Clinique Redness Solutions – Instant Relief Mineral Pressed Powder

by
Bez względu na to, czy powodem zaczerwienienia skóry jest stres, klimat, trądzik różowaty czy nawet zabiegi kosmetyczne, często trudno jest sobie poradzić z zaczerwienieniem lub je ukryć. Chcąc pomóc stawić czoło temu powszechnemu problemowi związanemu z pielęgnacją skóry, Clinique wprowadził do swojej oferty Redness Solutions Instant Relief Mineral Pressed Powder (165 zł / 11.6 g). Eksperci Clinique opracowali całkowicie nową kategorię terapii dla zaczerwienionej skóry i korzystając ze swojej wiedzy w dziedzinie pielęgnacji i makijażu stworzyli idealne połączenie – puder o właściwościach pielęgnacyjnych.

Ten konkretny żółty odcień kremowego pudru został stworzony według indywidualnej koncepcji Clinique, sprawiając, że puder stapia się ze skórą, pozwalając natychmiast zneutralizować widoczne zaczerwienienia i wyrównując jednocześnie koloryt skóry. Odpowiedni dla osób o nawet najwrażliwszej cerze, także zmagających się z trądzikiem różowatym, ten mistrz kamuflażu ma także właściwości pielęgnacyjne.

Nowa formuła zawierająca kofeinę oraz ekstrakty z kory magnolii, Poria Cocos (grzyb) oraz skórki Citrus Grandis (grapefruit) w sposób widoczny łagodzi zaczerwienienia. Dzięki formule zawierającej naturalne minerały, takie jak wapń, magnez, sód i potas, Instant Relief Mineral Pressed Powder pomaga wchłaniać nadmiar sebum, a wyjątkowy proces technologiczny sprawia, że produkt jest delikatny dla skóry i koi ją.  Formuła ta zawiera również witaminę E, dobrze znany przeciwutleniacz, oraz korektory koloru, które pomagają neutralizować widoczność zaczerwienień, wyrównując natychmiast koloryt skóry.

Puder ospakowany jest w srebrny, minimalistyczny kompakt, w charakterystycznej dla Clinique stylistyce. W środku znajdziemy duże lusterko, ale lusterkiem też jest samo wieczko, mamy więc dwa. Dodatkowo pędzelek, który sprytnie schowano pod pudrem. Do nakładania pudru na całą twarz jest nieco za mały, ale do poprawek w ciągu dnia i przypudrowania noska jest idealny.

Puder jest bardzo drobno zmielony, mięciutki i delikatny. Świetnie nabiera się na pędzel i nakłada na skórę, nie pyli ani się nie osypuje. Ja najczęściej najpierw miękkim, puchatym pędzlem delikatnie omiatam całą twarz, a potem bardziej zbitym, w stylu kabuki, bardziej zaczerwieniona miejsca delikatnie stempluję. Puder idealnie współgra ze skórą i się z nią stapia. Jest kanarkowo żółty, ale na skórze wygląda naturalnie. Nie można go chyba przedawkować, mi się w każdym razie nie udało 🙂

Jest lekki, niewyczuwalny i niewidoczny. Świetnie współpracuje z różnymi podkładami, z żadnym które używam się nie ‚pogryzł’. Nie ściera się w ciągu dnia, ale posiadaczki mieszanych czy tłustych cer (choć przy tłustej mat może być za mały) będą pewnie musiały dokonać małych poprawek po kilku godzinach. Ja ich nie potrzebowałam, ale w ramach eksperymentu zdarzyło mi się go dokładać i nic złego się nie działo. Puder nadal wyglądał naturalnie, nie wysuszał ani suchych skórek nie podkreślał.

No i najważniejsze czy puder wywiązuje się z głównych obietnic producenta? TAAAAK TAAAAK TAAAAK. W jakiś magiczny sposób niweluje zaczerwienienia i wspaniale wyrównuje koloryt. Oczywiście nie zakryjemy nim krost czy większych naczynek, ale to nie korektor, więc tego oczekiwać nie możemy 😉 W kwestii neutralizacji zaczerwień spisuje się wyśmienicie! Pozostawia pięknie wygładzoną, aksamitną w dotyku skórę, dając ładne satynowe wykończenie. Cera wygląda świeżo i promiennie, jest delikatnie rozjaśniona i rozświetlona.

Pokochałam go od pierwszego użycia i miłość ma rośnie z każdym kolejnym. To mój mały osobisty czarodziej. Razem z bazą, o której Wam wkrótce opowiem, tworzą duet idealny!

Puder przetestowany jest alergologicznie, dermatologicznie i oftalmologicznie. Jest w 100% bezzapachowy, więc świetnie powinien służyć wrażliwcom.