Benefit Watt’s Up!

by
Lubię się rozświetlać 🙂 Nie jak latarnia morska, ale lubię delikatny błysk, bo dodaje buzi zdrowego glow. Używam zwykle tradycyjnych rozświetlaczy w kamieniu, ale wpadło kiedyś w moje łapki takie oto Benefitowe cudo i pomimo początkowego dystansu jaki nas dzielił (no bo nie w kamieniu :P) dość szybko się polubiliśmy.
Watt’s Up! spakowany jest w odmienny nieco sposób od innych rozświetlaczy, mianowicie w sztyft. Ma on dwie końcówki – z jednej strony z wysuwanym przez przekręcenie rozświetlaczem w kremie, z drugiej małą gabeczką.
Konsystencja przyjemnie zbita, nie jest nadmiernie śliska, ale nie trzeba też szczególnego wysiłku, aby nałożyć go na skórę.
Nie ma znaczenia czy zrobimy to bezpośrednio na podkład czy na już przypudrowane lico. W obu przypadkach świetnie się nakłada, nie tworzy plam i dobrze się blenduje. Gąbeczka jest za mała i zbyt precyzyjna, dlatego ja wolę wykonywać tę czynność swoimi osobistymi palcami. Efekt końcowy możemy stopniować i bez obaw dokładać produkt czy to paluchem czy bezpośrednio ze sztyftu.
Watt’s Up! ładnie wtapia się w skórę tworząc z nią prawie integralną całość. Daje piękny szampański połysk bez świecących drobinek. Cudownie rozświetla i daje ten zdrowy glow, o jaki ja zawsze zabiegam. Stanowi idealne wykończenie makijażu. Nie wysusza ani nie osadza się na włoskach, ale może niestety usadowić się w porach. Nie znika z twarzy w ciągu dnia, tylko siedzi dzielnie do samego wieczora.
Lubicie taki rodzaj rozświetlaczy? Czy stawiacie na produkty w kamieniu?
0
  • Stawiam jednak na kamień:)

    • Chociaż ten prezentuje się pięknie, myślę, że byłby dla mnie zbyt złoty.

    • ja też najczęściej sięgam po prasowane rozświetlacze, ale czasem miła odmiana nie jest zła 🙂

    • Też prawda 🙂 Ja ostatnio rozświetlam się inglotem w paski i jestem zachwycona.

  • Ja wolę kamieniu – lepiej się otrzymują na mojej tłustej cerze. Taki w sztyfcie był chyba moim pierwszym, wieki temu i nie wiedziałam co mam z tym zrobić:P

    • no ja też jednak wolę te prasowane, ale czasem dla odmiany można zaszaleć 🙂

    • Ja to zachowawcza jestem;) Macałam wczoraj Korsa! Brązery ma boskie, szczególnie ten light, bo wpada w takie róż-brąz-rozświetlenie:D Ale to ogromne jest. I opakowaie – liczyłam, że będzie ciężkie, metalowe…. Jest plastikowe, niby dobrze zrobione, ale spodziewałam się po nim więcej;(

    • no olbrzymy z nich straszne 🙂

    • ale mają też śliczny czerwony lakier….ah…gdybym tylko wiedziała się, że utrzyma się u mnie dłużej niż 3 dni;((( reszta mnie na szczęscie nie jara:D

    • musisz kupić, pomalować pazury i się przekonać 😀

  • Bardzo ładny efekt.

  • Ja się raczej nie rozświetlam 😉
    Głównie dlatego, że nie bardzo potrafię tego używać.

  • Czyli wymaga bazy, ale warto dla tego efektu <3

    • myślę, że na gołą buzię też dałby radę 🙂

  • chcę! boże ten produkt jest cudowny…znowu kusisz na kupno!;PPPP

    • niedługo duże VIPy w Sephorze 😀 hihi

  • Mnie jakoś z rozświetlaczami nie po drodze, ale ten benefitowy mnie zachwycił 🙂

  • ale fajny wynalazekk 😀 jednak ja rozświetleniu mówię nie, to nie dla mnie..

