Chanel Fracas 571

by
Fracas, to zdecydowanie jeden z większych frykasów w mojej lakierowej kolekcji i z pełną świadomością mogę go zaliczyć do moich faworytów. Noszę go z uwielbieniem, nie tylko latem czy wiosną, choć odcień na pewno można do takich zaliczyć.

Nie mam pewności, ale chyba to zeszłoroczna limitka (to znaczy zeszłoroczna na pewno, ale nie wiem czy na pewno limitka ;)). Wiem jednak, że jeszcze do dostania, bo miga mi często w perfumeriach, nie tylko u mnie, ale i w PL.

Odcień absolutnie cudowny i wyjątkowy! Przepiękny mocny róż z bardzo delikatnym shimmerem (zauważalnym jednak przede wszystkim w słońcu). Nie jest jaskrawy, ale dość intensywny, bardzo soczysty i radosny. Idealnie komponuje się z opaloną skórą dłoni i stóp!

Jakością nie odbiega od innych lakierów Chanel jakie posiadam. Świetnie wyważona konsystencja pozwala na szybkie i równomierne pokrycie płytki. Doskonała pigmentacja daje praktycznie pełne krycie już po jednej warstwie, ja jednak zawsze daję dwie, by jeszcze bardziej ‚podkręcić’ jego intensywność. Trwałość znakomita, jak zwykle! Kocham go i wielbię! Zawsze dodaje mi energii!