Chanel Lilis 647

by
Zawsze z wielką ekscytacją wypatruję kolejnych kolekcji Chanel, zwłaszcza tych w których skład wchodzą lakiery do paznokci. Jestem fanką Chanelowych lakierów. Uwielbiam za kolory, za łatwość obsługi, wysoką jakość, niesamowitą trwałość i efekt jaki zostawiają na moich paznokciach. Z letniej kolekcji w łapki moje wpadł tylko jeden, pozostałe dwa, choć kolorystycznie ładne, to wykończenie metaliczne nie jest w stanie zmusić mnie do zakupu najpiękniejszego nawet koloru (póki co! :P). Lilis za to zachwycił pod każdym względem.
To dość intensywny koral z nutką pomarańczy. Do neonu mu trochę brakuje, ale ma w sobie coś co wyróżnia go z grupy innych korali czy pomarańczy.
Znów będę się powtarzać, ale nie poradzę nic na to, że każdy lakier Chanel, który mam, ma idealnie zbalansowaną konsystencję i świetną pigmentację. W tym przypadku konsystencja jest czymś pomiędzy kremem i żelem. Nakłada się niezwykle łatwo i przyjemnie. Dwie warstwy dają pełne krycie. Schnie ekspresowo zostawiając na paznokciu kremowy finisz z pięknym połyskiem.
Trwałość jak zwykle wymarzona. Bez problemu przetrwa tydzień. Ściera się minimalnie na końcówkach po 4-5 dniach. Szybciej widać irytujący ciut odrost niż odprysk 🙂

Nie mogę się napatrzeć na moje paznokcie ubrane w Lilis. Na opalonych łapkach wygląda obłędnie! Gdyby nie inne kolory, które również uwielbiam, mogłabym nosić go codziennie.

Lilis to kolejny lakier w mojej skromnej kolekcji, który pretenduje do grona ulubionych. Kolor niezwykle kobiecy, sexowny i taki letni.