  • Swojego czasu miałam na niego ogromną ochotę, później mi przeszło, a teraz czekam na wyprzedaże w Sephorze;)

    • nie Ty jedna chyba 🙂

  • Mam na niego ochote wielka 🙂

  • Od dawna mnie kusi, ale nie wiem czy nie jest zbyt złoty jak dla mnie 🙁

    • on jest bardziej szampański niż złoty, ale jeśli się boisz, to najlepiej sama na żywo obadaj 🙂

    • Będę musiała go obadać, ale ostatnio wolę różowawe rozświetlacze 😉

  • Super wygląda na Tobie Kochana :* Dla mnie zbyt zocisty:P

  • Ja tam lubie sztyfty 🙂 sa dobre do makijazu na szybko i jakos latwiej mi nimi pracowac. Poza tym ja rzadko uzywam pudru bo podkresla mi to co nie powinien wiec sztyfty sa szyte na moja miare 😀

    • no to Twa buzia jest idealną bazą pod wszelkie kremowe konsystencje 🙂

  • Piękny, ale dla mnie odrobinę za złoty. Opakowanie za to jest rewelacyjne!

  • M.

    Świetny pomysł, żeby dodac gąbeczkę do tego, podoba mi się 🙂
    Ja rozświetlacze uwielbiam, ale stawiam na te w kamieniu, mam jeden kremowy i jakoś rzadko go używam… Ostatnio uwielbiam wypiekany z Revlonu – 010 Brighten 🙂

    • wypiekane uwielbiam! takie są MACowe MSFy i chyba mogę zaliczyć je do moich ulubionych 🙂

  • Ja marzę o rozświetlaczu z the balm:)

  • Odkąd mam benefit w płynie – rozswietlacz złoto i srebro nie wyobrażam sobie makijażu bez nich 🙂 taka stala wersja bardzo mi sie podoba 😉

  • Ja uzywam rozswietlacze w kamieniu, dla mnie sa latwiejsze w obsludze. Ten wydaje mi sie za zloty jak dla mnie

  • Nie dla mnie rozświetlacze, ja wiecznie próbuję osiągnąć mat 😉

  • Kiedyś myślałam, że przy mojej tłustej cerze, takie rozświetlacze są zbędne. Teraz wiem jak bardzo się myliłam. Używam formy w kamieniu i z taką w sztyfcie się dotychczas nie spotkałam. Pięknie i delikatnie wyszło.

  • Marti please, nie wrzucaj tylu swoich fotek, bo umieram z zazdrości.. Jakie Ty masz rzęsy! o.O

    • ale tutaj ich za bardzo nie widać 😀 hihi

    • Jedno Twoje oko mi wystarcza, żebym umierała 😀

    • ahahaha wybacz, ale nie mogłam się powstrzymać 😛 hihi

  • mam go i bardzo się lubimy, w sumie wpadł mi łapki dlatego, że szukałam takiego szampańskiego odcienia na powieki 🙂 i u mnie też takową funkcję spełnia, lubię go nałożyć na powiekę i traktować jako cień, ale jako rozświetlacz też mi służy, kolor ma naprawdę rewelacyjny 🙂

    • na powiekach też się świetnie spisuje, również tam go kiedyś kilka razy wpakowałam 😀

    • piąteczka :*

    • znów wychodzi, że mamy podobny gust :*

    • :*

  • Nigdy nie miałam takiego rozświetlacza, zawsze kamień bądź pyłek, ale ten wygląda rewelacyjnie! Chodziłam swego czasu koło szafy Benefitu i patrzałam na wszystkie rozświetlacze które mają, ale jakoś mnie żaden szczególnie nie przekonał. Przy kolejnej wizycie w Sephorze na pewno sprawdzę 😉

    • koniecznie! i daj znać jak wrażenia 🙂

  • ooooooooo świeci już chcę go mieć 🙂 świetny efekt, delikatny ale widoczny super.

