takich co raz mniej… całe szczęście jest nowy dżob to i haule będą – to również mówiłam ja – Siouxie 🙂

    • A Ty co sie ukrywasz? 🙂 Pamiętam Twojego posta i komentarze pod nim. Jak widać moje czytelniczki, to równie świetne osoby i nie doszukują się w niczym podstępu ani drugiego dna 🙂

  • Ja Twojego bloga uwielbiam – za piękne zdjęcia, spójność, za to właśnie, że piszesz o kosmetykach z wyższej półki… Wiem doskonale, że od początku bloga gustujesz w ekskluzywnych kosmetykach, a nie że wszytko co drogie to zajebiste, bo dostałaś. Wprawny czytacz będzie i tak wiedział co jest próbką PR, bo przecież długo już nie było posta zakupowego;) Nie robi mi czy post będzie podpisany PR, czy inne bajery;)

    • Zgadzam się…a poza tym Marta często w swoich postach podkreśla, że w jakims kolorze szminki np źle się czuje, więc oczywistym jest, że sama go nie wybrała:)

    • Odcienie, nawet nie wiesz jak mnie cieszą takie słowa! Post zakupowy dawno się nie pojawił, ale coś tam czasem kupuję 😛

      Ivonko, dokładnie tak! Ktoś kto czyta mnie uważnie od razu to wychwyci! Szczególnie, że akurat w kwestii ust jestem bardzo monotematyczna. Dlatego cieszy mnie, że dzięki współpracom mogę pokazać na przykład czerwoną czy jaskrawo różową szminę. I znajdzie się zawsze coś dla każdego.

    • Ale wiesz na blogu jest informacja, że nadal jesteś na odwyku kosmetycznym;> dawaj nowości!

    • Gdzieeeee? 🙂

    • W glowach czytelnikow;) chyba przy poscie gdzie pokazywalas zakup rozowych conversow.

    • Ahahaha to wieki temu było 😛 Zresztą odwyk nadal jest, choć nie tyle odwyk, co większy rozsądek przy zakupach 🙂

  • Czytam Cię, bo Ci wierzę, bo piszesz ciekawie, rzetelnie, szczerze. Jeśli coś dostałaś, to znaczy, że firma, którą Ty cenisz ceni Twoje zdanie. Ja też preferuję produkty z wyższej półki, bo lata badań muszą kosztować.

    • Od kilku minut uśmiecham się kompa jak głupia, czytając Wasze komentarze! Mam cudownych czytelników!

  • Ja mysle, ze niektorzy mieszaja pojecia z poczuciem braku zaufania. Bo ciezko miec zaufanie, gdy kazdy sponsorowany produkt zbiera ochy a kazdy kupiony traktowany jest jak pomyje. Przyklad Twojego bloga pokazuje, ze jak jest zaufanie, to pochodzenie jest obojetne. Ale ze kryzys na rynku jest, to sporo dziewczyn bierze jak leci, glipio im pisac prawde i tak to sie konczy- ogolnym niesmakiem.
    Ja ze swoim blogiem sie nie umywam to innych a i mnie jakies tam propozycje splynely. Nie bralam bo taka miala byc idea bloga. Jak kiedys zglosi sie ktos kto powie: pisz co chcesz, spoko, moze sie skusze. Ale te firemki ktore uderzaja do masy blogerek maja kretynskie wymagania, ma buc pozytyw i kropka.
    Ale ten teges. Ty nic nie dopisuj 😉

    • Nie wiem z czego to wynika? Ja na szczęście trafiłam na firmy, które żadnych wymagań nie stawiają, są wręcz otwarte na konstruktywną krytykę. Wiem jednak, że tych ‚bardziej wymagających’ jest całkiem sporo. Każda z nas ma swój rozum i powinna wiedzieć co jest dla niej i dla czytelników dobre. Bo blog, nawet jeśli pasja i hobby, to pisana jest dla innych. Najważniejsze, to być szczerym ze samym sobą, mieć swój cel czy ideę, jak to ujęłaś i tego się trzymać.

    • inna sprawa, że PR polskich firm leży i kwiczy. tonący brzytwy się chwyta, a blogerzy to przecież tania siła robocza, nie negocjują, na wszystko się zgodzą. To boli, bo rodzi obraz ludzi, którzy biorą i napisza wszystko, byleby dostać więcej.
      Sama się wkurzam, gdy, jesli wymsknie mi się, że mam bloga (‚znajomym’ raczej nie mówię, bo zaraz zaczyna się przeglądanie postów i wyliczanie, ile wydałam// ile zarabiam etc) a ludzi od razu pytają: a co ostatnio dostałaś do testów? No nic kurde, nic nie dostaję. Zazdroszczę Ci tylko, że udało Ci się wyrobić taką pozycję, że dają Ci swobodę słowa. Buziak dla Ciebie 🙂

    • To też temat rzeka. Blogerki są różne, PRy są różne, koło się zamyka.

      Kochana, nie ma czego zazdrościć. Każdy może znaleźć się na moim miejscu, jeśli tylko chce! 🙂

    • to taka zazdrość wiesz, nieszkodliwa 😉

    • Wiem! Nie podejrzewałabym Ciebie o inną! 🙂

    • Cocaron, pozostaje nam liczyć na wygraną w totka…kupimy sobie wtedy nie tylko super kosmetyki ale i lajki, i komentarze…ale będzie fejm:)

    • Ahahaha wariatka no 🙂

  • Z tymi oznaczeniami to jest tak, że jak zapytasz to wszyscy Ci powiedzą, że ich to nie interesuje, że nie musisz zaznaczać co sama kupiłaś, a co dostałaś, a jak faktycznie nie będziesz tego robić to zaraz się podniesie krzyk, że tego nie robisz i jesteś niewiarygodna w swoich opiniach. Dlatego też ja osobiście taką adnotację dodaje, bo w końcu czytelnik ma prawo to wiedzieć i wtedy wszyscy są zadowoleni, bo Ci, których to nie interesuje i tak na taki dopisek nie zwracają uwagi, a Ci, którzy mają przemożną ochotę posiadać wiedzę skąd pochodzi dany produkt taką informację otrzymują. Także i wilk syty i owca cała. Mi generalnie nie zależy jakoś bardzo na tych „dodatkach” dopóki ktoś nie próbuje zatuszować tego, że faktycznie produkt jest ze współpracy i robi wszystko by wyglądało to tak jakby produkty kupował sam, a w rzeczywistości jest inaczej. U Ciebie nie ma takich praktyk i nie ma to znaczenia czy dopisek jest czy nie – tym bardziej, że tak naprawdę bardzo łatwo wyczuć kiedy opinia jest przesłodzona i pisana pod firmowe kryteria.

    • Dokładnie tak! Niby nie ma znaczenia, ale jak przychodzi co do czego, to podnosi się fala krytyki. Dla mnie nie ma, ale zawsze się znajdzie ktoś kto znajdzie powód by się przyczepić. Choć ja póki co mam cudownych czytelników, którzy każdym swoim komentarzem utwierdzają mnie w przekonaniu, że to co robię ma sens!

  • Mi to kompletnie nie robi różnicy. Ufam Twoim recenzjom, a jeśli jakiś produkt wyjątkowo mnie zachwyci i będę chciała go kupić, to też nie zrobię tego w oparciu o jedną (nawet Twoją) recenzję, tylko najpierw przekopię internety w poszukiwaniu różnych zdań i informacji na jego temat. Jeśli chodzi o współprace, to sama jeszcze nie mam doświadczenia w tym zakresie (miałam chyba ze trzy propozycje, ale żadna z nich mnie nie zainteresowała), ale uważam, że współpraca sama w sobie nie jest niczym złym. To trochę tak jak z nożem: od nas zależy, czy wykorzystamy go do ukrojenia chleba, czy odebrania komuś życia.

    • Bardzo zdrowe podejście! Ja produkty prezentuję, starając się robić jak najlepiej przedstawiające stan rzeczywisty zdjęcia, ale decyzja o zakupie nie należy już do mnie. Różnimy się od siebie i żaden produkt, niezależnie od tego jak drogi, nie będzie pasować absolutnie każdemu. Każdy sam powinien to zwerfikować na podstawie naocznych oględzin i próbek.

    • Dokładnie:) A jak ktoś nie ma własnego rozumu lub nie potrafi zrobić z niego użytku, to niech ma pretensje tylko do siebie, a nie do Bogu ducha winnej blogerki, która dany produkt zrecenzowała. W kosmetycznym świecie każdy zakup, to trochę jak gra w rosyjską ruletkę, nigdy nie wiadomo, czy trafimy na hit, czy niewypał. Ale właśnie dzięki temu, to jest takie fascynujące:) Jest ryzyko, jest zabawa;P

    • Dokładnie tak! Świat też nie kończy się na kosmetykach 🙂

  • Nigdy nie pomyślałam, że Twoje recenzje (przez to, że mogą być sponsorowane) są mnie wiarygodne. W ogóle trudno mi ogarnąć tę całą nagonkę na to. Dlaczego mam się komuś spowiadać z tego, czy produkt otrzymałam czy nie?

    Nie muszę mieć tej informacji o sponsorowaniu. Chyba że widzę blog z majonezem, chusteczkami, cukierkami i karniszami – od razu wychodzę. 🙂 Liczą się jakość wpisu, treść i rzetelna recenzja.

    Ja też często piszę dobrze o produktach. Jeśli trafiam na bubel, to wyrzucam i zapominam, że miałam. No chyba że zrobił mi straszną krzywdę, to wolę się podzielić. 🙂

    Dla mnie Twoje recenzje są jednymi z najbardziej profesjonalnych. Nawet kiedyś myślałam o tym, że gdybym miała robić listę moich ulubionych miejsc, na pewno podałabym to: ze względu na piękne zdjęcia, dokładny opis i poprawną polszczyznę. A i ważne jest to, że Twoje produkty są jakby dopasowane do Ciebie. Nie widać, żeby coś recenzowała na siłę. 🙂

    Uff, ale się rozpisałam. 🙂 Ten temat od dawna mnie irytuje i musiałam się wygadać. 🙂

    Pozdrawiam. 🙂

    • Temat kontrowersyjny i mocno irytujący niewątpliwie. Nasz naród ma tendencję do wyliczania, zaglądania do portfeli i rozliczania z wszystkiego. Nie wiem co przemawia przez ludzi, dlaczego zamiast zająć się przyjemnymi rzeczami, wymyślają jakieś historie i doszukują się drugiego dna. Każdy niech pisze bloga zgodnie z własnym sumieniem, a jeśli ma współprace, to wierzę, że na nie zapracował.

      Blogi z przysłowiowym majonezem czy karniszem (swoją drogą takiego jeszcze nie widziałam 🙂 hihi), to już inna para kaloszy. Tak jak napisałam – są współprace i współprace 😉

      Dziękuję Ci! Bardzo się cieszę, że tak mój blog jest odbierany! Ściskam!

    • Wiesz Marti triche sie robisz niesprawiedliwa z tym zagladaniem do portfela nie wszyscy sa zazdrosni o kosmetyki sorry

    • Ale gdzie ja napisałam, że wszyscy?

    • Zobacz co napisalas na gorze:) oczywiscie zajme sie duzo przyjemniejszymi rzeczami niz wytykanie i zagldanie do portfela bo faktycznie jak polski narod mam ta tendencje kurcze wzystkie teksty te same ze wszyscy zazdroszcza i nie maja co robi:/

    • Paulina, powtarzam. To że post powstał w wyniku przeczytania Twojego posta, nie jest żadnym przytykiem ani tym bardziej atakiem na Twoją osobę! Poruszyłaś temat, który od jakiegoś czasu chodził mi po głowie, a wcześniej jakoś nie było okazji, by oficjalnie swoje stanowisko przedstawić! Natchnęłaś mnie i to dzisiaj zrobiłam.

      Sama jestem częścią polskiego narodu! Gdyby mój post powstał niezależnie od Twojego nie doszukiwałabyś się w moich słowach drugiego dna. Teraz to robisz.

  • Dla mnie nie ma to większego znaczenia czy jest napisane że otrzymałaś to w ramach współpracy czy też nie. Ja bardzo lubię czytać Twoje recenzję i nigdy nie wątpiłam w ich rzetelność!

  • A ja mam to gdzieś, tak szczerze. Wiadomo, wiązać ‚współprace’ po to, żeby dostać próbkę żelu pod prysznic to trochę żenada, ale po co masz umieszczać wszędzie informacje, że ‚ dostałam dzięki współpracy z tym i z tym’- jeżeli taka informacja pojawiałaby się w miarę często, to wierz lub nie, w końcu ktoś by się przyczepił, ze już nawet nie kupujesz sama, tylko wiecznie nawiązujesz współprace. Dlatego ja Tobie odradzam takiego podpisywania, o ile dana firma, z którą współpracujesz o taki ‚tekst’ pod postem nie poprosi 🙂
    Prawda jest taka, że ten blog jest Twój, opinię sobie wyrobiłaś taką, na jaką się starałaś długo, długo. I własnie dlatego, moim zdaniem, prowadź wszystko dalej tak, jak było 🙂 z resztą, najczęściej i tak wszyscy napawają sie zdjęciami, nie treścią- nie ukrywajmy, odgrywają one dużą rolę zwłaszcza jeżeli chodzi o kosmetyki 🙂

    • No właśnie tego się boję! Nie chcę by zarzucano mi chwalipięctwo czy wyliczano produkty, które otrzymałam. Żadna z firm nic mi nie narzuca, sama jestem Panią na własnym podwórku. Bloga prowadzę jednak dla Was, chcę więc wiedzieć czy taka adnotacja jest ważna. Dziękuję Ci za opinię!

  • Ja pierdziu, nie wpadajmy szał i popłoch. Czytam takie posty bo czytam, nic na to nie poradzę 😉 a to skąd Ty masz swoje kosmetyki, jakby tu powiedzieć, nie interesuje mnie. Nigdy nie wyczułam z Twojej recenzji fałszu, zachwalania ponad stan czegoś co mogłoby się nie sprawdzić. A jeśli nawet, to co z tego – każda z nas jest inna, ma inną cerę, koloryt i to co mi się nie podoba lub nie pasuje u Ciebie może działać idealnie. Moim zdaniem powinnyśmy być „Paniami własnego ogródka” i pisać, opisywać, opowiadać, robić zdjęcia, przedstawiać w zgodzie z własnym sumieniem. Niestety nie każdy myśli podobnie ale od czego jest selekcja, nikt nie zmusza nas do przeglądania blogów. Ja mam swoich stałych, wiernych czytelników, jedną małą współpracę o której jeszcze nawet nie wspomniałam, sporo kosmetyków w szafce i robię swoje. Przyznaję, że zaglądam do Ciebie ze względu na sympatię, ale także chęć podpatrzenia selektywnych marek nie tylko w katalogach. Mam świadomość, że u Ciebie znajdę kosmetyki z wyższej półki, drogie ale to właśnie Ty taki tor pracy wybrałaś i koniec. Nie skręca mnie z żalu gdy coś Ty, czy inna dziewczyna sobie kupi, dostanie od PRowców. Będę do Ciebie wracać bez względu na to czy dany kosmetyk kupiłaś, dostałaś, wygrałaś, znalazłaś itp. bo lubię i tyle. Tym optymistycznym akcentem kończę wywód :*

    • Amen, Doniu!

      Marti, ufam Twoim opiniom. Proste.

    • Doniu, nie popadam w szał ani w popłoch, wyrażam swoję opinię na drażliwy temat współprac. Nigdy o tym nie pisałam, czas więc nadszedł bym zajęła jakieś stanowisko w tej sprawie. Poza tym chciałam poznać Wasze zdanie, nie tyle na temat czy współprace są dobre czy złe (bo to jakie są zależy od nas samych!), tylko na ile ważny jest ten dopisek. Pisze bloga, bo lubię, bo jest wynikiem mojej pasji, ale nie piszę go sama dla siebie, tylko dla Was. Dziękuję Ci za opinię!

      Aneta, dziękuję!

    • Marti, źle mnie zrozumiałaś (chaotyczna ma wypowiedź była także się nie dziwię). O popłochu i ogólnym szale pisałam w kontekście właśnie takiego wytykania współprac, inspiracji jaka miała miejsce m. in. u 4premiere, przeczytałam jest post i informacje w nim zawarte ale jakoś nie miałam potrzeby komentować, następnie pojawiło się Twoje zdanie na ten temat. Wiem czego spodziewać się u Ciebie, gdyby przeszkadzały mi marki selektywne i nie ukrywajmy droższe nie zaglądałabym do Ciebie, gdyby przeszkadzało mi to, że część Twoich kosmetyków pochodzi ze współprac także by mnie tu nie było. Wydaje mi się, że wszystko opiera się o zachowanie złotego środka i zgodności z samym sobą oczywiście nie dziwi mnie chęć podzielenia się Twoim zdaniem z nami bo przecież to Twój blog i masz do tego prawo 🙂 Podsumowując, bo w sumie głównie o to chodziło 😉 ja osobiście nie potrzebuję dopisku czy coś pochodzi ze współpracy czy nie, jeśli przestanie mi się tutaj podobać, lub będzie mi coś przeszkadzało w Twoich opiniach to najzwyczajniej w świecie nie będę tu zaglądać. Na ten moment czerpię z Twoich postów wiele inspiracji i przyjemności, mam nadzieję, że tak zostanie jak najdłużej.

