Guerlain Meteorites Perles

by
Jako wielbicielka firmy Guerlain, do tego ogromna sympatyczka Meteorytów, nie mogłam przejść obok tej bazy obojętnie. Nie muszę mówić, że zachwyciło mnie przede wszystkim to jak wygląda i oczekiwań wielkich nie miałam. Podobała mi się sama w sobie, przyciągała wzrok i miała być przyjemnym dodatkiem 🙂 
Spakowana w prześliczny szklany flakon, identyczny do tych w jakie pakowane są podkłady Guerlain. W środku kuleczki zatopione w żelu.
W jakiś magiczny sposób kuleczki w drodze z buteleczki na łapkę się ‘roztapiają’ dając lekką opalizującą emulsję. Aplikuje się na twarz bardzo przyjemnie, nie maże się, nie jest tępa, ani nadmiernie śliska. Dość szybko się wchłania, a buzia po jej użyciu jest wygładzona, promienna i świetlista. Po nałożeniu podkładu błysk trochę zanika, nie jest już tak intensywny, a to co zostaje daje efekt zdrowego naturalnego rozświetlenia od wewnątrz.

Współpracuje z każdym podkładem, niezależnie od firmy. Dodatkowo zwiększa jego przyczepność do skóry, wydłużając tym samym żywotność. Nie zapycha, nie podrażnia, ani nie wysusza, delikatnie nawilża, a po użyciu ma się wrażenie ujędrnionej skóry.

No i zapach, o którym nie można nie wspomnieć, a niewątpliwie potęguje on doznania i przyjemność z używania. Meteorytowe fiołki. Pełen obłęd!
Bardzo pozytywne zaskoczenie, bo choć wiele nie oczekiwałam, to sporo w zamian dostałam. Nie jest to absolutny must have, ale świetny uprzyjemniacz i poprawiacz wyglądu 🙂

Skład dla ciekawskich 🙂