MAC Extra Dimension Skinfinish – Fairly Precious i Magnetic Appeal

by
Migoczący metalik w naturalnych odcieniach to definicja zimowego bogactwa. Nawet zimą skóra promienieje, a to wszystko dzięki pudrom Extra Dimension Skinfinish (119 zł) ze styczniowej kolekcji MAC Magnetic Nude. Znajdziemy w niej trzy odcienie, ja pokażę Wam dwa z nich.

Fairly Precious, to ciepła jasna brzoskwinia z delikatnie zmrożonym połyskiem. Ma w sobie malusieńkie drobinki, ale nie jest to brokat ani nachalny shimmer. Magnetic Appeal, to z kolei ciepły miedziany brąz ze złotym blaskiem. Mniej metaliczny jak jego brat, ale bardziej metaliczny jak drobinkowy (if you know what I mean ;)).

Oba pudry są drobno zmielone i mają mięciutką, delikatnie kremową konsystencję. Nakładają i blendują się bez najmniejszego problemu. Myślę, że żadnym z nich nie da się zrobić krzywdy. Intensywność na skórze w obu przypadkach można stopniować dokładając kolejne warstwy. Fairly Precious jest jednak bardziej subtelny, będzie więc idealny dla bladziochów.

Fairly Precious
Magnetic Appeal

Nałożone w większej ilości zastąpią nam róż, a gdy tylko delikatnie omieciemy nimi skórę mogą służyć za rozświetlacz. Ja najczęściej Magnetic Appeal noszę w wersji solo, jest na tyle ciemny, że zastępuje mi róż, bronzer i rozświetlacz. Fairly Precious dopimpowuję nałożony uprzednio matowy czy satynowy róż. Połysk jest dość delikatny – w Fairly Precious nieco drobinkowy, podczas gdy w Magnetic Appeal bardziej metaliczny, ale też duuużo subtelniejszy. Oba odcienie ładnie ocieplają skórę, odbijają światło i dodają ‘glow’. W słońcu pięknie migoczą.

Fairly Precious – Magnetic Appeal

Trwałość znakomita! 8-10 godzin bez zmian. Nie wycierają się ani nie znikają z twarzy w ciągu dnia, trwają na niej niezmiennie do momentu demakijażu.

Pudry pochodzą z limitowanej kolekcji Magnetic Nude. Szukajcie w salonach albo na stronie www.maccosmetics.pl.