    • Teraz rozumiem! 🙂 Ja jestem daleka od rozkręcania afer, sama w żadnych udziału nie biorę, szkoda mi czasu i nerwów na niepotrzebne bicie piany. Robię swoje i nie mnie oceniać poczynania innych. Każdy niech robi wedle swego sumienia! Pomyślałam jednak, że zapytam, bo dla Was przecież bloga piszę. Przy okazji napiszę jakie ja mam do tego podejście, bo wcześniej tego nie robiłam 🙂 Dziękuję!

    • Czy współprace są złe czy dobre?
      Nie da się tego stwierdzić jednoznacznie, to zależy od człowieka.

      Zboczę nieco w inną dróżkę.

      Osobiście jestem zdania, że blogerka opracowująca artykuł, dotyczący danego kosmetyku, będąca [wreszcie powiedzmy to sobie szczerze] królikiem doświadczalnym, wystawiająca na jego działanie swoją skórę, włosy, paznokcie, układ oddechowy i wiele innych „zakątków” organizmu, powinna dostawać regularną pensję w ramach tejże współpracy. Tak, jak to robią koncerny farmaceutyczne, które testują na ochotnikach swoje wyroby.
      A czemu nie?
      Dlaczego blogerka ma pracować [bo myślenie podczas redagowania tekstu, drobiazgowe analizowanie składu, odświeżanie pamięci podczas wyliczania cech kosmetyku, ilustrowanie napisanego tekstu, konfrontacja z komentującymi to JEST praca] za parę tubek czy buteleczek?

      Osobiście uważam, że w przypadku wielu rzetelnych dziewczyn, takie blogowanie jest pracą i to dość upierdliwą. Jestem za tym, żebyście dostawały kasę za recenzje kosmetyków.

      Howgh.

    • Zajączku, ja myślę, że to jakie są zależy właśnie od nas samych. To my powinnyśmy ustalać warunki i ich przebieg. Na siłę nie da się nikogo uszczęśliwić, a na pewno nie wszystkich. Trzeba robić wszystko zgodnie z własnym sumieniem.

      Zarabianie na blogowaniu w Polsce jest chyba jeszcze mało popularne / praktykowane. Chyba, że o czymś nie wiem. Tak, oczywiście, trochę króliczymy, dlatego trzeba znaleźć złoty środek i mieć umiar. To kolejny temat rzeka 🙂

    • To jest druga strona medalu i materiał na dodatkowy post 🙂 Ja na szczęście staram się testować (jeśli chodzi o firmy) rzeczy, które nie mają większych szans by mi zaszkodzić. Wiecie lakier do paznokci chyba specjalnie mi nie zaszkodzi natomiast wszelkiego rodzaju mazidła do twarzy? Tutaj podchodzę jak pies do jeża i sto razy się zastanowię, przeczytam skład i opinie innych zanim zdecyduję się na coś takiego 🙂 Ale to ja i moje podejście 😀

    • No i to jest zdrowe podejście Doniu! Każda ma swój rozum i chyba nie poświęca swojej skóry w imię żadnych, wyższych czy niższych, celów. To jest ta selekcja, której wszystkie świadomie musimy dokonywać! 🙂

  • Wreszcie ktoś o tym napisał.
    Owszem, kiedy notki blogera, otrzymującego produkty ze współpracy stają się przewidywalne, można mu coś powiedzieć, jednak zawsze mnie denerwowało – ale nie ujawniałam się z tym – że dziewczyny [bo one najczęściej] w wielu przypadkach po prostu się czepiają, potępiając wszystko w czambuł.

    Szlag mnie trafiał, kiedy blogerka opisała pozytywnie kosmetyk z firmy x, przy czym moja opinia pokrywała się z jej opinią na jego temat, a niżej pojawiały się komentarze, że się sprzedała i tym podobne. Spotykałam to najczęściej na YT, tam ludzie mają więcej odwagi do hejterstwa.

    • Zajączku, każemu dogodzić się nie da. To jak prowadzimy bloga zależy wyłącznie od nas. Nie każdy jest szczery, jest wiele blogów pisanych pod publiczkę, dla współprac, ale dlaczego mają cierpieć na tym prawdziwi pasjonaci? Najlepiej by było recenzje produktów otrzymanych za darmo okrasić jadem i niezadowoleniem. Wtedy by chyba było bardziej wiarygodnie. Ehhh..

    • O właśnie – i naprawdę nie rozumiem tych ludzi. Tak, jak wyżej napisałaś – to już zakrawa na paranoję.

      Ty jesteś uczciwa w tym co robisz – pisz co chcesz i jak chcesz – i tak się nie odczepię, jak już zresztą kiedyś wspomniałam 😀

    • Dziękuję Ci! Zostań ze mną na zawsze! :*

  • Dla mnie nie ma to znaczenia czy produkt sama kupiłaś, czy też otrzymałaś go w ramach współpracy. Ważne jest to, że Twoje recenzją są bardzo dobrze pisane, a czytając prawie wszystkie Twoje posty dobrze wiem, że jeżeli Ci się coś nie spodobało to po prostu to napiszesz i nie będziesz udawała, że jest inaczej tylko dlatego, że otrzymałaś dany kosmetyk.

    • Dziękuję bardzo za opinię!

  • nie przeszkadza mi zupelnie, ze nie zamieszczasz adnotacji, aczkowiek nie obrazilabym sie, gdyby takowa byla
    domyslam sie, ktore produkty sa ze wspolpracy, bo inne blogerki zamieszczaja je tez na blogach- ciesze sie, ze twoj blog okazal sie sukcesem, bo zasluguje na to- twoje recenzje sa szczegolowe i bardzo pomocne, a ze dostajesz produkty ze wspolpracy- no coz, ty tez poswiecasz swoj czas na pisanie i recenzjonowanie, ze sa to dobre produkty- to tylko sie trzeba cieszyc!!
    nie przejmuj sie zazdrosciami, bo pewnie nie jedna chcialaby miec tyle wspolprac i produktow co ty!
    robisz swoja ,,prace,, dobrze i na to zaslugujesz, a ze inni sa zazdrosni- no coz… ich problem!!
    pozdrawiam i pisz dalej i pokazuj te twoje cuda, niech sie moje oczy naciesza !!!
    buzka!

    • Myślę, że wiele osób, szczególnie tych czytających mnie regularnie, dobrze wie (a na pewno się domyśla) czy produkt dostałam czy kupiłam. Ja sama nie rozgraniczam tego w żaden sposób, piszę recenzję w oparciu o swoje wrażenia, zwracam uwagę na te same rzeczy i kryterium końcowej oceny jest wszędzie takie samo.

      Nie chodzi o to, że się przejmuję zazdrościami. Póki co nikt mi bezpośrednio nic nie zarzucił. Robię co swoje najlepiej jak potrafię, reszta zależy już od Was, czytelników.

  • jestem początkującą blogerką, mam kilka współprac, nie tylko kosmetycznych, już niedługo u mnie o zdrowej żywności, piszę, o tym bo to mnie interesuje, a nie czuję presji by mój blog był tylko kosmetyczny, ale nie przyjmuje byle jakich współprac o czym już pisałam, nie ma opcji zapłacisz będzie superlatywa, dostane za darmo to ma być super, ale miło kiedy dostanę coś do testów i jestem w stanie to wychwalić, bo się sprawdza

    • No i to jest bardzo dobre podejście! Trzeba być szczerym ze sobą i czytelnikami. Nie ma innej drogi.

  • To czy poszczególne posty będziesz adnotować,że pochodzą ze współpracy czy też nie, nie ma dla mnie większego znaczenia, ponieważ w swoich recenzjach jesteś szczera i czytając je wiem, że wyrażasz w nich swoje zdanie, a nie opinie narzucone Ci przez kogoś z góry 🙂 Lubię to,że piszesz o droższych kosmetykach, przez to Twój blog jest charakterystyczny, a informacje jakie nam przekazujesz są zawsze przydatne.
    Ludzie wzburzają się na słowo współpraca, ale na litość, nie dajmy się zwariować.

    • Dziekuję Olu! Na pozycję bloga kojarzonego wyłącznie produktami z wyższej półki pracowałam długo. Chciałam by był charakterystyczny na swój sposób. Cieszy mnie bardzo, że tak jest postrzegany!

  • a co to za różnica czy kupiłaś czy dostałaś? Jak sama piszesz, zapracowałaś sobie na zaufanie czytelników więc nie ma to znaczenia skąd się dany produkt znalazł w twojej kosmetyczce. Moim zdaniem powinnaś kontynuować prowadzenie bloga w taki sposób jak do tej pory 🙂 Ale zrobisz jak będziesz uważała. I pewnie tak będzie że jak napiszesz że dostałaś coś to znajdą się hejterzy, zazdośnicy co Ci będą anonimowo albo i nie pisać że opinia Twoja nie jest szczera…no i po co się masz denerwować takimi ludźmi? 🙂

    • Dla mnie żadna, ale innym chyba jednak przeszkadza. Choć z posta i komentarzy wynika, że mam wspaniałych czytelników i mają do mnie wielkie zaufanie! Nawet nie wiesz jakie to dla mnie ważne! Hejterów nie potrzebuję, blogowanie ma mi sprawiać frajdę, a nie być powodem do niepotrzebnych nerwów!

  • Anonymous

    Mnie to jest zupełnie obojętne czy recenzujesz produkt pochodzący ze współpracy czy kupiony . Często do Ciebie zaglądam – moje kosmetyki to też głównie kosmetyki selektywne ale mam też kilka produktów tanich a nawet bardzo tanich bo po prostu są dobre. Nigdy nie przyszłoby mi do głowy oceniać Twoje opinie jako nierzetelne pomimo tego,że kupiłam kilka polecanych przez Ciebie kosmetyków i mam na ich temat zupełnie odmienne zdanie. Dlaczego? Bo każda z nas jest inna, każda ma inną cerę, jest na coś innego uczulona a nie ma chyba produktu – nawet super drogiego – który spełniałby oczekiwania wszystkich. Po to mamy wybór, żeby każda kobieta mogła dopasować kosmetyk do swoich potrzeb. Zawsze można wziąć z perfumerii próbkę i przetestować a nie kupować tylko na podstawie opinii a potem zarzucać brak szczerości. Ja czasem kupuję tylko po przeczytaniu opinii na jakimś blogu ale z pełną świadomością tego, że mogę być niezadowolona – ale to już mój problem. Z drugiej strony jest wiele kosmetyków źle ocenianych przez blogerki . Czemu zatem, jeśli jakiś „kiepski” produkt komuś pasuje, wtedy nie zarzuca się Wam kłamstwa? Bo jak źle oceniony tzn. że szczerze ? Paranoja.
    Moim zdaniem prowadząc bloga trzeba nabrać dystansu do zawistnych ludzi. Przecież nie można mieć pretensji o to, że piszesz rewelacyjnego bloga – te współprace nie wynikają z niczego. W sumie można Ci zazdrościć, że dostajesz kosmetyki z górnej półki a więkość z nas musi je kupować. Ale przecież nikt nam nie zabrania prowadzić bloga i zapracować na to, żeby nam też proponowano ocenę selektywnych marek…
    Niczym się nie przejmuj, rób dalej to co robisz bo robisz to świetnie. Szanuję Twojego bloga również za to, że jako użytkownik anonimowy mogę wyrazić swoją opinię. Świadczy to o tym, że oczekujesz szczerych komentarzy nie tylko od koleżanek – blogerek ale również od innych czytelniczek.
    Kaśka

    • Masz świetne podejście! Żeby każdy myślał podobnie, to blogsfera byłaby wolna od niepotrzebnych afer. Dokładnie, każda z nas jest inna i choć pisząc pozytywnie o jakimś produkcie nie zaznaczam w każdym poście, że to, że pasuje mi nie oznacza, że będzie pasował wszystkim innym, jest to chyba oczywiste. Każdy ma swój rozum i recenzje na blogach powinien traktować jako małe wprowadzenie, okazję do wstępnego zapoznania się produktem, a nie jedyny wyznacznik do zakupu. Od tego są próbki i testery w perfumeriach. Każdy powienien sam na własnej skórze się przekonać czy produkt dany wart jest wydania na niego ciężko zarobionych pieniędzy. Wierzę też, że zakupy robimy w oparciu o wiele opinii, a nie tylko o jedną.

      No właśnie czasem mam wrażenie, że jak coś ‚dostane’ jest fajne, to jest od razu nieszczere. A jak coś nam jednak nie pasuje, to jest super, że potrafimy o tym napisać. No, ale jak jest fajne, to mam doszukiwać się wad, by brzmiało bardziej wiarygodnie? Szaleństwo!

      Tak jak piszesz! Nikt nikomu nie broni prowadzić bloga! Każdy może być na moim miejscu, jeśli tylko chce.

      Dziękuję Ci Kasiu za szczerą opinię! Bardzo cenię sobie wszystkich czytelników, nawet tych anonimowych 🙂

    • Anonymous

      Niewiele jest takich osób jak Ty – coraz więcej blogerek chciałoby mieć dużo czytelników i dużo „wejść” na stronę a blokują komentarze anonimowych. Tzn. że mam zajrzeć, przeczytać i spadać ? No chyba tak bo opinii wyrazić nie mogę. Ja rozumiem, że niektórzy anonimowi są bezczelni, wręcz chamscy ale są też takie osoby jak ja, które chcą przeczytać i czasem napisać swoje odczucia dotyczące jakiegoś kosmetyku, stylizacji, książki…Ja akurat zaglądam tylko na kosmetyczne bo po pierwsze poznaję opinie dotyczące nowości a po drugie utwierdzam się w przekonaniu, że nie tylko ja jestem uzależniona :-))))))))))).
      Moje opinie zawsze są szczere – i w internecie i w życiu. Często na tym tracę ale cóż – nikt nie jest doskonały 🙂
      Kaśka

    • Kasiu, wiele osób uważa, że ukrywanie się pod ‚anonimem’ daje im większą swobodę w wypowiadaniu swoich mało pozytywnych odczuć czy zwyczajnie w hejtowaniu. Niektórym szkoda nerwów na szarpanie się z nimi. Trochę to też rozumiem. Jednak rozumiem też, że nie każdy ma chęć na zakładanie konta, a chce wziąć czasem udział w życiu bloga 🙂

      Oj tam, miłość do kosmetyków, to nieod razu uzależnienie 😛 hihi

    • Anonymous

      Nie tego dotyczy Twój post ale czytając pewnego bloga znalazłam fajny makijaż. Zapytałam w komentarzu o odcień różu do policzków. I wiesz jaką odpowiedź uzyskałam ? „Chyba 21 – nie chce mi się wstać z fotela i sprawdzić”. To pokazuje podejście niektórych blogerek do swoich czytelników. Ale nie ma co roztrząsać tej kwestii. Mnie i Ciebie to nie dotyczy :-). Zaglądam codziennie więc pozwolę sobie czasem coś napisać – szczególnie wtedy, jak będziesz coś polecać a u mnie się nie sprawdzi :-)))))))))))))). No ktoś musi ponosić odpowiedzialność za moje nieudane zakupy, prawda ? 🙂

      Pisz więcej i częściej bo robisz to świetnie :-).
      Kaśka

    • O matko :O Przykre strasznie, że niektórzy tak do blogowania podchodzą. Nie ogarniam tego chyba! Szacunek do czytelnika, to bardzo ważna rzecz!

      Odezwij się czasem Kasiu! Nawet jak się nie zgadzasz i masz odmienne zdanie od mojego. Pogadamy sobie 🙂

      Ściskam Cię ciepło! I dziękuję!

    • Anonymous

      Jako, także, Anonimka i Twoja , także, wierna czytelniczka w całości i w 100% zgadzam się z Anonimką Kasią;-)
      Absolutnie dlamnie-jako dla Twojej czytelniczki nie ma znaczenia skąd wytrzasnęłaś produkt. Czy go kupiłaś, czy dostałaś, czy jak ktoś napisał znalazłaś. Twoja recenzja jest rzetelna, dobrze napisana, konkretnie, prosto i szczerze. i TO mnie w niej interesuje. A to ja dokonam wyboru, czy pójdę do perfumerii i zakupię produkt. Swoją drogą jest mi dzięki Tobie ( i innym blogerkom) łatwiej, bo mam już pewien obraz produktu. Tak całkiem w ciemno nie idę. Widzę go na dobrym zdjęciu, w przybliżeniu, mam opis jego faktury, pigmentacji, czasem zapachu.I mam to podane w zaciszu domowym, przy dobrej herbatce, nie spiesząc się oglądam fotki i czytam sobie o moim ukochanym Chanel…A jak mi będzie w pomadce, jak będzie na mnie „leżał” podkład-to już kwestia indywidualna.
      Po drugie, kwestia oczywista-tak, ja muszę kupić, Ty być może dostajesz. Ale wierz mi, mam ogromny szacunek, to tego co Wy dobre blogerki robicie…opisać, sfotografować, obmśleć teksty, zredagować, wklikać, itp. O nie, to nie dla mnie….z czystego lenistwa i nieumiejętności graficzno-obróbkowo-zdjęciowych i tzw. słomianego zapału -blogowanie to nie dla mnie.
      Dlatego Wy kochana za swoje zaangażowanie i czas, proszę bardzo-jesteście docenione przez markę.
      Ja już wolę pójśc i kupić, bo za nic w świecie nie umiałabym tak ładnie tego podać jak np. Ty.
      Powodzenia!