  • ja nie lubię jak się świeci, ale musze przyznać, że ten jest bardzo subtelny i dodaje Ci uroku :))

    • jest bardzo delikatny, acz odpowiednio widoczny 🙂

  • ja nie używam 🙂 ale ten się bardzo ładnie prezentuje 🙂 miłego dnia 🙂

  • Bardzo ładny! Przypomina mi trochę mój stary już jak świat bronzer z Urban Decay, Baked, z tym, że on jest w kamieniu, ale daje podobny efekt, takiej ciepłej opalenizny 🙂

  • Ja tam kocham (prawie) tylko mój Mary Lou-manizer 🙂
    Ale ten też wygląda pięknie 😉

    • no on robi wielką furorę w blogsferze, więc myślę, że nie Ty jedna go kochasz 🙂

  • Ładny 🙂 Ja ostatnio używam tylko kulek z Essence 😀

  • Lu

    Ja ostatnio zaniechałam używania rozświetlaczy.. nie wiem dlaczego, ale od pewnego czasu wydaje mi się, że to już za dużo? 😀

    • nie każdy lubi się rozświetlać, może masz chwilowy przesyt? 🙂

  • fajnie wygląda, jak jeszcze nigdy rozświetlacza nie miałam, ale rozświetlenie moich pucatych policzków to chyba nie to 😉
    A ten akurat za bardzo nie pasuje do mojej twarzy, co nie zmienia faktu, że chętnie poszukam czegoś i wypróbuję, może jakoś te policzki wymodeluję.

    • no, ale to nie rozświetlaj policzków tylko kości ponad nimi 🙂 moje pucate policzki to lubią 😀 hihi

  • Ciekawy wynalazek 😀 Wyglada jak bronzero-rozswietlacz 😉 Nie mniej mam wrazenie ze nie wyglada zbyt dobrze :/ Mialam odczucie, spogladajac na zdjecie (nie powiekszone), ze skora na policzkach jest tlusta. Jakos nie przypadl mi do gustu.

    Ja mam rozswietlacz w kredce Chella, ale na kosci policzkowe toto w ogole sie nie nadaje, za to na luk brwiowy – super. Na policzki daję Silg Glow Light z Earthnicity, ktory tworzy piekna tafle bez drobinek.. to moj pierwszy rozswietlacz byl i jestem nim oczarowana, do tego stopnia ze zamowie Biga, mam 8f upustu wiec ciezko nie skorzystac 😀

    • Silk* 🙂

    • skóra nie jest tłusta, to raczej odbicie światła z lampy 🙂 ale rozumiem, że nie musi się podobać.. każda z nas ma inne gusta i oczekiwania 🙂 najważniejsze znaleźć coś, co nam odpowiada.. innym podobać się nie musi 🙂

    • Dokladnie 🙂 Choc teraz weszlam przez aplikacje I jeszcze inaczej to wyglada na telefonie :/ dziwne..

    • jakieś czary mary? 🙂

  • Fajnie wygląda 🙂
    Mi bez różnicy, mam i w pudrze i w kremie 🙂

  • Efekt jest przepiękny! Rozświetlacze najbardziej lubię w kamieniu lub w kulkach, a najmniej w płynie. Ciekawi mnie natomiast ta forma w sztyfcie, musze pomacac w Sephorze 😛

    • ja tych płynnych też się nieco boję.. że nie będę umiała ich okiełznać 😉

  • Posiadam ten produkt w wersji mini i bardzo go lubię, jest tak wydajny, że nie wiem kiedy go zużyję. Nie wiem natomiast czy to kwestia światła, czy są różne odcienie, ale mój jest jakby jaśniejszy niż twój na zdjęciach.

    • nawet nie wiedziałam, że on w wersji mini występuje 🙂 wydajny jest bardzo, bo niewiele go potrzeba, więc starczy na dłuugi czas 🙂
      pewnie kwestia światła / ustawień monitora 😉

  • Śliczny jest, właśnie dlatego, że nie posiada takich wielkich drobin 🙂
    Jeszcze nie widziałam nigdzie tego cudaka, ale taka firma rozświetlacza bardzo mi się podoba ♥

  • Ale jest slicznosciowy 😀 ja bardzo lubie takie wynalazki.

