Moja lakierowa kolekcyjka

by
Zwana przeze mnie kolekcyjką, nie przez wrodzoną skromność, ale taka jest naprawdę. Nie mam zadatków na lakieroholiczkę. Kupuję, to co mi się podoba, z firm ulubionych i już sprawdzonych. Mało co jest tutaj przypadkowe, większość pozycji jest dobrze przemyślana.Część (choć niewielka) miała już swoją premierę na blogu. Jeśli tak było, nazwa jest podlinkowana i kliknięcie w nią przeniesie Was do odpowiedniego posta 🙂

Najwięcej w moich zbiorach lakierów Chanel i są to moi niekwestionowani ulubieńcy. Dla mnie są wyjątkowe! Cenię je za wysoką jakość, łatwość obsługi i piękne kolory (zwłaszcza limitowanek!).

Emprise – Inattendu – Rose Cache – Delicatesse – Infidele
StarletDistractionLilis – Fracas – Holiday
Cinema – Rouge Rubis – Rouge Carat – Pirate – Rouge Moire
Paradoxal – Provocation – Taboo – Vendetta
Malice – Accessoire – Particuliere – Vertigo

Na drugim miejscu, względem ulubionych, mogę umieścić lakiery Dior. Stosunkowo niedawno zaczęłam się z nimi zapoznawać, dlatego nie ma ich jeszcze tak dużo, jakbym chciała, ale już mocno zdążyliśmy się polubić. Wysoka jakość, trwałość, wygodne pędzelki, to jedne z ich zalet.

MarilynMinuit – Diva
Merveille – Black Ink
Trzecie miejsce przyznaję w moim osobistym rankingu lakierom Essie i ich polecać chyba nikomu nie muszę, bo są bardzo dobrze znane. Lubię je przede wszystkim za wygodę obsługi (szeroki pędzelek!) i mnogość kolorów. Do jakości większości egzemplarzy też doczepić się nie mogę.

 Lights – Cute As A Button – Too Too Hot – Watermelon – Russian Roulette
 Orange, It’s Obvious – Island Hopping – Mint Candy Apple – Navigate Her – Trophy Wife

Już poza podium, ale również przeze mnie cenione i lubiane, lakiery Illamasqua. Bardzo trwałe i wygodne w obsłudze.

Grab – Velocity – Faux Pas – Poke
 DWS – Insanity – Throb – Scarab
Hectic – Muse – Phallic – Baptiste

Lakiery OPI z moimi paznokciami szczególnie się nie lubią, miałam ich kiedyś dużo więcej, ale znalazły nowy domek, a ja zostawiłam sobie tylko te kolory, które naprawdę bardzo lubię.

Party In My Cabana – Dim Sim Plum – Dutch Tulips
Can’t Let Go – DS Extravagance – Tease-y Does It

Lakiery MAC, te z już ulepszoną formułą, są przyzwoite, ale jeśli dokonuję wyboru co tu na paznokieć nałożyć, sięgam i tak najczęściej po sprawdzone i zaufane Chanel, Dior czy Essie.

Snob – Morange – Flaming Rose – Double Trouble

Reszta lakierów z mojej kolekcyjce, to już pojedyncze sztuki. Kupione okazyjnie, albo zostawione przez jakiś sentyment.

Guerlain, bo chciałam spróbować, a udało mi się je kupić w fajnej promocji. To chyba jest jeszcze ich stara wersja, bo te nowe mają inne butelki.

 Paradisio – Lou-Ling

Inglot, miętkę dostałam od mamy, a ten piękny fiolecik od Asi.

 386 – 665

Zoya, miałam ich więcej, ale zostawiłam tylko te dwa, ze względu na kolory. Rzadko jednak po nie sięgam, więc pewnie wcześniej czy później poszukam im nowego domku.

 Sooki – Julieanne

No i samotne żagle 🙂

Tak prezentuje się moja kolekcyjka. Jak widać dość skromna i chyba nieco zachowawcza. Jeśli kupuję nowe lakiery, to pozostaję w gronie ulubionych, sprawdzonych firm. Choć są jeszcze trzy, które chciałabym wypróbować – Tom Ford, YSL i Givenchy. Może kiedyś 🙂