    • Witaj Anonimko! 🙂 Wychodzisz ze świetnego założenia i życzę go wszystkim czytającym blogi! My pokazujemy produkty, nikogo nie nakłaniamy do zakupu, nikomu nic nie nakazujemy ani nie zakazujemy. Każdy ma swój rozum i swoją swiadomość! Dopasowanie produktu, to sprawa bardzo indywidualna! Ja coś lubię, ale to nie znaczy że lubić ma każda kobieta! I na odwrót.

      Strasznie mnie cieszy Twoje zdanie! Tym bardziej, że bloga nie prowadzisz, ale doskonale zdajesz sobie sprawę z tego, że to nie tylko jest ‚darmoszka dla darmoszki’. To jest produkt, który tetsujemy, pokazujemy i opisujemy. Troszkę z tym roboty. I choć sprawia frajdę, to samo się nie zrobi 🙂

      Ściskam Cię ciepło i dziękuję za wyrażenie opinii!

  • Ja ogólnie nie rozumiem oburzenia na temat współprac. To chyba normalne, że prędzej czy później, w miarę rozwoju bloga coś takiego może się pojawić. Gdybym to ja była przedstawicielem firm, szukałabym Blogerek, które piszą opinie subiektywne, a nie wymuszane, bo to chyba bardziej odrzuca od zakupu danych produktów. Kłamstwo ma według mnie krótkie nogi i po jakimś czasie czytelnicy orientują się, że kosmetyki są zachwalane na siłę, bo były za darmo. Sama nie czytam takich blogów, ani nie oglądam takich kanałów na YT, gdzie wszystko kręci się wokół współprac i to w atmosferze samych ohów i ahów. Bardzo ważna jest też selekcja tego, co otrzymujemy. To mi się np podoba, że u Ciebie wiadomo, że piszesz o kosmetykach z wyższej półki, gdzie indziej np czytam o kosmetykach naturalnych, a gdzie indziej np o włosach, ważne jest dla mnie, gdy Blogerka ma swój styl, a nie pisze o wszystkim co jej wpadnie w ręce. Ja z nikim na razie nie współpracuję, bo dopiero raczkuję, ale zdaje sobie sprawę, że kiedyś ktoś może z taką propozycją do mnie wyjść i wiem też, że będę zmuszona odrzucić sporo takich ofert, nie tylko ze względu na to, że wiele firm naciąga, ale też dlatego, że mam dość specyficzne preferencje jeśli chodzi np. o samą pielęgnację i testowanie przeze mnie części produktów po prostu nie wypali 😉 Strasznie się zamotałam chyba w mojej wypowiedzi, ale mam nadzieję, że przekazałam co chciałam 😀 Jeśli chodzi o to, czy ważne jest, że produkty są w danym poście, jako efekt współpracy, to dla mnie osobiście nie ma to żadnego znaczenia, do puki recenzja jest szczera 😉

    • Dokładnie wiesz o co mi chodzi! Dziękuję! Każdy ma jakąś swoją ideę na blog, swój styl i najważniejsze, to tego się trzymać. Być spójnym w tym co się robi. Współprace są dobre, a to jak je wykorzystamy zależy wyłącznie od nas samych!

  • Dla mnie to nie istotne czy produkt jest kupiony czy ze współpracy;) Tak jak pisałam u Pauli jak ktoś jest nieszczery to i tak czuć to na kilometr i czytelnicy to zweryfikują.

    • Mam takie samo zdanie. Nie obchodzi mnie to czy ktoś kosmetyk kupił, znalazł, czy dostał, byleby recenzja była rzetelna:)

    • Dziękuję Dziewczyny! Mamy więc podobne zdanie na ten temat! 🙂

  • W postach mogłoby być wspomniane, że są one „prezentem”. Ogólnie jestem za tym, że im więcej informacji, tym trafniejszy wybór:)

    • Rozumiem! Choć produktu otrzymanego w ramach współpracy prezentem bym nie nazwała 😉

  • Dla mnie jest zupełnie obojętne, czy ktoś zamieszcza tę adnotację, czy nie. Sama piszę przy okazji, jak mi się przypomni 🙂
    Generalnie czytam tylko takie blogi, których autorom dawno zawierzyłam i ufam ich osądom. Osoby, które doszukują się w pozytywnych recenzjach produktów współpracowych „drugiego dna” powinny w pierwszej kolejności rozliczyć siebie. Z obserwacji (i doświadczenia) wiem, że najgłośniej gdaczą te kwoki, które mają najwięcej na sumieniu 🙂

    W ogóle uważam, że takie posty są w zasadzie niepotrzebne, choć kiedyś (chyba) też dałam się sprowokować 🙂

    A poza tym złej baletnicy… 😉

    P.S. Ja Cię czytam od dawna, choć kosmetyków selektywnych raczej nie używam, idę w trochę innym kierunku 🙂 Nie komentuję, bo w wielu przypadkach niewiele mam do powiedzenia, a nie chciałabym być jedną z tych osób, które piszę „Piękny!”, „Super”, „Rewelacja” 😉 Lubię Cię czytać, podoba mi się Twój styl, dbałość o szczegóły, poprawność (nie polityczna, a językowa 🙂 ) i w życiu nie pomyślałabym, że robisz coś „pod publiczkę”. Niepotrzebnie pisałaś tego posta, Twoja „twórczość” sama się broni. A takie bzdurne wrzucanie wszystkich blogerek do jednego wora (nie napisała, że ze współpracy, to znaczy, że recenzja jest nieszczera) to bicie piany. O.

    • P.S.2. Pierwsza część mojej wypowiedzi absolutnie nie odnosi się do bloga 4Premiere, nie przeczytałam jej posta do momentu P.S. 🙂

    • Znasz mnie chyba na tyle, że wiesz, że jestem daleka od nakręcania afer. Sama zawsze obserwuję je z boku, ale nigdy nie biorę w nich udziału. Mam podobne zdanie! Czytam osoby, którym ufam i nie ma znaczenia to czy produkt dostały czy kupiły. Wierzę w ich dobre intencje.

      PS: Założeniem posta było zapytanie o ten PRowy dopisek. Przy okazji jednak napisałam jakie mam sama zdanie na ten temat. Dziękuję Ci za opinię!

    • Oj, nie taki był mój cel, żeby Cię posądzić o nakręcanie afery – co to, to nie! 🙂
      Pisząc, że niepotrzebnie zamieściłaś ten post miałam na myśli celowość – generalnie, co już podkreśliłam (i wieeeeeele innych Twoich czytelniczek), ufam całkowicie Twoim osądom, a ten cały, powyższy post, to takie trochę tłumaczenie jak w „Procesie” Kafki 🙂 Potraktuj to oczywiście z przymrużeniem oka 🙂
      Sens jest taki, że po prostu masz zbyt dużą renomę, żeby ktoś miał Cię posądzić, że niepisanie adnotacji o produkcie ze współpracy, miałoby jakikolwiek wpływ na Twoją opinię 🙂 O coś takiego mógłby się przyczepić tylko frustrat 😉

      Z drugiej strony wydaje mi się, że dało Ci to poczucie, jak wiele osób, nawet takich nie pozostawiających śladu, jak ja, jest z Tobą. I za Tobą 🙂

    • Rozumiem! Nie moim celem było się tłumaczenie z czegokolwiek, tak po prostu się post rozwinął. Chciałam tylko spytać o ten nieszczęsny dopisek, a trochę się jednak w słowach rozkręciłam i tak wyszło 😉

      Nie oczekiwałam aż tylu słów wsparcia i poparcia! Nie sądziłam, że dyskusja aż tak się rozwinie. Myślałam, że każdy wyrazi krótko zdanie, tak czy nie. A tu taka niespodzianka 🙂 Bardzo mnie to cieszy oczywiście! Szczególnie właśnie od takich Smyków, co rzadko komentują, ale często podczytują! 🙂

  • Mnie jest bez różnicy czy dany kosmetyk kupiłaś sama, dostałaś w prezencie czy w ramach współpracy. Ufam Ci, więc wierzę, że Twoja opinia jest szczera niezależnie od „pochodzenia” danego kosmetyku. Nie zależy mi też na specjalnym oznaczaniu „współpracowych” kosmetyków 🙂

    • Dziękuję! Bardzo mnie cieszą takie słowa!

  • Wiesz, Marti, dla mnie nie ma znaczenia, czy zamieszczasz te adnotacje o otrzymanych produktach, czy nie (Ty, czy ktokolwiek inny, wszak sami z siebie wybieramy blogi, na których bywamy, czy tak? No, przynajmniej mnie nikt nie zmusza :). Dużą, czy małą czcionką, lol. Z sensu są dla mnie wyzute opinie: „Nie ma to dla mnie znaczenia, ale dobrze, jeśli takie info dla czytelników się pojawi, (choćby małymi literkami pisane)” 😀 Sorry, zbyt pokrętne to myślenie, jak na mój prosty rozum.
    Nie muszę posiadać takiej wiedzy, by móc pewne wnioski wysunąć.

    To zagadnienie które co jakiś czas wchodzi na salony, w teorii (tak domniemam) ma na celu oczyścić atmosferę, a zwykle pełne jest insynuacji, niedopowiedzeń – pomimo tak jasno i wyraźnie odkrytych faktów. Męczy mnie to, więc rzadko czytam, a właściwie nigdy nie zabieram głosu – masz tu wyjątek 😀 Lubię konkretną rozmowę, a rzucanie, w tym przypadku na blogach, pokątnych oskarżeń w niby bliżej niesprecyzowanym kierunku to dla mnie żenująca wersja przysłowiowej piaskownicy.

    Szacunek dla Czytelników mieści się w wielu aspektach, a właściwie, w każdym aspekcie prowadzenia blogowej działalności, to dla mnie oczywistość. Dlaczego więc w takich rozważaniach stawia się go w pozycji idioty niepotrafiącego samodzielnie myśleć i budować własnych wniosków na podstawie zbiorczych obserwacji? Zakrawa mi to o poradnictwo 😛

    Podsumowując. Niech każdy trzyma się swojego, a z miejsca poczuje się lżej, wszak zawsze to jeden/kilka problemów z głowy 😛
    A do Ciebie zaglądałam i zaglądać będę. Nawet, jeśli nie użyjesz choćby najmniejszej z możliwych czcionek, by poinformować, że dostałaś coś od jakiejś firmy, Męża, Cioci, czy koleżanki kolegi męża Twojej kuzynki 🙂

    • Amen!
      Jestem tego samego zdania 🙂

      Nigdy się nie dogodzisz, bo jak napiszesz, że ze współpracy, to już w ogóle będą się doszukiwać podtekstów, a jak nie napiszesz, to na pewno masz coś do ukrycia 🙂 Broń Cię panie boże napisać pozytywną recenzję, bo tak źle i tak niedobrze 🙂

    • Megdilku, mój wpis nie miał na celu wywołania żadnej afery, nie celuję w nikogo, każdy niech robi to co chce i jak chce. Sama udziału w aferach nie biorę, bo są zwykle bez sensu. Poza tym szkoda mi mojego czasu i nerwów. Skupmy się na tym co dobre, na naszym blogowaniu (bo to chyba dobra rzecz, mi bynajmniej sprawia wielką radość) i nie oceniajmy wszystkich jedną miarką. Tak jak pisze Smyku, cokolwiek się zrobi, będzie źle. Wszystkim niestety nie da się dogodzić (choćbyśmy bardzo chcieli). Ja nikogo nie oskarżam, z niczego się nie tłumaczę, bo nie mam z czego. Pytam tylko o ten dopisek no 🙂 Bo może jednak ma on znaczenie dla czytelników.

      Nie jestem urodowym ekspertem. Nie mam takiej wiedzy ani doświadczenia. Wychodzę z założenia, że moje posty są wstępem do rozważań dla czytelników na temat danego produktu. Bo ja lubię, mi się podoba, ale Tobie przecież nie musi! Nie nakazuję by biec od razu i wszystko jak leci kupować. Od czego są próbki? Ja pokazuję produkt i opisuję go według własnego kryterium. Każdy musi sam się na własnej skórze przekonać (z próbki na przykład) czy jemu ten produkt będzie pasować czy nie.

    • Marti, za długo i zbyt często u Ciebie bywam, bym mogła sądzić, że zachce Ci się bawić w rozkręcanie aferek. Stąd też mój komentarz 🙂

      Plan mamy ten sam – skupmy się na tym, co dobre! Nieśmy pozytywną energię 🙂

    • Tak jest! 🙂

  • Ja zamieszczam informację o tym że post jest sponsorowany, robię to dla własnego sumienia ale i dla innych firm które ewentualnie będą się do mnie odzywać, wiedzą wtedy jakie „rzeczy” przyjmuję do współpracy

    • Rozumiem! Dziękuję za opinię!

  • Mnie zupełnie nie interesuje źródło pochodzenia produktu; czy to kupione, otrzymane w ramach współpracy, w prezencie od męża czy znalezione 😉 Nie robi mi to po prostu różnicy. Interesuje mnie sama specyfika produktu, a nie zauważyłam różnić w postach, które pozwoliłyby mi na wychwycenie czy kupiłaś coś sama, czy dostałaś.
    W swoich recenzjach zawsze piszesz czy produkt sprawdzi się na cerze tłustej czy suchej, czy cień jest mocniej napigmentowany czy słabiej, czy krem ma delikatną konsystencję czy cięższą, a jego zapach jest niewyczuwalny czy wręcz przeciwnie, intensywny.
    Informacja o produkcie jest dla mnie pełna wraz z tymi wszystkimi cechami bo mam świadomość, że samo to, że produkt zadziałał na Twoją cerę, niekoniecznie sprawdzi się u mnie. Więc nawet jakby produkt był okraszony ochami i achami to samo to nie wpłynie na moją decyzję zakupową.
    Poza tym dla mnie wartością Twojego bloga są piękne zdjęcia gdzie dobrze widzę kolory bo czasem szukam po prostu czegoś konkretnego więc opis w tych przypadkach może nawet nie mieć znaczenia.
    No i się rozpisałam 🙂 A jak już w sumie tak sobie piszę to napiszę jeszcze, że strasznie lubię u Ciebie „orientację w temacie” tzn., że kojarzysz specyfiki danych produktów. Pamiętam jak kiedyś dopytywałam o bazy Guerlain i potrafiłaś napisać mi o każdej z nich, tak samo było kiedyś z podkładami. I za tą wiedzę i taki profesjonalizm kosmetyczny Cię cenię 🙂 Dobra, idę sobie bo mi tu laurka wyszła ;)))

    • Ooo tak, fajnie byłoby znaleźć gdzieś jakiegoś Diorka czy Chanelka 😉 Wierzę jednak w swoich czytelników i w to, że mają świadomość, że nie jestem wyrocznią i jeśli coś sprawdziło się u mnie, nie musi od razu sprawdzić się i u nich. Sama zawsze namawiam do brania próbek czy nacznego zapoznania się z produktem. Prezentuję każdy produkt (czy kupiony czy dostany) wg własnego kryterium, a decyzję o ewentualnym zakupie pozostawiam Wam.

      Dziękuję Kasiu za Twoją opinię!

  • Dal mnie szczerze mówią taka adnotacja nie ma większego znaczenie jeśli recenzja jest szczerze napisana, Nie mam nic do wspołprac jeśli testowany produkt jest przedstawiony w szczery spsoób.

    • Dziękuję za Twoją opinię!

  • Marti czytam Twojego bloga od dawna i wierzę, że Twoje recenzje są szczere oraz rzetelnie opracowane. Może mnie nie stać na tak drogie kosmetyki, jednak dzięki Tobie wiem na co mam zwracać uwagę przy zakupach. Przymierzam się aktualnie do swoich pierwszych zakupów produktów mac : korektor, podkład i puder 😉 i kto inny jak nie Ty jest od tego specjalistą 😉

    Dla mnie nie potrzeba takich adnotacji.

    • Dziękuję! I właśnie taki jest według mnie sens blogowania. Pokazujemy produkty, nakierowujemy na co zwrócić uwagę, ale decyzji za nikogo nie podejmujemy.

      Udanych zakupów! 🙂

  • Ja nie mam nic przeciwko współpracom. Dla mnie nie ważne czy produkt, który recenzujesz kupiłaś sama czy nie, ważne żeby opinia była szczera 🙂

    • No i o to chodzi! Dziękuję Kasiu za opinię!

  • Tak długo już czytam Twojego bloga, że nie robi mi różnicy czy kupujesz swoje kosmetyki czy dostajesz. Jak dla mnie MAC może wysyłać do Ciebie wszystkie nowe kolekcje w całości. Zresztą blog to Twoje miejsce i możesz umieszczać tutaj tylko to na co sama masz ochotę. Nie widzę potrzeby tłumaczenia się przed innymi.

    Dodam, że gdybym to ja zgodziła się na współpracę i otrzymała kosmetyk do recenzji od firmy, to umieściłabym taką informację w poście, na przykład po to, by nikt nie pytał gdzie daną rzecz można kupić i ile kosztuje 😉

    • Dziękuję Ci! Ja myślę, że współprace dają tę możliwość, że możemy pokazać więcej niż gdyby tych współprac nie było. Nie kupowałabym tylu kosmetyków ile dostaję, nie pokazywałam czerwonych pomadek czy nie pasujących mi kolorystycznie odcieni. A myślę, że fajnie jest pokazać, bo czytają mnie różne osoby, o różnych gustach kolorystycznych.

