Micro Cell 2000

by
Paznokcie od zawsze były moim utrapieniem. Zazdrościłam posiadaczkom długich i zdrowych, a swoich nie mogłam wyhodować. Lata noszenia akryli, potem żeli miały na nie również niewątpliwie niekorzystny wpływ. Pękały, rozdwajały się, zadzierały, były cienkie jak papier, do tego stopnia, że najbezpieczniej się czułam gdy miałam je spiłowane na bardzo krótko. Wtedy nie było ryzyka, że gdzieś zaczepię, coś się odegnie, narobi szkód i wywoła niepotrzebny ból. W momencie, gdy przez blogosferę przelała się fala recenzji MerzSpecial, a ja akurat trafiłam na promocję w SuperPharm, postanowiłam zaryzykować i przeprowadzić 3-miesięczną kurację. Efektem była delikatnie wygładzona płytka paznokcia, ale niemiłosiernie wzmocniło się ich rozdwajanie. Absolutnie każdy paznokieć się rozdwajał! Nie nadążałam ich spiłowywać, a czasem spiłowywać już nie było co, bo rozdwojenie sięgało wysoko na płytkę. Paznokcie były w jeszcze gorszym stanie niż wcześniej. Nie ruszałam się bez pilniczka z domu. Po jakimś czasie podjęłam decyzję o kupnie odżywki. Sugerując się wpisami na blogach zdecydowałam się na Eveline. Jednak gdy ją już kupiłam zaczęły pojawiać się opinie o jej negatywnych skutkach. Zwątpiłam i zrezygnowałam, bo nie chciałam wyrządzić sobie jeszcze większej krzywdy. Stan moich paznokci doprowadzał mnie do szału, aż do pamiętnego dnia, gdy wskazujący paznokieć u lewej dłoni pękł mi wzdłuż. Od samego dołu do samej góry. Tego już było za wiele. Powiedziałam ‚DOŚĆ, wypowiadam wam wojnę i nie będę przebierać w środkach!’. Na pierwszy ogień poszła odżywka MicroCell 2000. 
Nie pokładałam w niej wielkich nadziei, bo paznokcie miałam w naprawdę tragicznym stanie. Zaczęłam stosować ją zgodnie z zaleceniami producenta. Czyli kładłam na paznokcie pierwszego dnia, drugiego dnia dokładałam drugą warstwę, trzeciego dnia zmywałam i zaczynałam zabawę od nowa. 
Odżywka ma fajną, nie sprawiającą najmniejszych problemów konsystencję. Szybciutko się ją nakłada, równie szybko wysycha i można przystąpić do codziennych obowiązków. Jest właściwie bezbarwna, więc nadaje paznokciom ładnego połysku. Skórki zawsze starałam się zabezpieczać podczas malowania, więc negatywnie na ich stan nie wpłynęła. Przyglądałam się bacznie paznokciom, by móc zareagować natychmiast, gdy coś niepożądanego się zacznie dziać. Nic złego się nie działo.

Pierwsze efekty zauważyłam po około tygodniu. Paznokcie przede wszystkim przestały się rozdwajać. Potem zaczęły rosnąć jak szalone, mocno się utwardziły i stały się odporniejsze na mechaniczne urazy. Do tego płytka się ładnie wygładziła. Chyba nigdy w życiu nie miałam tak mocnych i długich paznokci. Nie mogłam w to uwierzyć. Na nowo zaprzyjaźniłam się z pilniczkiem, tyle że teraz używałam go do skracania paznokci, bo mocno długie zaczęły mi przeszkadzać. Pamiętacie niedawny wysyp lakierowych postów na blogu? Wiele z Was zachwycało się moimi paznokciami. To wszystko dzięki tej odżywce właśnie! 🙂

Kuracja moja trwała niewiele ponad 2 tygodnie, na tyle starczyła mi miniaturka. Choć nadal troszkę na dnie zostało, to ciut zgęstniała i ciężko już wydobyć coś z buteleczki, bez nadmiernych kombinacji. Minęły już ponad 2 miesiące od kiedy przestałam jej używać, a efekty nie zniknęły. Paznokcie nadal są mocne i twarde. Zapomniałam już co to rozdwojony paznokieć. Niestety nie zrobiłam zdjęć sprzed kuracji, bo nie sądziłam, że przyniesie ona jakiekolwiek rezultaty i będzie o czym pisać i co pokazywać. Pokażę Wam jednak zdjęcie sprzed kilku dni, gdy moje paznokcie były w momencie swojej ekstremalnej długości. Mogłyby być dłuższe, ale dłuższych nosić nie lubię, bo mi przeszkadzają.

Wspomnę jeszcze, że producent mówi, by po zakończonej kuracji stosować odżywkę raz w tygodniu jako lakier bazowy. Ja nie stosowałam, bo nie miałam już co 😉 Mam teraz nową butlę i na pewno zacznę. Wierzę, że będzie jeszcze lepiej. Choć chyba już lepiej być nie może 🙂 Jestem absolutnie zaskoczona działaniem MicroCell. W najśmielszych snach nie przypuszczałam, że zrobi moim paznokciom tak dobrze i tak szybko. Biorąc pod uwagę stan moich paznokci sprzed kuracji, mogę z pełną odpowiedzialnością stwierdzić, że zdziałała cuda!
Jeśli więc i Wy borykacie się z cienkimi, rozdwajającymi paznokciami koniecznie się w nią zaopatrzcie. Oczywiście nie dam Wam gwarancji, że i na Was zadziała, ale jest duża szansa że tak będzie 🙂 Dostępna jest z tego co wiem w Douglasie.

Skład dla zainteresowanych 🙂