  • piękne rozświetlenie faktycznie!
    a wersja w sztycfie jest dosyć inna, sama nie wiem czy bardziej mi się podoba 😀

  • Ja lubię bardzo rozświetlacze, ale moje ulubione to w kamieniu albo sypkie. Ostatnio zastanawiałam się nad sztyftem rozświetlającym z NARS-a, ale jakoś nie mogę się zdecydować (http://www.narscosmetics.eu/color/cheeks/multi-use/the-multiple/copacabana).
    Może wiesz coś o tym produkcie??

    • niestety nie, z NARS znam tylko róże i kiedyś, dawno temu, miałąm błyszczyk.. reszta oferty jest mi nieznana 😉

    • Szkoda, a więc szukam dalej 😀

  • Ladny ale dla mnie już zbyt ciemny. Jestem za blada na takie odcienie. Ale Tobie pasuje.

  • Faktycznie ładny:) No i lubię takie fikuśne opakowania;P Tylko jego odcień chyba byłby dla mnie za ciepły:/

  • bałabym ze mi się złamie:)

    • myślę, że nie ma na to szans 😛

  • Ciekawa odmiana, fajny sposób aplikacji ;]

  • U Ciebie wygląda bardzo fajnie, ale ja to muszę mieć kamień, jestem niemal pewna, że zrobiłabym sobie krzywdę. Jestem z tych, które muszą mieć produkt maksymalnie prosty w obsłudze 😉

    • nie zrobiłabyś 🙂 ja też jestem nieco kaleczna i innych konsystencji niż prasowane z reguły się obawiam.. ale krzywdy sobie jeszcze nie zrobiłam 🙂

  • Ja stawiam na produkty w kamieniu:) juz od jakiegoś czasu mam the balm mary lou i jestem zadowolona, daje efekt tafli. Ale kto wie moze znajdę coś lepszego. Z Benefitu miałam high beam ale jakoś nie polubiłam

    • High Beam jest płynny, ja też się go nieco obawiam 😉 tutaj mamy zbitą konsystencję, więc to trochę inna bajka 🙂

  • Mam rozświetlacz w sztyfcie z Along came Betty… i jest niezły 😀

  • Piękna Marti lśni jak gwiazda !

    • taaaaa.. chyba rozgwiazda 😛

  • Ja mam Benefitowy Girl meets pearl, ale sięgam po niego bardzo rzadko. Jakaś jestem mało rozświetlaczowa 😉

  • Ciężko powiedzieć czy lubię takie rozświetlacze,bo mam tylko te w kamieniu 😛 ale trzeba mu przyznać, że śliczny to kolorek i pięknie Ci buźkę rozświetlił 🙂

  • Używam go tylko latem, zimą jakoś mi nie pasuje. Ogólnie odkąd mam rozświetlacz The Balm, to po inne prawie wcale nie sięgam.

    • co Wy wszystkie z tym The Balmem? 🙂 bo będę musiała mu się przyjżeć 😛

  • Ja w ogóle nie stosuję rozświetlaczy, przy mojej tłustej cerze niestety nie wyglądają za ładnie 😛

  • Odkąd go zobaczyłam , to się zakochałam, widzę, że słusznie. Wygląda doskonale i te opakowanie!!!

