Makijażowi ulubieńcy ♥ 2013 ♥

by
Początek roku sprzyja podsumowaniom wszelakim. Podobnie jak w zeszłym roku, tak i teraz, postanowiłam pokusić się o takie moje osobiste zestawienie.  Wyłonienie tej garstki naj naj w niektórych kategoriach łatwe nie było, bo kosmetyków mam sporo i większość z nich bardzo lubię, ale wyróżniłam te po które sięgałam najczęściej i które nigdy mnie nie zawiodły. Część ulubieńców się powtarza, nic nie strąciło ich z mojego piedestału od zeszłego roku, co tylko oznacza jacy są świetni!Produkty, który doczekały się już recenzji na blogu są podlinkowane. Na pozostałe pewnie przyjdzie pora 😉

  • Baza

Niezmiennie prym w tej kategorii wiedzie Guerlain z L’Or i bazami Meteorytowymi – Meteorites Perles, dostępna w regularnej ofercie, oraz tegoroczna letnia limitowanka Les Ors. Wszystkie pięknie wygładzają skórę, nawilżają, delikatnie rozświetlają, a Meteorytowe dodatkowo obłędnie pachną.

Z pewną dozą nieśmiałości, bo testuję dopiero od niecałych 3 tygodni, dodać mogę jeszcze bazę Clinique Redness Solutions Daily Protective Base, która zachwyciła mnie już podczas pierwszego użycia i zachwyca z każdym kolejnym, wróżę więc nam świetlaną przyszłość.

  • Podkład

Faworyt numer jeden się nie zmienił i jest to nadal Dior Capture Totale. Uwielbiam go za wszystko i używam bez względu na porę roku!

Sezonowo natomiast – latem na mojej twarzy najczęściej gościł MAC Studio Fix, którego lubię za świetne krycie, trwałość i to jak wygląda na skórze. Jesienią na nowo zaprzyjaźniłam się z Estee Lauder Double Wear Light, a ostatnio mocno polubiłam się z YSL Youth Liberator Serum Foundation.

  • Korektor (pod oczy)

Moje odkrycie tego roku i od razu numer jeden, to La Prairie Light Fantastic Cellular Concealing Brightening Eye Treatment (strasznie dłuuuuga nazwa ;)). Jest lekki i delikatny, nie obciąża skóry ani nie wysusza, nie wchodzi w załamania skóry, wspaniale rozjaśnia, wyrównuje koloryt, optycznie wygładza i dodatkowo pielęgnuje.

Nadal jednak często sięgam po zeszłorocznego ulubieńca Giorgio Armani High Precision Retouch i w kwestii uwielbienia nic się nie zmieniło. Wróciłam też z nieukrywaną radością do YSL Touche Eclat. W dni gdy potrzebowałam większego krycia sięgałam najczęściej po Bobbi Brown Corrector.

  • Puder

Pod oczy niezmiennie Laura Mercier Secret Brightening Powder, nie wyobrażam sobie już bez niego makijażu. Świetnie utrwala korektor i ładnie rozjaśnia skórę pod oczami, jest lekki i nie obciąża ani nie wysusza, niezależnie od tego ile go nałożymy.

Na twarzy w pierwszej połowie roku najczęściej gościł zeszłoroczny ulubieniec La Prairie Cellular Treatment Loose Powder, w wakacje dołączył do niego Chanel Les Beiges, a chwilę później pokochałam na nowo prasowane Guerlain Meteorites. Jest jeszcze jeden puder, o którym nie mogę nie wspomnieć, bo wysuwa się na prowadzenie, pomimo tego że używam go dopiero od 3 tygodni – Clinique Redness Solutions Instant Relief Mineral Pressed Powder. Zapowiada się wielka odwzajemniona miłość.
  • Bronzer

Tutaj mam chyba problem, bo każdy w moich bronzerów lubię równie mocno, tym bardziej, że nie mam ich znów tak wiele. Na równi mogę postawić Benefit Hoola, Giorgio Armani Sheer Bronzer #1 i MAC Strada. Zaraz za nimi Illamasqua Spite.

