Lancome Nutrix Royal Mains

by
Jako posiadaczka suchych dłoni jakiś czas temu zaczęłam wyrabiać w sobie nawyk częstego ich kremowania. Produkty do pielęgnacji dłoni nabywam i używam ostatnio prawie nałogowo. Krem Lancome, o którym dziś chcę Wam opowiedzieć trafił do mnie już dość dawno, dostałam go przy okazji jakichś zakupów i rzuciłam w kąt.

Niedawno sobie jednak o nim przypomniałam i w ferworze walki zaczęłam zużywać. Tak, tak, zużywać, bo wiele się po nim nie spodziewałam. Dla mnie Lancome to kolorówka i pielęgnacja twarzy, a od pozostałych części ciała są inni, lepsi 😉 Pomyślałam sobie, ot takie kremidło o przyjemnym zapachu, nie mające nic wspólnego z pielęgnacją. Jakież było więc moje zdziwienie, gdy okazało się, że z krem jest zwyczajnie świetny!

Producent mówi, że Nutrix Royal Mains aktywuje naturalną produkcję lipidów w skórze oraz wzmacnia jej barierę ochronną. Ręce są zadbane i delikatnie miękkie. Witamina E chroni przed wolnymi rodnikami i pomaga w zachowaniu młodzieńczego wyglądu dłoni. Formuła wzbogacona biotyną dodatkowo pielęgnuje i wzmacnia paznokcie.
Krem spakowany w tradycyjną dla tego typu produktu tubę, zamykaną na klik. Konsystencja dość lekka, przez co widziałabym krem w dużo wygodniejszym opakowaniu z pompką, ale lepsze to niż nakręcana zakrętka (tak, L’Occitane i Phenome, na was patrzę).
Pierwsze co zwraca uwagę zaraz po podniesieniu klapki, to piękny zapach. Pełen luksus! Na tym myślałam skończą się jego zalety.. ale jednak nie 🙂 Sam krem świetnie się nakłada i wsmarowuje. Jest bardzo wydajny, bo wystarczy go niewiele na pokrycie obu dłoni. Wchłania się błyskawicznie, zostawiając na skórze delikatną nawilżającą (nie tłustą!) warstewkę. Do codziennych czynności możemy powrócić już po chwili bez obaw o nadmierny poślizg dłoni czy upaskudzenie wszystkiego co napotkamy na swojej drodze. Nawilżenie odczuwalne jest właściwie natychmiast. Dłonie po użyciu są gładkie, mięciutkie i wyglądają na zadbane. Bardzo się polubiliśmy!