  • ale złociutki 🙂

  • Piękny efekt i fajnie, że w ciepłym odcieniu 🙂

  • Piékne zlotko sisku mój kochany 🙂
    Dobrze ci w zlotkach 🙂
    Buziaki :**************

    • i chyba w złotkach najlepiej się czuję 🙂 :**

  • jesteś gwiazda, nie musisz się rozświetlać!
    efekt przypomina mi troszkę sun beam, znalazłam dla niego teraz zamiennik 🙂

    • ahahhaha taaaa 😉 Sun Beam leży u mnie nietknięty jeszcze :O muszę go wreszcie rozdziewiczyć 😛

  • Zastanawiałam się nad nim jak tyko wyszedł, ale że rozświetlam się sporadycznie, odpuściłam.
    Co nie oznacza, że nie włączyło mi się automatyczne chciejstwo po obejrzeniu Twoich zdjęć 😛

    • ja Ci jeszcze wygeneruję listę chciejstw, z których do tej pory sobie sprawy nie zdawałaś 😛 hihihi

  • jeden z mych ulubionych 🙂 oprócz niego tylko Lauderkowe żelki dają mi taki glow jakiego pragnę :)))

  • Marti, ja kiedyś tylko w kamieniu rozświetlacze „łykałam”, ale do czasu … Na poczatku była wałsnie na Watt’s Up napalona, ale jak wyszedł MACowy z LE RiRi – Diamonds, to uległam i kupiłam i powiem Ci, ze to był strzał w 10. Uzywam go teraz co dzień, te w kamieniu lezą i się kurzą 😀 Jest fajniejszy od Benefitowego moim skromnym zdaniem 😉 A zeby nie było, to juz kiedyś miałam macową CCB jedną – Pearl, ale jej nawet w połowie nie kochałam tak, jak Diamonds 😉

    • ten Diamonds jest piękny i chyba żałuję, że go jednak nie przytuliłam, jak był jeszcze dostępny :/ ale do CCB mam stosunek raczej chłodny, więc bałam się, że i tak używać go nie będę.. ehhh

    • Zaręczam, że Diamondsa byś używała, ja się długo wahałama czy klikac, właśnie ze względu na chłodny stosunek do CCB, ale ciekawość zwyciężyła i nie żałuję 😉
      Na pocieszenie powiem, ze Diamondś ma ponoc wejsc do stałej, a przynajmniej tak gdzies wyczytałam na zagranicznym forum. Chyba, ze to niepotwierdzona plotka była.

    • u mnie w takich chwilach często zwycięża zdrowy rozsądek.. czasem dobrze, czasem nie 😉
      byłoby super, gdyby wszedł! będę czujnie czekać 🙂

  • kurcze- taki troche zloty ten rozswietlacz… no nie wiem, jeszcze sie zastanowie 😉

  • Ojej, myślałam, że ma chłodniejszy odcień…a tu taka miedź niekiepska 😛 Ja dopiero raczkuję w temacie rozświetlaczy, mam nadzieję swój pierwszy ‚prawdziwy’ dostać pod choinkę 🙂 Ostatnio używam różu w musie z Maybelline, który przy okazji rozświetla i zaczyna mi się to coraz bardziej podobać 🙂

    • ja też uwielbiam rozświetlające róże *.*

  • uwielbiam wszystko co ma drobinki i sie swieci 😀 jednak jestem zwolenniczka tradycyjnych w kamieniu badz tez sypkich… jednak moze kiedys sie skusze 😉

  • Nie, ten zdecydowanie nie robi na mnie wrażenia 😐
    Ale to dobrze, bo przynajmniej nie będzie mnie kusił XD

    • no to możesz odetchnąć 🙂

  • Mnie przeraża wszystko, co nie jest w formie prasowanej;) tego rozświetlacza też bym się bała:P

  • Wygląda ciekawie:) Mnie jednak zupełnie nie ciagnie do marki Benefit, zraziłam sie do jakości tych kosmetyków i tak w tym pozostaje ale kto wie:)

  • Ładnie wygląda, taki złocisty:)

  • Ładnie wygląda, jednak dla mnie byłby zbyt ciepły

  • niezły cudak, wygląda fajnie i kolor ma b.łądny ale mnie coś drazni Benefit, z kosmetyków któe testowałam z tej marki tylko jeden na dobrą sprawę swietnie się u mnie sprawuje i jest to kredka rozświetlająca, natomiast inne wypadły blado…..aczkolwiek z rozświetlaczami nie miałam do czynienia a Benefit z nich słynie więc…czemu nie 🙂

  • Bardzo fajnie się prezentuje 🙂 chociaż przyznaję, że ja używam rozświetlacza jak mi się przypomni 😀

  • Śliczny odcień, bardzo mi podoba się, ja wygląda na Twojej twarzy 🙂 Śliczności :*

  • ja nie przepadam za takimi maziastymi – muszę miec taki co go pędzlem nałożę

  • Bardzo fajnie wygląda. Nie próbowałam jeszcze rozświetlacza w takiej formie.