    • Pokazuj dalej czerwone pomadki, bo ja bardzo lubię, ale nie mam odwagi nosić.

    • Będę! 🙂

    • super 🙂

  • Wg mnie jeśli recenzja jest rzetelna nie ma dla mnie znaczenia czy produkt autorka zakupiła sama czy dostała. Wiadomo, że produkty marek selektywynch kosztują i byłoby niemożliwym prowadzenie bloga i zamieszczanie częstych wpisów o nowościach sponsorując zakup wszystkich produktów z własnej kieszeni. 🙂

    • Dokładnie tak! Świetnie moje myśli ujęłaś w jednym zdaniu! 🙂

  • Wolę, by było widoczne oznaczenie, czy jest to próbka PR, jednak jeszcze ważniejsza jest szczera opinia.

    • Szczera opinia jest zawsze!

    • I tak trzymać 😉
      Niestety, zazwyczaj jeśli chodzi o wysoką półkę, blogerkom, które dostały drogie kosmetyki za frajer jest wyjątkowo ciężko doszukiwać się minusów… Nie jest to oczywiście reguła, na całe szczęście.

    • Ja wierzę w ludzi i wierzę, że większość z nich ma zwykle dobre intencje 🙂

  • Uwielbiam Twoje posty i nie czuję tutaj nic nie szczerego, czy natrętnego w opiniach produktów, nawet jeśli pochodzą ze współprac:)

    • Dziękuję Ci! Bardzo sobie cenię swoich czytelników i każda taka opinia jest dla mnie bardzo ważna!

  • Czytam Cię praktycznie od samego początku, choć udzielam się od niedawna dopiero, ale nie w tym rzecz. Cenię sobie Twojego bloga i bardzo lubię Cię czytać, bo piszesz dokładnie o tych kosmetykach, które mnie ciekawią i w taki sposób, że nie odczuwam który post dotyczy kosmetyku otrzymanego w ramach współpracy, choć niekiedy się domyślam 😉 (wpisy na innych blogach). Jeśli chodzi o adnotację o współpracy to Twój wybór, zrobisz jak będziesz chciała, bo i tak to w żaden sposób nie wpłynie na to czy będę Cię czytała czy nie i myślę, że tak samo myślą inni Twoi czytelnicy. Najpopularniejsze zagraniczne blogerki umieszczają informacje o PR i myślę, że to zaskarbia im czytelników, ale też i potencjalnych „pracodawców”.

    • Masz rację, wpisy na innych blogach zdradzają czasem pochodzenie produktu 🙂 Dziękuję Ci za ciepłe słowa! Niesomowitą radość sprawia mi każdy taki komentarz, a zdanie moich czytelników jest dla mnie najważniejsze! W końcu to dla Was piszę bloga. Okazuje się, że mam najlepszych w świecie czytelników! 🙂

  • Wprawdzie bloguję dopiero nieco ponad rok ale propozycje współprac pojawiają się co jakiś czas w mojej skrzynce mailowej. Dotychczas nie podjęłam się żadnej.Już na samym początku obiecałam sobie, że nie będę przyjmowała każdej ‚pierwszej lepszej oferty’ i tym sposobem prowadzę bloga tylko i wyłącznie na własny koszt. Nie uważam, że współprace są czymś złym. Ważna jest selekcja ofert i wybieranie tego, co faktycznie naszego bloga wzbogaci.

    Nie widzę te konieczności podpisywania, że produkty pochodzą ze współpracy. Dla mnie jest to totalnie zbędna informacja. Czytuję tylko takie blogi, których wiarygodność nie jest dla mnie wątpliwa. Jeżeli więc wierzę danej blogerce, nie ma różnicy skąd pochodzą opisywane produkty.

    • Świetne masz podejście! Ja pracowałam na swoj koszt przez 2 lata i absolutnie tego nie żałuję! Pozwoliło mi go poprowadzić dokładnie w taki sposób w jaki chciałam! Selekcja jest bardzo ważna, musimy być zgodni sami ze są, a jeśli tak jest, to jesteśmy szczerzy w tym co robimy!

  • Mogłabym się podpisać pod wszystkim tym co napisałaś w poście powyżej. Co do wzmianki, ja wolałabym wiedzieć z czystej ciekawości które kosmetyki pochodzą ze współpracy. Sama dodaję adnotacje z takiego samego powodu, jeśli kto ciekawy niech wie, przecież to żadna tajemnica 🙂

    • Pewnie, tajemnica żadna! Tylko może wzbudzać niepotrzebne konstrowersje, jak wynika z komentarzy. Tak źle, tak niedobrze 😉

  • Moje prywatne zdanie znasz 🙂 mnie nigdy nie obchodziło skąd dany kosmetyk pochodzi, czy go kupiłaś czy dostałaś 🙂 Podkreślałam to wiele razy i przy prywatnych rozmowach i tu na blogu , ufam Twoim recenzjom i dzięki nim miałam okazję poznać wiele świetnych kosmetyków. Jak wiesz też, do tej pory odrzucałam propozycje które dostawałam bo były to kosmetyki, których wiedziałam ,że i tak nie będę używać. Grzecznie odpisywałam z podziękowaniem i podawałam linki do dziewczyn z blogów , które w moim odczuciu chętnie by skorzystały z takiej oferty bo widziałam, że używają tych kosmetyków. Kiedyś pisałam chyba też u BeautyIcon na blogu, ale powtórzę się i tu u Ciebie. Każda z nas, która dostała propozycję współpracy z markami selektywnymi musiała sobie jakoś na to zasłużyć, nie ma nic za darmo, no chyba ,że ja o czymś nie wiem :/ To są , miesiące, lata naprawdę ciężkiej pracy , wiem ile czasu poświęcam na przygotowanie zdjęć, obróbkę, tekst… każdy Kto jest w to mocno zaangażowany wie ile wysiłku w to się wkłada , a każdy Kto nie wie będzie oceniał przez pryzmat swojej zazdrości? czy nie wiem czego jeszcze…. Całe moje dotychczasowe życie nauczyło mnie ,że nic za darmo nie ma, nawet ciężko w przysłowiowy „ryjek”dostać 🙂 Ja dopiero zaczynam swoją przygodę z „poważną” współpracą. Nie mam doświadczenia… nie borykam się póki co z takimi dylematami…ale przyjdzie pewnie i na mnie taki moment … Pytasz czy umieszczać info… dla mnie to Kochana bez znaczenia… nigdy nie zaczynam czytać od wyszukania informacji czy kosmetyk jest sponsorowany czy nie 🙂 Rób jak Tobie pasuje i pamiętaj, że to co masz to masz dzięki swojej pracy, zaangażowaniu i swoim czytelnikom, którzy tu są u Ciebie bardzo licznie zawsze pod każdym postem 🙂 na to też zasłużyłaś , nie kupujesz chyba komentarzy na allegro 😀 Buziam :*

    • Aguś, ostatnim zdaniem mnie rozbawiłaś 🙂 Nie, nikogo nie kupuję! 🙂 Mamy podobne zdanie na ten temat, zresztą czasem o tym rozmawiamy. Każdy kto bloguje ‚na serio’ dobrze wie ile to pracy kosztuje. Nawet jeśli to pasja i hobby. Ja pisałam wiele razy, że robię coś na 100% albo wcale. Nie idę na kompromisy! Doceniam bardzo takie opinie, bo okazuje się, że mam naprawdę cudownych czytelników, którzy mają do mnie zaufanie i skąd produkt pochodzi nie ma znaczenia. Bardzo mnie to raduje!

    • podobno można kupić Studentów, którzy się tym zajmują, z tego co czytałam to nawet złotówkę za komentarz można zarobić 😀
      Dla mnie nie ma to znaczenie i mieć nie będzie:) mam swój rozum i wiem co mi może posłużyć a co nie:)
      A na zaufanie czytelników zasłużyłaś , widzę to wyraźnie po komentarzach jakie zostawiają pod tym wpisem, nie więcej mówić nie muszę 🙂

    • O matkobosko :O Za moich czasów takich rzeczy nie było. A mogłabym sobie dorobić. Ehhhh 😉

    • Komentarz też ? Myślałam, że obserwatorów, to coś do tyłu jestem, heee, heee… 🙂

    • Aga, ja też, bo pierwsze o tym słyszę 🙂

    • Tak, komentarze również są do kupienia 😀

    • U nas to moze nie trzeba sobie zasluzyc na sponsoring tylko miec odpowiedniá ilosc czytelników….sorry ale muszé oczami przekrécic…
      bo niektóre blogi co ponad 1000 obserwatorów majá sá tak beznadziejne ze az boli ( mówié tu o moich niemieckich blogerkach!!!) a znak duzo co 300-450 majá i sá tak znakomite ze morda mi sié cieszy jak nowy post u nich widzé…ale na te „male” blogi mimo ze sá fantastyczne malo zwracajá firmy uwagé…taka to U NAS polityka ;D

    • Oczywiście, że ilość obserwatorów nie przekłada się na to czy blog jest wartościowy. Jest wiele, teoretycznie mniej popularnych blogów, ale bije z nich pasja i wielkie zaangażowanie! Sama czytam wiele takich blogów i mam bliski kontakt z ich autorkami. Absolutnie dla mnie się nie liczy ile mają obs.

    • Ja gdzieś czytałam, że można kupić followersów na insta i lubiących na fb:O:D serio!

    • A to o tym też słyszałam 🙂 Jednak o możliwości kupna komentarzy nie :O

  • jak dla mnie to obojętne czy kupiłaś dany kosmetyk sama czy nie, jeśli firmy tego od Ciebie nie wymagają (podpisu) to nie musisz go zamieszczać 🙂
    ja akurat Twój blog uważam z jeden w tych najbardziej szczerych, myślę, że taką pozycję trochę się buduje, warto popatrzeć ile lat prowadzisz bloga!

    pozdrowienia :))

    • Dziękuję za opinię! Każda jest dla mnie bardzo ważna!

  • Twoje recenzje są szczere, więc nie musisz umieszczać tej informacji, przynajmniej takie jest moje zdanie 🙂 Sama odmawiam większości firm proponujących mi współpracę bo najzwyczajniej w świecie nie jestem zainteresowana ich produktami.

    • Dziękuję|! Taka selekcja jest bardzo potrzebna!

  • Dla mnie taka informacja, czy produkt jest ze współpracy, czy nie jest nieistotna i mało ważna. sama mam czyste sumienie recenzując produkt ze współpracy, nawet jeśli mi nie podszedł to niestety (dla firmy) zamieszczam niepochlebną recenzję. jestem szczera z czytelnikami i sama ze sobą. nie przejmuj się i rób swoje :*

    • Tak właśnie jest! Dziękuję za opinię! :*

  • Oj tam, ja też mam w większości chwalebne opinie, i mi zwisa co kto o tym myśli. Dlaczego mam się doszukiwać wad, jeśli coś lubię. Lubię i koniec, i nikomu nic do tego. I lubię czytać co u Ciebie nowego, bo wolę kosmetyki z wyższej półki.

    • Dziękuję za opinię!

  • Matrus moja kochana… do Ciebie przyjde nawet jak bedziesz pisala o wysokopolkowym papierze toaletowym ;))) … aczkolwiek z drugiej strony rozumiem o co chodzi Pauli i dlaczego poruszyla ten temat. Dla mnie nie musisz pisac, ktory produkt jest wspolpracowy, bo ja i tak to widze 😛

    • oo ten papier brzmi ciekawie, ja kiedys myslalam o podpaskach:)

    • jak beda pachniec jak kulki G to biore w ciemno 😀

    • Sroczku mój :* Ja też rozumiem stanowisko Pauli, sama poniekąd się z nim zgadzam, jak napisała w poście – są współprace i współprace. Tylko nie dajmy się zwariować.

      Wiem, że widzisz. Za dobrze znasz mnie i moje gusta! :*

      Papier toaletowy o zapachu kulek? Biorę! :]

    • Taaa zostawcie choć rolkę dla mnie 😀

    • Od razu całą rolkę by chciała hihi…jak wysokopółkowy o zapachu kulek to jeden listek wystarczy haha:)

    • Aga,
      jak bedziesz grzeczna ;))))

    • i mi tez jedna zalaltwcie!

    • Będzie musiała to być baaaardzo długa rolka 🙂 hihi

    • Marti,
      zrobisz rozdanie… po listku dla kazdego ;))

    • Tak jest! 🙂

    • Ja jako etatowa top madel dostane dwa 😀

    • A gdzie dają taki papier, bo ja też chcę. 😀

  • zgadzam się w pełni z Twoim zdaniem a co owego podpisu to zależy od ciebie mi obojętne. Uwielbiam cię czytać i tyle 🙂

    A ja o współpracach zdania nie mam, mimo 3 lat blogowania takowe nie imają się mnie prawie wcale, raz na rok coś tam się zdarzy w większości nie warte mojego zainteresowania. I jakoś tak dobrze mi z tym 🙂

  • Marta! jako osoba, która bloga nie ma, krótko wypowiem się jak zwykły czytelnik :-). Dla mnie nie ma różnicy, czy coś kupiłaś/dostałaś/znalazłaś czy cokolwiek innego. Swego czasu, w pewnej kwestii, bardzo mi pomogłaś i świetnie doradziłaś, co na serio zmieniło pewien aspekt mojego życia ;))). Stąd – mam do Ciebie zaufanie i obecnie zbieram na coś, co polecasz a co mnie zachwyca. I podejrzewam, że większość Twoich czytelników myśli podobnie. Więc – rób tak dalej! pozdrawiam:))

    • Aniu, gdzie Ty byłaś jak Cię nie było? :* Dziękuję Ci Kochana za Twoją opinię! Cieszę się, że tak myślisz!

    • Oj tam, jestem cały czas! :-). Tylko aktywność mała;-). I nie ma za co dziękować! :-*

    • Jestem, jestem! Tylko się za mało odzywam, fakt! ale czytam wszystkie posty ;-). A dziękować nie ma za co – w końcu to Twoje dzieło i sama zapracowałaś na swoją markę. Wielkie gratulacje!!!! :-*

    • Mimo wszystko dziękuję! :*

  • Chyba jest mi to obojętne w Twoim przypadku bo wierze, że Twoje opinie są szczere. Z tymi propozycjami to wydaje mi się, ze jak się bierze wszystko, nawet tzw byle co to jest większe prawdopodobieństwo, że opinia będzie negatywna. Ale są firmy, które maja na prawdę dobre produkty i wtedy cieżko się do czegoś przyczepić skoro spełnia oczekiwania. Myśle, że nie warto brać wszystkiego. Tak samo jest z rozdaniami, biorę udział tylko w takich, których wygrana by mnie ucieszyła, a nie tylko dla sportu. Selekcja musi być! 😀

    • Selekcja, to podstawa! Nie tylko w blogowaniu 🙂

  • Ja uważam, że współprace to nic złego, jeśli są dobierane odpowiednio. W końcu blog też wymaga inwestycji i nie zawsze możemy sobie pozwolić na kupno, Bóg wie jakiej ilości kosmetyków.
    Jak dla mnie to adnotacji może nie być. Wchodzę tu, czytam, więc Ci ufam i wierzę w rzetelność Twoich opinii 🙂

    • Widzę, że większość z Was ma podobne zdanie do mojego! Bardzo mnie to cieszy! 🙂

  • To czy napiszesz, że dostałaś produkt nie ma dla mnie znaczenia. Wchodzę tu, bo lubię i ufam Twoim recenzjom. Nieraz kupiłam to co polecałaś i się nie zawiodłam! Lubie tez Twoje piękne zdjęcia jak i całą resztę – zawsze jasno, treściwie i na temat, tak jak lubię 🙂
    Co do współprac to mam takie samo podejście. Nie warto brać każdej wspolpracy jak leci, lepiej zachować spojność i poziom 🙂

    • Czyli się zgadzamy! Dziękuję za podzielenie się swoja opinią! 🙂

  • Wiesz dla mnie nieważne jest skąd masz dany kosmetyk,a na temat współpracy uważam że są dla ludzi,tylko trzeba też do nich podchodzić z głową! I szanować siebie!

    • Dokładnie tak! Szczerość i szacunek dla samego siebie, to podstawa! Blogowanie to w końcu część naszego życia! 🙂

  • Absolutnie liczy się ilość nie jakość! Oosbiście odrzucam myslę, że 60-70% propozycji. Nie ma sensu, żeby firma przysyłała mi rzecz, której sama nigdy bym nie zamówiła, bo mi się nie podoba. Jesli chodzi o posty finansowane także, trzeba być ostrożnym. Kilkaset złotych na koncie, a nie warto przypinać sobie łąty na długo. Reklama musi być szczera, musi pasować do bloga. Kiedyś odrzuciłam reklamę za chyba największe pieniądze jakie kiedykolwiek bym dostała na blogu, dlatego że była sprzeczna z moimi poglądami. Warto to selekcjonować. Warto być wiarygodnym! tylko wtedy blog i recenzje mają sens:)

    • Miało być jakość a nie ilość? Tak? 🙂 Ja sama odrzuciłam płatną możliwość zorganizowania konkursu na blogu, dlatego że firma nie wpisywała się w grono moich ulubionych. Chcę być spójna i wiarygodna w tym co robię. Selekcja propozycji, to podstawa!

