Jestem sobie mały Miś :)

by
Chyba wpadam powoli w Tousomanię. Czy nie może być troszkę spokoju? Czy zawsze musi być coś, do czego mam wzdychać? Była Pandora, z którą przygodę zakończyłam na jednej bransoletce i więcej mnie nie kusi. Teraz Misie Tous, których chcę więcej i więcej! Musiałam więc podczas mojej ostatniej wizyty we Wrocławiu zajrzeć szybko do salonu i przytulić kolejnego.
Chciałam coś jasnego, do ożywienia mojego czarnego dueciku. Zastanawiałam się nad różem, ale gdy zobaczyłam tego białego cudaka nie chciałam już wypuścić z dłoni. Nie powiem Wam niestety z czego jest wykonana, bo zapomniałam. Może ktoś wie? 😉 Z jednej strony Misia jest pyszczek, a z drugiej napis Tous. Urzekł mnie mocno ten słodziak!
Tak wygląda obecnie moja gromadka. Wcześniej czy później się pewnie powiększy, ale zobaczymy co wpadnie mi w oko podczas kolejnej wizyty w salonie, bo że coś wpadnie, to oczywista oczywistość 😉

Tak, ja wiem, nie każdemu się Miśki podobają. Dla niektórych są niefajne i infantylne. Mnie jednak mocno zauroczyły. No i się dyndają, a ja lubię jak mi dynda 😀