Benefit Rockateur

by
Kartonikowa kolekcja Benefit powiększyła się właśnie o cieplutką jeszcze nowość na nadchodzącą jesień – Rockateur.
Wszyscy znamy stylistykę Benefit. Kolejne pudełeczko, które urzeka nie tylko od zewnątrz, ale i tym co w środku. Niestety w porównaniu z poprzednikami zmnieszona została jego gramatura (5g vs. 9g Dallas vs. 8g Hervana vs. 8g Hoola vs. 8g Bella Bamba vs. 8g Sugarbomb vs. 8g Coralista vs. 7g Dandelion).

Rockateur różni się nieco konsystencją od pozostałych braci. Jest dużo delikatniejszy, bardziej miałki i cudownie aksamitny w dotyku. Świetnie nabiera się na pędzel i bez osypywania nakłada na policzek. Kolor bardzo bezpieczny, nawet bladziochy powinny być zachwycone, bo przedobrzyć się go nie da. Ładnie wblendowuje się w skórę, a intensywność odcienia możemy swobodnie budować dokładając kolejne warstwy.

W słońcu bardziej brązowo-złoty, w cieniu bardziej różany. Na skórze jest miksem różu, beżu, brązu i złotka.

Efekt na twarzy bardzo pozytywnie mnie zaskoczył. Bałam się, że będzie ciut dyskotekowo, przez tę metaliczność widoczną w pudełku. Ale nie jest! Rockateur wygląda bardzo naturalnie. Zastępuje mi bronzer, bo sam ładnie konturuje twarz, a dzięki małym drobinkom może robić również za delikatny rozświetlacz. Drobinki na skórze nie są nachalne, dają tylko subtelną poświatę. Bardzo mi się podoba! Uwielbiam takie różo-bronzery!

Jak Wam się podoba nowa kartonikowa prozycja od Benefit? Czy tak jak mnie i Was urzekł Rockateur? 🙂