  • Boże ! daj więcej tak rozsądnych kobiet w tym świecie 😀
    Ja kompletnie nie przywiązuję do tego wagi pod warunkiem, że produkt zwyczajnie mnie interesuje i zdanie o nim konkretnej osoby 😉
    Jedyne czego nie mogę znieść, to wysyp w jednym czasie opinii o tym samym produkcie!

    • Dzięki Mami! Takie wysypy bywają irytujące, rozumiem Cię. Na szczęście sami sobie dobieramy to i kogo czytać chcemy 🙂

    • chwałaści panu ! 😉

  • Marti, mnie osobiście to zwisa czy napiszesz wielką literą, że coś dostałaś czy sama kupiłaś! Istotna jest dla mnie szczera opinia i tyle w temacie. Jeżeli ktoś (nie piszę o Tobie) wychwala pod niebiosa jakiś produkt, który na foto lub w filmiku na YT wygląda średnio – jest słabo napigmentowany, cholerne się utlenia czy coś tam jeszcze innego to logicznym jest, że recenzent chce nam na siłę kosmetyk wepchnąć, licząc na kolejne fanty od firmy. Dla mnie nie musisz informować o takich sprawach, uwielbiam Ciebie czytać i robię tak zawsze, kiedy mam w planach kupić coś, co Ty już masz a mnie interesuje 🙂 Jesteś mega wiarygodna i taka pozostań. AMEN. Buziaki, pozdrawiam :*

    • Dziękuję Ci! Powtórzę się po raz kolejny, bardzo mnie takie opinie cieszą! :*

    • A mnie cieszy Twoja obecność w blogosferze :*

    • Jejku, takich wyznań się nie spodziewałam i w najśmielszych snach o takowych nie śniłam! :*

  • Jak dla mnie nie ma żadnej różnicy skąd masz dany produkt, zresztą to Twój blog i tak naprawdę to Ty ustalasz tu reguły. Wkurza mnie takie czepianie się o to , skąd pochodzi dany produkt. Skoro czytam ten blog to znaczy , że mi się podoba i ufam Ci w kwestii recenzji.
    Poza tym ostatnio chyba „modne” stało się marudzenie w tym temacie. Może jeszcze jak dostajemy jakiś produkt w prezencie od chłopaka/mamy/przyjaciółki czy kogokolwiek innego też powinnyśmy dać to jasno do zrozumienia? Bo to w końcu też coś darmowego i może mieć wpływ na naszą ocenę…po prostu głupota.

    Mój blog co prawda dopiero raczkuje więc wypowiadam się tylko z punktu widzenia czytelnika, ale uważam, że współprace mają też pozytywne aspekty. Wiele kobiet ma określone preferencje odnośnie kosmetyków np. marek, kolorów itp. I wolą nie ryzykować kupnem kosmetyku zupełnie nie wpisującego się w te kanony. Więc dzięki współpracom mamy większość rozpiętość prezentowanych kosmetyków, możemy czasem trafić na prawdziwe perełki i uniknąć bubli.

    Muszę przyznać, że przed wyprawą do drogerii zawsze czytam opinie na blogach, najczęściej tych sprawdzonych. Trafiłam dzięki temu na kilku ulubieńców. I oczywiście dzięki blogerkom mam kilka kosmetycznych marzeń:) Dzięki Tobie na liście pojawiła się pomadka MAC:)

    • Masz rację, mój blog i ja ustalam zasady! Chciałam jednak poznać Wasze zdanie i bardzo mnie cieszy taki odzew 🙂

      Dokładnie! Preferencje ma każda z nas, choćby kolorystyczne, jak wspomniałam w poście. Współprace dają szansę na pokazanie większej ilości rzeczy większemu gronu. Nie trzeba się ograniczać tylko do swoich ulubionych kolorów. Blog dzięki temu zyskuje na różnorodności 🙂

  • Już napisałam komentarz na ten temat u 4Premiere 😉 Ale dodam odpowiedź na Twoje pytanie. Jak widzę adnotację próbka PR czy etykietkę współpraca to mnie trochę stopuje… odechciewa mi się czytać, bo spodziewam się ochów i achów. Ale z drugiej strony nie interesuje mnie skąd masz dany produkt, ale to czy piszesz recenzję rzetelnie tak jak naprawdę uważasz i jakie masz odczucia 😉

    • Szczerość, to podstawa! Z tym się wszyscy zgadzamy!

  • W sumie nigdy nie zastanawiałam się nad tym, czy jest dla mnie ważna informacja o tym czy produkt pochodzi z współpracy czy nie. O ile recenzja jest rzetelna, a zakładam, że wszystkie blogi które czytam właśnie takie recenzje umieszcza, nie ma to tak na prawdę znaczenia. Nie rozumiem też tej całej burzy wokół współprac. Sama mam ich niewiele, za to recenzuję wiele produktów ze spotkań blogerskich, więc można niejako uznać, że jest to współpraca. Jednak nie zgodziłabym się przyjąć produktu, gdyby producent zasugerował, że opinia powinna być pozytywna. Zawsze piszę szczerze i fakt, że dostaję produkt, a nie go kupuję, nie ma na to żadnego wpływu. Dla mnie żenadą jest pisanie recenzji na podstawie próbki, zwłaszcza jeśli chodzi o kosmetyki typu krem do twarzy czy balsam do ciała, a są i takie blogi. Poza tym nauczyłam się również, że pozytywna opinia na temat produktu, który u mnie okazał się totalnym bublem, nie od razu oznacza, e ktoś kłamie. Po prostu u każdego co innego się sprawdzi i zawsze trzeba brać na to poprawkę, bo nasze recenzje zawsze są subiektywne 🙂 Pozdrawiam.

    • Ps. Żenadą jest jeszcze recenzowanie podróbek, co też już blogosfera widziała i to nie tak dawno 😉

    • Dokładnie! Każda z nas jest inna, ma inną skórę czy potrzeby. Wszystko musimy same sprawdzić na sobie. Recenzje na blogach mają nam produkt pokazać, ale nie narzucają przecież nikomu konieczności zakupu. Każdy jest sam świadom swich wyborów.

      PS: Temat podróbkowy i mi się obił o uszy (oczy) 😉

  • Jakoś nigdy się nie zastanawiałam, czy dany produkt jest ze współpracy czy nie. Oczywiście są takie produkty, które od razu widać, ze ochy i achy nad nimi są efektem marketingu, dajmy na to np. taki Sleek. Od razu podświadomie biorę na to poprawkę, bo kiedyś tyle o boskiej pigmentacji było rozpisywania, kupiłam i zonk. Jeśli natomiast chodzi o Twoje recenzje to wydaje mi się, że są obiektywne. Zaglądam tu po to, żeby poczytać sobie o kosmetykach z wyższej półki, które zachwycają nie tylko zawartością ale i opakowaniami, ale nie są w zasięgu mojego portfela po prostu przyjemnie jest sobie popatrzeć i poczytać o czymś co nie krzyczy do mnie z większości blogów 🙂

    • Ja myślę, że każda z nas ma inne oczekiwania i potrzeby. Dla mnie wspomniany przez Ciebie Sleek jest słaby, ale jeśli ktoś go lubi, to ma do tego pełne prawo! Nie twierdzę, że kłamie. Jego potrzeby spełnia, moich nie. Nic w tym złego.

  • a ja kto ejst z prawem z PL? w USA trzeba np pisac, ze sie dostalo produkt, w UK juz nie. ja bloguje 3 lata i jeszcze nigdy nie dostalam zadnej oferty, ktora by mnie zainteresowala (kilka juz odrzucilam) i nie mam zadnych problemow z niepodpisywaniem postów

    • Szczerze, to nie mam pojęcia jak jest z tym od strony prawa. Chętnie bym się dowiedziała 🙂

    • w wolnej chwili poszukam, jakbyś w między czasie znalazła jakąś informację to proszę o podzielenie się:)

    • Oczywiście! 🙂

  • Dla mnie nie ma większego znaczenia czy ktoś pisze że dany produkt otrzymał w ramach współpracy. Tak czy siak recenzja musi być rzetelna i obiektywna 🙂 Pozdrawiam;);*

    • I o to chodzi! 🙂

  • Nie jestem przeciwna współpracy prowadzonych przez blogerki, dzięki tym współpracom mogę szybko poznać nowe produkty czy limitowane serie kosmetyków. Informacja o współpracy nie jest dla mnie niezbędna czy konieczna (na blogach często forma wpisu zdradza formę wpisu).Jest to kwestia zaufania do tego co piszesz-moje zaufanie masz i nie potrzebuję zamieszczania informacji o współpracy.Z drugiej strony podoba mi się, gdy wiem, że dany produkt nie został zaoferowany przez firmę, tylko wyszukany przez blogerkę, przetestowany i ukochany tak by polecić go czytelnikom- jest to dla mnie urocze 😉 Podoba mi się forma jaką na swoim blogu wprowadziła Urban, to co pisze jest dla mnie rzetelne…kiedyś napisała wpis o współpracach, który bardzo mi przypadł do gustu, jak będziesz miała chwilkę przeczytaj. Podsumowując jednej strony nie ma to dla mnie znaczenia, z drugiej fajnie jak się pisze o swoich znaleziskach.Mam nadzieje, że dość zrozumiale się wypowiedziałam ;P

    • Czytałam post Urban, doskonale rozumiem Twoją wypowiedź! 🙂

  • mam to w zadzie, ja nie daje adnotacji bo mi sie nie chce, co za roznica. jak chcesz to i tak mozesz nie dac adnotacji i udac ze cos sama kupilas wiec nigdy sie tego i tak nie da zweryfikowac 😉

    • Masz rację, wszystko jest kwestią naszej szczerości 🙂

  • Podpisuję się pod Twoim postem rękoma i nogami. Mnie to dosłownie zwisa, czy ktoś coś dostał od firmy, od cioci czy od ulotkarza w gratisie na ulicy – jeśli kogoś czytam, to dlatego że lubię to co pisze, jak pisze i mu ufam, nie potrzebuję specjalnych adnotacji i bezsensownych stwierdzeń w niej, że recenzja jest napisana rzetelnie i fakt otrzymania nie wpłynął na nią – no kurczak, a jak niby ma być 😉 Sama nie przyjmuję współprac, w których ktoś by mi coś narzucał – na czas się jeszcze zgodzę, jeśli jest sensowny i mi odpowiada, jeśli nie to nie, po prostu 😉 A „biorę” to co mi się podoba, albo co chciałabym wypróbować, a jakoś nie było okazji, o czym chciałabym napisać, co pokazać, po prostu 😉 I piszę co myślę – choć i tak, napiszę pozytywnie – źle, zjadę produkt to już są głosy, że przecież nie jest taki zły… no na miłość Boską! 🙂
    Denerwują mnie mocno posty przepełnione mądrościami „jak się powinno…. (tu dowolne „coś”)” – też uważam że każdy ma swój rozum, i blog też jest miejscem nieco bardziej osobistym – mnie nikt nie będzie mówił co mam robić, a jak się komuś nie podoba – trudno, zaglądać nie muszą z jakiegoś dziwnego przymusu ;))
    Cieszę się, że pomimo omijam szerokim łukiem posty choć po części traktujące o tym co się powinno, czy o współpracach, jednak przeczytałam Twój – cieszę się, że nie jestem osamotniona w poglądach.
    Ściskam!

    • I Ty wiesz – pisać nie musisz jak dla mnie, czy dostałaś czy nie, to nie ma znaczenia 😉

    • Cieszę się, że się ze mną zgadzasz i zabrałaś głos w dyskusji! Dla mnie też nie ma znaczenia źródło pochodzenia produktu. Musimy być szczerzy w tym co robimy, bo inaczej nie ma to najmniejszego sensu. Większość chyba na szczęście sobie zdaje z tego sprawę! Postów przepełnionych mądrościami sama nie lubię. Niech każdy robi jak chce. Liczy się dla mnie tylko opinia czytelników, dla nich w jakimś sensie bloga prowadzę.

  • A ja nie rozumiem dlaczego na polskich blogach napisanie kosmetyk otrzymałam od firmy x jest takim strasznym, ogromnym problemem, zagraniczne blogerki jakoś nie robią z tego dramatu. Dla mnie jest to ważne. Twojego bloga czytam od samego początku i lubię.

    • Nielotchen :* … tak korzystajac z okazji 😉

    • dlatego, że hejterki są zazdrosne;)

    • Wzbudza zawiść, czasem zazdrość. Do blogerek zagranicznych dużo nam jeszcze niestety brakuje.

    • Oj tam na niemieckich blogach tez jest hejt ;)) moze nie az tak jak u nas ale rozowo tez nie jest ;))

    • Serio? Myślałam, że to nasz domena 🙂

    • Dlaczego wszystko zostaje sprowadzone do zazdrosci, zawisci? nie rozumiem w ogole tego kryterium, albo ktos chce albo nie chce i tyle w temacie. Poza tym niektore osoby maja bardzo ambiwalentne podejscie do tematu, wzielam to pod rozwage i do serducha.

    • Bo tak jest. Oczywiście nie wrzuca tu nikt wszystkich do jednego wora. Ale nie zaprzeczysz, że hejtowanie w polskiej blogsferze, zresztą nie tylko w blogsferze, jest w bardzo popularne niestety.

    • Szczerze mowiac to nie rozumiem jak ktos moze byc zazdrosny o to, ze ktos inny dostal fluid albo szminke za 100 zlotych. No halo to nie jest w koncu jakby nie bylo najwazniejsze w zyciu …Mnie sie to troche w glowie niemiesci. Jak wyrazilam sie na fejsie wole wiedziec czy ktos wspolpracuje czy tez nie – ja by o tym pisala, gdyby to robila. Jako ze mamy jakas tam demokracje kazdy wybiera to co mu pasuje. Czytam tego bloga bo wydaje mi sie wiarygodny, podoba mi sie formula i wierze w uczciwosc autorki. Nie czytam innych, ktorzy byc moze tez cos dostaja bo czuje ze tamte sa nieszczere i pisza bo sa oplacone. Ot co! 🙂

    • Dolly, ja też tego nigdy nie rozumiałam, ale wiem że tak jest. Jak mi się coś u kogoś spodoba, to nie spalam się z zazdrości, tylko idę do sklepu i sobie kupuję. Oczywiście, że są sprawy dużo ważniejsze w życiu, a blog to tylko blog.

  • W ogóle w Polsce panuje jakaś dziwna tendencja do ukrywanie, celebrytki nie są na dietach, bo figurę zawdzięczają fenomen, botoksu nie robią, a zmarszczek nie mają, bo śpią. Ukrywanie, że kosmetyk jest od firmy to dla mnie ta sama historia.

    • Ja nic nie ukrywam, po prostu nie zamieszczam takiej informacji. Nigdy nie piszę, że coś kupiłam, ani nie sugeruję, jeśli to dostałam. Gdy ktoś w komentarzu spyta o to czy kupiłam, odpowiadam, że nie. Nie mam z tym problemu.

  • Oj tak wrzucanie do jednego wora… ostatnio na wielu blogach czyta sie za duzo o etyce wspolprac a najbardziej podoba mi sie jak pod tymi wpisami potakuja osoby, do ktorych nie mam zaufania… 😉
    Ja lubie jak w recenzji lub pod nia zaznaczone jest czy produkt pochodzi ze wspolpracy. Z zadnego konkretnego powodu, czasami jak czytam kogos kogo cenie to mysle sobie ” o super ze ją docenili”.

    I masz racje. Niech kazdy zajmie sie swoim blogowaniem, posty wytykajace innym bledy, wszystko w stylu ” co wkurza mnie w blogach innych” jest pisaniem na daremno bo osoba ktora postepuje w dany sposob i tak nagle nie zazna cudu i nie zmieni swojej etyki działania.
    Szczeglnie ze czesto zaopmina sie o perspektywie. Zapewne 100% wspolprac jakie kiedykolwiek podjelam dla Ciebie jest absurdalne. I dla mnie sa takie niektore na innych blogach.
    Cenie sobie jednak ze to MOJE miejsce w sieci i postepuje wedlug wlasnego sumienia.

    • I tak chyba trzeba. Robić po swojemu, według własnych zasad i na nikogo się nie oglądać. Szczerość przy tym to podstawa.. ale nie da się wszystkim dogodzić.

      Dlaczego miałyby być absurdalne? Każda z nas dokonuje własnych selekcji i chwała jej za to! 🙂

    • niestety wszystkim sie nie da, oj nie, nawet w anonimowej ankiecie na blogu wiele osob zaznaczylo, ze recenzje produktow barterowych przyjmuje z przymruzeniem oka. Czesto mam wrazenie ze nasza polska mentalnosc jest taka ze dopiero jak ktos wszystko co dostal zmiesza z blotem to jest wiarygodny ;-). a na to juz nic nie poradze.
      Dla mnie wazne jest ze ja mam blogi ktorym ufam, boli mnie tylko takie za przeproszeniem rzyganie do wlasnego koryta ktore niektorzy praktykuja bo potem łatke zlego blogera przyszywa sie kazdemu. i potem blogerki wypinaja sie na wiele marek, inne marki ktore maja dobre zamiary uciekaja od blogosfery bo wyciagajace łap po kazdy smiec bestie robia zla renome i tak to sie kreci. irytuje mnie to do szpiku kosci, ale mnie ludzka glupota zawsze stresuje. czara goryczy sie jeszcze nie przepelnila, ale jest blisko.

