Dior Diorific Perfumed Illuminating Powder

by
Zakochałam się w tym pudrze, jak tylko ujrzałam pierwsze zapowiedzi świątecznej kolekcji Dior Golden Winter. Kupiłam w ciemno gdy tylko pokazał się w jednym ze sklepów online. Wyczekiwałam wizyty kuriera z podekscytowaniem i jak tylko znalazł się w moich dłoniach (puder, nie kurier :P) niezwłocznie przystąpiłam do degustacji. Najpierw pożerałam go wzrokiem, ale na dalsze, bardziej dogłębne testy, długo nie pozwoliłam mu czekać.
Edycja świąteczna Dior z pudrami i lakierami na czele przykuwa wzrok już samymi opakowaniami. Istny raj dla srok 🙂 Puder spakowany jest w piękny złoty kompakt, który schronienie swe znalazł w welurku z ‚klapką’. Welurek posiada dodatkowo małą kieszonkę na dopasowany stylistyką do niego (kompaktu nie welurka :P) pędzel. 
Kompakt jest ciężki i dość masywny, jakby naprawdę był ze złota 🙂 z lusterkiem, zamykany na magnes. Absolutnie piękny!
Diorific Perfumed Illuminating Powder dostępny jest w dwóch odcieniach – 001 Rose D’Or oraz 002 Perle D’Or. Skusiłam się na ten drugi, bo pierwszy, jak sama nazwa wskazuje, miał być z dodatkiem różu, a ja chciałam złotko 🙂 Puder z założenia ma służyć nam nie tylko do rozświetlania twarzy, ale również do ciała. 
Puder, jak mówi producent i wszyscy wokół, ma być perfumowany sztandarowym zapachem marki J’Adore. No i jest, ale bardzo delikatnie. Gdybym o tym nie wiedziała, nie zwróciłabym sama uwagi. Nie jest to taka intensywność jak w Meteorytach od Guerlain, czy Les Beiges od Chanel. Tam uderza nas zapach już po otwarciu wieczka. Tutaj trzeba się mocno wwąchać. 
Perle D’Or to odcień szmpański z dużą ilością shimmeru. Ma przyjemną miękką konsystencję, nie ma problemu z nabraniem go na pędzel, ale przed nałożeniem na twarz zalecam mocne otrzepanie pędzla z nadmiaru, bo można zrobić sobie krzywdę. Puder lubi się osypywać i może wylądować nie tylko na policzku. Ostrożność bardzo wskazana. 
Na twarz najlepiej nakładać go małym, trochę bardziej zbitym pędzlem, żeby nie narobić za dużo bałaganu. Pędzel dołożony do pudru jest za miękki i nabiera za dużo produktu, można więc przedobrzyć, o co tutaj niezwykle łatwo. 
Efekt jaki daje nie do końca spełnił moje oczekiwania. Liczyłam na piękną taflę, a otrzymałam drobinkowy, glitterowy złoty połysk. Myślę, że lepiej spisze się latem na ciele niż na co dzień na twarzy.