  • Róż

Tu mam problem jeszcze większy, bo i róży dużo więcej. Największym zaskoczeniem dla mnie samej było pokochanie Guerlain Terra Soleia, który na samym początku do gustu wielce mi nie przypadł, byłam nawet bliska poszukania mu nowego domu, a w wakacje między nami mocno zaiskrzyło i iskrzy po dziś dzień. Sięgam po niego niezwykle często, jest bardzo uniwersalny, pasuje do delikatnego i mocnego makijażu oka, zawsze i wszędzie. Latem zakochałam się w limitowanym Guerlain Madame Rougit i miłość nadal kwitnie. Nie tylko latem lądował na mym licu, równie chętnie ląduje teraz. Róże do których mam sentyment i po które sięgałam często, bo bezpieczne i sprawdzone, to NARS Deep Throat i Benefit Coralista. No i mój faworyt ostatnich tygodni MAC Perfectly Poised.

No i nie mogę nie wymienić tutaj też róży Chanel. Uwielbiam je wszystkie! Za kolory, za to jak wyglądają na poliku i piękny, uzależniający zapach!
  • Rozświetlacz

Najczęściej sięgałam, tak jak w zeszłym roku, po MAC Mineralize Skinfinish ‚Shimpagne‚, dołączył do niego tegoroczny żelek Estee Lauder Heat Wave .

Gdy miałam ochotę na rożświetlacz w płynnej formie, czy to w celu nałożenia na podkład czy też wymieszania go z nim, wtedy w obrót szły Giorgio Armani Fluid Sheer i Rouge Bunny Rouge Highlighting Liquid.
  • Oczy

Tutaj chyba wielkich odkryć nie było i wiele się od zeszłego roku nie zmienilo. Cienie MAC, tego komentować chyba nie muszę 😉 Limitowanym ulubieńcem była paleta Her Cocoa z kolekcji Riri, która moim zdaniem, była jedną z najlepszych cieniowych propozycji od jakiegoś czasu w MAC. Bobbi Brown Shimmer Wash Eye Shadow ‚Rose Gold’ pokochałam od razu m.in. za kolor, łatwość obsługi i uniwersalność. Ciągle się kochamy! Gdy miałam ochotę na szybki makijaż sięgałam często po Chanel Stylo Eyeshadow ‚Moon River’ oraz Clinique Chubby Stick, które dodatkowo stanowiły świetną bazę pod cienie pudrowe.

Baza od wielu lat ta sama Urban Decay Primer Potion. Kreskowo wygrywa MAC chromaline ‚Black, Black’ oraz MAC fluidline we wszystkich kolorach, noszonych w zależności od potrzeb / nastroju. Ukochane kredki od wielu lat, to MAC pearlglide (swoją drogą muszę Wam kiedyś je pokazać i o nich napisać).
  • Brwi – zdecydowanie i bez dwóch zdań, to MAC Brow Duo w duecie z pędzlem Smashbox 9.

 

  • Rzęsy

Ten rok niewątpliwie należał do MAC In Extreme Dimension i mogę okreslić go odkryciem roku i rzęsowym ulubieńcem!

Nadal lubimy się też z Helena Rubinstein Lash Queen Fatal Blacks i Giorgio Armani Eyes To Kill, a kilka tygodni temu dołączył do szanownego grona Dior Diorshow Iconic Overcurl.

Nie mogę też nie wspomnieć o odżywce, która odpimpowała moje rzęsy, czyli Revitalash! Uwielbiam na zawsze!

  • Usta

W tej kategorii ulubieńca nie mam, bo najlepszym przyjacielem moich ust był i jest bezbarwny balsam. Gdybym jednak miała wybrać produkty, które w tym roku najbardziej mnie oczarowały, byłyby to na pewno YSL Vernis A Levres Rouge Pur Couture oraz Clinique Chubby Stick.

  • Akcesoria

Tutaj nic się od zeszłego roku nie zmieniło. Beauty Blender, to mój ulubieniec do aplikacji podkładów wszelakich. Pęseta MAC bezbłędnie wyrwie każdą brew. Temperówka NARS świetnie temperuje, bez łamania i kruszenia, pasuje do ‚zwykłych’ i grubych kredek. No i moje pędzle MAC.

Tak prezentuje się moja, jak się okazało niemała, grupa ulubieńców ubiegłego roku. Niektóre wybory były bardzo oczywiste, ale w niektórych kategoriach (jak róże) ciężko było mi wyłonić te najbardziej ulubione, bo lubię wszystkie, które mam (a na pewno większość!). Postawiłam jednak na te najbardziej uniwersalne i zaufane.

Znacie któreś z nich? Podzielacie mój zachwyt czy macie odmienne zdanie?