      Absurdalne w takim sensie ze opisujemy kosmetyki na innym poziomie wiec tez trzeba sobie obrac odpowiednia perspektywe patrzac na czyjes wspolprace. nie mialam tu nic zlego na mysli.

    • No właśnie. Tego nie umiem zrozumieć! Kurcze, po co czytamy osoby, którym nie ufamy? Nie szkoda czasu na takie coś? Nie lepiej przeczytać książkę czy wyjść na spacer? Za głupia chyba jestem żeby to pojąć. Też tego nie cierpię! Blogerki mają bardzo złą opinię, z czegoś się to niestety bierze 🙁

      Wiem, że nie miałaś. Doskonale rozumiem co miałaś na myśli! 🙂

  • alez dyskusja się z tego zrobiła;) Kochana ja mam takie zdanie: Patrz tylko na siebie! Nie otrzymałaś tych propozycji za nic, piszesz szczerze i rzetelnie, tego się trzymaj;) A że kosmetyki, które otrzymujesz lub kupujesz są godne uwagi i pochwał to chyba dobrze dla nas czytelników, co nie? Mi też zarzucono że same ochy i achy ale co ja poradzę, że akurat mam akurat takie szczęście, że te kosmetyki mi pasują:) Cóż, nie którzy są zazdrośni, inni zawistni- tak było jest i będzie, ale Ty rób swoje, komuś się nie podoba coś? Nie musi tu zaglądać, nikt nikogo nie zmusza;) Pozdrawiam Cie serdecznie;*

    • Tak staram się robić od zawsze. Czasem jednak chcę zasięgnąć Waszej opinii, tak jak teraz 🙂 Dokładnie, nikt nikogo do nieczgo nie zmusza. Róbmy wszystko zgodnie z własnym sumieniem! 🙂

  • Dla mnie nie ma znaczenia czy produkt jest kupiony czy otrzymany w ramach współpracy. Najważniejsze jest to, żeby opinia była szczera, a ja lubię czytać twoje, ponieważ czuję, że jesteś szczera 🙂

  • Ten komentarz został usunięty przez autora.

    • No i taki jest zamysł mojego bloga. Chcę pokazywać produkty z wyższej półki. Decyzję o ewentualnym zakupie pozostawiam czytelnikom 🙂

      PS: Bardzo się cieszę! 🙂

    • Anonymous

      Z przyjemnością wpadam na twój blog oderwać się od stresów i poczytać o czymś miłym dla oka. Robisz dobre zdjęcia, masz lekkie pióro, cała reszta mało ważna

    • Dziękuję! Zapraszam jak najczęściej! 🙂

  • Moim zdaniem wiele zależy od dojrzałości i świadomości blogerki; Znam temat z innej dziedziny i wiem, że mechanizm współpracy może wpłynąć na niektórych zobowiązująco… „Dostaję, korzystam – nie mogę ich obsmarować”. Nauczyłam się już wyłapywać te – nazwijmy delikatnie – słabe osobowości blogujące i unikam ich jak mogę 🙂

    • Na pewno podejście każdej z nas ma w tej sprawie ogromne znaczenie! Nie mozna dać się zwariować.

  • Starczy dla każdego! :]

  • Najważniejsza jest szczerość i rzetelność,a to,czy opisujesz produkt,który sama kupiłaś,bądź dostałaś-Twoja sprawa…;)

    • Mam dokładnie takie samo zdanie!

  • Martusiu Kochana, znamy sie nie od dziś 🙂 i Twoja osoba zawsze kojarzy mi się z rzetelnością. To, jak fajnego bloga stworzyłaś przez te lata jest Tylko i wyłącznie Twoją zasługą. Jeśli chodzi o wyższą półkę podoba mi się sposób w jaki opisujesz kosmetyki bez większego zadęcia. Natomiast jeśli chodzi o współpracę, to nigdy przecież nie ukrywałaś,że coś zostało Ci przesłane. Często umieszczałaś zresztą tą informację w komentarzach. Na tym etapie bloga to jest bardziej niż pewne, że jeśli tylko masz ochotę to prowadzisz współpracę z jakąś porządną firmą. Moim zdaniem taka adnotacja przy poście jest nie potrzebna, żeby nie zarzucono Ci peanu pochwalnego na cześć marki jeśli kosmetyk będzie dobry. A przecież z większością takich rzeczy masz do czynienia. Tak więc trzymaj poziom i absolutnie sie nie zmieniaj.
    Mnie denerwuje,że w ostatnim czasie powstało mnóstwo blogów i blożków, których autorki liczą na „darmoszkę”. W końcowym efekcie od razu widać,która firma prowadzi w danym czasie kampanię promocyjną, bo na blogach jest wysyp postów pochwalnych na temat marki X czy Y i to jest w tym wszystkim najbardziej obrzydliwe.

    • Aguś, znasz mnie długo jak mało kto! Tym bardziej więc Twoja opinia jest dla mnie cenna! Bardzo Ci dziękuję za każde słowo! Teraz i zawsze! :* Tak, zawsze gdy w komentarzu ktoś zasugerował coś, z czego wynikało, że produkt kupiłam, od razu sprawę prostowałam. Nie mam przecież nic do ukrycia!

      Blogi prowadzone / zakładane typowo dla współprac i we mnie wzbudzają skrajne emocje! Temat rzeka.

  • Zaglądam do Ciebie bardzo często choć może rzadko zostawiam ślad po sobie. Jesteś jedną z kilku blogerek której ufam i nie ważne czy coś dostałaś czy kupiłaś 🙂 (trochę czuję się jak lizus 😛
    Ja ostatnio zrobiłam rachunek sumienia bo źle mi było z tym, że mój blog coraz mniej zaczął być MOIM blogiem. Na chwilę obecną zrezygnowałam ze współprac, które mnie męczyły, zostały mi 2 firmy kosmetyczne o których produktach piszę z przyjemnością.

    • Dziękuje Domi za Twoją opinię, która nie ukrywam bardzo mnie cieszy! Wierzę też, że Twoje zmiany wyjdą Tobie na lepsze, jeśli tak chcesz! Najważniejsze to robić wszystko zgodnie z własnymi zasadami i nie czuć żadnego przymusu / zobowiązań.

  • Anonymous

    Bloga czytam od dawna. Bardzo lubię Twoje recenzje i często tu zaglądam zanim kupię jakiś kosmetyk. Jest to jeden z nielicznych blogów, gdzie mogę znaleźć kosmetyki, którymi jestem zainteresowana. Zaglądam właściwie ze 3-4 razy w tygodniu i jest to jeden z może 20 blogów, które mam w zakładkach 😉 czy uważam, że wzmianka o tym, że produkt pochodzi z współpracy jest potrzebna? – tak. Chciałabym wiedzieć, że kosmetyk pochodzi ze współpracy. tylko tyle. Nie uważam, że współprace to coś złego, nie mam zamiaru uczestniczyć w nagonkach. Uważam tylko, że czytelnik powinien wiedzieć, że to ‚jazda testowa’. Bez dorabiania zbędnej ideologii i tego całego szumu. Zwyczajnie uważam, że czytelnik sam ma prawo uznać czy recenzja może być nieobiektywna, albo podejść do niej z większym dystansem. Czemu? Bo tak 😉 bardzo cenię szczerość wśród blogerek. Bardzo rzadko piszę komentarze, ale na ten temat chciałabym się wypowiedzieć, więc jest mój mały głosik 🙂 a Twojego bloga jak lubiłam od początku, tak nadal lubię. pozdrawiam!

    • I bardzo dziękuję Ci za ten głosik i za każde słowo! Liczy się ono dla mnie wielce!

  • Zdecydowanie sama zapracowalas sobie na te pozycje blogerki o czym swiadczy ilos komentarzy i popularnosc twojego bloga, czytam twoje posty bo lubie sposob w jaki piszesz i moge sie dowiedziec cos wiecej o produktach niz sklad i dzialanie, reszta mnie nie obchodzi :p

    • Dziękuję Ci za opinię!

  • Jak dla mnie to jest prosta zasada – nie podoba się, nie wchodź / nie wchodzę. Nie interesuje mnie informacja, czy ktoś coś kupił, czy dostał, bo produkt nie zmienia wtedy swoich cech, o ile Blogerka nie zmienia nastawienia. Nie lubię za to blogów, gdzie lecą same produkty z współprac, bo wtedy na kilku (kilkunastu) jest to samo, a też często widać, że jakaś zmiana w kosmetyczce takiej osoby zaszła 😉 Nawet nie wiedziałam, że jakieś współprace masz 😉

    Oj i dla samych zdjęć do Ciebie też bym wchodziła, bo to zawsze takie oh i ah 😀 ale czytam bo lubię 🙂

    • Ano mam 🙂 Powtarzalność postów na blogach bywa irytująca, ale same sobie wybieramy co czytamy, prawda? 🙂 Ja myślę, że każdy powinien blogować po swojemu, bo wtedy tylko może być sobą. A to każda z nas chyba docenia!

  • Lu

    Uwielbiam Twój blog, uwielbiam Cię czytać, oglądać Twoje piękne zdjęcia. Ufam Twojemu zdaniu w 100% 🙂

    • Dziękuję Kochana!

  • Ogólnie jest to temat WODA…..
    U was w Polce ( uogónijmy to, bo pewnie kosmetyki do testowania przychodzá do Ciebie z Polski) jest inaczej jak u nas….
    1. jezeli dostajesz produkty do testowania to zawsze sié u nas to w poscie pisze ze to PR SAMPLE
    to u nas bardzop wazne! twoja osobista opnia jest twojá opiniá a nie firmy…tak ja to widzé!
    I tak zawsze piszé! Nawet jak mi sié lakier Essie ( Snake kolekcja z magnezem co wzorek robil) nie spodobal bo nie zadzialal u mnie, mimo ze bardzo sié staralam zeby ten wzorek wéza zrobil to napisalam o tym ze tu essie dupy dal (no tak doslownie to nie napisalam hyhyhy) i ze za prawie 12€ osobiscie bym tego lakieru nie kupila. I co??? i nikt mi nic za zle nie mial…jednak kolezanki blogerki negatywnej opini nie w3ydaly i tu sié zaczynajá schody…Bo bádzmy szczerzy! …Co to za dupolizanie!? Jak cos jest do kitu to nie ma róznicy czy to dostalam, czy kupilam to szczerosc sie liczy…Bo nie wierzé ze wszystkie produkty sá rewelacyjne…zachwalic jest latwiej jak wyrazic negatywná poinié.
    U nas duzo blogów stracilo w ten sposób honor i twarz!
    Bo najpierw np. marudzili na high end ze to za drogie i nie ma róznicy z drogerjnymi produktami itd…ale jak Chanel albo Dior im cos przyslal to od razu byla to rewelacja..wiec co jest grane?! czegos takiego nie tolerujé i przestalam takie blogi czytac.
    Do tego w komentarzach zawsze mi wytykano ( w zabawny i czasem ironiczny sposób) ze Karo to tylko high end…no i co? tak, w 90% mój blog to high end …na kosmetyki sama ciezko pracuje i nie musze sie nikomu tlumaczyc co z pieniedzmi robie bo tu zyje, tu zdechné i nie mam zamiaru domu w PL budowac wiec wydaje kase na marki! Ale jak sié samemu high end „dostalo” to prosze od razu jakie to dobre i cudne! bzdura!!! ja zawsze klnélam ze cienie ( te poczwórne) od Chanela to gówno bo tak slabo pigmentowane ze zalujé ze je kupilam i juz nie kupie jak ich nie zmieniá ( ta wresja amerykanska lepsza) i ze róze w kamieniu Chanela to syf dla mnie.to samo zero pigmentacji za tak duzá kasé! nawet wayne goss nakrécil video na ten temat. a tu kolezaki blogerki sié zachwycajá..sorry…nie ma czym…i w ten sposób lizá dupé firmie i nie sá wiarygodne! A to o to chodzi! Nie wazne czy to dior, chanel, mac itd…czy ja to kupilam, dostalam itd..wazne zeby opinia byla szczera i nie bajerowac ze produkt jest 100% wspanialy. Bo wiem ze wiele osób czyta nasze opinie i kupno np.rózu za ponad 30€ to dla niektórych kuuuupa kasy i wyrzeczen wiec nie polecajmy czegos co nas samych na 100% nie przekonalo. Ja tak robié, marudze jak mi sié cos nie widzi.
    Ciebie sisku czytam chétnie i jestem od ciebie uzalezniona, nie lizesz dupy sponsorom i odkád cié „odnalazlam” twój styl pisania i recenzji sié nie zmienil!
    Dlatego zawsze béde tu zagládac, czytac (nawet w nocy jak spac nie mogé) bez róznicy o czym piszesz, mogá to byc nawet posty o krajobrazach Irlandzkich :))))))
    Buziaki :**************************************

    • Ano powinna być chyba jakaś odgórna zasada i wszyscy powinni się tego trzymać. A nie jeden pisze, inny nie. Wzbudza to kontrowersje, bo temat współprac w PL to temat dość świeży jednak. Za granicą nikogo to już nie dziwi i tym bardziej nie oburza. Każdy bloger musi się rozliczyć sam ze sobą i odpowiedzieć sobie na pytanie czy warto koloryzować fakty, tylko po to by współpracy nie utracić. Tylko co to za współpraca, która narzuca, nawet niepisane, reguły? Ale też z drugiej strony nie możemy generalizować. Ja akurat róże Chanel uwielbiam! Wszystkie kupiłam sama 😉 Cieni nie znam, ale wiem, że wiele osób (szczególnie tych malujących się raczej delikatnie i nie szukających kosmetyków marek profesjonalnych) je bardzo lubi. Wszystko zależy od naszych oczekiwań i tego co mamy / mieliśmy, do czego odnieść się możemy. Ktoś może zachwycać się tańszą marką drogeryjną, ja nie będę, bo używam innych produktów. Ale nie twierdzę od razu, że ten ktoś kłamie. Jego potrzeby produkt spełnia, moich nie musi. Każda opinia jest subiektywna. Wszystko musimy przetestować na własnej skórze. Każdy ma swój rozum i pełną świadomość na co wydaje swoje pieniądze. Blogerki tylko pokazują i prezentują kosmetyki, wybór należy do czytelnika. Sam musi ‘na żywo’ zweryfikować swoje oczekiwania. Sama namawiam wszystkich do testowania, sprawdzania, brania próbek. Bo gwarancji nikomu dać nie umiem. Ja lubię coś, nie każdy musi! :***

  • Ja uwielbiam Twój blog i w nosie mam to skąd masz kosmetyki…. co to kogo obchodzi….. Twoje opinie są dla mnie bardzo wiarygodne i nie jest mi do szczęścia potrzebna informacja o tym, że coś kupiłaś sama czy dostałaś w ramach współpracy….Twój blog jest jednym z moich ulubionych bo jestem na bieżąco dzięki Tobie i dzięki Ci za to;* Oby nigdy nie uległo to zmianie ;))))))

    • Dziękuję Ewelino! Bardzo mnie cieszą takie opinie i to jak jestem przez Was postrzegana! 🙂

  • A ja tam lubię pooglądać sobie zdjęcia u Ciebie 🙂 Tak na poważnie to naprawdę myślałam, że kupujesz to wszystko 🙂 Ale nawet jak teraz wiem, że część z tych produktów dostałaś w ramach współpracy to i tak wierzę, że napisałaś o nich prawdę. Przedstawiasz produkty bardzo rzetelnie i myślę, że 100% ufam temu co czytam, chociaż większości tych produktów nie kupię bo mnie na nie najzwyczajniej nie stać.
    Czy taka informacja ma dla mnie znaczenie…hmm…teoretycznie nie, bo nie wpłynie to na moją ocenę produktu czy podejście do Ciebie. Ale jestem ciekawa, które kosmetyki otrzymujesz do współpracy, w sensie informacyjnym, bo wydawało mi się że te wysokopółkowe firmy mają na tyle wyrobioną markę, że podejmują współprac np. Mac. Nie jestem pewna czy zrozumiale to napisałam 🙂

    • Oglądaj do woli! Choć wiem dobrze, że wiele brakuje im do ideału. Niemniej jednak bardzo mnie raduje, że tak się Wam te moje zdjęciowe próby podobają 🙂 Nie kupuję wszystkiego, wiele razy podkreślałam, że kupuję coraz mniej i ograniczam się tylko do tego co bardzo skradnie moje serce. Pojawiające się więc co jakiś czas nowości są zazwyczaj efektem wpsółpracy 😉

      Wszystko napisałaś bardzo zrozumiale! Dziękuję Ci za opinię!

    • Hmm..zastanawiam się co ja bym zrobiła, prowadzę bloga ponad rok ale nie podjełam żadnej współpracy, mimo że od czasu do czasu dostanę jakiegoś maila.Na początku robiłam to dla zasady, uważam też że nie chcę mieć zbyt wielu kosmetyków bo nie jestem w stanie ich wykorzystać. Teraz sama nie wiem, chyba chętnie wypróbowałabym swoich sił we współpracy ale nie trafiłam jeszcze na nic wartego uwagi.