  • Wygląda pięknie u Ciebie. 🙂 Ja na razie świecę pyłem z kurzu od remontu. Znów kusisz zakupami. :))

  • Ja preferuję bardziej rozświetlacze w kamieniu, bo wszelkie kremowe (kolorowe kosmetyki) mam wrażenie ,że nie chcą ze mną współpracować 🙁

  • Witaj Marti :)Ja raczej unikam rozświetlaczy kremowych,choć efekt bardzo mi się podoba,serdecznie pozdrawiam

  • bardzo ładnie wygląda na policzku, chociaż ja po takie kosmetyki raczej nie sięgam. w sumie w ogóle nie sięgam 😀
    pozdrawiam, A

  • Kolor idealny do wakacyjnej opalenizny. Ja lubię zarówno kremowe jak i pudrowe rozświetlacze 🙂

  • Ja w sumie rozświetlacza używam baaaaaaaaaardzo rzadko, ale mam taki w kuleczkach 😉

    (coraz-mniej, mam nowy nick 🙂

  • Podoba mi się efekt jaki daje 😉

  • Trochę za bardzo złocisty, taki bardziej na wieczorne wyjścia 😉

  • piękny daje efekt. ja tam lubie i takie i takie 🙂 nie przeszkadza mi nakladanie kremów ani pudrów rozświetlających- mój jednyny problem to taki że zwykle zapominam o tych produktach 😛 leżą gdzieś w szufladzie i się kurzą o.O

  • Piekny i Twoj odcien… jakby mieli perlowy to moze bym sie mu przygladnela ale z drugiej strony mam jeszcze ponad pol butelki RBR… szalenie wydajny jest, no i odcien idealny dla mnie ale z tego co pamietam maja tez taki szampanski… powinien Ci pasowac 😛

    • a poszła 😛

    • nööö… 😛 :*

  • Prześlicznie się złoci.
    Moim zdaniem nie taki diabeł straszny, ponieważ bardzo ładnie się rozprowadza, a drobiny pudru nie skupiają się w jednym – np bardziej „lepkim” – miejscu [jak ma to miejsce w przypadku pudru prasowanego]. Tak oczywiście mi się tylko wydaje^^

    Osobom, które nie mają problemów z rozszerzonymi porami, mógłby świetnie służyć. Mnie się podoba i gdyby tylko był w zasięgu moich możliwości…
    Kupiłabym sobie rozświetlacz właśnie w takiej formie. No, czyli ten powyższy 🙂

    • dla osób bez por (porów :P) mógłby być ideałem 🙂 u mnie nieco włazi niestety.. co prawda widać to dopiero jak się mocno przyjżę, ale jednak.. na szczęście to jak wygląda w całokształcie mi to rekompnesuje 🙂

  • Piękna błyskotka. Benefit oczywiście rozpieszcza zarówno zawartością jak i opakowaniem 🙂 Dla mnie jednak ten odcień byłby jak bronzer w drobinkami : <

  • No niezły jest 🙂

  • Zawsze mnie intrygował ten produkt, a to właśnie ze względu na ciekawą formę aplikacji. Bardzo lubię rozświetlacze Benefit, myślę że to jedne z lepszych i mają dość szeroki asortyment tego rodzaju. Do wyboru do koloru. „Szampański połysk” – ślicznie to określiłaś 🙂

  • Kolor ładny, ale słabo radzi sobie z rozświetleniem 🙂