Rouge Bunny Rouge For Love of Roses – róż Orpheline

by
Rouge Bunny Rouge, to firma, która zachwyca od samego początku do samego końca. Począwszy już od opakowań, nazw produktów, na tym co w środku skończywszy. Dodatkowo za tym wszystkim kryje się jeszcze piękna historia, choć bliżej jej do bajki.. a wierzę, że każda z nas, bez względu na wiek, ma w sobie sporo z małej dziewczynki..

W głębi labiryntu idealnie przystrzyżonych krętych alejek Zaczarowanego Ogrodu Różany Sad. Uwodzicielsko słodki zapach róż, w połączeniu z widokiem ich intensywnego pigmentu, prowokuje nie dające spokoju wizje omdlewającego piękna. Kolce kwiatów przeszywająco ostre, mogą rozpłatać ciało, tak jakby było powietrzem, a cudowne Elfy Floribunda są jedynymi strażnikami, którym róże ze swoimi trującymi kolcami pozwalają podążyć do sadu. Floribundy delikatnie czyszczą i doglądają każdy kwiat, w zamian za co obdarzone są przez róże, najbardziej rozpromienionymi i tryskającymi życiem twarzami w całym Zaczarowanym Ogrodzie, ich policzki emanują szczęściem i podnieceniem, sprawiającym że wielu wielbicieli pada na kolana. Rouge Bunny Rouge odtworzył to promieniujące lśnienie w 6 lekkich jak płatek kolorach, aby rozsiewać doskonałe rozkwitające piękno i uchwycić każde pragnienie Twojego serca..

Z miłości do róż.. czy nie brzmi to wszystko magicznie? 🙂 Magiczna jest filozofia firmy, magiczne są opakowania i cała ta otoczka, ale co najważniejsze magiczne są również produkty. Kiedyś opowiem Wam o rozświetlaczu Morze Chmur, a już dziś zapoznam Was z różem Orpheline.

Po otwarciu wieczka najpierw naszym oczom ukazuje się plastikowa nakładka z logiem firmy. Uwielbiam taką dbałość o szczegóły!

Poniżej sam róż z pięknie wytłoczonymi (chyba) różami *.* Nie muszę Wam mówić jak wielkie miałam opory by go dotknąć i ‚popsuć’. Wyczekałam momentu, aż ciekawość ma sięgła zenitu. Zanurzyłam palec i oniemiałam. Absolutnie fantastyczna jedwabista konsystencja. Mięciutka i delikatna. Niby pudrowa, ale przy tym cudownie kremowa.

Orpheline, to truskawka ze śmietanką. Jest w niej nieco różu, nieco delikatnej brzoskwini i sporo koralu. Taka kompozycja cudownie rozjaśnia buzię i ją odświeża. Róż jest drobniutko zmielony, świetnie się nakłada i wtapia w skórę, pozostając na niej przez wiele godzin. Mocna pigmentacja nakazuje nakładać go z umiarem, ale lekką ręką i miękkim pędzlem nie zrobimy sobie krzywdy. Wykończenie na granicy matu i satyny. Nie ma w sobie oczywistych drobinek, ale coś co magicznie rozświetla lico.

Przepiękny odcień i już nie mogę się doczekać jak ubiorę go latem 🙂 Tymczasem Was zapraszam na niedawno otwarty profil Rouge Bunny Rouge Polska na FB. Sami zobaczcie jakie oni mają cudeńka w swojej ofercie.