    • Na pewno się doczekasz! Trzeba mieć swoje zasady i wartości i dokonywać czasem ostrej selekcji. Trzymam kciuki i życzę Ci powodzenia i samych dobrych wyborów! 🙂

  • Temat rzeka… Osobiście nie interesuje mnie czy masz kosmetyki zakupione czy dostałaś do przetestowania, ponieważ czytam Ciebie dlatego, że ufam Twojemu zdaniu i Twoim recenzjom. Notka taka nic w moim odczuciu by nie zmieniła. Ale mówię tutaj konkretnie o Twoim blogu, ponieważ na innych bywa różnie… Poza tym każdy ma swój rozum, więc wie, że skoro Ci się coś podoba, to nie oznacza, że innym też przypadnie do gustu. Ja osobiście Twoje notki cenie za szczerość oceny 🙂

    • Dziękuję Ci! Bardzo sobie cenię opinie moich stałych cztelniczek, a Ty niewątpliwie się do nich zaliczasz! 🙂

  • Tak,są współprace i współprace,są tez blogi i blogi.
    Dla mnie liczy się jedna rzecz,żeby dana blogerka/bloger pisał z pasja bo to się liczy,fajnie widzieć ze komuś to po prostu sprawia radość,ale są tez blogi które mam wrażeni piszą bo musza,a dostałam te balsamy i muszę je opisać,a tu nie o to chodzi ,ale nadal piszą,nie wiem czy do końca wiesz o co mi chodzi,ale takich blogów po prostu ostatnio staram się unikać,a u Ciebie bejbe zostanę na zawsze ;] :*

    • Wiem o co Ci chodzi i zgadzam się w 100%! 🙂 Blogowanie musi sprawiać frajdę i przyjemność, wtedy jest szczere. Źródło pochodzenia produktów dla mnie nie ma znaczenia.

  • Byłabym hipokrytka sprzeciwiając się współpracom, bo sama mam kilka na koncie. Nie widzę w nich niczego złego dopóki recenzja popełniona na tej podstawie jest rzetelna, a to się czuje – widać to po treści, zwłaszcza gdy zna się już trochę daną blogerkę. Ludzie trujący dla samego trucia zazwyczaj robią to z zawiści. Z drugiej strony wiadomo, że gdy ktoś cukruje to tak „wypada”, to jest to złe, ale także i to zazwyczaj da się wyczuć, jeśli śledzi się wpisy danej osoby jakiś czas. A gdy recenzja powstaje w oparciu o jakieś popłuczyny, czy próbki, to już w ogóle nie ma o czym gadać.
    Słowem podsumowania, uważam, że każda z nas powinna przede wszystkim dobrze robić swoje, a na przejmowanie się cudzymi opiniami szkoda marnować czas, bo i tak nie mamy na to większego wplywu.

    • Więc róbmy swoje, po swojemu, w zgodzie z własnym sumieniem 🙂

  • Ja też bardzo lubię czytać Twojego bloga ! Dzięki niemu można być „bliżej” tych wszystkich luksusowych kosmetyków 🙂 Sama częśto kupuję kosmetyki z wyższej półki i Twoje recenzje są dla mnie bardzo cenne ! Co do głupich komentarzy to nie ma się co nimi przejmować, bo ja zauważyłam, że gdy je ignoruję to po pewnym czasie komentator „odpuszcza” 🙂

    Pozdrawiam 🙂

    • Nie chodzi o głupie komentarze, każdy ma prawo do swojego zdania. Chciałam tylko wiedzieć na ile istotna dla moich czytelników jest adnotacja ze źródłem pochodzenia produktu. Stąd mój post. Dziękuję Ci za opinię!

  • Tak szczerze to dla mnie bez znaczenia czy kosmetyk jest kupiony za własne pieniądze czy nie. Nie oczekuje również adnotacji na ten temat w poście. Po prostu nie traktuję niczyjej opinii jako prawdy objawionej, choć bardzo cenię każdą. Jeśli jakiś produkt mnie zainteresuje (czy to dzięki ładnym zdjęciom, czy ciekawej recenzji) zazwyczaj chcę go przetestować na sobie i wyrobić sobie własna opinię.
    Poza tym bardzo dobrze, że blogerki dostają te tzw. press sample, dzięki temu mogę zerknąć na swatche kosmetyków (np. limitowanych) które dopiero pojawią się w sklepach, albo do których mam słabszy dostęp i odpowiednio wcześniej zaplanować zakupy.
    Także… dobrze jest:D

    • Prawda objawona! Pięknie to ujęłaś 🙂 Takiego podejścia do sprawy życzę wszystkim czytelnikom! 🙂

  • Powiem szczerze Marti – nie miałam pojęcia o twoich współpracach.
    W przypadku twojego bloga nie ma to dla mnie absolutnie znaczenia!
    Uwielbiam to co robisz i to się nie zmieni, bez względu na to, skąd masz kosmetyki.

    • Dziękuję Kochana! Cieszę się, że tak mnie odbieracie!

  • Marti, no ja w ogole nie rozumiem z jakiej racji masz sie komu z czegokolwiek tlumaczyc-Twoj blog, Twoi sponsorzy, Twoje recenzje. Do tej pory nikt niczego palcem nie wytykal, bo i co tu wytykac-pokazujesz kosmetyki, zdajesz nam relacje i tyle. W kieszen zagladac Ci nie bede. Oczywiscie, powzdycham czasem, pomarze o Dior czy Chanel a potem schodze na ziemie i wracam do moich kredek 🙂 Na Twojego bloga wchodze bo lubie, bo jest jasno i wiem czy dany produkt mi sie spodoba czy nie! Nie ma slodzenia, zachecania do zakupu czy innych technik marketingowych.
    Zadnych dopiskow nie wstawiaj do postow, jak chcesz to na dole strony dopisz disclaimer i tyle.
    Szkoda czasu na takie rozmyslania, lepiej nam tu jakies nowinki piekniuskie pokaz a nie tam o sprzedajstwie w sieci 🙂
    Buziaki:*

    • Nikt nie pisze o sprzedajstwie, na pewno nie ja 😉 Pytam Was Moja Droga o ten dopisek nieszczęsny i tak przy okazji napisałam jak to się ma sprawa ze mną. Cieszę się, że macie zdanie podobne do mojego i że mi ufacie! To jest dla mnie najważniejsze! 🙂

  • Mnie nie obchodzi skąd je masz, dla mnie możesz je kraść 😀
    Ale blog jest unikatowy, daje chwilę luksusu, a w postach nie widać opływania współpracą. Nie każdy może się zdecydować na kupno wysokopółkowych kosmetyków, u Ciebie może się dowiedzieć w co warto zainwestować, żeby nie zmarnować często niemałych pieniędzy, dlatego zawsze ten blog będzie dla mnie miłą odskocznią, kopalnią ciekawostek. Gdyby nie ten post, myślałabym nadal, że wszystko kupujesz.
    Ja tam zostaję tutaj na stałe 😀 :*

    • Oj, aż tak kosmetyków nie kocham 😉
      Dziękuję Ci za ciepłe słowa! Cieszę się, że moje blogowe rozterki są trochę bezpodstawne, a moje czytelniczki, to wspaniałe i mądre kobiety!

  • „Idę” do Ciebie poczytać sobie bo mam ochotę na odrobinę luksusu, czegoś na co nie każda może sobie pozwolić, ale nie jest powiedziane, że nie może sobie zapracować i mam gdzieś czy Ty to kupiłaś czy dostałaś, ważne dla mnie w jaki sposób to prezentujesz, jak opisujesz i czy mnie przekonasz.
    Moja droga pisz dalej i tylko do Ciebie należy decyzja czy zaznaczysz czy to własne czy gift…
    Trzymaj się mocno, olej wszystko ciepłym… i rób to co robisz tak jak robiłaś bo świetnie Ci to wychodzi. Buziaki

    • Dziękuję! Bardzo się cieszę, że mogę Wam pokazać tę odrobinę luksusu! :*

  • Bardzo mądry, ciekawy post 🙂

  • Marti dobrze gadasz. Niech każdy pilnuje swojej piaskownicy 🙂

  • byłaś jedną z tych pierwszych blogerek, do których trafiłam jeszcze za czasów „macowych”, Twój blog i Twoje teksty zawsze były takie..hm..jakby to nazwać .. energiczne? 😀 Jeżeli takiego słowa mozna w ogóle uzyć. Teraz Twój blog jest zupełnie inny, ale pewnie i Ty się z czasem zmieniłaś, jak każdy…do czego zmierzam? Nie wiem na czym to polega (na prawdę!!!) ale dokładnie wiem, które kosmetyki dostałaś a które kupiłaś 🙂 Może wynika to z przekazu emocji, który towarzyszył postom, z kupionymi kosmetykami..sama nie wiem….dla mnie jesteś na prawdę wiarygodną osobom i zawsze byłaś, natomiast mam wrażenie że gdzieś ta iskra gaśnie…. To ‚coś’, co zawsze Cie wyróżniało. Natomiast zdjęcia i cała oprawa bloga na pewno posżła na plus. Mam nadzieję, że nie uraziłam Cie czy coś,bo mój komentarz nie jest negaytywny…raczej refleksyjny 😉

    pozdrawiam Cię serdecznie!

    • Oczywiście, że się zmieniłam. Piszę już ponad 3 lata, przez ten czas zmieniło się moje życie, zmieniłam się ja. Staram się jednak zawsze być szczera z samą sobą i robić wszystko zgodnie z własnym sumieniem. Jeśli to się zmieni, przestanę blogować.

  • http://www.mojewypieki.com – jeśli jest coś od firmy, jest to wyraźnie zaznaczone – nie wpływa to na miłość do Dorotus i bloga, ale jest przejrzyście i jasno. Nie przyjmuje wszystkiego jak leci, ma swoją markę wyrobioną, wiadomo, że chłamu nie poleci. Ale jest adnotacja – mi się to podoba. I tak po prostu, bez podtekstów, wolałabym być informowana.

    • Rozumiem i dziękuję Ci za opinię!

  • Naprawdę nie ma znaczenia skąd masz produkt tylko twoje zdanie o nim 😉 Dla mnie nie musisz zamieszczać tej informacji, czytam bo lubię jakieś nowości itp zobaczyć a nie czytać o współpracach. Ostatnio widziałam jak ktoś recenzował kartki, ob i inne rzeczy bo łapał jakie kolwiek próbki to nie jest fajne a jak dostajesz od dobrych firm to dobrze 😀 Wierzę, że jak coś jest bublem to o tym piszesz:)

    • No właśnie chyba za dużo się o tym wszystkim gada (tak jak ja teraz), zamiast wziąć się do roboty 🙂

  • Uważam, że informowanie czytelników o tym, że produkt stanowi próbkę PR ma znaczenie i jest wyrazem uczciwości wobec czytelników.
    Nie zarzucam Ci nieszczerości, ale ja przykładowo zaglądam na Twojego bloga selektywnie i chciałabym wiedzieć, czy produkt, o którym właśnie czytam pochodzi ze współpracy czy nie. Dla mnie robi różnicę, czy dany kosmetyk zainteresował kogoś na tyle, że gotów był sam wydać na niego pokaźną sumkę, czy otrzymał go w formie giftu. Podobnie chciałabym wiedzieć, czy dany artykuł został opłacony. Zdarzyła mi się sytuacja, w której otrzymałam propozycję typowo sponsorowanego artykułu, odrzuciłam ją, ale na innych blogach kilka dni później pojawił się wysyp postów i w żadnym z nich nie pojawiła się adnotacja, że czytamy artykuł sponsorowany. To budzi niesmak.
    Zarabiać na blogu to nie grzech, podobnie jak czerpać z niego inne korzyści choćby w postaci próbek PR – w końcu jest to efekt naszej pracy. W moim odczuciu wypada jednak o tym czytelnika informować. Osobiście najbardziej ufam blogom, których autorzy grają w otwarte karty.
    Najgorsze jest, że takie dziwne nastroje panują w moim odczuciu wyłącznie w blogosferze kosmetycznej. Podglądam kilka blogów kulinarnych, lifestylowych i światopoglądowych i tam nikt się nie kryje, że bierze udział w kampaniach, że współpracuje z konkretnymi firmami, że czerpie z tego dochody i czytelnicy nie mają jakoś o to pretensji.
    Oczywiście każdy jest panem na swoim podwórku i postępuje zgodnie z tym, co uważa za słuszne, więc decyzja o oznaczaniu postów należy do Ciebie. Nie odbierz tego proszę jako chęć ingerencji w Twoją twórczość, ale skoro zawsze piszesz uczciwie, Twoi wierni czytelnicy są o tym przekonani i jest im wszystko jedno, to czy dla własnego spokoju nie lepiej adnotację zamieszczać?
    Pozdrawiam i co złego to nie ja 😉

    • Posty typowo sponsorowane, to zupełnie inna bajka! Sama takie propozycje odrzucam, ale jeśli ktoś pisze, to oczywiście oznaczenie tego posta jest jak najbardziej wskazane! Próbki PR od zawsze chyba budzą kontrowersje i mam wrażenie, że cokolwiek człowiek zrobi i tak będzie źle. Każdemu nie da się niestety dogodzić. Jeden odbierze adnotację jako szczerość, inny potraktuje posta z przymrużeniem oka, a jeszcze inny się przyczepi i zacznie hejtować. Ja nie mam ani czasu, ani siły, ani ochoty na jakieś przeprawy i udowadnianie swoich intencji. Chcę robić swoje i już. Jeśli ktoś ma do mnie zaufanie bardzo mnie to cieszy! Jeśli nie, żadna adnotacja tego chyba nie zmieni. Poza tym, jak już pisałam wyżej w komentarzach, wierzę że nikt nie podejmuje decyzji o zakupie na podstawie wpisu na jednym blogu. Ma świadomość na co wydaje swoje pieniądze. Ja produkty pokazuję i opisuję według własnego kryterium, nikogo do niczego nie nakłaniam. Zawsze piszę by brać próbki i samemu wszystko wytestować na własnej skórze. Nie jestem niczyją wyrocznią 🙂

  • Mnie to tam naprawdę nie obchodzi, czy ktoś coś dostał, czy nie, byleby było szczerze w opinii. A wydaje mi się, że umiem już wyczuć, kto mówi prawdę, a nie, dlatego do Ciebie zaglądam i nie zamierzam przestać. Bo, choć nie stać mnie na produkty, które pokazujesz, lubię sobie na nie popatrzeć. 🙂

  • Czyżby moje przeciwne zdanie zostało bez pardonu usunięte??? =O

    • Oczywiście, że nie! Jest więcej jak 200 komentarzy, więc trzeba je samemu załadować, by się wszystkie wczytały!

  • Większość już zostałam powiedziana, ja jednak z sympatii do Twojej osoby nie potrafię pominąć tematu. Bo nigdy nie szufladkowałam Twojej osoby. Inaczej bym rzekła, własnie zauroczyłam się Twoim blogiem, stylem pisania i tym co nam tutaj pokazuje. To wszystko jest z wyższej półki, a ja nie ukrywam, że mnie nie stać na to i Twoje opinię, bo ja ciągle traktuję to jako opinię pomagają mi po dziś dzień, na co mam wydać swoją marną wypłatę. Przyznać Ci muszę, że Twój snobizm wręcz mnie zafascynował, bo nigdy nie miałam śmiałości podejść do perfumerii i macać tych nowości, a tu panie krzywo patrzyły, a tu wielkie oczy robiły, bo nie słyszały o takich nowościach jak ja wyczytałam w internetach. U Ciebie mam sprawdzone informację. Wiarygodną opinię. Nie ma dnia, żebym nie zaglądała tutaj. Może nie zawsze coś napiszę, ale zawsze czytam. I podziwiam za wkład włożony. I myślę, że Ty wiesz po co tutaj jesteś. I nikogo nie musisz przekonywać do Twojej osoby, bo widać gołym okiem co zbudowałaś i ja gratuluję Ci szczerze tych wszystkich współprac, bo wiem, że i tak byś kupiła połowę z tych rzeczy, a tak to my przynajmniej z Tobą jesteśmy na czasie 🙂 i obojętne jest mi zaznaczanie w notkach czy produkt jest sponsorowany czy, bo ja ufam Twojej opinii, a nie kto za to zapłacił, mama, mąż czy producent.

    Chyba to wszystko co chciałam powiedzieć. Buziaki wspaniała Kobieto :*

    • Dziękuję Ci Kochana, że się wypowiedziałaś! Jesteś jedną z moich stałych czytelniczek, więc masz okazję mnie czytać i obserować regularnie poczynania i na tej podstawie wyrobić sobię opinię. Bardzo się cieszę, że tak jest moja osoba odbierana, upewnia mnie to tylko w przekonaniu, że to co robię ma sens (jakkolwiek banalnie to brzmi ;)). Bardzo Ci dziękuję! :*

  • Ja obserwuję blogerki naprawdę szczere, którym ufam wręcz bezgranicznie i nawet nie patrzę, czy mają produkt z współpracy, czy też nie. Nie interesuje mnie to. Do takich blogerek należysz Ty. Piszę to szczerze, bez słodzenia i mydlenia, bo to nie w moim stylu 🙂
    Możesz jednak dla świętego spokoju umieszczać taką informację, unikniesz niepotrzebnych zarzutów. Oczywiście to będzie Twoja decyzja, bo to Twój blog 🙂
    Pozdrawiam :-))

    • Dziękuję Ci za wyrażenie opinii!

