Chanel Accent #84

by
Czy macie produkty lub kategorie produktów, których zakup Was na swój sposób uzależnia? U mnie takimi produktami są niewątpliwie róże Chanel, zwłaszcza te z limitowanych edycji. Nie wiem czy działa na mnie magia słowa ‘limitowany’ czy po prostu ‘róż Chanel’, a może kolory są dla mnie na tyle unikatowe, że kupuję prawie w ciemno? Nie wiem, pytania to chyba retoryczne i pozostaną bez odpowiedzi, których ja na siłę szukać nie będę ;)Accent, to limitowanka świąteczna, której zapragnęłam już po obejrzeniu zapowiedzi kolekcji. Szybko więc zadomowił się w mojej toaletce i stał się jednym z ulubieńców.

Kolor bardzo mój. Piękny różany beżo-brąz. W zależności od światła bardziej różany lub bardziej brązowy. Dość uniwersalny i wydaje się pasować wielu typom urody.

Jest drobno zmielony, bardzo miękki i jedwabisty w dotyku. Dobrze nabiera się na pędzel, nakłada na skórę i blenduje. Jest dość drobinkowy i lubi narobić bałaganu w opakowaniu. Ja mam jednak na niego swój sposób, a właściwie tajną broń 😉 Pędzel 168 z MAC, idealnie do róży Chanel pasuje, otulając je perfekcyjnie swym włosiem. Nie musimy pędzlem pocierać we wszystkie strony, wystarczy go delikatnie okręcić wokół własnej osi. Zbierze z powierzchni kolor, ale nie rozsypie go na boki.

Intensywność na poliku można budować dokładając kolejne warstwy. Efekt może być subtelny, ale i bez problemu mocny i wyrazisty. Połyskujące drobinki pięknie rozświetlą lico, ale nie są shimmerem w stylu Star Dust. To bardziej satyna z delikatnym połyskiem. Wygląda na licu bardzo naturalnie, fajnie konturuje i ociepla.

Trwałość, jak to zawsze w różach Chanel, wielogodzinna. Nie blaknie ani nie ściera się w ciągu dnia, tylko cierpliwie czeka do wieczora aż same go ze skóry usuniemy. No jak tu ich nie kochać? 🙂