  • Powiem Ci Martuś tak. Temat rzeka, i jakby medal ma dwie strony. Jeśli np. znam blogerkę/youtuberkę od dawna, cenie jej wpisy/filmy, jakby to powiedzieć ufam jej recenzjom to nie ma to dla mnie znaczenia,czy produkt dostała ona do testów czy kupiła sama. Jeśli natomiast odkrywam nowego bloga/ nowy dla mnie kanał na YT i przeglądając po kolei posty/filmiki widzę, że większość recenzji jest ‚sponsorowanych’ że co drugi film/post to rozdanie po prostu rezygnuje z dalszego zagłębiania się w to. Tak samo ma się sytuacja z kanałami na YT, które znam od jakiegoś czasu, a autorki nagle zmieniły tok ‚swojej działalności’ również rezygnuje i podchodzę nieufnie od ich recenzji.

    Nie mam nic do współprac, pod warunkiem, że bierze się do testów produkty dla siebie właściwe, dobrane odpowiednio do potrzeb cery,skóry, karnacji itp. Jeśli 20 latka testuje krem przeciwzmarszczkowy to chyba coś jest nie tak.
    Także uważam, że wszystko jest dla ludzi, ale wszystko w granicach rozsądku 🙂

    Jeśli Ty osobiście chcesz nam napisać,czy produkt dostałaś to pisz, jeśli nie to nie. Dla mnie to nie ma znaczenia 🙂 Choć znając naturę Polaka zazdrośnika myślę, że będziesz dostawać powiedzmy nie przychylne komentarze, jak dziewczyny zobaczą, że wow dostałaś za free cienie warte 200zł

    • Rozumiem Kasiu! No właśnie tego się troszkę obawiam, nie chcę być powodem do zazdrości czy tym bardziej zawiści. Nie o to w tym wszystkim przecież chodzi! Dziękuję Ci za opinię!

  • Po kilku nieudanych produktach (tragiczny imo róż do ust Shiseido czy firma, której nie pamiętam) domyśliłam się, że nie kupiłaś tego, raczej. Nie wpisuję się w nurt, ja uważam, że powinno być jasno napisane, że to darowizna.

    • Ale nieudane w jakim sensie? Tobie się nie spodobały czy jak? Bo chyba nie do końca rozumiem.

  • Ja podziwiam Cię za to, że obrałaś sobie trudny cel ale osiągnęłaś go. Jesteś kojarzona z ekskluzywnymi markami i z takimi współpracujesz. Odrzucałaś wiele ofert, chociaż zapewne niejednokrotnie Cię kusiły. Na prawdę duży szacunek 🙂

    • Dziękuję Ci bardzo! 🙂

  • Brrrr, chciałam coś dopisać i mi wsiąkneło 🙁
    Jeszcze raz.
    Dla mnie nie ma różnicy, czy kosmetyki które opisujesz są kupione przez ciebie, koleżankę czy jakaś firma sponsoruje.
    Ostatnio poleciłaś błyszczyk, kupiłam i jestem zachwycona, najlepszy jaki miałam.
    Mi osobiście wpisy, nawet jak są sponsorowane nie przeszkadzają, lubię czytać o nowościach kosmetycznych i fajnie, że jest okazja zobaczyć dany produkt na blogu z różnych stron, dowiedzieć się jaka jest konsystencja, jak zachowuje się na skórze itp.
    A że ty masz okazję testować, to twoje szczęście. Sama sobie zapracowałaś na to. To jest twój blog i ty decydujesz co na nim będzie i jaki on będzie.

    • Chyba usunęłaś swój poprzedni komentarz 🙂 Dziękuję Ci za zrozumienie tematu 🙂 Oczywiście wpisy na blogach, szczególnie zawierające nowości, traktuję jako wstęp do rozważań na temat danego produktu. Sama lubię, zanim udam się na zakupy, pooglądać sobie na spokojnie w necie i poczytać opinie. Potem idąc do sklepu jestem już nieco mądrzejsza i wiem czego mogę oczekiwać 🙂

  • Martuś, jesteś jedną z niewielu blogerek, u których nie zwracam na to uwagi. Wiem, że napiszesz to co myślisz niezależnie do tego, czy sama kupiłaś, czy nie. Niestety niewiele jest takich blogerek jak Ty i tu pojawia się duży rozdźwięk. Do tego jakieś zazdrości i inne tego typu sprawy… Mnie nie przeszkadza 🙂

    • Dziękuję Kasiu! Dlatego właśnie napisałam jakie jest moje do współprac podejście, bo nie lubię generalizowania i wsadzania wszystkich do jednego wora. Każda z nas pisze bloga po swojemu i to w jaki sposób podchodzi do współprac i w jaki sposób je wykorzysta zależy tylko od niej. Ja się bardzo cieszę z Waszego poparcia! :*

  • To tak samo jakby ktoś Ci zarzucił np. że dostałaś coś w prezencie od męża i Twoja opinia się nie liczy, bo tak go kochasz, że pewnie kłamiesz, że fajne i dobre, żeby mężowi przykro nie było:) Moim zdaniem liczy się to, że przetestowałaś dany kosmetyk i piszesz szczerze czy Twoim zdaniem jest dobry czy nie, a nie to skąd go masz. Jeśli byś zachwalała każdy otrzymany kosmetyk bez względu na to czy faktycznie Ci odpowiada czy nie to i tak prędzej czy później będzie to wyczuwalne a wtedy straciłabyś na wiarygodności. Czytelnicy by odeszli, współprace dobiegłby końca a niesmak by pozostał. Jeśli ktoś będzie chciał się doszukać podstępu i oszustwa to i tak będzie się go doszukiwał czy napiszesz, że kupiłaś czy napiszesz, że dostałaś. Albo ktoś Ci wierzy albo nie. Ja wierzę, że to co polecasz jest faktycznie warte zakupu, ale wiadomo u Ciebie coś może się sprawdzać a u mnie już nie, to co miałabym Ci zarzucić, że mnie oszukałaś, bo dostałaś to za darmo? Ale jak już sama to kupiłaś to znaczy, że mamy inny gust, potrzeby itp. To byłoby bez sensu. Zresztą jeśli ktoś tak bardzo zazdrości otrzymanego przez Ciebie kosmetyku to nic nie stoi na przeszkodzie, żeby sam założył bloga i prowadził go tak, żeby też mógł go otrzymać i wtedy zobaczy jakie to proste. Dziękuję, do widzenia ;)))) :*

    • Widzę, doskonale zrozumiałaś i odczytałaś moje myśli! 🙂 Dokładnie tak jest! Czytelnik jest rozumną istotą i nie da sobie kitu wciskać. A jeśli autor bloga szanuje siebie i czytelników nie pozwoli sobie na ściemę.
      No i oczywiście każdy może znaleźć się na moim miejscu, jeśli tylko tego zapragnie. Proste 🙂

  • Szukałam komentarza, do którego chciałam się odnieść, ale nie mogę go znaleźć 😉 było o tym, że jak ktoś pisze, że coś mu wpadło w ręce, to oznacza, że to dostał- ja się z tym nie zgodzę. Sama często piszę, że coś mi wpadło w ręce/przygarnęłam/skusiłam się, żeby ciągle nie powtarzać, że kupiłam- także nie ma co generalizować, bo później ktoś wejdzie na bloga, przeczyta takie zdanie i stwierdzi, że to na pewno z współprac, a blogerka udaje, że kupiła;)

    Co do samej dyskusji- mi to obojętne czy ktoś napisze, że to dostał, czy też nie. Fałsz łatwo wyczuć, szczególnie z blogów, które się często odwiedza, a swój rozum każdy też ma 😉

    • Ja również piszę podobnie o produktach, które sama kupiłam. Wpadło do koszyczka czy wpadło w łapki 🙂 Chyba zacznę pisać wprost ‚kupiłam’, żeby nie było niedomówień i niejasności 🙂

  • Dla mnie nie jest ważne skąd pochodzą produkty, ważna ich rzetelna ocena. Ja także wybierałabym selektywnie partnerów do współpracy, dzięki czemu utrzymasz wysoki poziom bloga. Dalej pisałabym o produktach z wyższej półki.

    • Produkty z wyższej półki będą zawsze. Na pewno dopóki będzie mnie na nie stać i będę takich używać 😉

  • Marti ja na Twojego bloga trafiłam zupełnie przypadkowo i zostałam ponieważ spodobała mi się formuła bloga tylko o kosmetykach z wyższej półki, które sama uwielbiam, ale na które w większości nie mogę sobie pozwolić, chociaż jak wiesz i na moim blogowym podwórku czasem wpadnie jakiś selektywny kąsek 🙂 Ale do rzeczy… Cenię posty obiektywne, szczere i z mojego punktu widzenia Twoje takie są. Nie chodzi mi o to żeby teraz Ci słodzić, tylko chodzi o całokształt bloga, jego profesjonalną oprawę i przepiękne zdjęcia, całość pokazuje niezwykłą dbałość o szczegóły, pasję i szacunek dla czytelnika. Gdybyś chciała napisać same ochy i achy tylko po to, żeby wywiązać się ze współpracy podejrzewam, że wyglądałoby to zupełnie inaczej, poza tym jak coś Ci się nie podoba to walisz prosto z mostu bez owijania w bawełnę 🙂 Nie szukam informacji czy dany produkt jest ze współpracy, czy opinia jest szczera to i tak da się wyczytać między wierszami.

    Z drugiej strony jeżeli współpraca jest naprawdę profesjonalna to wydaje mi się, że produkty przekazywane przez firmy są tak dobrane aby spełniały oczekiwania bloggerki, a jeżeli tak jest to i recenzja jest pozytywna. Oczywiście tutaj sobie czysto teoretyzuję, ponieważ nie wiem jak wyglądają współprace (nigdy takiej nie miałam), jednak chwilkę w tej blogosferze siedzę i są takie blogi, oparte tylko na współpracach, gdzie kosmetyki są z tak przeróżne, że naprawdę aż dziw bierze, że to wszystko idealnie sprawdza się na jednej osobie (zarówno krem 25+ jak i 75+, do cery suchej i mieszanej i jeszcze kosmetyki dla mamy i dziecka).

    Reasumując, bo piszę nieco chaotycznie 🙂 Nie doszukuję się drugiego dna tam gdzie go nie ma 🙂

    • Dziękuję Ci Banieczko za opinię! Cieszę się bardzo, że tak mnie odbierasz! Zawsze szczerze piszę co myślę, nigdy nie nakłaniając do zakupu, tylko do bliższego zapoznania się produktem. Zdaję sobie sprawę, że opisuję kosmetyki droższe i myślę, że czytelnik też ma świadomość tego na co wydaje ciężko zarobione pieniądze.

      No właśnie to co zrobi ze współpracą blogerka zależy już tylko od niej. Trzeba umieć dokonać selekcji i nie brać wszystkiego jak leci. Bo współprace z założenia nie są przecież złe.

  • Jakie to ma znaczenie czy dany produkt się kupiło czy dostało? Wg. mnie żadne. Ludzie, którzy wyśmiewają to, że recenzuje się produkty, które sie dostało są dziwni… Albo zawistni. Bo chyba każdy lubi dostawać prezenty. Najważniejsze jest to, żeby pisać szczerze. Pozdrawiam! 😉

    • Wychodzę z podobnego założenia. Bardzo Ci dziękuję za opinię!

  • Anonymous

    Wiem, ze wszyscy sie juz wypowiedzieli, ale pisze jako czytelniczka, ktora nie posiada swojego bloga, ograniczam sie tylko do czytania. Nie bardzo rozumiem dziewczyny, ktore pod tekstem Pauli pisaly pelne oburzenia komentarze, ze chcialyby wiedziec skad jest kosmeyk, a u Ciebie natomiast te same osoby pisza, ze nie musza tego wiedziec bo to im do niczego nie potrzebne.WTF!
    Z innej beczki, zauwazylam tez kiedy u Ciebie pojawily sie kosmetyki banerowe albo sponsorowane, poniewaz czytam Twojego bloga od 2 lat, i zawsze pisalas uczciwie nieraz nie przebierajac w slowach, az tu nagle wszystko jest Och i Ach, i olsnilo mnie. Na poczatku bylam zla, ale teraz juz mnie to tak nie boli. Nie dlatego, ze Ci zazdroscilam tylko wrecz przeciwnie imponowalas mi, ze wszystko kupowalas sama i sama wybieralas sobie produkty, i ze Cie na nie stac. Jak powiedzialam imonowalo mi to. Rozumiem, ze chcialas poszerzyc swoja oferte i wyprobowac wiecej produktow. Znamy wszyscy Twoje sprinterskie umiejetnosci wykorzystania jak najwiekszej ilosci kosmetykow w ciagu jednego miesiaca ;), ale przy takiej ilosci kosmetykow jakie masz ostatnio po prostu nie wierze, ze mozna rzetelnie powiedziec, ze produkt po dwoch dniach bedzie sie tak samo zachowywal jak po miesiacu. Nie mniej zycze Ci owocnych poszukiwan Kosmetyka Wszechczasow.
    Pozdrawiam
    Tez Marta

    • Marto, no ale gdzie jest to ‚och i ach’? Jeśli mi coś nie pasuje, to piszę. Nie chwalę wszystkiego na prawo i lewo, tylko dlatego, że dostałam. Przecież to bez sensu. Stać mnie by sobie kupić to co chcę, ale jeśli mam okazję dostać to w ramach współpracy, to mnie to cieszy. Nigdy nie piszę skrajnie negatywnych recenzji, nie nazywam produktów bublami, ale ja nigdy tego nie robiłam, nawet jeśli sama coś kupiłam!
      Co do umiejętności sprinterskich w zużywaniu, to tym bardziej nie rozumiem?!
      Pielęgnacji nie oceniam po dwóch dniach, nawet kolorówce daję więcej czasu!

  • Pewnie się popiszę, ale wiesz co? Ja bardzo długo nawet nie wiedziałam, ze jest coś takiego jak ta cała współpraca;) może to tez kwestia tego, ze interesują mnie przede wszystkim blogi, których autorki skupiają się głownie wokół kosmetyków selektywnych. Jeśli ktoś dostaje coś z Estee, Clinique, Diora czy czegokolwiek innego to ja jedynie chętniej zaglądam bo znaczy, ze zna się na tym co robi. Szczerze, bardzo się cieszę z tego, że ktoś ma taka selektywną współpracę, ale nie odczuwam potrzeby czytania o tym pod każdym postem 😉 To czy kupiłaś coś z własnej kieszeni, czy dostałaś od męża czy firmy, która w Ciebie w jakiś sposób wierzy, sprawia jedynie, ze mogę się uśmiechnąć i pomyśleć „dobra jest, skubana” 😉 bez sensu tworzyć wokół tego teorie spisku 😉 czy masz coś od kogoś czy sama na to zapracowalas i tak będę wpadać 😉

    • Bardzo Ci dziękuję! I zapraszam jak najczęściej 🙂

  • jeżeli czytam recenzje na Twoim blogu to wiem że jest szczera, dlatego obojętne mi jest czy zamieszczasz info że to kosmetyk ze współpracy czy za Twoje fundusze.. 😀

    • Dziękuję Ci za zaufanie!

  • Marti, przeczytałam ten tekst jeszcze w czasie urlopu. Przyznam, że z bardzo dużym zainteresowaniem. W 100 % wierzę Twoim opiniom i wiem, że zawsze wyrażasz swoje zdanie. Jak Ci się coś podoba, to piszesz, jak nie podoba również nie wahasz się skrytykować produkt. Mam wrażenie że za dużo jest w całej otoczce blogowania czepiania się jak to robić, zamiast po prostu radości i przyjemności czytania i tworzenia. Niestety jest to zjawisko, które zawsze będzie towarzyszyć tematom o większym zasięgu. Do im większej liczby ludzi się dotrze, tym większe prawdopodobieństwo, że spotka nas krytyka (co można zrozumieć, o ile jest konstruktywna, a nie czepianie dla czepiania), a czasem niepotrzebna złośliwość. Jestem z Tobą z taką właśnie jaką jesteś, jak piszesz. Bez względu na źródło kosmetyków, które dla nas opisujesz 🙂 Je bejbe!

    • Dziękuję Ci Kasiu! Szczerze, to bardzo czekałam na Twoje zdanie na ten temat, bo czytasz mnie od dawna i bardzo regularnie, więc niezmiernie się cieszę, że zabrałaś głos, bo niezwykle on dla mnie ważny! Bardzo mnie cieszy, że tak myślisz o mnie i moim blogu! :*

  • Marti jesteś 1 klasa „sama w sobie”. Kosmetyki, które opisujesz są b. dobre lub dobre. Bubli nam tu nie wstawiasz. Współ”prace” to też rodzaj pracy, i nie sam kosmetyk powinien być zapłatą za tą pracę! Uważam osobiście, że nie powinnaś umieszczać informacji czy kupiłaś produkt czy go dostałaś. Tak jak pisałam wyżej, bubli nam tu nie wstawiasz. Przecież nikt nikomu nie każe lecieć i kupować 😉 A czasem informacja, że produkt pochodzi ze współpracy- odstrasza potencjalnego nabywcę a niejednokrotnie można znaleźć kolorowe cudeńko na takim blogu jak twój 🙂

    • Bardzo Ci dziękuję Kochana za ta słowa!

  • Dla mnie też nie ważne czy ktoś sam kupił kosmetyk czy dostał. Najważniejsze by wystawić rzetelną ocenę produktu. Wiadomo niektórzy sądzą , że skoro coś jest za darmo to trzeba pozytywnie ocenić 9 coś w stylu łapówki) .Myślę że rasowe blogerki nie łakomią się na takie rzeczy. Za wiele jest do stracenia. Choćby opinia i wiarygodność!